Moonlighter 2: The Endless Vault - recenzja gry. Niech twoje towary będą godne, a transakcje odważne

Moonlighter 2: The Endless Vault - recenzja i opinia o grze [PS5, XSX|S, PC, NS2]

Patryk Dzięglewicz | Dzisiaj, 22:30
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Moda na gry roguelite zapoczątkowana przez skromny z wyglądu, ale pełen czystej grywalności Hades, wciąż nie przemija będąc wciąż pretekstem do powstawania kolejnych tego typu tytułów. Jedni twórcy dysponują całkiem sporymi budżetami powołując do życia rozbudowane światy, inni pozostają w dziale tytułów niezależnych z  nieco mniejszymi ambicjami. Co ciekawe jednak spore pieniądze często nie gwarantują wyczekiwanego sukcesu, a produkcja indie dla odmiany potrafi zdobyć serca tysięcy graczy. Czy Moonlighter 2: The Endless Vault ma wszystko, czego potrzeba, by stać się kolejną niezależną sensacją? Co wyróżnia ten tytuł na tle innych gier roguelite? Zapraszamy do naszej recenzji.

W 2018 roku hiszpańskie studio Digital Sun wydało Moonlighter, miks roguelite i dungeon crawlera z interesującą koncepcją. Celem jest tu nie tylko pokonywanie wyzwań i bossów, ale także zdobywanie cennych przedmiotów i sprzedawanie ich w sklepie. Dzięki temu twórcom udało się stworzyć wciągające doświadczenie, które urzekło tłumy graczy. Długo jednak należało czekać na kontynuację, zwłaszcza jeśli chodzi o konsolę PlayStation 5, aczkolwiek przez poprzedni rok każdy chętny mógł sprawdzić Moonlighter 2: The Endless Vault na platformie Steam w formie wczesnego dostępu. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda lepiej niż w pierwszym Moonlighter, co świadczy o tym, że twórcy nie poskąpili zarobionych pieniędzy w procesie produkcji, ale idźmy po kolei.

Dalsza część tekstu pod wideo

W Moonlighter 2: The Endless Vault nie tolerują lenistwa

Fabuła recenzowanego tytułu rozpoczyna się zaraz po wydarzeniach opowiedzianych w poprzedniczce. Akcja gry rozpoczyna się kilka miesięcy po wydarzeniach z pierwszej części. Moloch, złowrogi kolekcjoner, przejmuje władzę nad wioską Rynoka i zmusza jej mieszkańców do opuszczenia tego, co kiedyś było ich domem. Po raz kolejny wcielamy się w Willa, który wraz z kilkoma swoimi dawnymi sąsiadami schronił się w Tresnie, swoistej osadzie zamieszkanej przez ludzi z różnych wymiarów, którzy również stracili praktycznie wszystko. Powiedzmy tylko, że nikt tam nie radzi sobie najlepiej. Will, by przetrwać, ponownie otwiera swój interes i powraca do podwójnego życia: kupca za dnia i poszukiwacza przygód nocą. W sercu Tresny znajduje się Bezdenny Skarbiec, dziwny, świadomy artefakt, który wymaga coraz większych sum pieniędzy w zamian za odblokowanie nowych systemów, postaci, ulepszeń i fragmentów fabuły. Ponadto, jeśli go całkowicie zapełnimy, spełni on każde nasze życzenie. Może tu czai się klucz od odzyskania i powrotu do Rynoki? Cóż, scenariusz nie gra w grze pierwszych skrzypiec, ale na potrzeby rozgrywki jest wystarczająco dobrze skrojony, by nie narzekać. Chociaż sam główny bohater jest nijaki, to świetnie za to wypadają mieszkańcy Tresny, z którymi aż chce się wchodzić w, często humorystyczne, interakcje.

Moonlighter 2: The Endless Vault wprawdzie nie wprowadza rewolucji w stosunku do poprzednika, ale twórczo go rozwija, co zasługuje na uznanie. Celem jest wciąż eksploracja zróżnicowanych biomów, pokonywanie napotkanych wyzwań, zbieranie tymczasowych ulepszeń, oraz walka z bossami. Robimy to, aby zdobyć zasoby, które można wykorzystać do rozbudowy ekwipunku i trwałego zwiększenia umiejętności. Aby to osiągnąć, gra oferuje szeroki wachlarz broni, od gigantycznych mieczy po rękawice, z których każda charakteryzuje się odmiennym stylem walki i unikalnymi kombinacjami. Will może również używać pistoletu, a także plecaka, który pozwala mu wpychać wrogów w pułapki lub zrzucać ich z planszy. Całość uzupełnia bardzo przydatny unik, który często ratuje życie. Po wejściu do każdego biomu gra oferuje wiele tras do wyboru rzecz jasna z różny przygodami i nagrodami do zdobycia. To ważne, bo priorytetem, chociaż jest to roguelite, gdzie walka ma duże znaczenie, nie jest zwiększanie mocy łownego bohatera i walka z potężnymi przeciwnikami, ale zbieranie jak największego bogactwa. Jeśli starcie z potężnym wrogiem nie przyniesie nam zysku a można go ominąć po cóż tracić na niego nerwy i to mi się spodobało. Ogólnie pojedynki do wymagających nie należą, ale też ciężko określić je jako banalne. W każdym razie ich poziom trudności jest wystarczający, by się dobrze bawić bez ziewania czy irytacji.

Sprzedać można wszystko

Inna sprawa, że jeśli chodzi o typowe elementy roquelite nie znajdziemy tu nic nowatorskiego czy wyróżniającego się, a szkoda. Wróćmy jednak w tej recenzji do skarbów. Najważniejsze z nich to relikwie. Każda posiada inną rzadkość i wartość, a niektóre nawet ciekawe właściwości lub nawet klątwy. Ponadto ważne jest ich miejsce w ekwipunku, ponieważ mogą wpływać na inne posiadane już przedmioty zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Miłe jest to, że przegrywając walkę nie pozostajemy z pustymi rękoma. Po prostu wszystko co zdobyliśmy traci połowę wartości i tyle. Łup pozostawiony przez wrogów również nie obciąża naszego plecaka tylko trafia do osobnej kieszeni. Sklep w grze również zyskał na głębi. Początkowo nie wiemy ile warty jest zdobyty relikt. Musimy wycenić je na oko. Następnie obserwujemy jak klienci wchodzą do sklepu, oglądają nasz towar i reagują na cenę. Dostępne są cztery poziomy: tani, idealny, nieco drogi i bardzo drogi (którego nikt nie kupi). Z pomocą przychodzi specjalna księga rachunkowa, która zapamiętuje optymalne ceny przedmiotów. Możemy też również kupować meble, które zapewniają różne korzyści cenowe oraz powiększać powierzchnię sklepową. Nawet stojaki wystawowe posiadają teraz unikalne efekty. Oczywiście, to wszystko wydaje się przytłaczające, ale jest stopniowo odblokowywane, więc łatwe do ogarnięcia.

Gdy wszystkie przedmioty zostaną sprzedane, sklep zostanie zamknięty i nadejdzie czas na wydanie pieniędzy. Wszystko, co zarobimy da radę przeznaczyć na ulepszenie broni, wytworzenie zbroi, powiększenie przestrzeni bagażowej w plecaku lub zainwestowanie w lepsze meble, aby zwiększyć zyski sklepu. Dodatkowo możemy wchodzić w interakcje z różnymi postaciami i wykonywać zadania poboczne. Wszystko to tworzy wciągający cykl, który gra wykorzystuje na swoją korzyść, aby ukryć niektóre ze swoich zawiłości. Twórcy mogli jednak dorzucić więcej obszarów do odwiedzenia, bo obecne sześć biomów podzielonych pomiędzy trzy regiony szybko się nudzi i po kilkunastu podobnych rajdach Willa można odczuć pewne znużenie zarówno nimi jak rozgrywką.  No cóż, Moonlighter 2: The Endless Vault nie jest grą na wielogodzinne posiadówki, chociaż gra jest całkiem długa, bo jej ukończenie może zająć nawet 30 godzin. Powtarzalność zabawy bywa czasem monotonna, więc warto ją sobie dawkować w krótkich sesjach.

Graficzna rewolucja w  Moonlighter 2: The Endless Vault

Pierwszy Moonlighter był grą utrzymaną w piksel-artowej stylistyce. Dwójka jednak odchodzi o tego schematu wprowadzając grafikę 3D w rzucie izometrycznym. Czy to dobrze? Dla mnie osobiście to zaleta, ale rozumiem, że zwolennicy klimatu poprzedniczki mogą kręcić nosem. Baśniowa oprawa artystyczna wciąż wygląda świetnie, a  środowisko gry jest wypełnione kolorami i zróżnicowane, nawet jeśli odwiedzanych lokacji jest mało o czym wspomniałem już w recenzji. Jedynie, do czego muszę się przyczepić to praca kamery. Niestety na PlayStation 5, a taką wersję recenzuje jej obsługa padem bywa niewygodna - zarówno jej obracanie jak przybliżanie widoku, ma wpływ na naszą swobodę podczas starć. Mimo to na dużym TV sylwetki postaci są poprawnie skalowane, więc nie musimy męczyć wzroku, jednak jeszcze jeden poziom przybliżania kamery by się przydał. Ścieżka dźwiękowa autora podobnej dla Hollow Knight również idealnie współgra z warstwą wizualną podkreślając klimat wykreowanego świata. Ponadto Moonlighter 2: The Endless Vault zostało znakomicie spolonizowane przez studio 11bit, co z pewnością ucieszy wielu graczy.

Podsumowując. Nowe przygody Willa to solidny tytuł, wprawdzie bez większych nowości, ale całkiem przyjemny w obyciu. O ile tylko lubimy gatunek roguelite i mamy handlowe zacięcie, a przy tym nie przeszkadza nam zbyt powtarzalna zabawa to Moonlighter 2: The Endless Vault jest tytułem, którego zakup warto rozważyć w wolnej chwili. 

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement

Ocena - recenzja gry Moonlighter 2: The Endless Vault

Atuty

  • Kontynuacja przygód z jedynki.
  • Przejście w grafikę 3D.
  • Przyjemny, poprawiony styl walki.
  • Rozbudowany system zarządzania ekwipunkiem.
  • Nadal wciągający element zbieracko-handlowy.

Wady

  • Praca kamery.
  • Wciąż mała ilość dostępnych obszarów do eksploracji.
  • Przy dłuższych posiedzeniach rozgrywka zaczyna nużyć.
  • Mimo wszystko brak większych nowości uprzyjemniających rozgrywkę.

Moonlighter 2: Endless Vault rozwija pierwotną formułę, oferując więcej walki, ulepszone rajdy i znacznie bardziej angażujący system zarządzania ekwipunkiem. Sklep pozostaje w dużej mierze niezmieniony, ale gra wciąż jest niezwykle wciągająca.
Graliśmy na: PS5

Patryk Dzięglewicz Strona autora
Były recenzent na PS Site, obecnie pisze dla PPE.pl. Uwielbia japońskie gry RPG, japońską animację, strategie i książkową fantastykę. Interesuje się historią, geopolityką oraz kolekcjonuje figurki i anime. Z wykształcenia technik ochrony środowiska oraz laborant. Tworzy teksty o grach od ponad 15 lat z dorobkiem ponad setki recenzji.
cropper