Samsung 65S90H OLED - test telewizora. Kapitalny dla graczy, ale tegoroczna cena potrafi otrzeźwić

Samsung 65S90H OLED - test telewizora. Kapitalny dla graczy, ale tegoroczna cena potrafi otrzeźwić

Maciej Zabłocki | Dzisiaj, 22:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Samsung S90H zajmuje w tegorocznej ofercie miejsce, które zwykle interesuje mnie najbardziej. Nie jest jeszcze absurdalnie drogim flagowcem, ale nie próbuje też oszczędzać na najważniejszych elementach. Dostajemy matrycę OLED, matową powłokę Glare Free, cztery złącza HDMI 2.1, odświeżanie do 165 Hz, nowy procesor NQ4 AI Gen3 i system Tizen wspierany aktualizacjami nawet przez siedem lat. Na papierze wygląda to jak niemal kompletny telewizor dla gracza.

Jest jednak pewien haczyk. Dokładnie ten 65-calowy wariant nie wykorzystuje matrycy QD-OLED, choć przez kilka ostatnich lat seria S90 mocno kojarzyła się właśnie z tą technologią. Samsung sięgnął po panel WOLED/OLED-EX, zbliżony do rozwiązania stosowanego w 65-calowym LG C6. Czy to automatycznie czyni S90H gorszym telewizorem? Nie. Czy przy cenie przekraczającej 10 tysięcy złotych należy o tym wiedzieć? Zdecydowanie tak.

Dalsza część tekstu pod wideo

Problem Samsunga polega na tym, że już ubiegłoroczne OLED-y z serii S90F i S95F należały do najlepszych telewizorów dla graczy, więc pole do dalszych poprawek zrobiło się wyjątkowo wąskie. Czerń była znakomita, jasność wysoka, opóźnienia minimalne, a zestaw czterech złączy HDMI 2.1 trudno było czymkolwiek przebić. S90H nie próbuje więc wymyślać OLED-a od początku, tylko poprawia elementy, które w codziennym użytkowaniu rzeczywiście mogą mieć znaczenie: skuteczniej walczy z odbiciami, rozwija przetwarzanie obrazu, podnosi maksymalne odświeżanie i dokłada kolejne funkcje systemowe. Rewolucji tutaj nie ma, ale przy tak dojrzałej technologii znacznie ważniejsze staje się to, czy wszystkie te drobne zmiany tworzą lepszą całość. Najpierw spójrzmy jednak, co dokładnie Samsung zmieścił w tegorocznym modelu.

Specyfikacja techniczna Samsung QE65S90HAEXXH

  • Ekran: 65 cali, OLED 4K, 3840 × 2160 pikseli
  • Matryca: WOLED/OLED-EX, matowa powłoka Glare Free
  • Odświeżanie: natywne 100 Hz, VRR do 165 Hz po podłączeniu komputera
  • Procesor obrazu: NQ4 AI Gen3 z systemem skalowania AI 4K Upscaling Pro
  • HDR: HDR10, HDR10+, HDR10+ Adaptive, Gaming i Advanced, HLG
  • Tryby obrazu: między innymi Filmmaker Mode, Film, Standard i tryby AI
  • Funkcje dla graczy: VRR, ALLM, HGiG, NVIDIA G-SYNC, AMD FreeSync Premium Pro, Game Motion Plus i Panel Gracza
  • Złącza: 4 × HDMI 2.1 z obsługą 4K/165 Hz, w tym jedno eARC, 2 × USB-A, LAN, wyjście optyczne, gniazdo CI i komplet tunerów
  • Łączność: Wi-Fi 6E, Bluetooth 5.3, Apple AirPlay, Google Cast, SmartThings i Matter
  • Dźwięk: system 2.1 o mocy 40 W, Dolby Atmos, OTS Lite, Q-Symphony i Adaptive Sound Pro
  • System: One UI Tizen 2026, do siedmiu lat aktualizacji
  • Wymiary z podstawą: 1444,3 × 896,7 × 265,2 mm
  • Waga z podstawą: 20,4 kg
  • VESA: 300 × 200 mm
  • Klasa energetyczna: E

Już po samej specyfikacji widać, że S90H jest telewizorem kompletnym, szczególnie z perspektywy gracza. Cztery pełnoprawne złącza HDMI 2.1, obsługa 4K do 165 Hz z komputera, VRR, G-SYNC i FreeSync Premium Pro stawiają go w ścisłej czołówce, a matowa powłoka Glare Free daje mu sporą przewagę w jasnym salonie. Pod względem matrycy nie ma jednak rewolucji - 65" wariant wykorzystuje WOLED zbliżony do panelu LG C6, który dodatkowo obsługuje Dolby Vision. Samsung odpowiada sprawnym procesorem NQ4 AI Gen3, szybszym odświeżaniem, bardzo rozbudowanymi funkcjami gamingowymi i długim wsparciem systemu, ale przy obecnej cenie trudno nie patrzeć także na znacznie tańszego S90F. Parametry są więc znakomite, tylko rachunek wystawiony za tegoroczne nowości wydaje się zdecydowanie zbyt wysoki.

Samsung 65S90H nie jest QD-OLED-em. I nie należy tego zamiatać pod dywan

Zacznijmy od sprawy, która może wywołać najwięcej zamieszania. Seria S90H występuje z różnymi rodzajami matryc, zależnie od przekątnej oraz rynku. Testowany wariant 65-calowy należy traktować jako klasyczny WOLED. Dokładnie to panel OLED-EX z układem subpikseli RGWB. Odmiana 77-calowa może już korzystać z zupełnie innej matrycy. Samsung kolejny raz zafundował klientom małą technologiczną łamigłówkę. 

WOLED kontra QD-OLED. Gdzie naprawdę widać różnicę?

Obie matryce potrafią całkowicie wygasić każdy piksel, więc zapewniają idealną czerń, kapitalny kontrast i brak poświaty wokół jasnych obiektów. Prawdziwa różnica zaczyna się dopiero przy jasnych kolorach HDR, świetle wpadającym do salonu oraz konkretnym sposobie wykorzystania telewizora.

