Hell Let Loose Vietnam - recenzja i opinia o grze [PC]. Klątwa samouczków
Po pięciu latach od premiery Hell Let Loose studio Expression Games wydaje sequel, który pozwala nam uczestniczyć w wojnie w Wietnamie, wdychając zapach napalmu o poranku. Oto recenzja Hell Let Loose Vietnam na PC.
Ogólnie rzecz ujmując, Hell Let Loose Vietnam pozostaje dokładnie tym, czym była pierwsza część – oferując parę zmian i konkretnych ulepszeń na poziomie gameplayu. Bierzemy udział w bitwach 50-50 (ponownie nie ma tu żadnej singlowej kampanii). Tym razem zamiast do okopów z czasów II Wojny Światowej, trafiamy do rozległych dżungli, lasów i wąwozów, opowiadając się za jedną z stron konfliktu wietnamskiego.
50-osobowa społeczność dzieli się na kilkuosobowe oddziały, w których każdy pełni konkretną, wyspecjalizowaną rolę i dysponuje określonymi środkami czy umiejętnościami. Te role to między innymi strzelec, medyk czy inżynier. Każda z nich jest dość mocno rozbudowana i ma swoistą głębię – na przykład inżynier standardowo naprawia czołgi i stawia oraz rozbuduje fortyfikacje, ale oprócz tego dysponuje paroma innymi funkcjami i zdolnościami w zależności od tego, po której stronie wojny akurat gramy.
Hell Let Loose Vietnam – nowości w gameplayu
Różnorodność ról w oddziałach jest niezbędna, bo rozgrywka bazuje tutaj na wzajemnym wspieraniu się przez jednostki i podejmowaniu taktycznych decyzji przez dowódców, a nie zwykłym czyszczeniu map z przeciwników. Tak, z dynamizmem pokroju Call of Duty czy Battlefield seria Hell Let Loose ma niewiele wspólnego. Tu naprawdę liczy się strategia, nie liczby wyświetlane w podsumowaniu na koniec meczu – i niekiedy potyczki trwają bardzo długo, gdzie część czasu trzeba po prostu poświęcić na przemieszczanie się czy spokojną obserwację z bezpiecznego miejsca (na przykład z krzaków).
Dlatego nie jest to gra dla wszystkich – powolne tempo akcji może wiele osób zniechęcić już na samym początku. Z drugiej strony jednak to, że twórcy nie porzucili oryginalnej tożsamości i charakteru pierwszej odsłony na rzecz dogodzenia „większości”, powinno być postrzegane jako zaleta. W końcu strzelanin multi, od których można dostać palpitacji, jest na rynku bardzo dużo i Hell Let Loose nie potrzebuje być kolejną. Oczywiście parę elementów usprawniających rozgrywkę było mile widzianych w sequelu. Twórcy wyszli naprzeciw oczekiwaniom fanów „jedynki” i takowe wprowadzili.
Hell Let Loose: Vietnam
Do tych najbardziej podstawowych ulepszeń należy rozbudowanie systemu poruszania się żołnierzy. W pierwszej części ten element był mocno ograniczony – na przykład wejście do wody kończyło się rychłym zgonem. Teraz żołnierz może pływać, czołgać się i wspinać – a nawet wlec rannych towarzyszy (jeśli jest medykiem). Niestety na chwilę obecną nie wszystko działa tu tak, jak powinno – obserwowałam chociażby przypadki, gdzie płynący delikwent machał rękami nad wodą, a nie w niej, co wyglądało całkiem zabawnie.
Wśród najistotniejszych zmian znalazło się wprowadzenie asymetrii starć. W pierwszej odsłonie obie części konfliktu dysponowały tymi samymi środkami i możliwościami. W recenzowanym Hell Let Loose Vietnam zaburzono tę proporcjonalność – strona amerykańska otrzymała na przykład helikoptery, które pomagają w szybkim transporcie jednostek i zaopatrzenia. Wietnamczycy tego nie mają, ale za to mogą budować sieci kanałów, przez co są lepsi w szybkim przedostawaniu się na tyły wroga i zaskakiwaniu go (zwiad lotniczy pozostaje w tej kwestii bezradny).
