Lenovo Legion Tower 7i (Gen 10) – test komputera. Bezkompromisowa wydajność w gotowym zestawie
Zdeklarowani puryści komputerowi od lat głoszą dewizę, według której jedynym słusznym wyborem jest samodzielne dobieranie i montowanie podzespołów, co ma gwarantować znaczne oszczędności finansowe. Chociaż to rzemieślnicze podejście ukształtowało naszą branżę, rynkowy krajobraz ulega obecnie drastycznym zmianom. Globalny rynek sprzętu dla graczy rozwija się w bezprecedensowym tempie, przekraczając niedawno wartość 70 miliardów dolarów, ale co najbardziej fascynujące, to właśnie segment gotowych zestawów notuje dynamiczne, dwucyfrowe wzrosty sprzedaży. Fabrycznie złożone konstrukcje przestały być niszą dla mniej doświadczonych użytkowników, ewoluując w skrupulatnie zaprojektowane, niesamowicie wydajne maszyny. Dzisiejszy bohater, czyli Lenovo Legion Tower 7i dziesiątej generacji, jest tego doskonałym, chociaż boleśnie drogim przykładem.
Dlaczego nagle decydujemy się płacić marżę za to, że ktoś inny złożył nasz sprzęt w fabryce? Odpowiedź kryje się w czystej wygodzie oraz imponującej ewolucji współczesnych komponentów. Kiedy mamy do czynienia z niezwykle szybkimi procesorami, takimi jak Intel Core Ultra 9 285K, oraz z absurdalnie wręcz wielkimi kartami graficznymi pokroju NVIDIA GeForce RTX 5080, samodzielne skompletowanie i bezpieczne zamknięcie tego w jednej bryle staje się sporym wyzwaniem logistycznym. Zamiast frustrować się brakiem dostępności pojedynczych części i martwić o odpowiedni obieg powietrza w obudowie, coraz więcej konsumentów wybiera rozwiązania natychmiastowe. Firma Lenovo doskonale wpisuje się w ten trend, oferując w najnowszym wariancie potężną stację roboczą zamkniętą w nieco bardziej zwartej obudowie, która nie idzie na najmniejsze kompromisy w kwestii zarządzania temperaturami.
Oczywiście taka wygoda wymaga odpowiednich nakładów finansowych, ponieważ testowany komputer został wyceniony na poziomie 14699 zł. W zamian otrzymujemy jednak bezkompromisową moc, wzorowe temperatury utrzymywane przez potężne chłodzenie wodne, a także pełen pakiet najnowszych złączy, w tym zaawansowany port Thunderbolt 4 na tylnym panelu. Czy ta elitarna stacja dla graczy i profesjonalistów rzeczywiście jest warta wydania tak potężnej kwoty, czy może jednak rozsądek nakazuje przeprosić się ze śrubokrętem i złożyć podobną maszynę na własną rękę? Zapraszam was na test.
Specyfikacja techniczna komputera Lenovo Legion Tower 7i (Gen 10)
- Procesor: Intel Core Ultra 9 285K (24 rdzenie)
- Karta graficzna: NVIDIA GeForce RTX 5080 (16 GB VRAM)
- Pamięć operacyjna: 32 GB (obsługa do 128 GB w standardach UDIMM oraz CUDIMM, taktowanie 5600 MHz)
- Pamięć masowa: dysk SSD 2 TB (interfejs PCIe 4.0)
- Płyta główna: oparta na chipsecie Intel Z890
- Chłodzenie: układ chłodzenia cieczą z chłodnicą 360 milimetrów oraz sześć wentylatorów w obudowie
- Złącza na panelu przednim: jedno złącze słuchawkowe, jedno USB 3.2 Gen 1 typu A, dwa złącza USB 2.0 typu A, jedno złącze USB 3.2 Gen 2 typu C
- Złącza na panelu tylnym: jeden port Thunderbolt 4, cztery złącza USB 3.2 Gen 1 typu A, dwa złącza USB 2.0 typu A, port sieciowy RJ-45, sześć złączy audio
- Możliwości rozbudowy: cztery gniazda na nośniki M.2 SSD (ze wsparciem dla standardu PCIe 5.0), dwie zatoki na dyski twarde 3,5 cala, jedno gniazdo PCIe 5.0 x16, jedno gniazdo PCIe 4.0 x16, jedno gniazdo PCIe 3.0 x1
- Obudowa: pojemność 34 litry, waga około 15,8 kilograma, szklany panel boczny z bezproblemowym dostępem do podzespołów
Patrząc na parametry Lenovo Legion Tower 7i dziesiątej generacji, mamy do czynienia z najwyższą półką wydajnościową. Kombinacja dwudziestoczterordzeniowego procesora Intel Core Ultra 9 285K z kartą graficzną Nvidia GeForce RTX 5080 oraz 32 GB szybkiej pamięci operacyjnej to zestawienie, które stawia ten komputer w jednym szeregu z najdroższymi gotowymi konstrukcjami na rynku, takimi jak Alienware Aurora czy topowe warianty HP Omen 35L. Zastosowana płyta główna z chipsetem Z890 daje ogromny bufor na przyszłe modyfikacje, oferując między innymi pełne wsparcie dla nośników M.2 w standardzie PCIe 5.0 oraz możliwość instalacji lepszych modułów RAM w przyszłości.
Omawiana konfiguracja wypada imponująco, choć na tle bezkompromisowej konkurencji w tej klasie cenowej można dostrzec pewne zachowawcze decyzje. Producent zdecydował się na implementację dysku SSD o pojemności 2 TB bazującego na starszym interfejsie PCIe 4.0, podczas gdy niektórzy mniejsi producenci sprzętu dla graczy nierzadko oferują już w podobnych kwotach szybsze magazyny danych nowszej generacji. Różnice w codziennym użytkowaniu są marginalne, ale przy tak dużym wydatku na elektronikę premium warto mieć je na uwadze. Oczywistym jest również, że entuzjaści preferujący samodzielne dobieranie podzespołów i budowanie maszyn na własną rękę osiągną identyczną specyfikację za zauważalnie mniejsze pieniądze.
Wygląd i wykonanie komputera Lenovo Legion Tower 7i
Wizualnie sprzęt prezentuje się estetycznie i nowocześnie, wpisując się w stonowaną stylistykę bez nadmiernej krzykliwości. Obudowa została pomniejszona względem poprzedniej generacji, osiągając obecnie pojemność 34 litrów przy zachowaniu bryły ułatwiającej ustawienie maszyny w przestrzeni roboczej. Szklany panel boczny, montowany za pomocą dwóch szybkośrubek, pozwala na swobodny wgląd w bardzo uporządkowane wnętrze komputera, które charakteryzuje się pedantycznym porządkiem w kwestii ułożenia okablowania. Inżynierowie Lenovo podeszli do tego układu niezwykle rzetelnie.
Lenovo Legion Tower 7i
Zastosowano tutaj specjalną, metalową płytę z charakterystycznym perforowaniem, która skutecznie i zarazem wysoce estetycznie maskuje wszystkie główne przewody poprowadzone po prawej stronie komory, nadając całemu projektowi bardzo czysty i przemyślany wygląd. Każdy pojedynczy kabel został mocno ściśnięty, poprowadzony wyznaczonymi kanałami na zapleczu obudowy i rygorystycznie spięty. Zabezpiecza to konstrukcję do tego stopnia, że praktycznie nie ma fizycznej możliwości, by jakikolwiek element uległ poluzowaniu czy odpięciu, chociażby w trakcie transportu. Równie imponująco rozwiązano kwestię montażu karty graficznej. Pomimo potężnych gabarytów i zauważalnego ciężaru układu GeForce RTX 5080, karta trzyma się w swoim slocie wyjątkowo sztywno, zachowując idealny poziom, więc chociaż tego nie widać, to ewidentnie jest podparta czymś od strony metalowej "zaślepki".
Uporządkowanie kabelków po drugiej stronie jest na najwyższym poziomie
Spoglądając z kolei na tylny panel, otrzymujemy znakomity dostęp do szerokiej gamy portów komunikacyjnych. Znalazło się tam złącze sieciowe RJ-45, łącznie sześć wejść USB typu A, nowoczesny i uniwersalny port Thunderbolt 4 oraz pełen, sześcioelementowy panel audio wyposażony w wyjście optyczne. Za stabilne zasilanie tych wszystkich podzespołów odpowiada jednostka o mocy 1200W z certyfikatem sprawności 80 Plus Gold, wyprodukowana przez markę Huntkey. Choć w pierwszym kontakcie nazwa tego producenta może nie brzmieć znajomo, to w rzeczywistości jeden z największych i najbardziej doświadczonych globalnych dostawców sprzętu OEM. Firma od lat konstruuje sprawdzone rozwiązania zasilające dla najważniejszych korporacji technologicznych na świecie, co stanowi najlepszą gwarancję całkowitego bezpieczeństwa.
Wbudowany system podświetlenia obejmuje wentylatory, blok chłodzenia wodnego oraz kartę graficzną, oferując opcje personalizacji. Drobnym elementem odstającym od reszty jest zastosowana pamięć operacyjna, która jest (z wyglądu) absolutnie podstawowa, pozbawiona jakichkolwiek radiatorów z oświetleniem. Sama konstrukcja zyskała na użyteczności dzięki przeniesieniu przednich złączy na górną krawędź obudowy, w okolice przycisku zasilania, co ułatwia podłączanie urządzeń peryferyjnych. Zdejmowanie tylnego panelu wymaga użycia narzędzi ze względu na fabrycznie mocno dokręcone śruby, co może stanowić drobne utrudnienie przy ewentualnych modyfikacjach okablowania. Jakość zastosowanych materiałów oraz spasowanie poszczególnych elementów stoją na wysokim poziomie, w pełni adekwatnym do wyceny całego urządzenia.
Wrażenia z codziennego użytkowania i kultura pracy systemu
Codzienne obcowanie z komputerem Lenovo Legion Tower 7i potwierdza, że mamy do czynienia z urządzeniem klasy premium, które zostało zaprojektowane z myślą o natychmiastowej reakcji na polecenia użytkownika. Procesor Intel Core Ultra 9 285K w połączeniu z systemem operacyjnym Windows 11 zapewnia niezwykle płynne działanie podczas standardowych zadań, takich jak praca wielozadaniowa, przeglądanie sieci czy edycja rozbudowanych dokumentów. Komputer uruchamia się błyskawicznie, a przełączanie między dziesiątkami otwartych kart w przeglądarce internetowej i zaawansowanymi programami biurowymi nie robi na nim najmniejszego wrażenia. Praca na tym sprzęcie jest wysoce komfortowa, a zapas mocy obliczeniowej sprawia, że system operacyjny nie wykazuje absolutnie żadnych spowolnień nawet przy bardzo intensywnym obciążeniu procesora procesami zachodzącymi w tle.
Lenovo Legion Tower 7i za dnia, jak i w nocy
Największym i w zasadzie jedynym poważnym rozczarowaniem w kontekście codziennego użytkowania jest zastosowany nośnik danych. Zintegrowany dysk SSD o pojemności 2 TB wypada naprawdę słabo na tle reszty nowoczesnej specyfikacji, co w tej półce cenowej stanowi zauważalny i trudny do wytłumaczenia mankament. Prędkość odczytu sekwencyjnego utrzymuje się na poziomie niespełna 7000 MB/s, co jest wartością akceptowalną dla interfejsu PCIe 4.0, jednak zapis prezentuje się wręcz fatalnie, osiągając zaledwie 2500 MB/s. Powtórzyłem testy syntetyczne wielokrotnie, używając różnych narzędzi pomiarowych, i nie byłem w stanie przekroczyć tej bariery. Sytuacja ma miejsce niezależnie od stopnia zajętości dysku, co ewidentnie wskazuje na twarde ograniczenia sprzętowe samego nośnika lub nietypowe działanie jego bufora pamięci. W komputerze tej klasy takie oszczędności producenta są całkowicie niezrozumiałe i mogą być negatywnie odczuwalne podczas regularnego kopiowania bardzo dużych plików wideo czy instalacji pakietów danych.
