Lies of P: Complete Edition - recenzja i opinia o grze [Switch2]. Wymagająca niespodzianka
Ofensywa deweloperów i wydawców na najnowszą platformę Nintendo trwa w najlepsze… a sierpień dla wielu graczy rozpocznie się za sprawą Lies of P: Complete Edition. Czy jednak warto sprawdzić przygodę sadystycznego Pinokio na mały ekranie? Przeczytajcie naszą recenzję.
Lies of P okazało się jedną z największych niespodzianek ostatnich lat. Nie tylko ze względu na nietypowe wykorzystanie postaci Pinokia, ale przede wszystkim za sprawą tego, jak sprawnie deweloperzy połączyli wymagający system walki z niezwykle klimatycznym i pełnym tajemnic światem. Krat szybko przestało być wyłącznie efektownym tłem dla kolejnych pojedynków, ponieważ twórcy zadbali o mocną atmosferę, interesujących bohaterów oraz historię, która skutecznie zachęcała do odkrywania następnych sekretów.
Round8 Studio od początku bardzo wyraźnie pokazywało, że ma znacznie większe plany związane z tym IP. Choć nadal nie zobaczyliśmy nawet pierwszego zwiastuna Lies of P 2, to znakomicie przyjęta podstawowa opowieść oraz rozbudowany dodatek Overture udowodniły, że nie był to jednorazowy sukces. Teraz kompletna przygoda trafia również na Nintendo Switcha 2, dając kolejnym graczom możliwość poznania jednej z najciekawszych interpretacji klasycznej historii oraz jednego z najmocniejszych soulslike’ów ostatnich lat.
Z dużą przyjemnością sprawdziłem to wydanie i od pierwszych chwil miałem wrażenie, że recenzowany Lies of P: Complete Edition może stać się bardzo ważnym testem dla nowej konsoli Nintendo. Nie chodzi wyłącznie o samą jakość portu, ale o pokazanie, że wymagające, efektowne i rozbudowane produkcje z „dużych platform” mogą z powodzeniem trafiać na Switcha 2.
Na początek... co oferuje Lies of P: Complete Edition?
Zanim przejdę do konkretów dotyczących wydania na Nintendo Switcha 2, muszę zatrzymać się przy tym, co od początku stanowi największą siłę Lies of P. Twórcy wzięli jedną z najbardziej rozpoznawalnych historii w kulturze i zamienili ją w brutalną, niepokojącą oraz zaskakująco dojrzałą opowieść. Gracz wciela się w humanoidalną marionetkę stworzoną przez Geppetta, która budzi się w samym środku katastrofy i niemal natychmiast trafia do świata, w którym trudno komukolwiek zaufać. Krat zachwyciło mnie już podczas pierwszej wizyty, ponieważ to miasto ma własny charakter. Elegancka architektura okresu Belle Époque, ozdobne kamienice, efektowne wnętrza i ulice pełne mechanicznych konstrukcji tworzą piękny kontrast z krwią, zniszczeniem oraz ciałami ludzi zamordowanych przez maszyny, które miały im służyć.
To właśnie ten kontrast sprawia, że Krat jest czymś znacznie więcej niż efektownym tłem dla kolejnych walk. Dawna metropolia rozwinęła się dzięki marionetkom oraz tajemniczej substancji nazywanej Ergo, ale jej największe osiągnięcia stały się jednocześnie początkiem katastrofy. Maszyny odwróciły się przeciwko swoim właścicielom, na ulicach wybuchła masakra, a miasto dodatkowo zaczęła wyniszczać choroba. Podoba mi się, że twórcy nie próbują od razu wyjaśniać wszystkiego - kolejne odpowiedzi poznajemy stopniowo, przez rozmowy, wydarzenia, opisy przedmiotów oraz szczegóły ukryte w otoczeniu. Dzięki temu praktycznie każda nowa dzielnica budzi ciekawość, a odkrywanie prawdy o Geppetcie, Ergo oraz Szaleństwie Marionetek staje się równie istotne jak pokonywanie następnych bossów.
Początkowo historia może wydawać się prostą opowieścią o marionetce próbującej odnaleźć swojego stwórcę, ale z każdą kolejną godziną robi się coraz bardziej niejednoznaczna. Jednym z najważniejszych motywów pozostaje system prawdy i kłamstwa, który bardzo dobrze współgra z historią Pinokia, ale nie został potraktowany w banalny sposób. Gra nie dzieli naszych decyzji na oczywiście dobre i złe. Czasami prawda potrafi kogoś zranić, natomiast kłamstwo pozwala okazać współczucie, ochronić drugą osobę lub dać jej chwilę spokoju. To właśnie takie wybory najbardziej mi się podobają, ponieważ zmuszają do zastanowienia i sprawiają, że człowieczeństwo P nie jest wyłącznie kolejnym paskiem czy statystyką.
Te wybory wpływają na losy części bohaterów oraz prowadzą do różnych zakończeń, więc po zobaczeniu napisów końcowych naprawdę można mieć ochotę na jeszcze jedną podróż przez Krat. Nie chodzi wyłącznie o sprawdzenie innego finału, ponieważ kolejne przejście pozwala inaczej poprowadzić rozmowy, odkryć pominięte wątki i spojrzeć na część wydarzeń z zupełnie nowej perspektywy. Podstawowa kampania może zająć około 30 godzin, ale w praktyce wszystko zależy od doświadczenia. Osoby dobrze znające soulslike’i szybciej poradzą sobie z bossami i trudniejszymi fragmentami, natomiast mniej wprawieni gracze mogą spędzić w Krat znacznie więcej czasu.
Complete Edition przygotowane dla Nintendo Switcha 2 oferuje jednak znacznie więcej niż samą podstawową kampanię. W zestawie znajduje się również Lies of P: Overture, czyli rozbudowany prequel, który zabiera P do Krat w ostatnich dniach jego świetności. To bardzo interesujący pomysł, ponieważ zamiast kontynuować historię po zakończeniu głównej gry, twórcy pokazują świat tuż przed jego ostatecznym upadkiem. Znane miejsca wyglądają inaczej, na ulicach wciąż widać ślady dawnego życia, a świadomość nadchodzącej tragedii nadaje całej wyprawie wyjątkowo ponury charakter. Od początku wiemy, do czego to wszystko prowadzi, ale właśnie dlatego z jeszcze większym zainteresowaniem obserwujemy kolejne wydarzenia.
Overture nie jest krótkim dodatkiem złożonym z kilku nowych walk. Rozszerzenie wprowadza kolejne lokacje, w tym między innymi zoo w Krat, nowych przeciwników, bossów, zadania, bronie oraz rozbudowane wątki fabularne. Kluczową postacią jest Lea, legendarna Stalkerka mocno związana z przeszłością miasta. To dzięki niej poznajemy kolejne elementy tragedii i lepiej rozumiemy wydarzenia, których konsekwencje oglądaliśmy w podstawowej kampanii. Dodatek znakomicie wykorzystuje fakt, że gracze znają już Krat. Pokazuje znajome miejsca w innym czasie, ale jednocześnie nie opiera się wyłącznie na nostalgii. Rozwija świat, dopowiada ważne historie i sprawia, że cała opowieść zyskuje jeszcze więcej głębi.
Twórcy po premierze rozbudowali także samą strukturę gry. Wcześniej nie miałem okazji dokładnie sprawdzić wszystkich poziomów trudności, dlatego dopiero wersja na Nintendo Switcha 2 pozwoliła mi spokojnie porównać trzy dostępne warianty. Najłatwiejszy poziom faktycznie wyraźnie zmienia doświadczenie - przeciwnicy zadają mniej dotkliwe obrażenia, starcia pozwalają na większą liczbę pomyłek, a bossowie nie karzą już tak brutalnie za każdy źle wykonany unik lub spóźniony blok. Nadal trzeba obserwować ich ataki i nauczyć się podstaw systemu walki, ale próg wejścia jest zauważalnie niższy.
Sprawdziłem wszystkie trzy opcje i jestem pozytywnie zaskoczony tym, jak dobrze zostały rozdzielone. Najwyższy wariant nadal oferuje wymagające doświadczenie dla osób, które chcą mierzyć się z grą na jej dawnych zasadach, natomiast najłatwiejszy pozwala skupić się na historii, świecie i eksploracji bez ciągłego odbijania się od kolejnych bossów. Szczerze mówiąc bardzo doceniam ten pomysł, ponieważ Lies of P ma zbyt ciekawą opowieść i zbyt dobrze zaprojektowany świat, by mogły go poznać wyłącznie osoby zakochane w wysokim poziomie trudności.
Jak działa Lies of P: Complete Edition na Nintendo Switchu 2?
Recenzowane Lies of P: Complete Edition nie jest prostym portem przygotowanym na szybko, o czym przekonałem się jeszcze przed rozpoczęciem właściwej rozgrywki. Round8 Studio nie wrzuciło na Nintendo Switcha 2 jednego ustawienia i nie pozostawiło graczy samych z technicznymi kompromisami. Twórcy przygotowali kilka wariantów działania, pozwalając zdecydować, czy ważniejsza jest płynność, ostrość obrazu, czy możliwie najlepsza oprawa. Już samo podejście do konfiguracji pokazuje, że deweloperzy potraktowali tę konwersję naprawdę poważnie.
W trakcie rozgrywki na telewizorze możemy wybierać pomiędzy trzema trybami. „Skupiony na wydajności” stawia przede wszystkim na płynność i celuje w 60 klatkach na sekundę. Obraz jest wewnętrznie generowany w rozdzielczości wynoszącej około 1080p, a następnie skalowany do 4K. Jest to najmniej szczegółowa opcja, co na dużym ekranie da się zauważyć przede wszystkim na dalszych elementach otoczenia, włosach postaci oraz wybranych teksturach, ale w zamian otrzymujemy zdecydowanie najlepszą płynność. W tak dynamicznej produkcji ma to ogromne znaczenie, ponieważ skuteczne parowanie, wykonywanie uników i reagowanie na kombinacje bossów wymaga bardzo dobrego wyczucia czasu.
„Zrównoważony” korzysta z podobnej rozdzielczości wewnętrznej, ale zapewnia wyraźnie ostrzejszy i bardziej szczegółowy obraz. Płynność oscyluje w okolicach 45 klatek na sekundę, dlatego jest to rozsądny kompromis pomiędzy szybkością działania a jakością oprawy. Krat wygląda w tym ustawieniu lepiej, a jednocześnie walka nadal pozostaje wystarczająco płynna. „Skupiony na jakości” idzie natomiast w przeciwnym kierunku. Gra jest skalowana z około 1440p i prezentuje się najlepiej, ale działa w 30 klatkach na sekundę. Podczas spokojnej eksploracji można docenić wyższą ostrość oraz dodatkowe detale, jednak w starciach niższa płynność wyraźnie wpływa na doświadczenie.
Sam zdecydowanie najczęściej wybierałem „Skupiony na wydajności”. Lies of P jest grą, w której każda klatka może mieć znaczenie, a dodatkowe szczegóły graficzne nie rekompensują mi cięższego i mniej responsywnego sterowania. Oczywiście na dużym ekranie widać, że nie jest to poziom wydania z PlayStation 5 czy mocnego komputera. Obraz potrafi być bardziej miękki, a część detali została ograniczona, jednak całość nadal wygląda dobrze. Najważniejsze elementy wizualne zostały zachowane, oświetlenie skutecznie buduje atmosferę, modele bossów wciąż robią ogromne wrażenie, a Krat nie straciło swojego charakteru.
Najwięcej czasu spędziłem jednak w trybie przenośnym i właśnie tutaj propozycja zrobiła na mnie największe wrażenie. W testowanej wersji dostępne były dwa ustawienia: „Skupiony na wydajności” oraz „Skupiony na jakości”. Ten drugi wariant działa w 30 klatkach na sekundę i choć oferuje ostrzejszy obraz, bardzo szybko z niego zrezygnowałem. Przy wolniejszym przemierzaniu lokacji prezentuje się dobrze, ale gdy na ekranie pojawia się szybszy przeciwnik lub boss rozpoczyna długą kombinację, niższa płynność zaczyna przeszkadzać.
„Skupiony na wydajności” osiąga zazwyczaj około 40-45 klatek na sekundę, ale sama liczba nie oddaje w pełni tego, jak gra zachowuje się na ekranie Nintendo Switcha 2. Dzięki VRR wahania są skutecznie wygładzane, a animacja sprawia wrażenie znacznie bardziej stabilnej. Szczerze mówiąc, jestem pod dużym wrażeniem, bo spodziewałem się wyraźnych kompromisów, problemów podczas większych pojedynków lub przynajmniej częstych spadków, tymczasem większość przygody mogłem przejść bez ciągłego myślenia o technicznej stronie portu. Nie oznacza to, że wydanie jest perfekcyjne. Sporadycznie zdarzają się drobne spadki animacji, obraz w trybie wydajnościowym bywa miękki, a w najbardziej szczegółowych lokacjach można zauważyć obniżoną jakość części elementów otoczenia. Nie są to jednak problemy, które realnie psuły mi rozgrywkę
Sytuacja ma jeszcze poprawić się w dniu premiery. Round8 Studio zapowiedziało aktualizację dodającą w trybie przenośnym kolejny wariant celujący w 60 klatkach na sekundę. W momencie testów nie miałem jeszcze dostępu do tej opcji, dlatego trudno ocenić, jak duże kompromisy dotyczące rozdzielczości będą konieczne. Już obecny tryb „Skupiony na wydajności” działa jednak na tyle dobrze, że nowa opcja może stać się bardzo mocnym argumentem dla osób planujących poznawać Krat głównie poza telewizorem.
Jak wygląda Lies of P: Complete Edition na małym ekranie?
Pod względem oprawy Lies of P: Complete Edition na Nintendo Switchu 2 potrafi zrobić bardzo dobre pierwsze wrażenie, choć sporo zależy od wybranego trybu. W ustawieniu nastawionym na jakość Krat prezentuje się ostrzej, łatwiej dostrzec drobniejsze elementy otoczenia, a modele bohaterów oraz bossów wyglądają bardziej szczegółowo. „Skupiony na wydajności” wyraźnie zmiękcza obraz i ogranicza część detali, ale nawet wtedy gra zachowuje swój charakterystyczny styl, efektowne oświetlenie oraz ponurą atmosferę. Elegancka architektura Belle Époque, mokre ulice, metaliczne konstrukcje i groteskowe projekty przeciwników nadal potrafią przyciągnąć wzrok.
Największym problemem okazały się dla mnie domyślne ustawienia jasności. Obraz jest zdecydowanie zbyt ciemny, przez co w słabiej oświetlonych pomieszczeniach oraz nocnych lokacjach ginie sporo szczegółów. Cienie potrafią zlewać się w jedną czarną plamę, a niektóre elementy otoczenia stają się zwyczajnie trudne do zauważenia. Szczególnie mocno odczułem to w trybie przenośnym, gdzie konieczne było niemal maksymalne podniesienie jasności. Dopiero po ręcznym dostosowaniu ustawień gra zaczęła prezentować się znacznie czytelniej i pozwalała w pełni docenić projekty lokacji.
Różnica względem wydania uruchomionego na PlayStation 5 Pro jest oczywiście wyraźna. Na Nintendo Switchu 2 trzeba zaakceptować słabszą jakość tekstur postaci, mniej szczegółowe materiały, bardziej miękki obraz oraz doczytywanie dalszych elementów otoczenia. Nie są to jednak kompromisy, które niszczą atmosferę lub sprawiają, że Krat traci swoją tożsamość. Biorąc pod uwagę skalę produkcji i możliwości przenośnego sprzętu, jest to naprawdę solidny port, który nie próbuje udawać wersji z najmocniejszych konsol, ale zachowuje najważniejsze atuty artystyczne oryginału.
I to naprawdę działa. W Lies of P: Complete Edition gra się świetnie!
Nie spodziewałem się, że powrót do Lies of P będzie sprawiał mi aż tyle przyjemności. Po kilku minutach ponownie złapałem rytm walki, zacząłem instynktownie wyczuwać moment na perfekcyjne parowanie i z satysfakcją eliminowałem kolejnych przeciwników. Produkcja działa bardzo dobrze, choć od czasu do czasu można zauważyć drobne spadki płynności. Nie są to jednak problemy, które wybijają z rytmu lub psują najważniejsze pojedynki. Biorąc pod uwagę skalę gry, liczbę efektów, rozbudowane lokacje oraz jakość całego doświadczenia, jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony tym, jak Lies of P radzi sobie na Nintendo Switchu 2.
Mam wręcz wrażenie, że ta konwersja pokazuje bardzo ciekawy kierunek dla całego gatunku soulslike’ów na nowej konsoli Nintendo. Lies of P nie próbuje stworzyć gigantycznego otwartego świata - twórcy prowadzą gracza przez gęsto zaprojektowane, połączone ze sobą lokacje, w których praktycznie każdy zakręt skrywa nowego przeciwnika, skrót lub sekret. Dzięki temu deweloperzy mogli skupić się na dopracowaniu atmosfery, efektownego oświetlenia i jakości walki, zamiast walczyć z ograniczeniami ogromnych przestrzeni. Jeżeli kolejne produkcje z tego gatunku pójdą podobną drogą, Nintendo Switch 2 może okazać się naprawdę świetnym miejscem dla wymagających action RPG.
Najważniejsze jest jednak to, że Lies of P na Nintendo Switchu 2 pozostaje dokładnie tą samą świetną grą, którą pokochali gracze na pozostałych platformach. Nadal zachwyca systemem walki, kapitalnym klimatem, doskonale zaprojektowanymi bossami i satysfakcją płynącą z pokonywania kolejnych wyzwań. Do tego dochodzą bardzo dobrze wykorzystane wibracje HD Rumble, które wyraźniej niż w wielu innych portach podkreślają siłę uderzeń, bloków i najważniejszych wydarzeń podczas starć. Całość dopełnia solidny czas pracy na baterii wynoszący około dwóch i pół godziny, dzięki czemu bez problemu można ukończyć kilka rozdziałów lub pokonać kilku bossów podczas jednej sesji z dala od stacji dokującej. Oczywiście nadal można narzekać na mocno „przyblokowany” świat, czasami męczą skoki poziomu trudności (dojścia do bossa trudniejsze niż walka? Klasyk!), pewne problemy z idealnym parowaniem (okienko jest malutki) lub nawet na (od pewnego momentu!) monotonny świat, ale ostatecznie - to kapitalny souslike, który muszą ukończyć wszyscy fani gatunku.
Czy warto zagrać w Lies of P: Complete Edition?
Recenzowany Lies of P: Complete Edition to kolejny bardzo ważny test możliwości Nintendo Switcha 2 i jednocześnie jeden z najlepszych argumentów pokazujących, że nowa konsola Nintendo jest gotowa na naprawdę duże produkcje third-party. Oczywiście nie jest to wersja pozbawiona kompromisów. Obraz bywa bardziej miękki, doczytywanie tekstur na oczach gracza w kilku lokacjach jest bardzo częste, tekstury są słabsze niż na PlayStation 5 Pro, a od czasu do czasu można zauważyć drobne spadki płynności. Są to jednak ustępstwa, które bardzo szybko przestają mieć znaczenie, gdy po raz kolejny stajemy naprzeciw wymagającego bossa albo odkrywamy kolejne tajemnice Krat.
Round8 Studio nie przygotowało zwykłego portu z wyższą rozdzielczością. Deweloperzy zadbali o kompletne wydanie zawierające dodatek Overture, wcześniej wydane aktualizacje, dobrze przemyślane ustawienia graficzne oraz rozwiązania pozwalające dopasować doświadczenie do własnych preferencji. Deweloperzy jednocześnie zachowali to, co w Lies of P najcenniejsze - świetny system walki, znakomity klimat i satysfakcję płynącą z pokonywania kolejnych wyzwań.
Po zakończeniu testów zostałem z dwoma przemyśleniami. Po pierwsze, Lies of P nadal pozostaje dla mnie jednym z najlepszych soulslike’ów ostatnich lat i cieszę się, że kolejni gracze będą mogli poznać tę historię. Po drugie, ten port daje nadzieję na przyszłość, bo jeśli kolejne studia będą przykładać do propozycji tyle samo uwagi i wykorzystają możliwości Nintendo Switcha 2 równie umiejętnie, właściciele konsoli mogą w najbliższych latach otrzymać jeszcze wiele dużych, wymagających i świetnie przygotowanych produkcji.
Ocena - recenzja gry Lies of P: Complete Edition
Atuty
- Ten system walki wciąż nie zawodzi,
- Świetny klimat Krat,
- Kompletna zawartość z dodatkiem Overture,
- Wszystkie wcześniej wydane aktualizacje (trzy poziomy trudności),
- Dobra wydajność w trybie przenośnym (dobrze wykorzystane VRR),
- Solidne 60 klatek na dużym ekranie,
- Świetne HD Rumble.
Wady
- Bardziej miękki obraz w trybie wydajności,
- Sporadyczne spadki płynności,
- Doczytywanie dalszych elementów otoczenia,
- Zbyt ciemne domyślne ustawienia obrazu.
Lies of P: Complete Edition na Nintendo Switchu 2 to bardzo udany port, który mimo kilku kompromisów zachowuje znakomity system walki, świetny klimat i kompletne doświadczenie znane z mocniejszych platform. Gra działa zaskakująco dobrze zarówno na telewizorze, jak i w trybie przenośnym, a dodatek Overture, poziomy trudności oraz dopracowane funkcje dodatkowe sprawiają, że jest to dobry moment, by poznać historię P. Nie jest to najładniejsza wersja gry, ale bez wątpienia to bardzo solidny port.
Graliśmy na:
NS2
Galeria
Przeczytaj również
Komentarze (16)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych