Naznaczony: Wyjście z mrocznego wymiaru (2026) - recenzja, opinia o filmie [UIP]. Czyli tam i z powrotem
Matka Gemmy postradała zmysły i popełniła samobójstwo, kiedy ta była jeszcze młoda. Teraz ona sama jest samotną matką i zaczynają dręczyć ją dziwne, coraz bardziej rzeczywiste koszmary.
Jak to jest, że niemal zawsze, kiedy jakiś horror odniesie jakkolwiek umiarkowany sukces, jego producenci natychmiast przekształcają go w serię, którą będą następnie doić aż zostanie sam wiór i popiół? Na palcach jednej, może dwóch rąk można policzyć dobre horrory, które nigdy nie doczekały się kontynuacji. I tak jak z początku te sequele mogą być jeszcze nawet całkiem niezłe, trochę eksperymentalne wręcz, tak ostatecznie wszystkie po kolei dewoluują w parodię samych siebie - "horrorowa flanderyzacja".
Wspominam o tym, ponieważ dzisiejszy film - choć producenci postarali się, by nie było to zbyt oczywiste - jest już szóstą odsłoną serii stworzonej przez duet James Wan & Leigh Whannell. I choć dziś obaj panowie są już jedynie producentami, seria wciąż regularnie powraca z kolejnymi odcinkami. I jest to przypadek o tyle ciekawy, że seria wciąż solidnie na siebie zarabia ("Czerwone drzwi" sprzed trzech lat zarobiły ponad 180 milionów przy budżecie 16) i nawet zdaje się wciąż w równym stopniu podobać widzom. No, ale czemu tu się dziwić, skoro to jest zawsze ten sam motyw straszący, za to zawsze z zupełnie nową fabułą i głównym antagonistą. Ludzie lubią to, co już znają.
Naznaczony: Wyjście z mrocznego wymiaru (2026) - recenzja, opinia o filmie [UIP]. Da się oglądać
Fabuła najnowszego odcinka serii zasadza się na zupełnie nowej koncepcji, nowej zdolności głównej bohaterki, która to zdolność jest powodem dla którego niepokoją ją demony. Dochodzi cały wątek kultu zorientowanego wokół charyzmatycznego lidera obiecującego swoim wyznawcom, se przywróci do życia ich bliskich oraz, klasycznie już dla serii... Rodzinna trauma.
Samą fabułę można z powodzeniem uznać za wystarczającą - potrzebny nam jest jakiś powód do znalezienia się "po drugiej stronie" i jakiś emocjonalny rdzeń, który nada poczynaniom bohaterów sens. Dostajemy obie te rzeczy, co dla wielu entuzjastów filmów grozy jest już wystarczającym pretekstem aby udać się do kina. Jeśli natomiast nawet w tego typu kinie chciałbyś, drogi czytelniku, aby postacie zachowywały się jakkolwiek logicznie, żeby ta prosta fabuła od początku do końca trzymała się kupy to... Cóż. Możesz się trochę zawieść. Tutejsi bohaterowie są chyba najmniej domyślnymi ludźmi we wszechświecie i albo wyciągają bardzo błędne wnioski dużo za wcześnie (to można akurat wybaczyć młodziutkiej córce Gemmy, bo to jeszcze dziecko) albo okrutnie wręcz oczywiste wnioski dużo za późno albo nie wyciągają ich wcale. W pewnym momencie staje się to już trochę męczące. Ja przewracałem oczami, a siedząca obok mnie kobieta wręcz dosłownie stękała z bólu w niektórych momentach.
Naznaczony: Wyjście z mrocznego wymiaru (2026) - recenzja, opinia o filmie [UIP]. Horror do kwadratu
Elementy straszące to w znacznej mierze to samo, co zawsze. Tam ktoś przemknie na dalszym planie, tu ktoś inny złapie postać za ramię albo nagle wskoczy w kadr. Wielki szacunek dla reżysera, że chyba naprawdę ani jeden z tych jump scare'ów nie jest chamską ściemą, gdzie dźwięk cichnie, robi się nerwowo, po czym główna bohaterka zostaje nagle złapana za szyję przez... Swojego chłopaka. Praktycznie za każdym razem podskakujemy w fotelu ze słusznej przyczyny - choć wciąż uważam, że zbytnie poleganie na tego typu zagrywkach zabija na dłuższą metę frajdę z oglądania filmu. No i mały side note: po raz pierwszy w życiu byłem na seansie 4dx i rany boskie! Ten format został stworzony do filmów grozy. Nawet najgłupszy straszak staje się dwa razy bardziej skuteczny, kiedy nagle zamiast widza podskakuje cały fotel.
Wypada również przyznać, że tak jak spora część filmu to jump scare'y i czysta obrzydliwość wylewająca się z ekranu, tak od czasu do czasu reżyserowi udaje się skleić naprawdę solidną, pełną napięcia scenę, która ciągnie się i ciągnie bez eskalacji, aż widza zaczyna skręcać w fotelu. Wydaje mi się, że moją ulubioną jest częściowo pokazana w zwiastunie scena w poduszkowym forcie. Nasza bohaterka wchodzi do środka w poszukiwaniu córki, lecz za zakrętem, gdzie fort powinien się już kończyć, pojawia się nagle długo korytarz, a poduszek nie da się przepchnąć żeby po prostu wyjść. Standardowa sprawa, ale później, rozglądając się za wyjściem, Gemma trafia nagle na zakręt zza którego ktoś się na nią gapi. Tylko tyle. Ale reżyser tak długo trzyma tam po prostu tę twarz, podczas gdy Gemma dalej rozgląda się nerwowo na boki, że staje się to najbardziej niepokojącą sceną całego filmu. A mówimy o filmie, w którym jedna ze scen grozy jest wizyta u dentysty!
Ostatecznie, "wyjście z mrocznego wymiaru" jest po prostu kolejną odsłoną "Naznaczonego". To sake strachy, te same problemy i ta sama cała reszta. Jeśli masz ochotę dać się zaskoczyć tymi samymi sztuczkami, tym razem obleczonymi we względnie nowe ubrania, to pewnie będziesz bawić się dobrze. Reszta widowni... Różnie.
Atuty
- Niezłe sceny grozy;
- Solidne tempo;
- Rozwiązanie klei się z resztą intrygi;
- Więc Grace z córką ma sens.
Wady
- Za dużo jump scare'ów;
- Absurdalne decyzje bohaterów;
- Ostatecznie raczej mierny antagonista.
"Naznaczony: wyjście z mrocznego wymiaru" to dokładnie taki horror jakiego spodziewasz się po tej serii. Te same motywy, podobne obrzydliwości, wymieszane z nową, niezłą fabułą.
Przeczytaj również
Komentarze (2)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych