Pragmata - recenzja wersji na Nintendo Switcha 2. Kolejna znakomita praca Capcomu?

Pragmata - recenzja i opinia o wersji na Nintendo Switcha 2. Kolejna znakomita praca Capcomu?

Wojciech Gruszczyk | Wczoraj, 22:16

Capcom od początku roku nie zwalnia. Korporacja systematycznie zachwyca graczy kolejnymi dużymi produkcjami, a najnowszą świetną propozycją jest Pragmata. Czy jednak warto sprawdzić tę grę na małym ekranie? Poznajcie nasze wrażenia z wersji na Nintendo Switcha 2.

Capcom od początku roku pokazuje, że nie zamierza zwalniać tempa nie ogranicza się wyłącznie do wrzucania kolejnych dużych premier na najmocniejsze platformy. Japończycy bardzo wyraźnie pamiętają, że dziś liczy się nie tylko jakość samych gier, ale też to, do jak szerokiej publiczności te produkcje mogą trafić. I właśnie dlatego z dużym zainteresowaniem patrzę na wsparcie Nintendo Switcha 2, bo firma nie traktuje nowej konsoli jak dodatku do „poważniejszych” platform, ale jak pełnoprawne miejsce dla swoich największych tytułów.

Dalsza część tekstu pod wideo

Po świetnej wersji Resident Evil Requiem i bardzo mocnej propozycji w postaci Monster Hunter Stories 3 naturalnym krokiem było dla mnie sprawdzenie, jak na Nintendo Switchu 2 poradzi sobie właśnie Pragmatą... bo choć na PlayStation 5 Pro produkcja radzi sobie znakomicie, to jednak byłem zainteresowany, jak Capcom poradził sobie z tak efektownym tytułem.

Nie podchodziłem do tego testu w ciemno, bo miałem już okazję sprawdzić Pragmatę na początku roku podczas pokazu gier zmierzających na sprzęt Nintendo w niemieckim oddziale firmy. Już wtedy widziałem, że ten tytuł ma potencjał i że Capcom naprawdę może przygotować bardzo solidną wersję na Nintendo Switcha 2. Od tamtego momentu wiedziałem jednak jedno - chcę zobaczyć efekt ostateczny. Nie tylko krótką prezentację czy kontrolowany fragment rozgrywki, ale pełnoprawną wersję, która pokaże, jak ta przygoda ostatecznie wygląda i działa na nowej konsoli Nintendo.

Dla kogo jest Pragmata?

undefined

Zanim zacznę przedstawiać swoje wrażenia z wersji na Nintendo Switcha 2, muszę podkreślić jeden ważny szczegół - w tym miejscu nie znajdziecie dokładnego opisu fabuły ani pełnego rozkładania na czynniki pierwsze samej rozgrywki. O tym pisałem już przy okazji wersji na PS5 Pro i do tamtego tekstu serdecznie odsyłam, bo właśnie tam szerzej opowiadałem o założeniach Pragmaty, relacji bohaterów i samym systemie walki. Tutaj chciałbym zatrzymać się przy trochę innym pytaniu, które w ostatnim czasie przewijało się naprawdę często: dla kogo tak naprawdę jest ta gra? I szczerze mówiąc, po spędzeniu z nią kolejnych godzin mam coraz mocniejsze wrażenie, że Capcom bardzo świadomie uderza tutaj w nostalgię graczy wychowanych na siódmej generacji konsol - ludzi, którzy lata temu zachwycali się bardziej korytarzowymi, konkretnie zaprojektowanymi przygodami z PlayStation 3 i Xboksa 360.

Bo Pragmata ma w sobie coś z tamtej epoki. To nie jest kolejna gigantyczna produkcja próbująca udowodnić, że musi być większa, dłuższa i bardziej otwarta od konkurencji. W tej grze czuć bardziej zwarte projektowanie, czytelne tempo, nacisk na konkretny gameplay i bardzo wyraźnie poprowadzoną relację między bohaterami. I właśnie dlatego momentami miałem skojarzenia z czymś w rodzaju Vanquisha, tylko osadzonego w znacznie mocniejszej, bardziej emocjonalnej opowieści. Mam też wrażenie, że Pragmata może szczególnie trafić do tych graczy, którzy dziś sami mają już dzieci. Ludzie, którzy kiedyś dorastali przy tamtych grach, dziś patrzą na relację Hugha i Diany z zupełnie innej perspektywy - bardziej dojrzale, bardziej emocjonalnie, momentami wręcz rodzicielsko. I nie zdziwiłbym się, gdyby to wcale nie był przypadek. Być może Capcom naprawdę bardzo świadomie przygotował historię, która nie tylko odwołuje się do nostalgii za dawnym stylem projektowania gier, ale też uderza w serca graczy, którzy przez te wszystkie lata zwyczajnie trochę dorośli.

Jak Pragmata wygląda na Nintendo Switch 2?

undefined

Pod względem grafiki Pragmata na Nintendo Switchu 2 zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie, ale to jedna z tych gier, przy których od razu widać, że Capcom musiał pójść na kilka sensownych kompromisów. Na małym ekranie całość prezentuje się świetnie i to właśnie w handheldzie spędziłem najwięcej czasu - futurystyczne wnętrza, połyskujące powierzchnie, mocne światło i ogólna sterylna estetyka stacji bardzo dobrze pasują do charakteru nowej konsoli Nintendo. W docku również jest bardzo dobrze, choć właśnie tam szybciej zaczynają wychodzić na jaw cięcia względem wersji na przykładowo PS5 Pro. Cienie są wyraźnie prostsze, a samo oświetlenie nie ma już tej samej spójności i „pełni”, przez co w niektórych miejscach obraz wygląda odrobinę bardziej płasko. Takie różnice były też zauważalne w materiałach porównawczych, gdzie zwracano uwagę przede wszystkim na słabszą jakość obrazu i uproszczenia w oprawie. 

Bardzo podobnie jest z odbiciami i samą jakością assetów. W Pragmacie na Switchu 2 nadal widać, że Capcomowi zależy na efektownym sci-fi, ale część elementów została uproszczona. Odbicia są bardziej surowe i mniej precyzyjne, a niektóre obiekty czy krawędzie nie mają tej samej czystości, którą zobaczymy na mocniejszych platformach. Tekstury też potrafią wypaść skromniej, szczególnie w większych i gęściej zaprojektowanych lokacjach. To jednak nie jest ten typ cięć, który od razu niszczą odbiór gry - raczej taki, który zauważysz dopiero wtedy, gdy zaczniesz się przyglądać i porównywać. W normalnym graniu znacznie mocniej czuć, że świat nadal jest atrakcyjny wizualnie, niż to, że coś tu zostało przykręcone.

undefined

Najbardziej rzuca się w oczy jedna konkretna rzecz: włosy Diany. I właśnie tutaj kompromisy są po prostu najbardziej widoczne. Na Nintendo Switchu 2 nie mają już tej naturalnej lekkości, miękkości i subtelnej fizyki, którą można zobaczyć na mocniejszych sprzętach. Wyglądają bardziej płasko, są mniej „żywe”, słabiej reagują na światło i momentami to właśnie one najmocniej przypominają, że obcujemy z wersją przygotowaną na słabszą platformę. To o tyle istotne, że Diana niemal cały czas znajduje się na ekranie, więc trudno tego nie zauważyć. Z drugiej strony (i to warto mocno podkreślić!) poza tym elementem całość nadal potrafi wyglądać bardzo dobrze. To nie jest port, który sprawia wrażenie okrojonego do granic możliwości, ale produkcja, przy której Capcom bardzo świadomie zdecydował, gdzie można odjąć, by zachować odpowiednią jakość ogólnego odbioru. Widać, że priorytetem było utrzymanie klimatu, czytelności lokacji i spójności artystycznej, a nie ślepe gonienie za każdym technologicznym bajerem. 

I chyba właśnie tutaj widać największą siłę tej wersji. Mimo że gra pod względem rozdzielczości nie imponuje (około 540p), to dzięki DLSS obraz po rekonstrukcji do 1080p wypada zaskakująco czysto. Momentami miałem wręcz wrażenie, że sam sposób prezentacji obrazu jest bardziej elegancki, niż można byłoby się spodziewać po tak niskich na papierze wynikach. Jasne, całość jest nieco bardziej miękka, ale jednocześnie bardzo dobrze trzyma detale błyszczących powierzchni, nie rozsypuje się w ruchu i zachowuje odpowiednią przejrzystość nawet podczas bardziej dynamicznych starć. To szczególnie ważne w grze tak mocno opartej na szybkiej reakcji i współpracy Hugh z Dianą. I właśnie dlatego tak dobrze grało mi się w Pragmatę na małym ekranie - Switch 2 bardzo mądrze wykorzystuje swoje możliwości, a Capcom wycisnął z tej konfiguracji naprawdę sporo. To nie jest poziom PS5 Pro i nie ma sensu udawać, że jest inaczej, ale jako handheldowo-stacjonarna wersja dużego, efektownego sci-fi Pragmata wypada naprawdę imponująco.

Jak Pragmata działa na Nintendo Switch 2?

undefined

W przypadku płynności Pragmata na Nintendo Switchu 2 pokazuje już bardziej wyraźne kompromisy niż w samej jakości obrazu, ale jednocześnie nie powiedziałbym, że sytuacja jest zła. Capcom postawił na odblokowany framerate, więc podczas rozgrywki czuć, że animacja potrafi się wahać - szczególnie w bardziej wymagających momentach, gdy trafiamy do większych, gęściej zaprojektowanych lokacji albo na ekranie zaczyna dziać się naprawdę dużo. Starcia z większą liczbą przeciwników, sekwencje z intensywnymi efektami świetlnymi czy bardziej rozbudowane fragmenty otoczenia potrafią wyraźnie obciążyć sprzęt. W takich momentach bez problemu można odnieść wrażenie, że gra porusza się gdzieś pomiędzy 30-40 klatkami. Z drugiej strony, w spokojniejszych wnętrzach, podczas eksploracji korytarzy czy mniej obciążających scenach całość łapie znacznie lepszy rytm i wypada wyraźnie przyjemniej - bez problemu zobaczycie akcję w 60 klatkach. Przy pojedynkach z 1-2 przeciwnikami zmierzyłem około 45-50 fps... dla przykładu pojedynek z pierwszym bossem działa w około 50 fps. To więc nie jest przypadek gry, która cały czas rwie i męczy, ale produkcji, przy której po prostu momentami czuć, że Switch 2 musi mocniej walczyć o utrzymanie odpowiedniego tempa.

Muszę jednocześnie podkreślić, że ta odblokowana płynność ma swoje plusy. Gdy silnik dostaje trochę oddechu, Pragmata w wielu momentach oferuje oczekiwane 60 klatek i w tej sytuacji trudno tak naprawdę narzekać. Ruch kamery jest wtedy przyjemniejszy, celowanie bardziej naturalne, a sama dynamika starć zyskuje dodatkową lekkość. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy gra zaczyna balansować pomiędzy różnymi wartościami, bo właśnie w takich chwilach łatwiej wyczuć brak pełnej stabilności.

undefined

Najważniejsze jest jednak to, że mimo tych wahań nie mogę napisać, by Pragmata w jakimkolwiek momencie stawała się przez to niegrywalna. Absolutnie nie. To nadal bardzo dobra gra, która nawet na małym ekranie potrafi dać sporo frajdy, a dla mnie jest to tym bardziej interesujące doświadczenie, że to już kolejna duża produkcja Capcomu, którą ogrywam na tym sprzęcie. I właśnie dlatego łatwiej dostrzec, że Japończycy znowu potrafią naprawdę sporo wycisnąć z tej konsoli.

Szkoda jednak, że Capcom nie zdecydował się zapewnić graczom opcji wyboru. Aktualnie odblokowana płynność ma swoje plusy, ale równie dobrze można było dorzucić drugą opcję - stabilnie zablokowane 30 klatek. Wtedy każdy sam zdecydowałby, czy woli bardziej „żywą”, ale skaczącą animację, czy może równy, przewidywalny rytm, który nie wybija z odbioru podczas trudniejszych sekwencji. Zwłaszcza że Nintendo Switch 2 pokazał już w innych produkcjach, iż takie profile działania potrafią mieć realny sens. I szczerze? Właśnie takie rozwiązanie byłoby tutaj najlepsze.

Mały ekran ponownie robi różnicę

undefined

Pragmata na Nintendo Switchu 2 jest dla mnie kolejnym dowodem na to, że Capcom naprawdę poważnie traktuje ten sprzęt. To następna duża gra tej firmy, która nie tylko trafia na hybrydową konsolę Nintendo, ale też zwyczajnie dobrze wygląda i dobrze działa. Jasne, nie jest to poziom PS5 Pro i nie ma sensu udawać, że jest inaczej, ale w praktyce w ogóle mi to nie przeszkadzało. Bez problemu mogę zabrać ten tytuł ze sobą i cieszyć się nim poza domem, a to w przypadku takiej produkcji ma naprawdę dużą wartość. Zwłaszcza że nie mówimy tutaj o małej, uproszczonej wersji, tylko o pełnoprawnym wydaniu dużego sci-fi, które po prostu trzeba było sensownie dopasować do innego formatu grania.

Bardzo pomaga tu sama struktura gry. Capcom podzielił świat na sektory, pomiędzy którymi przemieszczamy się pociągiem, więc Pragmata wyjątkowo dobrze nadaje się do krótszych sesji. To nie jest tytuł, który wymaga od razu dwóch czy trzech godzin wolnego i pełnego zanurzenia się w jednym wielkim, otwartym świecie. Mam dwadzieścia minut? Biorę Switcha 2 do ręki, odpalam grę i spokojnie mogę zrobić kolejny fragment przygody, zajrzeć do nowego obszaru albo rozegrać kilka intensywnych starć.

Oczywiście taka jakość ma swoją cenę i tutaj bardzo szybko widać ją po baterii. Pragmata mocno obciąża Nintendo Switcha 2 i w praktyce trzeba liczyć się z czasem działania w okolicach niespełna dwóch godzin. Ale szczerze mówiąc, trudno tutaj mówić o dużym zaskoczeniu, bo dokładnie tego można było oczekiwać po dużej produkcji AAA na tym sprzęcie. Sam Switch 2 ma oficjalnie dość szeroki zakres pracy na baterii, a przy najbardziej wymagających grach wyniki z dolnych rejonów tej skali są po prostu naturalne. To po prostu koszt grania w ambitne, nowoczesne tytuły na konsoli hybrydowej. Najważniejsze jest dla mnie to, że Capcom nie potraktował tej wersji po macoszemu - zamiast tego dostaliśmy pełnoprawną, bardzo przyjemną odsłonę gry.

Czy warto zagrać w Pragmatę na Nintendo Switch 2?

Capcom od początku roku pokazuje, że nie zamierza zawodzić nikogo... i mam tutaj na myśli dosłownie wszystkich graczy, nie tylko właścicieli najmocniejszych platform. Nawet posiadacze Nintendo Switcha 2 mogą czuć się dziś naprawdę dostrzeżeni, bo Pragmata jest kolejną dużą, efektowną i po prostu wyjątkową produkcją, która trafia na nowy sprzęt Japończyków. Jasne, nie jest idealnie (grafika i płynność nie dorównują poziomowi PS5 Pro, a kompromisy są zauważalne), ale z drugiej strony Switch 2 oferuje coś, czego tamte platformy po prostu nie mają: pełnoprawną hybrydową zabawę, która dla wielu graczy może okazać się kluczowa.

I właśnie dlatego wersja na Nintendo Switcha 2 ma w sobie coś naprawdę kuszącego. Jeśli nie macie możliwości, by zagrać w nowe IP Capcomu na innych urządzeniach, a posiadacie nową konsolę Nintendo, to z dużym prawdopodobieństwem będziecie tą grą zwyczajnie zachwyceni. A co więcej jestem przekonany, że część graczy bez większego problemu może wybrać wersję właśnie na tę platformę, nawet jeśli ma pod ręką mocniejszy sprzęt. Pragmata na Nintendo Switchu 2 to nie jest tylko „awaryjna wersja”, ale kolejna świetna propozycja na mały ekran, która bardzo dobrze pokazuje, że Capcom naprawdę potrafi tworzyć duże gry także z myślą o hybrydowym graniu.

Ocena - recenzja gry Pragmata

Atuty

  • Bardzo dobra jakość obrazu na małym ekranie,
  • Gra dobrze sprawdza się w krótszych sesjach dzięki podziałowi świata na sektory,
  • Capcom ponownie dowiózł dużą produkcję AAA na Nintendo Switcha 2,
  • Bardzo dobra propozycja dla graczy, którzy chcą zabrać „Pragmatę” ze sobą.

Wady

  • Brakuje opcji wyboru między odblokowanym framerate’em a stabilnymi 30 FPS,
  • W docku łatwiej zauważyć kompromisy wizualne względem większych platform.

Pragmata na Nintendo Switchu 2 to świetna produkcja, która mimo kilku technicznych kompromisów nadal potrafi bardzo mocno wciągnąć relacją bohaterów, pomysłem na walkę i kapitalnym klimatem science fiction. Nie jest idealnie, bo trudno ukryć, że grafika i płynność odstają od „większych” sprzętów, ale Capcom ponownie udowodnił, że potrafi dostarczyć dużą, wartościową grę także na hybrydowy sprzęt Nintendo.
Graliśmy na: NS2

Wojciech Gruszczyk Strona autora
Miał przyjść do redakcji zrobić kilka turniejów, ale cytując klasyka „został na dłużej”. Szybko wykazał się pracowitością, dzięki której wyrobił sobie pozycję w redakcji i zajmuje się różnymi tematami. Najchętniej przedstawia wiadomości ze świat gier, rozrywki i technologii oraz przygotowuje recenzje gier i sprzętu. Jeśli jest zadanie – Wojtek na pewno się z nim zmierzy. 
cropper