Do tego mamy możliwość przemieszczania się po rzekach łodzią. Łódź może również przewozić zapasy, a poza tym można z jej poziomu częstować wrogów salwami pocisków. Sterowanie helikopterem nie należy do najłatwiejszych zadań, ale widoki są po prostu genialne. Natomiast nawigowanie łodzi to już czysta przyjemność (o ile ktoś znienacka nas nie zastrzeli). Wszystkie te zmiany dają nowe możliwości budowania taktyki, a poza tym to pełna i konkretna odpowiedź twórców na narzekanie o zbyt wolnym przemieszczaniu się po mapie w pierwszej części. Zdecydowanie dobry ruch.
No i stoczył się człowiek
Map w Hell Let Loose Vietnam mamy obecnie sześć i zgodnie z zapewnieniami twórców, liczba ta wzrośnie z czasem. Mapy powstały w oparciu o rzeczywiste obszary. Bardzo ciekawym doświadczeniem jest to, że w większości przypadków nawet nie widzimy wrogów, bo oni gdzieś się kamuflują w gęstych krzakach. Czasem prędzej usłyszymy czyjeś kroki czy serię odgłosów z karabinu, niż dostrzeżemy ich źródło. To wzmaga realizm starć.
W ogóle gra się w tę strzelankę naprawdę fajnie, w czym dużą zasługę ma właśnie nierówny i mocno zróżnicowany teren. Pewnego razu na przykład zdarzyło mi się zagapić na uroczy potoczek z bogatą florą w oddali, gdy z przemyśleń nad pięknem świata wyrwał mnie zestrzelony sojusznik, którego zwłoki sturlały się po skarpie pod moje nogi.
Hell Let Loose: Vietnam
Hell Let Loose Vietnam stworzono na silniku Unreal Engine 5. Swego czasu pisaliśmy o opłakanym stanie technicznym wersji na PS5 Pro. Natomiast jeśli chodzi o PC, poza wspomnianymi powyżej błędami w wyświetlaniu animacji postaci, wszystko tu działa „podejrzanie” płynnie i stabilnie; tekstury rzadko wczytują się z opóźnieniem. No i tytuł wygląda niekiedy wręcz malowniczo. Widoczki bywają przednie, a od wybuchu napalmu w oddali trudno oderwać wzrok.
Dźwięk także przypadł mi do gustu. Odgłosy broni i wszelkiego rodzaju wybuchów brzmią realistycznie i są zróżnicowane. Jednocześnie warto odnotować, że niektórzy gracze zgłaszali błędy z wyciszaniem mikrofonów innych osób, ale myślę, że twórcy naprawią to szybko pierwszą lub drugą aktualizacją.
Drażliwy temat: samouczki
Gra ze względu na zróżnicowanie ról na polu bitwy i złożoność zadań może nastręczać trudności dla nowicjusza. Gdyby ktoś uruchomił Hell Let Loose Vietnam po raz pierwszy i od razu znalazł się w samym środku mapy, mógłby być lekko zdezorientowany. W związku z tym twórcy przygotowali liczne samouczki, które omawiają zarówno ogólne zagadnienia, jak i te dotyczące konkretnych ról. Fajnie, że samouczki komentują sami członkowie Expression Games – bardzo mi się takie rozwiązanie podoba.
Skompletowanie samouczków jest konieczne do odblokowania niektórych ról. To z jednej strony pozwala wyeliminować (przynajmniej w teorii) sytuacje, gdzie dziewięćdziesiąt procent graczy zgromadzonych na danej mapie tuła się bez celu, nie wiedząc, co robić i gdzie się podziać. Z drugiej strony jednak kończenie samouczków pozostaje obecnie mocno problematycznym i frustrującym doświadczeniem.
Chodzi mianowicie o to, że bardzo często system nie łapie za pierwszym razem, że dany tutorial został ukończony; trzeba więc podejść do niego po raz drugi lub trzeci, by postęp został zaktualizowany. Nie pomaga ani restartowanie gry, ani – tak jak radzi internet – przejście od razu do kolejnego samouczka. Jeśli u kogoś wszystko zatrybi za pierwszym razem, będzie miał niebywałe szczęście. I nie jest to wcale rzadki incydent – w ostatnich dniach fora internetowe poświęcone Hell Let Loose Vietnam zalewają negatywne komentarze na ten temat.
Oczywiście nie ma złego, co by na dobre nie wyszło – po kilkukrotnym przejściu tych samych samouczków nawet najbardziej oporni powinni już wiedzieć, o co chodzi w tej grze. Prawda?... Być może tutoriale nie do końca wyjaśniają wszystko, co powinniśmy wiedzieć na polu bitwy, bo niestety spory odsetek graczy nadal nie do końca ogarnia, co powinien robić w ramach danej roli.
Na przykład aktualnie nie ma co oczekiwać, że ktoś przybiegnie nam na pomoc, gdy nasz żołnierz odniesie obrażenia. To znaczy, może i ktoś przybiegnie, ale to dopiero połowa sukcesu. Na miejsce, gdzie moja postać się wykrwawiała, przybyli aż dwaj medycy. Następnie obaj rozejrzeli się… i pobiegli dalej, nie udzieliwszy mi pomocy. Dlatego ważna jest komunikacja – zarówno za pomocą rozmów przez mikrofon, jak i czatów. Jeśli trafią się osoby, które wiedzą co i jak, rozgrywka nabiera właściwej głębi.
I ostatnia kwestia – jeśli chodzi o dostęp do serwerów, to nie mam dobrych wieści. Na dzień dzisiejszy te główne są przepełnione, a te mniej popularne świecą zupełnymi pustkami. Zdarzało się, że trzeba było poczekać w dłuższej kolejce na mecz. Sporo osób zgłasza także problemy z wyrzucaniem ich z serwerów (również odnotowałam takie incydenty).
Hell Let Loose Vietnam - czy warto zagrać?
Hell Let Loose Vietnam oferuje ciekawe doświadczenie starć wojennych 50-50 w wietnamskich dżunglach z paroma nowymi pomysłami i rozwiązaniami w stosunku do oryginału. Dzięki tym ulepszeniom seria oferuje coraz ciekawsze starcia taktyczne, w których pierwsze skrzypce gra nie zabijanie jak największej liczby wrogów, a podejmowanie przemyślanych decyzji i wzajemne wsparcie graczy.
Coś takiego można jednak urzeczywistnić wyłącznie wtedy, gdy znajdziemy osoby, które będą wiedziały, co należy robić w obrębie danej roli – a o to na razie trudno, w związku z czym na mapach panuje obecnie mały organizacyjny chaos. „Jedynkę” udało się graczom ogarnąć całkiem szybko, więc w przypadku sequela również powinno być już tylko lepiej. Warto też poczekać, aż twórcy naprawią kwestie techniczne, takie jak problemy z serwerami i zaliczaniem progresu w samouczkach. A wtedy można śmiało meldować się na placu boju i szukać jakiegoś wolnego krzaka.
Ocena - recenzja gry Hell Let Loose: Vietnam
Atuty
- głębokie i realistyczne doświadczenie konfliktu na dużą skalę
- parę nowości, które konkretnie usprawniają gameplay
- ładna grafika (głównie na PC)
- przepełnione roślinnością mapy, w których nie widać wrogów
- dopracowane odgłosy broni
- to nadal nie jest gra dla wszystkich (ze względu na charakterystyczne tempo rozgrywki)
Wady
- na razie: organizacyjny chaos na polu bitwy
- duże problemy z zapisywaniem progresu samouczków (a bez ich zaliczenia ani rusz)
- trudności z dołączaniem do meczów
- drobniejsze błędy i usterki techniczne
Rozgrywka na mapach Hell Let Loose Vietnam dopiero się rozkręca, ale zmiany i nowości wdrożone do gry pokazują, że seria idzie w dobrym kierunku. Fani „jedynki” powinni być zadowoleni. Wciąż jednak nie jest to produkcja dla osób, które przywykły do tempa i dynamiki najpopularniejszych strzelanek wieloosobowych (co, mówiąc szczerze, nie jest bynajmniej wadą).
Galeria
Przeczytaj również
Komentarze (0)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych