Film sprzed 9 lat jest dziś numerem 1 HBO Max. Ten hit Sci-Fi dostał drugie życie, na które zasługiwał
Kino ma wyjątkowo brutalny zegarek. Film dostaje kilka tygodni, czasami tylko jeden weekend, żeby udowodnić, że warto było wydać na niego fortunę. Potem przychodzą tabelki, nagłówki o wyniku otwarcia i szybki werdykt, zanim część widzów zdąży w ogóle znaleźć wolny wieczór. Blade Runner 2049 zna ten mechanizm aż za dobrze.
Dzisiaj Blade Runner 2049 zajmuje pierwsze miejsce w światowym rankingu filmów HBO Max według FlixPatrol, wyprzedzając znacznie świeższe produkcje. Trudno o ładniejszy epilog dla filmu, który podczas pierwotnej dystrybucji zarobił około 259 mln dolarów przy budżecie szacowanym na 150 mln, a więc zdecydowanie nie został kasowym potworem, jakiego można było oczekiwać po tak kosztownym widowisku. Streaming zrobił jednak rzecz, której box office zrobić nie potrafi…
Nie każdy klasyk rodzi się w piątek premierowy
Blade Runner 2049 od początku miał dość niewygodny charakter jak na blockbuster. Trwa prawie trzy godziny, pozwala bohaterom milczeć, długo patrzy na pustą przestrzeń i ani przez moment nie zachowuje się, jakby bał się, że widz potrzebuje eksplozji co siedem minut.
Villeneuve dostał pieniądze wielkiego widowiska i zrobił z nich melancholijny kryminał science fiction o samotności, pamięci oraz pytaniu, gdzie właściwie zaczyna się człowiek. Kasa kinowa lubi rzeczy łatwe do sprzedania jednym zwiastunem. Tutaj nawet Harrison Ford pojawia się dopiero wtedy, gdy film zdąży już spokojnie rozłożyć własny świat na stole.
Co ciekawe, krytycy wcale nie potrzebowali dziewięciu lat, żeby zauważyć jego klasę. Już w 2017 roku pojawiały się recenzje nazywające film przyszłym klasykiem i chwalące jego wizualną skalę oraz filozoficzne ambicje. Problem leżał gdzie indziej. Zachwyt recenzentów nie przełożył się na frekwencję odpowiadającą kosztom takiego przedsięwzięcia.
Najzabawniejsze jest to, że seria przeżywa dokładnie tę samą historię po raz drugi. Oryginalny Blade Runner Ridleya Scotta również nie zachwycił kas kinowych w 1982 roku, a jego reputacja rosła przez kolejne wydania, nowe wersje montażowe i lata dyskusji. Dopiero później wylądował obok 2001: Odysei kosmicznej czy Metropolis wśród najważniejszych filmowych wizji przyszłości.
Streaming potrafi odwrócić kalendarz
HBO Max daje teraz filmowi warunki, których w 2017 roku po prostu nie miał. Nie trzeba kupować biletu na prawie trzygodzinną produkcję, sprawdzać repertuaru ani przekonywać znajomych, że naprawdę warto spędzić pół wieczoru z Ryanem Goslingiem patrzącym ponuro przez szybę. Jeden klik i Los Angeles 2049 roku stoi otwarte. Próg wejścia staje się śmiesznie niski, a wielki film, który wcześniej wymagał konkretnej decyzji, może wygrać zwykłe „zobaczmy, czemu wszyscy to tak chwalą”.
Zmienił się również sam Gosling. W 2017 roku był oczywiście wielką gwiazdą, ale dziewięć kolejnych lat przyniosło następne role, nowych fanów i całą popkulturową warstwę zbudowaną wokół jego ekranowego wizerunku. Ana de Armas również znajduje się dziś w zupełnie innym miejscu kariery. Film zyskuje więc nowych widzów przez ludzi, których obsadził dawno temu. W katalogu streamingu nazwiska nie starzeją się razem z datą premiery. Czasami wręcz pracują coraz mocniej.
Pomaga także fakt, że Blade Runner 2049 wizualnie prawie nie chce się zestarzeć. Zdjęcia Rogera Deakinsa, monumentalna architektura, pomarańczowa pustynia Las Vegas i hologramy wielkości budynków nadal wyglądają jak rzeczy, które mogłyby znaleźć się w zwiastunie dużej premiery z 2026 roku. Przy produkcjach opartych na konkretnej technologicznej modzie dziewięć lat potrafi być przepaścią. Tutaj przyszłość nadal wygląda jak przyszłość.
Historia kina jest pełna podobnych spóźnionych zwycięstw. Coś Carpentera, pierwszy Blade Runner, Skazani na Shawshank czy wiele późniejszych kultowych produkcji nie potrzebowały gigantycznej premiery, żeby zostać na dekady. Czas usuwa sporą część marketingowego hałasu. Zostawia film i pytanie, czy nadal chce się go oglądać. W przypadku Blade Runnera 2049 odpowiedź właśnie siedzi na szczycie HBO Max.
Niektóre premiery trwają latami
Kiedy Blade Runner 2049 opuszczał kina, łatwo było patrzeć na wynik i widzieć kosztowne rozczarowanie. Dzisiaj ten sam film jest jedną z tych produkcji, które regularnie wracają w dyskusjach o najlepszym science fiction XXI wieku, a dziewięć lat po premierze potrafi jeszcze wdrapać się na pierwsze miejsce globalnego rankingu dużej platformy. Box office zapisał jedną historię. Kolejne lata dopisały drugą.
Katalog przestaje być magazynem rzeczy po terminie, kiedy nagle produkcja z 2017 roku rozpycha się między nowościami i wygrywa. Blade Runner 2049 nie dostał w kinach tłumu odpowiadającego swoim ambicjom. Teraz tłum znalazł go sam. K trochę się naczekał w tym deszczu, ale wygląda na to, że w końcu ktoś po niego przyszedł.
Przeczytaj również
Komentarze (1)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych