Berlin i „Dama z gronostajem” (2026) - recenzja i opinia o 2. sezonie serialu [Netflix]. Pożegnanie z klasą
Kiedy w 2023 roku Netflix powoływał do życia pierwszy sezon „Berlina”, wielu z nas obawiało się, że to jedynie skok na portfele subskrybentów - cyniczna, wyrachowana próba wyciśnięcia ostatnich soków z niezwykle lukratywnego uniwersum „Domu z papieru”. I choć debiut miał swoje zauważalne grzechy, Andres de Fonollosa obronił się swoim niepodrabialnym, narcystycznym urokiem. Teraz, w maju 2026 roku, powraca w ośmioodcinkowym, drugim sezonie zatytułowanym Berlin i „Dama z gronostajem” (ang. Berlin and the Lady with an Ermine).
Twórcy, Alex Pina i Esther Martinez Lobato, zabierają nas z paryskich salonów prosto w objęcia dusznej, skąpanej w słońcu Sewilli. Tym razem stawka jest znacznie wyższa, a intryga gęstsza, bo na celowniku znalazło się arcydzieło pędzla samego Leonarda da Vinci - obraz historycznie tak bliski polskiemu sercu. Czy jednak andaluzyjska eskapada, pełna arystokratycznych tajemnic i podwójnych gier, to wciąż ten sam porywający taniec na krawędzi, czy może już tylko wtórne odcinanie kuponów od wyblakłej franczyzy?
Berlin i „Dama z gronostajem” (2026) - recenzja i opinia o 2. sezonie serialu [Netflix]. Hiszpańskie słońce i cień mistrza Leonarda da Vinci
Drugi sezon „Berlina” to przede wszystkim absolutny triumf formy i bezbłędnie skonstruowanej intrygi. Twórcy porzucają nieco baśniowy, romantyczny sznyt Paryża na rzecz surowszej, ale wciąż opływającej w nieprzyzwoite luksusy Sewilli. Zarys fabularny wydaje się z początku klasycznym, do bólu wręcz przewidywalnym motywem gatunku, gdzie główny bohater i jego wierny druh Damian (w tej roli niezawodny Tristan Ulloa) ponownie zbierają swoją ubarwioną różnymi talentami ekipę. Ich cel to bezprecedensowa kradzież wypożyczonego do Hiszpanii obrazu „Dama z gronostajem”. Szybko jednak okazuje się, że dzieło Leonarda da Vinciego to zaledwie olśniewająca fasada, genialnie zaprojektowana zasłona dymna. Prawdziwym celem gangu jest bowiem niezwykle wpływowy Książę Malagi, Alvaro Hermoso de Medina (świetny, emanujący chłodną kalkulacją Jose Luis Garcia-Perez), oraz jego enigmatyczna żona Genoveva Dante (Marta Nieto).
To właśnie w starciu z bezwzględną arystokracją serial nabiera najjaśniejszych barw. Książę Alvaro nie jest typowym głupcem czekającym na ograbienie - to wyrafinowany drapieżnik, który próbuje szantażować Berlina, wciągając go w psychologiczną grę na własnych warunkach. Narracja błyskotliwie prowadzi nas przez koncepcję „podwójnego skoku”. Kiedy na pierwszym planie toczy się koronkowa gra pozorów wokół arcydzieła Leonarda (z bardzo miłym, kontekstowym mrugnięciem okiem do jego polskiego rodowodu i historii sprzedaży z 2016 roku), w tle, w podziemnych skarbcach księcia, ważą się losy 75 milionów dolarów w gotówce i zrabowanych dziełach sztuki. Ta dwutorowość sprawia, że ogląda się to z zapartym tchem, a sama mechanika napadu - to, co tygrysy lubią najbardziej - jest tu wyeksponowana i zaplanowana znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie.
Berlin i „Dama z gronostajem” (2026) - recenzja i opinia o 2. sezonie serialu [Netflix]. Stara gwardia i nowa krew na szachownicy
Żaden, nawet najdoskonalej rozpisany plan, nie zadziała bez odpowiednich wykonawców, a casting w uniwersum Piny zawsze stanowił silny filar produkcji. Pedro Alonso jako Berlin jest na ekranie wciąż absolutnie hipnotyzujący. Jego postać to fascynujące studium socjopatycznego dżentelmena, który w jednej chwili potrafi być czarującym, subtelnym erudytą, aby za moment przeistoczyć się w bezlitosnego mściciela pociągającego za spust. Przypomina to nieco magnetyzm charyzmatycznych antybohaterów z takich produkcji jak „The Boys” - zło w czystej, ale jakże eleganckiej i pociągającej postaci, któremu nie sposób nie kibicować. Obok niego błyszczą powracający członkowie ekipy: introwertyczna hakerka Keila (Michelle Jenner), pełna nieokiełznanej energii Cameron (Begona Vargas), lojalny Roi (Julio Pena) oraz mięśniak Bruce (Joel Sanchez). Wszyscy oni dostają tutaj nieco więcej przestrzeni na osobisty rozwój, choć to zdecydowanie Damian, z jego pedantycznym podejściem do zbrodni, kradnie każdą wspólną scenę.
Prawdziwym powiewem świeżości są jednak nowi bohaterowie. Wspomniany wcześniej Książę Malagi to wreszcie antagonista z prawdziwego zdarzenia, który dorównuje intelektem samemu Berlinowi. Ich werbalne szermierki i próby przewidzenia ruchów przeciwnika to absolutne mistrzostwo. Z kolei Inma Cuesta w roli nieprzewidywalnej, niezwykle temperamentnej Candeli wprowadza do zespołu niezbędny element chaosu. To właśnie interakcje między postaciami, ich wzajemne, często brudne zdrady, wymuszone sojusze i subtelne gry o dominację nadają tej w gruncie rzeczy rozrywkowej historii odpowiedniego, emocjonalnego ciężaru gatunkowego.
Berlin i „Dama z gronostajem” (2026) - recenzja i opinia o 2. sezonie serialu [Netflix]. Przerost formy nad treścią czy perfekcyjny napad?
Nie da się jednak ukryć, że Berlin i „Dama z gronostajem” wciąż cierpi na tę samą, nieuleczalną i irytującą chorobę, którą zarażony był „Dom z papieru”. Twórcy, pomimo tak genialnie wymyślonej intrygi kryminalnej, zbyt często uciekają w tanie, wręcz telenowelowe tropy. Miłosne wielokąty, nagłe wybuchy namiętności w najbardziej nieodpowiednich momentach napadu i skrajnie nielogiczne decyzje podyktowane buzującymi hormonami potrafią skutecznie wybić widza z budowanego pieczołowicie rytmu. O ile w pierwszym sezonie miało to swój specyficzny, naiwnie romantyczny urok, o tyle tutaj, przy tak stawiającej na zimny profesjonalizm operacji w Sewilli, momentami razi to sztucznością i wydaje się niepotrzebnym, sztucznym przedłużaczem czasu ekranowego.
Na całe szczęście, potknięcia te hojnie rekompensuje nam ogromna skala całego przedsięwzięcia. Zdjęcia są absolutnie fenomenalne - andaluzyjskie plenery, monumentalne, ociekające bogactwem posiadłości i ciasne, klaustrofobiczne wręcz podziemne korytarze skarbców budują niesamowity, wizualny kontrast. Budowa świata przedstawionego stoi tu na niezwykle wysokim, wręcz epickim poziomie, znanym z największych telewizyjnych superprodukcji ostatnich lat. Detale scenograficzne przypominają swoim rzemiosłem pieczołowicie wykreowane realia w świetnej adaptacji „Fallouta”, choć tu, zamiast nuklearnych pustkowi, obcujemy z bezwstydnym przepychem i mrocznymi sekretami najwyższych sfer społecznych. Doskonała, pulsująca w tle muzyka, szaleńcza dynamika montażu i to charakterystyczne, latynoskie tempo sprawiają, że wady scenariuszowe w wątkach obyczajowych niezwykle łatwo jest ostatecznie wybaczyć, dając się po prostu ponieść tej szalonej, telewizyjnej karuzeli.
Berlin i „Dama z gronostajem” (2026) - recenzja i opinia o 2. sezonie serialu [Netflix]. Podsumowanie
Berlin i „Dama z gronostajem” to ten niezwykle rzadki przypadek telewizyjnej kontynuacji, która w bardzo wielu aspektach zauważalnie przewyższa swój pierwowzór. Twórcom udało się wyciągnąć odpowiednie wnioski z potknięć pierwszego sezonu, serwując nam intrygę znacznie bardziej wielowarstwową, dojrzałą i trzymającą w nieustannym napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Misternie zaplanowany, podwójny napad, świetnie zarysowany i zagrany antagonista oraz ten fascynujący, jakże bliski nam polski akcent w postaci zjawiskowego obrazu Leonarda da Vinciego sprawiają, że to osiem godzin wyśmienitej, czystej, niczym nieskrępowanej rozrywki.
Nawet jeśli serial momentami wciąż z uporem maniaka potyka się o własne, przerysowane wątki romantyczne, to ostatecznie wychodzi z tego starcia obronną ręką, dumnie prezentując zrabowane łupy. To niesamowicie stylowa, bywa że brutalna, a nade wszystko uwodzicielska produkcja, którą pochłania się jednym tchem. Netflix po raz kolejny, z szelmowskim uśmiechem na ustach udowodnił, że w bezczelnym okradaniu nas z wolnego czasu zwyczajnie nie ma sobie równych.
Atuty
- Bezbłędny Pedro Alonso (Berlin)
- Wielowarstwowa intryga
- Charyzmatyczny antagonista
- Zjawiskowe zdjęcia
Wady
- Telenowelowe wątki
- Miejscami nielogiczny
- Nierówne tempo akcji
Drugi sezon „Berlina” nie próbuje być wielkim serialem. Chce być elegancką rozrywką z klasą, temperamentem i odrobiną szaleństwa. I dokładnie tym jest.
Przeczytaj również
Komentarze (1)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych