Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition - recenzja gry. Nie tym razem

Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition - recenzja I opinia o grze [Switch2]. Nie tym razem

Wojciech Gruszczyk | Dzisiaj, 22:08
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

W ostatnich dniach kolejna wielka przygoda trafiła na mały ekran Nintendo Switcha 2. Tym razem Team Ninja postanowiło zaprosić graczy do brutalnych Chin opanowanych przez demony, oferując od razu najbardziej rozbudowane wydanie swojej produkcji. Czy warto sprawdzić Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition na konsoli Nintendo? Poznajcie nasze wrażenia.

Wo Long: Fallen Dynasty nie jest oczywiście zupełnie nową produkcją. Gra Team Ninja pierwotnie zadebiutowała w 2023 roku na konsolach PlayStation, Xboksach oraz PC, oferując wymagającą przygodę w realiach pogrążonych w chaosie Chin. Od tamtej premiery deweloperzy rozwijali swoje dzieło za pomocą aktualizacji i dodatków, więc posiadacze Nintendo Switcha 2 otrzymują od razu Complete Edition… najbardziej rozbudowane wydanie gry, zawierające podstawową kampanię oraz przygotowane później rozszerzenia.

Dalsza część tekstu pod wideo

Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition jest jednocześnie kolejną produkcją dla fanów wymagających gier akcji, która w ostatnim czasie zawitała na mały ekran Nintendo. Switch 2 systematycznie otrzymuje porty dużych tytułów wcześniej dostępnych na mocniejszych urządzeniach i po Lies of P czy Elden Ring przyszła pora na przedstawiciela studia Team Ninja. Sama możliwość zabrania takiej przygody w podróż brzmi znakomicie, szczególnie że Wo Long dzięki szybkiej walce, krótszym misjom oraz kolejnym wymagającym pojedynkom bardzo dobrze pasuje do charakteru hybrydowej konsoli.

Niestety już pierwsze godziny pokazują, że Team Ninja nie poradziło sobie z możliwościami Switcha 2 równie dobrze jak zespoły odpowiedzialne za wspomniane, wymagające przygody. W przypadku tamtych produkcji deweloperzy znacznie lepiej znaleźli balans pomiędzy oprawą, wydajnością i ograniczeniami sprzętu Nintendo. Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition również pozwala przeżyć pełną przygodę na małym ekranie, ale kompromisy są zdecydowanie łatwiejsze do zauważenia.

Znana historia... zachęca do walki

Zanim jednak przejdziemy do konkretów najnowszego wydania, warto w telegraficznym skrócie przypomnieć główny wątek recenzowanego Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition. Akcja rozpoczyna się w 184 roku, pod koniec panowania dynastii Han, gdy Chiny pogrążają się w chaosie związanym z Powstaniem Żółtych Turbanów. Gracz wciela się w stworzonego przez siebie, bezimiennego żołnierza, który zostaje wciągnięty w znacznie większy konflikt. Team Ninja kolejny raz miesza tutaj historyczne wydarzenia z fantastyką i demonami, a na naszej drodze pojawiają się między innymi Cao Cao, Liu Bei, Guan Yu, Zhang Fei czy Lu Bu. Znane postacie otrzymują więc nowe role w zdecydowanie bardziej fantastycznej wersji historii Trzech Królestw.

Trudno jednak powiedzieć, żeby to właśnie fabuła była najmocniejszym elementem Wo Long: Fallen Dynasty. Nie była nim w 2023 roku i Complete Edition niczego pod tym względem nie zmienia. Kolejne postacie pojawiają się na ekranie w ekspresowym tempie, gra rzuca nazwiskami, frakcjami i wydarzeniami, a jeśli nie znacie dobrze tych realiów, w pewnym momencie możecie po prostu przestać przykładać większą wagę do kolejnych politycznych zależności. Team Ninja potrafi przygotować świetnie wyglądające przerywniki, efektownie przedstawić następnych wojowników czy odpowiednio podkręcić atmosferę przed wielkim pojedynkiem, ale historia przede wszystkim prowadzi nas od jednej walki do następnej.

Nie jest to zresztą pierwszy przypadek, gdy w produkcji Team Ninja scenariusz staje się przede wszystkim dodatkiem do rozgrywki. Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition ma swoje efektowne momenty, wykorzystuje interesujące realia i pozwala spotkać wiele legendarnych postaci, ale nie będę specjalnie zaskoczony, jeśli spora część graczy po kilku godzinach przestanie analizować wszystkie wydarzenia i skupi się przede wszystkim na tym, co ta produkcja robi zdecydowanie najlepiej… czyli na kolejnych pojedynkach.

A walka jest...

Nie jest sekretem, że najlepszym i najważniejszym elementem Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition pozostaje oczywiście system walki… w tym wypadku Team Ninja wciąż potrafi zrobić ogromne wrażenie. Podstawy są pozornie proste - atakujemy, możemy blokować, wykonywać uniki i reagować na ruchy przeciwników, jednak bardzo szybko okazuje się, że prawdziwym fundamentem całej zabawy jest parowanie. Możecie próbować chować się za gardą, możecie odskakiwać i czekać na odpowiedni moment, jednak jeśli chcecie naprawdę dobrze radzić sobie z kolejnymi przeciwnikami i bossami, musicie wyczuć przeciwników i w idealnym momencie reagować ich ruchy. To właśnie odpowiednio wyczute odbicie ataku otwiera drogę do kontry, pozwala przejąć inicjatywę i zmienia pozornie chaotyczne starcia w świetnie kontrolowany taniec.

Właśnie w tym miejscu Wo Long: Fallen Dynasty najbardziej odcina się od klasycznych soulslike’ów. Zamiast dobrze znanego paska staminy otrzymujemy wskaźnik, który reaguje na praktycznie każdą naszą decyzję. Skuteczne ataki i parowania przesuwają wskaźnik w pozytywną stronę, natomiast blokowanie, otrzymywanie obrażeń, korzystanie ze specjalnych technik czy magii może zabierać zgromadzony surowiec. Jeśli przesadzimy i wybijemy pasek w złą stronę, przeciwnik może przełamać naszą postawę i wystawić bohatera na bardzo bolesną karę. To nadal jeden z najlepszych pomysłów Team Ninja - system nagradza agresję, ale nie bezmyślność. Trzeba atakować, reagować, odbijać kolejne ciosy i cały czas pilnować rytmu pojedynku.

Świetnie współgra z tym Morale Rank, który ponownie wyróżnia Wo Long na tle konkurencji. Każdy przeciwnik posiada własny poziom i bardzo szybko uczymy się, że różnica kilku punktów może całkowicie zmienić charakter starcia. Jeśli trafiamy na wroga z dużo wyższym morale, jego ataki są znacznie bardziej niebezpieczne, a nasze błędy kosztują zdecydowanie więcej. Z drugiej strony konsekwentne eliminowanie przeciwników i poprawianie własnej pozycji sprawia, że kolejne walki stają się łatwiejsze. To bardzo ciekawy system, bo poziom trudności nie zależy wyłącznie od statystyk naszej postaci - ogromne znaczenie ma również to, jak dokładnie eksplorujemy konkretną misję.

Właśnie tutaj pojawiają się sztandary bojowe i flagi sygnalizacyjne. Wo Long: Fallen Dynasty nie zaprasza graczy do otwartego świata - podobnie jak inne produkcje Team NINJA opiera się na kolejnych, zamkniętych misjach, w których przechodzimy przez duże lokacje, otwieramy skróty, walczymy i stopniowo przejmujemy następne fragmenty mapy. Znalezienie flag nie jest jednak wyłącznie zajęciem dla kolekcjonerów. Podnoszą one poziom wytrwałości, czyli minimalny poziom morale, do którego możemy spaść po śmierci. W praktyce oznacza to, że gracz dokładnie przeczesujący lokację faktycznie przygotowuje się do finałowego starcia. To bardzo dobrze pokazuje filozofię całej gry - eksploracja, walka i rozwój postaci są ze sobą cały czas połączone. Nie szukamy kolejnej bocznej ścieżki wyłącznie po to, żeby znaleźć skrzynię. Czasami za zakrętem znajduje się flaga, która realnie poprawi naszą sytuację w całej misji. Innym razem odkrywamy skrót pozwalający szybciej wrócić do miejsca śmierci albo trafiamy na przeciwnika, którego pokonanie podbije morale przed trudniejszym fragmentem.

Studio nie zapomina również o swoim zamiłowaniu do zasypywania gracza sprzętem. Po praktycznie każdym większym starciu w ekwipunku lądują kolejne miecze, włócznie, halabardy, młoty, łuki, pancerze i dziesiątki elementów różniących się statystykami. Dla części odbiorców może to być męczące, bo bardzo szybko zaczynamy analizować tony cyfr i zastanawiać się, czy nowy miecz jest faktycznie lepszy od poprzedniego. Ja jednak nadal doceniam ten system, bo pozwala bez większego problemu eksperymentować z kolejnymi zestawami i regularnie zmieniać styl gry. Duże znaczenie mają przy tym Martial Arts, czyli specjalne techniki przypisane do poszczególnych broni. To nie są wyłącznie efektowne animacje, ale dodatkowe narzędzia, które mogą całkowicie zmienić sposób korzystania z konkretnego oręża. Jedna broń pozwala błyskawicznie skrócić dystans, inna zapewnia mocny atak obszarowy, kolejna dobrze radzi sobie z wybijaniem przeciwnika z rytmu. Complete Edition dodatkowo dorzuca bronie z rozszerzeń, więc możliwości budowania własnego stylu są zdecydowanie większe niż w premierowej wersji.

Do tego dochodzi magia oparta na pięciu żywiołach. Każdy nie tylko daje dostęp do innych zaklęć, ale również posiada konkretne zależności względem pozostałych. Możemy więc podpalać przeciwników, nakładać efekty osłabiające, wzmacniać własną postać czy wykorzystywać odpowiednie kontry na działania rywala. W samym systemie walki są jeszcze boskie bestie, czyli potężne stworzenia, z którymi nawiązujemy więź podczas historii. Możemy przywołać je bezpośrednio do walki albo korzystać z ich dodatkowych efektów wspierających bohatera. To kolejna mechanika, która na początku może wydawać się tylko efektownym dodatkiem, ale z czasem zaczyna odgrywać ważniejszą rolę w budowaniu postaci. Nie będzie w zasadzie zaskoczeniem, że największym testem całego systemu są oczywiście bossowie i tutaj Wo Long: Fallen Dynasty nadal potrafi być zarówno genialne, jak i irytujące. Najlepsze pojedynki wymuszają perfekcyjne opanowanie parowania. Gdy wszystko zaczyna działać, walka przypomina świetnie wyreżyserowany pojedynek - przeciwnik atakuje, my odbijamy cios, natychmiast odpowiadamy i próbujemy złamać jego postawę. Problem w tym, że poziom trudności nadal jest bardzo nierówny. Już w oryginalnym wydaniu potrafiliśmy trafić na bossa, który przez godzinę brutalnie weryfikował nasze umiejętności, żeby chwilę później następny padł praktycznie przy pierwszej próbie. Najnowsze wydanie nie eliminuje tego problemu.

Jak Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition działa na Nintendo Switchu 2?

Team Ninja w przypadku recenzowanego Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition przygotowało na Nintendo Switchu 2 kilka możliwości dostosowania rozgrywki do naszych preferencji. Po umieszczeniu konsoli w docku możemy wybierać pomiędzy trybem jakości oraz płynności, natomiast podczas zabawy na małym ekranie możliwości są bardziej ograniczone. Problem polega jednak na tym, że niezależnie od tego, w jaki sposób postanowicie poznawać tę historię, trudno mówić o idealnych warunkach. Wo Long: Fallen Dynasty działa, można bez większych problemów przechodzić kolejne misje, ale praktycznie w każdym wariancie pojawiają się spadki płynności, które w tej konkretnej produkcji są wyjątkowo bolesne.

Po podłączeniu Nintendo Switcha 2 do telewizora tryb jakości celuje w 30 klatek na sekundę, jednak podczas moich testów gra nie zawsze była w stanie utrzymać tę wartość. W trakcie niektórych starć, a czasami nawet podczas zwykłej eksploracji, płynność potrafiła spaść w okolice 25 FPS i takie momenty są naprawdę łatwe do zauważenia. Sytuacja nie zostaje całkowicie rozwiązana po przełączeniu na tryb płynności. Tutaj celem jest 60 FPS, ale podczas rozgrywki znacznie częściej obserwowałem wartości w okolicach 55 klatek.

Muszę podkreślić, że Wo Long: Fallen Dynasty jest produkcją zbudowaną wokół precyzyjnego parowania, więc cała walka opiera się na wyczuciu rytmu, obserwowaniu animacji przeciwnika i odbijaniu ciosu dokładnie w odpowiednim momencie. Kiedy więc jedna sekwencja działa bardzo płynnie, a za chwilę liczba klatek zaczyna spadać, zmienia się odczucie samej walki. Nagle trudniej wyczuć odpowiedni moment na reakcję, a nieudana akcja może oznaczać utratę przewagi.

Sytuacja nie jest niestety idealna również po wyciągnięciu Switcha 2 z docka. Na małym ekranie także możemy liczyć na momenty bardzo przyjemnej, płynnej rozgrywki, ale problem ponownie pojawia się wtedy, gdy na ekranie zaczyna dziać się więcej. Podczas niektórych większych pojedynków wyraźnie czułem szarpnięcia i te problemy są naprawdę odczuwalne. Nie chodzi nawet o to, że Wo Long: Fallen Dynasty przez cały czas działa źle… wręcz przeciwnie, są całe fragmenty, podczas których trudno mieć większe zastrzeżenia. Problem w tym, że nigdy nie mamy pewności, czy kolejna bardziej efektowna walka nie przyniesie nagłego pogorszenia płynności.

I ta niestabilność jest dla mnie sporym problemem portu. Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition potrzebuje płynnej rozgrywki, ponieważ cały jego kapitalny system walki został zbudowany na refleksie i powtarzalnym timingu. Team Ninja powinno jeszcze popracować nad optymalizacją tej wersji, ale muszę podkreślić, że gdy akcja działa dobrze to... gameplay jest odpowiednio satysfakcjonujący. Problemem jest jednak fakt, że nie zawsze otrzymujemy oczekiwaną jakość. 

Jak Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition wygląda na Nintendo Switchu 2?

Problemy z płynnością byłyby zdecydowanie łatwiejsze do zaakceptowania, gdyby w zamian Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition oferowało naprawdę dobrą grafikę… niestety tak nie jest. To jeden z najgorzej wyglądających dużych portów, w jakie ostatnio grałem na Nintendo Switchu 2. Team Ninja podaje maksymalną rozdzielczość wyjściową na poziomie 1920x1080 w trybie płynności oraz 2560x1440 w trybie jakości po podłączeniu konsoli do telewizora, natomiast handheld może maksymalnie wyświetlać obraz w 1920x1080. Same liczby brzmią naprawdę dobrze, ale wystarczy uruchomić grę, żeby zobaczyć, że kompletnie nie oddają faktycznej jakości obrazu. Wo Long: Fallen Dynasty korzysta z wyraźnie niższej rozdzielczości wewnętrznej, a rezultat jest bardzo miękki i często zwyczajnie rozmazany.

Najbardziej przeszkadza to podczas normalnej eksploracji. Obiekty znajdujące się dalej od bohatera tracą szczegóły, tekstury potrafią wyglądać bardzo słabo, modele postaci są uproszczone, a odległość rysowania zdecydowanie nie zachwyca. Przeciwnicy znajdujący się dalej od gracza ruszają się w 10-15 FPS, co w zasadzie nie jest zaskakujące, bo wielu twórców korzysta z tego tricku, ale… w Wo Long: Fallen Dynasty nawet po podejściu do wrogów ich płynność nie wraca do oczekiwanej plynności. Jeszcze gorzej prezentują się cienie czy też takie efekty jak ogień - ta gra po prostu wygląda bardzo źle.

Najbardziej rozczarowujące jest jednak to, że ogromne cięcia graficzne nie przynoszą w zamian odpowiednio stabilnej płynności. Można zaakceptować słabsze tekstury, uproszczone modele, gorsze cienie czy niższą rozdzielczość, jeśli dzięki temu wymagająca gra akcji działa perfekcyjnie. Tutaj tracimy jedno i drugie. Wo Long potrafi wyglądać niewyraźnie nawet na małym ekranie Switcha 2, a jednocześnie nadal zdarzają się spadki płynności. Oczywiście świetny design bossów, efektowne zbroje oraz charakterystyczne lokacje wciąż potrafią się obronić, ale technologicznie jest to ogromny krok wstecz względem pozostałych wersji.

Co oferuje Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition?

Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że pod względem zawartości Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition naprawdę trudno coś zarzucić. Posiadacze Nintendo Switcha 2 otrzymują nie tylko kompletną podstawkę, ale również wszystkie trzy duże rozszerzenia. Każdy dodatek rozwija historię o następne wydarzenia, lokacje, przeciwników, bossów oraz bohaterów, a przy okazji rozbudowuje samą rozgrywkę. Do gry trafiły między innymi trzy dodatkowe rodzaje broni, kolejne bestie czy też nowe wyposażenie. Jeśli więc chcecie wejść w ten świat po raz pierwszy, na Switchu 2 otrzymujecie od razu pełny pakiet rozwijany przez twórców przez wiele miesięcy po premierze.

Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition zawiera również wszystkie najważniejsze aktualizacje oraz dodatkową zawartość przygotowaną po debiucie podstawki. W pakiecie znalazły się między innymi elementy crossoverów z Lies of P, Nioh 2 oraz NARAKA: BLADEPOINT, a najbardziej zaangażowani gracze mogą sprawdzić The Thousand-Mile Journey. To rozbudowany endgame, w którym wybieramy kolejne trasy i losowo generowane pola bitew, zdobywamy tymczasowe wzmocnienia oraz podejmujemy decyzję, czy zaryzykować trudniejsze starcie w zamian za lepsze nagrody.

I właśnie dlatego tak bardzo boli mnie stan wersji na Nintendo Switcha 2. Wo Long po kilku latach jest znacznie większą i bardziej kompletną produkcją niż w dniu premiery, a system walki oraz eksploracji zachęca do zabawy. To gra, którą naprawdę chciałbym polecić osobom szukającym wymagającego action RPG na mały ekran, bo pod względem zawartości dostajemy tutaj kapitalny pakiet. Problem w tym, że cały ten potencjał został zamknięty w porcie, który aktualnie nie wygląda i nie działa tak, jak powinien. Słaba jakość obrazu byłaby łatwiejsza do zaakceptowania przy idealnej płynności, a spadki klatek można byłoby częściowo wybaczyć przy znakomitej grafice. Tutaj brakuje jednego i drugiego, przez co świetna podstawa oraz ogrom przygotowanej zawartości nie mogą w pełni rozwinąć skrzydeł.

Czy warto zagrać w Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition?

Recenzowany Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition na Nintendo Switchu 2 to dla mnie przede wszystkim niewykorzystany potencjał. Sama gra nadal potrafi zapewnić mnóstwo satysfakcji. Do tego otrzymujemy kompletną zawartość z trzema dużymi rozszerzeniami i atrakcjami przygotowanymi po premierze, więc bez problemu można spędzić tutaj dziesiątki godzin. Pod względem zawartości trudno oczekiwać znacznie więcej.

Problem w tym, że wersja na Switcha 2 nie pozwala tej świetnej podstawie odpowiednio wybrzmieć. Bardzo słaba jakość obrazu byłaby jeszcze do zaakceptowania, gdyby w zamian Team Ninja zapewniło stabilną płynność, ale spadki klatek potrafią bezpośrednio wpływać na rozgrywkę. Wo Long: Fallen Dynasty nadal jest bardzo dobrą grą i właśnie dlatego tak szkoda tego portu - możliwość zabrania kompletnej przygody w podróż brzmi znakomicie, ale aktualnie kompromisów jest po prostu za dużo.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement

Ocena - recenzja gry Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition

Atuty

  • Świetny, dynamiczny system walki,
  • Ciekawe systemy odświeżają formułę,
  • Ogrom zawartości,
  • Duża liczba broni i sprzętu,
  • Dziesiątki godzin rozgrywki.

Wady

  • Bardzo słaba jakość obrazu,
  • Spadki FPS wpływają na rozgrywkę,
  • Fabuła pozostaje tylko dodatkiem do rozgrywki,
  • Port wyraźnie potrzebuje dalszej optymalizacji.

Wo Long: Fallen Dynasty Complete Edition to nadal bardzo dobry action RPG, którego rozgrywka sprawia, że jest przyjemną odskocznię od klasycznych soulsów. Nintendo Switch 2 otrzymało niezwykle bogate wydanie z trzema rozszerzeniami i dziesiątkami godzin zawartości, ale ogromny potencjał został przytłumiony przez słabą jakość obrazu oraz niestabilną płynność. Pod świetną grą kryje się więc rozczarowujący port, który potrzebuje jeszcze sporo pracy.
Graliśmy na: NS2

Wojciech Gruszczyk Strona autora
Miał przyjść do redakcji zrobić kilka turniejów, ale cytując klasyka „został na dłużej”. Szybko wykazał się pracowitością, dzięki której wyrobił sobie pozycję w redakcji i zajmuje się różnymi tematami. Najchętniej przedstawia wiadomości ze świat gier, rozrywki i technologii oraz przygotowuje recenzje gier i sprzętu. Jeśli jest zadanie – Wojtek na pewno się z nim zmierzy. 
cropper