Najlepsza jakość HDR
QD-OLED
Bardziej nasycone jasne kolory, większa objętość barw i efektowniejsze refleksy.
Największa uniwersalność
WOLED
Więcej przekątnych, zwykle korzystniejsze ceny i lepsze zachowanie czerni w jasnym pokoju.
Cecha WOLED QD-OLED Kto wygrywa?
Budowa matrycy Białe światło OLED przechodzi przez filtry RGB. Dodatkowy biały subpiksel pomaga zwiększyć luminancję, szczególnie w jasnych i neutralnych elementach obrazu. Niebieskie diody OLED współpracują z kropkami kwantowymi, które przekształcają światło w czystą czerwień i zieleń. Kolor powstaje bez klasycznych filtrów RGB. QD-OLED
Czystsze składowe koloru.
Czerń i kontrast w ciemnym pokoju Każdy piksel może zostać całkowicie wygaszony. Otrzymujemy idealną czerń, praktycznie nieskończony kontrast i brak efektu halo znanego z ekranów LCD. Dokładnie ta sama fundamentalna zaleta. Jasna gwiazda, napis albo punkt interfejsu może sąsiadować z idealnie czarnym pikselem bez widocznej poświaty. Remis
Wspólna siła OLED-ów.
Jasne, nasycone kolory HDR Biały subpiksel skutecznie rozjaśnia obraz, ale przy bardzo wysokiej luminancji może rozcieńczać nasycenie czerwieni, zieleni i błękitu. Zachowuje intensywniejszy kolor w jasnych refleksach. Neony, ogień, światła samochodów i efekty cząsteczkowe w grach wyglądają bardziej soczyście. QD-OLED
Najłatwiej zauważalna przewaga.
Paleta i objętość barw Bardzo dobre pokrycie DCI-P3 i jakość wystarczająca do większości materiałów. Ograniczenie ujawnia się głównie w najjaśniejszych, mocno nasyconych partiach obrazu. Szersza paleta oraz większa objętość barw, czyli zdolność utrzymania wysokiego nasycenia również wtedy, gdy rośnie jasność wyświetlanego elementu. QD-OLED
Przewaga jakościowa, nie tylko liczba.
Szczytowa jasność bieli Biały subpiksel może zapewnić bardzo wysoką jasność białych refleksów. Najnowsze konstrukcje WOLED mocno zmniejszyły dystans do konkurencji. Osiąga wysoką luminancję bez pomocy białego subpiksela, ale wynik zależy od generacji panelu, chłodzenia i sposobu sterowania matrycą. Zależy od modelu
Nie oceniamy po samej nazwie panelu.
Kąty widzenia Bardzo szerokie. Spadek kontrastu jest niewielki, chociaż pod dużym kątem kolor i luminancja mogą zmieniać się odrobinę mocniej. Jeszcze lepsza stabilność nasycenia oraz jasności przy patrzeniu z boku. To przydatne w szerokim salonie, w którym widzowie nie siedzą na wprost. Lekko QD-OLED
Oba rozwiązania są bardzo dobre.
Czerń w jasnym salonie Zwykle lepiej zachowuje neutralny odcień czerni przy intensywnym oświetleniu. W 65S90H pomaga dodatkowo matowa powłoka Glare Free. W silnym świetle czerń może nabierać lekko purpurowego odcienia. Widoczność zjawiska zależy od powłoki i ustawienia ekranu względem okien. WOLED
Praktyczna zaleta w ciągu dnia.
Odbicia i powłoka ekranu Może występować z ekranem błyszczącym albo matowym. Redukcja refleksów w S90H wynika z powłoki Glare Free, a nie z samej architektury WOLED. Również korzysta z różnych powłok zależnie od producenta i modelu. Odbicia trzeba oceniać na gotowym telewizorze, nie na podstawie typu matrycy. Zależy od modelu
Liczy się powłoka gotowego TV.
Tekst i praca z komputerem Nietypowy układ subpikseli nadal może wpływać na krawędzie małych czcionek, ale nowsze panele RGWB wyraźnie ograniczają ten problem. Trójkątny układ subpikseli potrafi tworzyć kolorowe obwódki na kontrastowych krawędziach, zwłaszcza przy oglądaniu ekranu z małej odległości. Lekko WOLED
Z kanapy różnica traci znaczenie.
Ryzyko trwałych śladów To nadal materiał organiczny. Wielogodzinne wyświetlanie paska informacyjnego, HUD-u albo pulpitu wymaga rozsądku i aktywnych zabezpieczeń panelu. Obowiązuje ta sama zasada. Odporność zależy od generacji panelu, temperatury pracy, algorytmów ochronnych i sposobu użytkowania telewizora. Brak lidera
Oba wymagają rozsądnego użytkowania.
Przekątne, dostępność i cena Technologia dojrzalsza i obecna w większej liczbie modeli. Wybór obejmuje więcej przekątnych oraz telewizory ze średniej i najwyższej półki. Mniejszy wybór rozmiarów i konstrukcji. QD-OLED zwykle trafia do droższych telewizorów nastawionych przede wszystkim na maksymalną jakość obrazu. WOLED
Większy wybór i elastyczność.
Filmy i seriale HDR Świetna czerń, wysoki kontrast i naturalny obraz. W dobrze zrealizowanym materiale różnica względem QD-OLED-a nie zawsze rzuca się w oczy od pierwszej sceny. Największą przewagę pokazuje w efektownych produkcjach z intensywnymi światłami, neonami i mocno nasyconymi detalami zapisanymi w HDR. QD-OLED
Najlepszy wybór do kina domowego.
Gry Natychmiastowa reakcja pikseli, idealna czerń i znakomity kontrast. W połączeniu z wysokim odświeżaniem nadal jest to ekran klasy premium. Zachowuje wszystkie zalety OLED-a, a przy okazji lepiej pokazuje kolorowe efekty HDR. Szczególnie dobrze wypadają gry science fiction, wyścigi i produkcje fantasy. QD-OLED
Za bardziej efektowny HDR.
Dlaczego QD-OLED ostatecznie wygrywa?
Nie dlatego, że każdy QD-OLED jest automatycznie jaśniejszy od każdego WOLED-a. Przewaga polega na czymś ważniejszym: QD-OLED potrafi zachować wysokie nasycenie koloru także w bardzo jasnych detalach HDR. Obraz ma dzięki temu większą objętość, a neony, ogień, światła i efekty w grach wyglądają bardziej przekonująco. WOLED pozostaje rozwiązaniem bardzo dobrym i w kilku scenariuszach bardziej praktycznym, ale przy porównaniu czystej jakości obrazu to QD-OLED ma wyższy sufit możliwości.
Zwycięzca jakości obrazu
QD-OLED
Kolory HDR
Objętość barw
Kąty widzenia
Szybki wybór bez studiowania całej tabeli
Wybierz WOLED, jeśli:
• telewizor często pracuje w jasnym salonie;
• zależy Ci na konkretnej przekątnej lub niższej cenie;
• oglądasz bardzo różne treści i cenisz uniwersalność;
• ekran ma również służyć do pracy z komputerem.
Wybierz QD-OLED, jeśli:
• chcesz najbardziej nasyconych efektów HDR;
• oglądasz filmy lub grasz w kontrolowanym świetle;
• siedzisz również z boku względem telewizora;
• jakość obrazu jest ważniejsza od ceny i liczby wariantów.

Typ matrycy nie zastępuje testu konkretnego telewizora. Generacja panelu, procesor obrazu, kalibracja, chłodzenie oraz powłoka ekranu mogą zmienić końcowy rezultat bardziej niż samo oznaczenie WOLED lub QD-OLED.

WOLED nie jest jednak żadnym rozwiązaniem drugiej kategorii. Każdy piksel świeci niezależnie, dlatego czerń jest idealna, kontrast praktycznie nieskończony, a wokół napisów i niewielkich źródeł światła nie pojawia się charakterystyczne dla ekranów Mini LED halo. Sceny rozgrywające się nocą wyglądają kapitalnie. Czarne pasy nad i pod filmem rzeczywiście są czarne, a nie ciemnoszare. Kąty widzenia również są bardzo szerokie.

Smukła konstrukcja i matryca, która nie zmienia salonu w lustro

S90H_matryca
resize icon

Samsung od dawna potrafi projektować atrakcyjne telewizory i S90H niczego pod tym względem nie psuje. Tafla ekranu jest bardzo cienka, ramki niemal znikają podczas oglądania, a centralna podstawa pozwala ustawić 65-calowy panel nawet na stosunkowo wąskiej szafce. Obudowa wygląda nowocześnie i nie próbuje zwracać na siebie uwagi dziwnymi przetłoczeniami. Nie jest jednak tak, że cały telewizor ma cztery milimetry grubości. Elektronika, zasilacz, głośniki i złącza trafiły do wyraźnie grubszego modułu z tyłu. Po zawieszeniu na ścianie boczne fragmenty ekranu pozostawiają więc widoczną przestrzeń. S90H wygląda dobrze na uchwycie, ale nie przylega do ściany tak elegancko jak konstrukcje wykorzystujące zewnętrzny moduł One Connect.

Znacznie ważniejsza jest powłoka Glare Free. Matowa powierzchnia nie działa jak lustro i bardzo skutecznie rozprasza światło z okien oraz lamp. W jasnym salonie robi to ogromną różnicę. Zamiast oglądać własną kanapę nałożoną na nocną scenę, rzeczywiście widzimy film. Nie trzeba też za każdym razem zasłaniać okien przed uruchomieniem konsoli. Każde takie rozwiązanie ma swoją cenę. Przy bardzo mocnym oświetleniu czerń może zostać delikatnie rozjaśniona, a obraz traci odrobinę charakterystycznej dla błyszczących OLED-ów szklistości. Mimo wszystko bilans jest dla mnie zdecydowanie pozytywny. S90H to jeden z niewielu OLED-ów, które można bez większych obaw postawić naprzeciwko okna. Powłoka nie jest marketingową naklejką dopisaną do pudełka, lecz jedną z jego największych zalet.

Dołączony pilot SolarCell pozostaje mały, wygodny i pozbawiony klasycznych baterii. Względem ubiegłorocznych modeli został jednak delikatnie wydłużony i pogrubiony, dzięki czemu stał się bardziej komfortowy (dodatkowo przyciski są bardziej wyczuwalne). Podobnie jak poprzednio, ładuje się światłem albo przewodem USB-C. Nadal brakuje na nim pełnej klawiatury numerycznej, więc użytkownicy tradycyjnej telewizji będą potrzebowali chwili przyzwyczajenia. W obsłudze aplikacji i ustawień sprawdza się jednak bardzo dobrze. 

Obraz jest znakomity, ale tryby AI potrafią przesadzić

S90H_obraz
resize icon

Największą siłą S90H pozostaje połączenie idealnej czerni z wysoką jak na tę klasę OLED-a jasnością. Porobiłem trochę testów i wyniki są znakomite. Ekran pokrywa niemal 99% przestrzeni DCI-P3, a w bardzo agresywnym trybie Standard osiągał chwilowo nawet około 2450 nitów. Nie oznacza to oczywiście, że każdy film w prawidłowo skonfigurowanym trybie Filmmaker będzie wyświetlany z taką luminancją. 

W praktyce ważniejsze jest to, że reflektory samochodów, wybuchy, błysk słońca odbijający się od metalu czy neonowe szyldy mają odpowiednią siłę. S90H nie sprawia wrażenia przygaszonego OLED-a przeznaczonego wyłącznie do oglądania wieczorem. Jednocześnie trzeba pamiętać o działaniu automatycznego ogranicznika jasności. Małe źródło światła na ciemnym tle wygląda spektakularnie, ale bardzo jasna scena zajmująca niemal cały ekran będzie wyraźnie ciemniejsza. Fizyki i zabezpieczeń matrycy nie udało się jeszcze całkowicie oszukać.

Najlepszym punktem wyjścia do filmów jest Filmmaker Mode. Kolory są wtedy naturalniejsze, temperatura bieli rozsądna, a procesor nie próbuje poprawiać zamierzeń operatora. Tryb Standard efektownie prezentuje się w sklepie i może spodobać się podczas oglądania sportu, ale wyraźnie podkręca jasność, kontrast oraz nasycenie. Ciepłe odcienie skóry potrafią wówczas wpadać w łososiowe barwy, a ziarno filmowe zostaje niepotrzebnie uwydatnione. Podobne uwagi mam do części funkcji AI. Procesor NQ4 AI Gen3 sprawnie analizuje materiał i potrafi rozjaśnić obraz, wyostrzyć krawędzie albo poprawić czytelność twarzy. Czasem efekt jest znakomity, szczególnie przy transmisjach sportowych i materiale telewizyjnym. Innym razem telewizor poprawia obraz tak skutecznie, że niewiele zostaje z jego pierwotnego charakteru. Nie każdy film potrzebuje cyfrowego liftingu.

Samo skalowanie treści niższej jakości stoi na bardzo dobrym poziomie. Kanały telewizyjne, starsze nagrania i materiały 1080p są wyraźne, bez przesadnego obrysowywania konturów. Procesor dobrze zachowuje drobne szczegóły, chociaż nie usuwa cudownie wszystkich bloków kompresji z materiału o fatalnym bitrate. Z pustego nawet 128 sieci neuronowych nie naleje. OLED ma również typową dla tej technologii przypadłość związaną z ruchem. Niemal natychmiastowa reakcja pikseli świetnie sprawdza się w grach, ale wolne panoramy w filmach nagranych w 24 klatkach mogą delikatnie szarpać. Automatyczne upłynnianie łatwo z kolei wprowadza efekt opery mydlanej. Najrozsądniej ustawić redukcję drgań na niskim poziomie i wyłączyć zbędne wygładzanie szumów.

Samsung nadal nie obsługuje Dolby Vision. Jest HDR10+, w tym nowe warianty Adaptive, Gaming i Advanced, lecz biblioteki Netfliksa, Disney+, Apple TV+ oraz płyt UHD Blu-ray bardzo często wykorzystują rozwiązanie konkurencji. Materiał oczywiście nadal działa w zwykłym HDR10, ale przy telewizorze kosztującym ponad 10 tysięcy złotych trudno uznać brak Dolby Vision za nieistotny drobiazg.

Dla gracza? Trudno znaleźć bardziej kompletny telewizor

Wolverine
resize icon

W tej kategorii Samsung pokazuje konkurencji, jak powinno się wyposażać nowoczesny ekran. Wszystkie cztery złącza HDMI obsługują pełne pasmo HDMI 2.1 i sygnał 4K do 165 Hz. Nie trzeba zastanawiać się, do którego portu podłączyć PlayStation 5, Xboxa, komputer oraz soundbar. Jedno złącze obsługuje eARC, ale pozostałe nadal wystarczą do zbudowania rozbudowanego zestawu.

Konsole korzystają maksymalnie z 4K i 120 Hz. Pełne 165 Hz jest przeznaczone dla odpowiednio wydajnego komputera. Dostajemy też VRR, ALLM, HGiG, NVIDIA G-SYNC i AMD FreeSync Premium Pro. Automatyczny tryb gry uruchamia się prawidłowo, a wysuwany Panel Gracza pozwala szybko sprawdzić liczbę klatek, status HDR i VRR oraz proporcje obrazu. Moje pomiary opóźnienia wskazały około 9,1 ms przy sygnale 60 Hz. Przy wyższym odświeżaniu opóźnienie spada jeszcze bardziej, dlatego sterowanie jest natychmiastowe. Strzelanki, wyścigi i gry rytmiczne korzystają zarówno z niskiego opóźnienia, jak i błyskawicznej reakcji pikseli. Nie ma smużenia, nie ma opóźnionej poświaty, nie ma również widocznych przejść między strefami podświetlenia, bo żadnych stref tutaj nie ma.

Game Motion Plus pozostaje ciekawym dodatkiem dla gier działających w 30 klatkach. Telewizor może wygładzić ruch bez wprowadzania opóźnienia znanego z filmowych interpolatorów. Nie zamienia to nagle trzydziestu klatek w natywne sześćdziesiąt, ale w wolniejszych produkcjach przygodowych efekt może być przyjemny.

Jedyną większą rysą jest ponownie brak Dolby Vision, także w grach na Xboxie. Samsung od lat wspiera HDR10+ Gaming, lecz to znacznie rzadziej wykorzystywany format (mimo dużych postępów w ostatnich miesiącach). Nie zmienia to jednak ogólnego obrazu sytuacji: S90H jest jednym z najlepszych telewizorów dla gracza. Szczególnie takiego, który poza konsolą ma jeszcze mocny komputer.

Tizen jest szybki, chociaż coraz bardziej chce zarządzać całym naszym życiem

S90H_Tizen
resize icon

One UI Tizen 2026 działa sprawnie. Aplikacje uruchamiają się szybko, menu nie przycina przy zwykłym przechodzeniu między ustawieniami, a oferta najważniejszych serwisów VOD jest kompletna. Jest AirPlay, Google Cast, Multi View, SmartThings oraz integracja z urządzeniami Matter. Telewizor może więc bez problemu stać się centrum domowego ekosystemu.

Samsung obiecuje do siedmiu lat aktualizacji systemu. To konkretny argument, bo telewizora nie wymieniamy co dwa lata jak smartfona. Szkoda tylko, że interfejs coraz mocniej próbuje promować usługi, rekomendacje i funkcje, których niekoniecznie potrzebujemy. Pierwsza konfiguracja wymaga przeklikania wielu zgód, a pełne wykorzystanie systemu praktycznie wymusza konto Samsung.

Funkcje Vision AI brzmią efektownie w materiałach reklamowych, ale nie kupowałbym S90H wyłącznie dla nich. Znacznie ważniejszy jest szybki system, dobre skalowanie i wieloletnie wsparcie. Sztuczna inteligencja może pomóc dopasować obraz czy uwydatnić dialogi, lecz nie zmienia podstawowej jakości matrycy. Na szczęście ta broni się bez żadnych cyfrowych zaklęć.

Dźwięk jest poprawny, ale 65-calowy OLED nadal zasługuje na soundbar

S90H_OLED
resize icon

System 2.1 o mocy 40W gra lepiej, niż sugerowałaby smukła konstrukcja. Dialogi są czytelne, środek pasma nie ginie, a tryb Adaptive Sound Pro potrafi sensownie dopasować brzmienie do rodzaju materiału. OTS Lite próbuje powiązać położenie dźwięku z obiektami na ekranie, chociaż przy takiej konfiguracji głośników jest to bardziej subtelne poszerzenie sceny niż prawdziwy dźwięk obiektowy.

Dolby Atmos jest obsługiwany, podobnie jak Q-Symphony, pozwalające połączyć głośniki telewizora ze zgodnym soundbarem Samsunga. Sam S90H wystarcza do wiadomości, seriali i codziennego grania. Filmy akcji szybko pokazują jednak brak głębokiego basu i odpowiedniej skali. Obraz potrafi być spektakularny, a wybuch nadal brzmi, jakby wydarzył się w sąsiednim, dość małym pokoju.

Trzeba również uważać na brak obsługi formatów DTS. Osoby posiadające rozbudowaną kolekcję płyt Blu-ray powinny podłączyć odtwarzacz bezpośrednio do amplitunera albo odpowiednio skonfigurowanego soundbara. Z plikami wykorzystującymi DTS telewizor nie jest najlepszym pośrednikiem.

Samsung 65S90H jest świetny, tylko zdecydowanie zbyt drogi na starcie

S90H
resize icon

Samsung 65S90H kosztuje obecnie około 11 tysięcy złotych. To dużo, ale na tle innych OLED-ów z rocznika 2026 nie jest to cena oderwana od rzeczywistości. Podstawowy S85H w tej samej przekątnej kosztuje około 10 tysięcy złotych, natomiast konkurencyjny LG C6 został wyceniony bardzo podobnie. Dopłata do S90H przynosi wydajniejszy procesor NQ4 AI Gen3, wyższą jasność HDR, skuteczną powłokę Glare Free oraz kompletny zestaw funkcji gamingowych z obsługą 4K/165 Hz.

Wybór pomiędzy Samsungiem, a LG sprowadza się bardziej do sposobu korzystania z telewizora niż do samej ceny. LG C6 oferuje Dolby Vision i błyszczącą matrycę, która w zaciemnionym pomieszczeniu nadaje obrazowi nieco bardziej szklisty charakter. Samsung znacznie lepiej radzi sobie z odbiciami, ma rozbudowany Panel Gracza, bardzo wygodny Game Motion Plus i jeden z najbardziej kompletnych zestawów funkcji dla konsol oraz komputerów. Do jasnego salonu wybrałbym właśnie S90H, natomiast przy oglądaniu głównie wieczorami oba modele mają równie mocne argumenty.

Sytuację komplikują przecenione telewizory z rocznika 2025, w tym S90F, a szczególnie flagowy S95F z matrycą QD-OLED. W dobrych promocjach można znaleźć je wyraźnie taniej, mimo że pod względem jakości obrazu nadal potrafią dorównać S90H albo go przebić. To jednak typowa sytuacja przy zmianie generacji, a nie wada samego urządzenia. Wśród tegorocznych OLED-ów Samsung S90H jest wyceniony rozsądnie i oferuje odpowiednio dużo, żeby uzasadnić swoją pozycję - chociaż polowanie na ubiegłorocznego flagowca wciąż może okazać się bardziej opłacalne.

Samsung 65S90H OLED - podsumowanie testu

Samsung 65S90H jest znakomitym telewizorem. Oferuje idealną czerń, wysoki kontrast, bardzo dobry HDR, świetne skalowanie i jedną z najskuteczniejszych powłok antyrefleksyjnych na rynku. Dla gracza to niemal kompletny zestaw: cztery pełnoprawne HDMI 2.1, 4K/165 Hz z komputera, VRR, G-SYNC, FreeSync Premium Pro, niski input lag i wygodny Panel Gracza.

Nie jest jednak QD-OLED-em, nie obsługuje Dolby Vision ani DTS, a matowa powierzchnia delikatnie zmienia charakter obrazu w mocno oświetlonym pomieszczeniu. Największą wadą pozostaje cena. S90H kosztuje dziś zdecydowanie więcej, niż wynikałoby z przewagi nad przecenionym poprzednikiem. To jeden z tych telewizorów, które chciałbym bez większego zastanowienia polecić za kilka miesięcy. Obecnie mogę pochwalić niemal wszystko poza rachunkiem wystawionym przy kasie. Samsung stworzył dopracowanego OLED-a dla gracza, a potem przypomniał sobie, że nowość trzeba jeszcze odpowiednio wysoko wycenić.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Atuty

  • Idealna czerń i kontrast charakterystyczny dla OLED-a
  • Bardzo wysoka jasność jak na telewizor tej klasy
  • Skuteczna, matowa powłoka Glare Free
  • Cztery pełnoprawne złącza HDMI 2.1
  • Obsługa 4K/165 Hz, VRR, G-SYNC i FreeSync Premium Pro
  • Bardzo niski input lag i znakomita reakcja pikseli
  • Dobre skalowanie materiałów niższej jakości
  • Szerokie kąty widzenia
  • Szybki Tizen i obietnica do siedmiu lat aktualizacji
  • Solidny system audio 2.1 o mocy 40W

Wady

  • Wysoka cena startowa
  • 65-calowy wariant korzysta z WOLED, a nie QD-OLED
  • Brak Dolby Vision
  • Brak obsługi DTS
  • Automatyczne ograniczanie jasności w bardzo jasnych scenach
  • Tryby Standard i AI potrafią przesadzać z obróbką obrazu
  • Tizen jest coraz mocniej wypełniony rekomendacjami i usługami

Samsung 65S90H to świetny OLED dla gracza, który wyróżnia się wysoką jasnością, kapitalną czernią, powłoką Glare Free oraz kompletem czterech złączy HDMI 2.1 z obsługą 4K/165 Hz. Szkoda braku Dolby Vision, wykorzystania matrycy WOLED zamiast QD-OLED oraz bardzo wysokiej ceny początkowej. Gdy telewizor wyraźnie stanieje, będzie jednym z najmocniejszych kandydatów w swojej klasie.

8,0
Maciej Zabłocki Strona autora
Swoją przygodę z recenzowaniem gier rozpoczął w 2005 roku. Z wykształcenia dziennikarz, ale zawodowo pracujący też w marketingu. Na PPE odpowiada głównie za testy sprzętów i dział tech. Gatunkowo uwielbia RPG, strategie i wyścigi. Uzależniony od codziennego czytania newsów i oglądania konferencji.
cropper