Wielokrotnie powtarzane testy niestety nie odmieniły sytuacji
Oprogramowanie dostarczone przez producenta budzi mieszane uczucia, chociaż przy dłuższym obcowaniu ze sprzętem można się do niego przyzwyczaić. Głównym centrum zarządzania jest aplikacja Legion Space, która charakteryzuje się czystym i przejrzystym interfejsem graficznym. Program ten umożliwia bieżące monitorowanie obciążenia procesora, karty graficznej oraz pamięci operacyjnej, a także zmianę profili podświetlenia i wybór dedykowanych trybów wydajności. Szybko jednak można zauważyć, że brakuje w nim bardziej zaawansowanych funkcji dla doświadczonych użytkowników, oferując jedynie wysoce podstawowe możliwości przetaktowywania układu graficznego. Z kolei fabryczna aplikacja Lenovo Vantage, służąca do pobierania aktualizacji sterowników i weryfikacji gwarancji, sprawdza się dobrze, lecz producent zaimplementował w systemie również niepotrzebne programy, takie jak Lenovo Now, które pełnią głównie funkcję witryny reklamowej i zdecydowanie sugeruję ich natychmiastowe odinstalowanie po pierwszym uruchomieniu komputera.
Istotnym aspektem działania procesora Intel najnowszej generacji jest wbudowana jednostka przetwarzania neuronowego, znana jako NPU. Obecność tego dedykowanego układu sprawia, że komputer faktycznie zalicza się do kategorii urządzeń natywnie wspierających sztuczną inteligencję na poziomie sprzętowym. W codziennym użytkowaniu przekłada się to na zauważalne odciążenie głównego procesora i karty graficznej w specyficznych zadaniach, takich jak płynne rozmywanie tła podczas wideokonferencji, zaawansowana redukcja szumów z mikrofonu w czasie rzeczywistym czy też obsługa nowych funkcji systemu operacyjnego operujących na modelach językowych. Choć technologia wciąż znajduje się we wczesnej fazie integracji na klasycznych komputerach stacjonarnych, jej fizyczna obecność na płycie głównej stanowi gwarancję pełnej kompatybilności z nadchodzącymi, zaawansowanymi aktualizacjami oprogramowania.
Dodatkowe informacje o zastosowanej pamięci RAM czy temperaturach pod obciążeniem
Kultura pracy oraz zarządzanie temperaturami w zadaniach innych niż generowanie grafiki trójwymiarowej w grach stoją na najwyższym możliwym poziomie. Pomimo fizycznej obecności sześciu wentylatorów wewnątrz obudowy oraz potężnego chłodzenia wodnego, podczas pisania tekstów, oglądania materiałów wideo czy programowania, komputer pozostaje niemal całkowicie bezgłośny. System operacyjny precyzyjnie reguluje prędkość obrotową łopatek, utrzymując je na minimalnych wartościach, co skutecznie zapobiega powstawaniu uciążliwego szumu w pomieszczeniu. Ponadto, nawet nagłe, krótkotrwałe obciążenia układu logicznego nie powodują nieprzyjemnego, agresywnego rozkręcania się systemu chłodzenia, dzięki czemu praca w godzinach wieczornych jest cicha, wysoce komfortowa i w żaden sposób nie dekoncentruje użytkownika.
Komunikacja z peryferiami oraz urządzeniami zewnętrznymi przebiega całkowicie bezproblemowo, w dużej mierze dzięki logicznie zaktualizowanemu zestawowi portów. Przeniesienie głównych złączy na górną krawędź obudowy to doskonała decyzja z punktu widzenia codziennej ergonomii. Umieszczony w tamtym miejscu port USB-C o przepustowości 10 Gb/s pozwala na błyskawiczne zgrywanie danych z zewnętrznych nośników półprzewodnikowych czy szybkie ładowanie telefonu bez konieczności szukania kabli z tyłu obudowy. Oczywistą zaletą jest również obecność portu Thunderbolt 4 na panelu głównym, który otwiera drogę do podłączenia profesjonalnych stacji dokujących, niezwykle szybkich zewnętrznych macierzy dyskowych czy dodatkowych wyświetlaczy o wysokiej rozdzielczości, co w sposób bezpośredni podnosi rynkową wszechstronność tego sprzętu w zaawansowanych zastosowaniach.
Zaskakujący przy pierwszym kontakcie może wydawać się również całkowity brak zewnętrznej anteny wzmacniającej sygnał sieci bezprzewodowej. Ewentualne obawy o stabilność połączenia są tutaj jednak całkowicie bezpodstawne. Urządzenie posiada zintegrowany na płycie głównej moduł łączności bezprzewodowej, który charakteryzuje się świetną jakością działania. Zapewnia on mocny, stabilny sygnał i pozwala na komfortowe, błyskawiczne pobieranie ogromnych paczek danych czy sieciowe zmagania wieloosobowe bez najmniejszych przerw, skutecznie udowadniając, że klasyczne, wystające z tyłu obudowy anteny nie są w tym przypadku do niczego potrzebne.
Wydajność w grach, czyli rozrywka na najwyższym poziomie
Przejdźmy do najważniejszego aspektu tego sprzętu, czyli działania w środowisku najnowszych gier wideo. Lenovo Legion Tower 7i dziesiątej generacji po podłączeniu do porządnego monitora o rozdzielczości 4K to maszyna, która pozwala niemal całkowicie zapomnieć o istnieniu pasków wyboru detali. Wszystko wrzucamy zawsze w prawo, na maksa. Duet w postaci procesora Intel Core Ultra 9 285K oraz karty graficznej NVIDIA GeForce RTX 5080 oferuje wydajność, która brutalnie weryfikuje wymagania sprzętowe współczesnych produkcji. Rozgrywka w natywnym 4K jest niesamowicie ostra, płynna i pozbawiona irytujących spadków klatek, tak zwanego stutteringu, który potrafi zrujnować immersję w najbardziej dynamicznych momentach. To stacja robocza zaprojektowana dla bezkompromisowego odbiorcy, który oczekuje, że po przesunięciu wszystkich suwaków detali maksymalnie w prawo, gra po prostu będzie działać perfekcyjnie.
Wydajność w 3D Marku
Zastosowana w nowych układach GPU technologia Multi-Frame Generation (MFG), wchodząca w skład pakietu DLSS 4, zasługuje na osobne omówienie. Technika, jak pewnie dobrze wiecie, wykorzystuje dedykowane rdzenie wspierane sztuczną inteligencją do analizowania wektorów ruchu oraz kolejnych klatek obrazu, aby na tej podstawie samodzielnie wygenerować i wstawić dodatkowe, w pełni wyrenderowane klatki pomiędzy te wygenerowane tradycyjnie przez silnik gry. W praktyce oznacza to potężne, nierzadko dwukrotne lub czterokrotne zwielokrotnienie ogólnej płynności animacji. Wybór modelu RTX 5080 do tego zadania jest wręcz idealny. Karta posiada na tyle dużą surową moc obliczeniową, że jest w stanie samodzielnie wygenerować wysoką bazową liczbę klatek. Jest to absolutnie kluczowe, ponieważ funkcja MFG nakładana na tak solidny fundament nie powoduje odczuwalnego wzrostu opóźnień, zapewniając obraz, który jest absurdalnie płynny, a jednocześnie nie drażni nas wyczuwalnym input lagiem.
Kwestia zapotrzebowania na prąd w przypadku takich podzespołów nie pozostawia złudzeń. Fizyki nie da się oszukać, a bezkompromisowa wydajność zawsze idzie w parze z potężnym apetytem na prąd. Lenovo Legion Tower 7i nie jest i nigdy nie miał być sprzętem energooszczędnym. Podczas maksymalnego obciążenia, na przykład w trakcie ogrywania Cyberpunka 2077 z włączonym path-tracingiem, komputer potrafi z łatwością pobrać z gniazdka ponad 600W. Flagowy, 24-rdzeniowy procesor Intela i topowy układ graficzny potrzebują stałego, potężnego zasilania do utrzymania wysokich zegarów. Przy regularnych, wielogodzinnych sesjach każdego dnia, taki pobór mocy z pewnością znajdzie swoje zauważalne odzwierciedlenie na comiesięcznych rachunkach za energię elektryczną. Decydując się na stację bojową tej klasy, trzeba mieć po prostu świadomość wyższych kosztów eksploatacji.
Czy warto kupić ten sprzęt?
Lenovo Legion Tower 7i dziesiątej generacji to niezwykle wydajna maszyna, która bez problemu spełnia rygorystyczne oczekiwania graczy oraz profesjonalistów poszukujących gotowego środowiska pracy. Zastosowanie procesora Intel Core Ultra 9 285K w połączeniu z układem graficznym GeForce RTX 5080 gwarantuje wysoką płynność obrazu w rozdzielczości 4K, a zaawansowany system chłodzenia cieczą skutecznie dba o stabilne temperatury oraz niską emisję hałasu nawet pod maksymalnym obciążeniem. Przed podjęciem decyzji o zakupie należy jednak zaakceptować wyraźne oszczędności poczynione przez producenta na dysku SSD którego niska prędkość zapisu znacząco odbiega od standardów tej klasy. No i brakuje trochę tych pamięci RGB, chociaż wiele elementów już się tutaj świeci.
Przy cenie ustalonej na poziomie 14699 zł jest to sprzęt skierowany do bardzo konkretnego, świadomego odbiorcy, dla którego wygoda, jakość wykonania oraz brak konieczności samodzielnego montowania podzespołów stanowią wartości nadrzędne, w pełni uzasadniające poniesienie tak wysokich kosztów.
Atuty
- Bezkompromisowa wydajność w grach w rozdzielczości 4K dzięki układowi Intel Core Ultra 9 285K oraz karcie NVIDIA GeForce RTX 5080
- Zaskakująco cicha praca całego systemu, nawet podczas długotrwałego i maksymalnego obciążenia podzespołów
- Skuteczne chłodzenie wodne z radiatorem o długości 360 milimetrów, które wzorowo zarządza temperaturami
- Niezwykle estetyczna, 34-litrowa obudowa wykonana z materiałów o bardzo wysokiej jakości
- Wygodny, beznarzędziowy dostęp do wnętrza komputera ze świetnie przemyślanym i czystym układem okablowania
- Zintegrowany moduł sieci bezprzewodowej oferujący doskonały zasięg bez konieczności montażu zewnętrznych anten
- Bardzo dobrze rozmieszczone porty, w tym zaawansowane złącze Thunderbolt 4 z tyłu i szybkie USB typu C na froncie
- Solidne fundamenty do przyszłej rozbudowy oparte na nowoczesnej płycie głównej z chipsetem Intel Z890
- Pełna gotowość do obsługi zaawansowanych algorytmów sztucznej inteligencji dzięki dedykowanej jednostce NPU
Wady
- Fabryczny dysk półprzewodnikowy SSD drastycznie ogranicza prędkość zapisu danych do wartości w okolicach 2500 MB/s
- Bolesna dla portfela, zaporowa wycena gotowego zestawu w porównaniu do maszyn składanych samodzielnie
- Potężny pobór mocy przekraczający 600W pod obciążeniem, co zauważalnie podnosi koszty eksploatacji
- Obecność niechcianego oprogramowania reklamowego narzuconego przez producenta od razu po pierwszym uruchomieniu
Lenovo Legion Tower 7i dziesiątej generacji to niezwykle solidna propozycja dla wymagającego odbiorcy, który poszukuje kompletnego i gotowego do pracy środowiska o bezkompromisowej wydajności. Sprzęt ten brutalnie rozprawia się z wymaganiami współczesnych gier, zapewniając doskonałą płynność w rozdzielczości 4K dzięki świetnej synergii procesora Intel Core Ultra 9 285K oraz karty graficznej NVIDIA GeForce RTX 5080. Producent zadbał o wzorową kulturę pracy, pakując to wszystko w przemyślaną obudowę z potężnym chłodzeniem wodnym, sprawnym zarządzaniem kablami i kompletem najnowocześniejszych złączy. Ocenę końcową obniża jednak zaporowa cena, wysokie zapotrzebowanie na energię elektryczną oraz całkowicie niezrozumiała decyzja o zastosowaniu nośnika danych o tak niskich prędkościach zapisu. To potężna, elegancka i cicha maszyna, która zachwyca swoimi możliwościami, o ile jesteśmy w stanie zaakceptować jej wysoką wycenę i wybaczyć fabryczne oszczędności na dysku SSD.
Przeczytaj również
Komentarze (5)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych