SKLEP
Wojciech Gruszczyk 22.05.2018
State of Decay 2 – recenzja gry. Więcej zombie, więcej śmierci, więcej problemów
3052V

State of Decay 2 – recenzja gry. Więcej zombie, więcej śmierci, więcej problemów

Apokalipsa zombie może mieć wiele odcieni. Czasami cierpimy, innym razem walczymy, a w propozycji Undead Labs stajemy się liderami. Przejmujemy kontrolę nad zmiażdżonym społeczeństwem i po kilku chwilach gra zadaje konkretne pytanie – a co Ty zrobiłbyś w momencie wybuchu krwiożerczego wirusa?

State of Decay 2
  • Platformy:  XONE   PC 
  • Data premiery - Polska: 22.05.2018
  • Nie
  • od lat 18

Undead Labs to studio znane wyłącznie z State of Decay. Pierwsza odsłona trafiła na rynek jeszcze za czasów Xboksa 360, a następnie biegające truposze zostały przeniesione na aktualną generację. Twórcy w międzyczasie znaleźli oddaną grupę fanów, którzy pomogli im rozwinąć propozycję i właśnie ta przyjemność właśnie ląduje na rynku. Jeśli pierwsza odsłona nie przypadła Wam do gustu, to już teraz możecie skończyć czytać tę recenzję, bo deweloperzy w zasadzie wyłącznie rozwijają koncepcję zapoczątkowaną w 2013 roku. Jeśli jednak należycie do miłośników gatunku i zagrywaliście się w pierwszą część, to właśnie dla Was stworzono ten tytuł. Czujcie się wyróżnieni.

Świat pełen strachu

W State of Decay 2 na dzień dobry trafiamy do świata przepełnionego szwędaczami. Twórcy w ekspresowym tempie tłumaczą podstawy rozgrywki, ale nawet w tym miejscu miałem poczucie, że nikt nie zamierza rozwodzić się nad poszczególnymi systemami. To gracz jest odkrywcą, a naszym zadaniem jest odnalezienie się w przedstawionej rzeczywistości. Nie jest to łatwe, bo gra charakteryzuje się szorstkim wstępem, który potrafi odrzucić, jednak zdecydowanie warto wgryźć się w propozycję i walczyć o przetrwanie.

To właśnie przeżycie jest najważniejszym elementem gry. Deweloperzy nie spędzili ostatnich lat nad wymyślaniem zawiłej opowieści przepełnionej moralnymi wyborami, a zamiast tego skupiają się wyłącznie na bohaterach. W tytule niemal od początku dostajemy dostęp do skromnej grupy ocalałych, którzy bunkrują się w małym domku. Lokacja to nasza baza wypadowa, z której organizujemy wszystkie przechadzki i planujemy kolejne ruchy. Ekipa potrzebuje między innymi jedzenia, lekarstw, amunicji, materiałów, czy też benzyny, a naszym zadaniem jest dostarczenie wszystkich surowców. Jeśli nawalimy, ludziska zaczną się niecierpliwić, ich morale spadną, a typowy atak zombie może zakończyć się wielką tragedią.

W rezultacie nie ma tutaj czasu na tapetowanie ścian czy też wylegiwanie się na pięknym słońcu. Każdego dnia bierzemy ekipę, szykujemy plecaki i idziemy plądrować kolejne sklepy czy też domy, w poszukiwaniu surowców. Jeśli zdobędziemy odpowiednią liczbę wpływu – specjalna waluta zdobywana przykładowo za rozbicie większych grup bestii – możemy przejąć takie miejscówki jak chociażby osiedlowy warzywniak i systematycznie każdego dnia zgarniać trochę jedzenia, a zarazem otrzymać szybki dostęp do swojej skrzynki z surowcami. Jest to niezwykle ważne, bo bohaterowie mają ograniczone możliwości przechowywania, więc dość prędko okazuje się, że dłuższe podróże boleśnie męczą. Ocaleni oczywiście nie tylko muszą zwracać uwagę na zdrowie, ale również pamiętać o potrzebie snu, więc warto posiadać w ekipie kilku doświadczonych wojowników.

Ekipa specjalistów potrzebna na wczoraj

Tworzenie zespołu wymaga czasu. Wykonywanie nawet prostych czynności sprawia, że postać otrzymuje punkty-gwiazdki, które po zapełnieniu pozwalają lepiej odnaleźć się w zaistniałej sytuacji. Nie liczcie na super zdolności zmieniające herosa w maszynę do zabijania, jednak bohater, który opanuje walkę z mieczem w łapie może z gracją odcinać głowy kolejnym truposzom. Ocaleni mogą również uczyć się nowych specjalizacji z książek – znalezienie odpowiednich tomów pozwoli Januszowi wskoczyć w buty chemika, czy też Krystynie rozwijać swoje zdolności lecznicze. Pewnym urozmaiceniem budowania małej społeczności jest wybieranie lidera – jeden z członków naszego zespołu może zostać „szefem” i ma to pewien wpływ na wydarzenia, ponieważ możemy oczekiwać dodatkowych zadań, a jednocześnie autorzy w ciekawy sposób podkreślają relacje pomiędzy bohaterami.

Gra oczywiście nie polega wyłącznie na bieganiu z domu do domu, bo systematycznie jesteśmy świadkami najróżniejszych wydarzeń – w okolicy pojawi się nowy ocalony, kolejnego trzeba uratować, jesteśmy atakowani przez hordę, musimy poradzić sobie ze złodziejami, blisko grasuje potężny przeciwnik, ktoś potrzebuje konkretnych przedmiotów. Nie liczcie tutaj również na typowy zestaw zadań i tonę znaczników na ekranie – w State of Decay 2 wszystko odbywa się w sposób bardzo naturalny i choć taka forma wydarzeń na początku mocno mi przeszkadzała, to jednak po kilku pierwszych godzinach przyzwyczaiłem się do pomysłu. Odnoszę wrażenie, że akurat tę mechanikę docenia się właśnie po pewnym wgryzieniu się w świat, ponieważ dość prędko okazuje się, że niektóre sytuacje możemy przewidzieć.

Tagi: recenzja State of Decay 2 undead labs

Oceń recenzję
+ +12 -
Przejdź do strony