Matthew Perry i Ketaminowa Królowa: Kulisy tragedii (2025) - recenzja filmu [BBC Player]. Grzeszyć w Hollywood

Matthew Perry i Ketaminowa Królowa: Kulisy tragedii (2025) - recenzja filmu [BBC Player]. Grzeszyć w Hollywood

Łukasz Musialik | Dzisiaj, 22:00

Opowieść o upadku gwiazd to dla Hollywood chleb powszedni, jednak rzadko kiedy śmierć znanego aktora rezonuje w nas z tak dojmującym, pokoleniowym smutkiem, jak odejście Matthew Perry'ego. Chandler Bing, jako ikona telewizji lat 90. i człowiek, którego sarkazm i rozbrajający uśmiech leczyły nasze własne kompleksy na przełomie wieków, zmarł w samotności, w cieniu nałogu, z którym walczył przez całe swoje dorosłe życie.

Dokument BBC „Matthew Perry i Ketaminowa Królowa: Kulisy tragedii” (oryg. Matthew Perry and the Ketamine Queen), dostępny na platformach BBC Player, Canal+, CDA Premium oraz w sieci Vectra, to niespełna godzinna próba zmierzenia się z tym mrocznym epilogiem. Próba, trzeba to zaznaczyć już na wstępie, potykająca się o własne ambicje i uginająca pod ciężarem gatunkowych klisz. Obejrzawszy ten film, mam nieodparte wrażenie, że Matthew Perry po raz kolejny padł ofiarą systemu, tym razem bezlitosnej machiny telewizyjnej rozrywki, która z jego dramatu zrobiła naskórkową sensację, nie dając nam szansy na prawdziwe pożegnanie z człowiekiem kryjącym się za maską komika.

Dalsza część tekstu pod wideo

Matthew Perry i Ketaminowa Królowa: Kulisy tragedii (2025) - recenzja i opinia o filmie [BBC Player]. Tanie sensacje w obliczu niewypowiedzianej pustki

Film, prowadzony przez brytyjską reporterkę i podcasterkę Amber Haque, stawia sobie zadanie iście karkołomne. W niecałą godzinę twórcy (za reżyserię odpowiada Ben Bryant) próbują opowiedzieć o upadku Matthew Perry’ego, patologiach amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej, bezwzględnym środowisku hollywoodzkich dilerów oraz tytułowej „Ketaminowej Królowej” - Jasveen Sanghy skazanej na 15 lat więzienia za dostarczenie aktorowi śmiertelnej dawki narkotyku. Zamiast wnikliwej wiwisekcji otrzymujemy jednak narracyjny chaos. Twórcy przepytują wewnętrzny krąg znajomych dilerki, docierają do agentów DEA, ale nigdy nie zadają fundamentalnego pytania: „dlaczego?”.

Zamiast zgłębiać psychologiczne motywacje dwójki antybohaterów tej tragedii, czyli osamotnionego, zniszczonego przez luksusowy nałóg aktora oraz wywodzącej się z zamożnego domu dilerki, dla której handel wydawał się raczej poszukiwaniem władzy i statusu w świecie celebrytów niż formą zarobku, film ślizga się po powierzchni. Otrzymujemy znane fakty z nagłówków gazet, że Matthew Perry był uzależniony, a otaczające go hieny żerowały na jego słabości. Gdy reporterka z wielkim patosem w finale wygłasza tezę, że winnych śmierci aktora jest wielu, widz może jedynie wzruszyć ramionami. Dokument telewizyjny, aby zyskać miano wybitnego, nie może być zaledwie zbiorem faktów z policyjnego raportu. Musi być lustrem, w którym odbija się skomplikowana natura ludzkiego cierpienia.

Matthew Perry i Ketaminowa Królowa: Kulisy tragedii (2025) - recenzja i opinia o filmie [BBC Player]. Uzależnienie jako biznes i cienie amerykańskiego snu

Tam jednak, gdzie dokument ponosi klęskę, momentami broni się jako akt oskarżenia wymierzony w establishment. Trzeba docenić, że produkcja stara się zbalansować podejście do samego uzależnienia, nie odbierając Perry’emu podmiotowości, ale jednocześnie ukazując potężne siły strukturalne, które ułatwiły mu drogę na dno. Narkomania to tutaj nie tylko jednostkowa tragedia, ale potężny biznes funkcjonujący w świecie, w którym wszystko - łącznie z etyką lekarską i receptą na ketaminę - jest na sprzedaż. Wstrząsającym dowodem w sprawie i najmocniejszym punktem filmu jest obnażenie obrzydliwej chciwości osób ze środowiska medycznego.

Słowa doktora Salvadora Plasencii, który w wysłanej do wspólnika wiadomości tekstowej pytał cynicznie: „Ciekawe, ile zapłaci ten kretyn?”, stanowią ponure memento całej tej sprawy. Twórcy zręcznie kontrastują postać wyrzuconej na margines „Ketaminowej Królowej” z sylwetkami usankcjonowanych prawnie lekarzy ukrytych za dyplomami i prestiżem, prowokując niewygodne pytanie o to, kogo system sprawiedliwości karze surowo, a komu daje taryfę ulgową. To właśnie te momenty, w których dokument pozwala nam odczuć izolujący, duszny klimat ostatnich tygodni życia gwiazdora i znieczulicę otoczenia chroniącego się klauzulami poufności, stanowią o jego największej wartości.

Matthew Perry i Ketaminowa Królowa: Kulisy tragedii (2025) - recenzja i opinia o filmie [BBC Player]. Grzechy współczesnego „true crime”

Niestety, te pojedyncze przebłyski analitycznej głębi są systematycznie tłumione przez ramy nowoczesnego formatu. „Matthew Perry i Ketaminowa Królowa” to podręcznikowy przykład bolączek, na które cierpi współczesna szkoła kina dokumentalnego w stylu true crime. Prowadząca zachowuje się przed kamerą jak wspomniana przez jednego z krytyków sroka zbierająca błyskotki łapie się każdego obiecującego wątku, ale żadnego nie prowadzi do satysfakcjonującej konkluzji. Jesteśmy zasypywani hipotezami, które znikają równie szybko, jak się pojawiają.

Zamiast porządnej konstrukcji narracyjnej uświadczymy tu odhaczanie telewizyjnych klisz w stylu dramatycznych spojrzeń w przestrzeń podczas nocnej jazdy samochodem przez Hollywood czy udawanych pogawędek z ekipą techniczną podczas ustawiania światła, co ma rzekomo przydawać produkcji surowego autentyzmu. Ten rwany, niemal teledyskowy montaż spłyca przekaz. Historia tak pełna niuansów zasługuje na coś więcej niż estetykę fast-foodowego dokumentu ukrojonego rygorystycznie pod ramówkę programu telewizyjnego. Próba upchnięcia kroniki kryminalnej, hołdu dla zmarłego komika i krytyki systemu medycznego w niecałą godzinę po prostu się nie udaje.

Matthew Perry i Ketaminowa Królowa: Kulisy tragedii (2025) - recenzja i opinia o filmie [BBC Player]. Podsumowanie

„Matthew Perry i Ketaminowa Królowa: Kulisy tragedii” to film, który pozostawia nas z gigantycznym niedosytem i paradoksalnie z niesmakiem. Opowieść o ostatnich dniach genialnego aktora, który rozdawał światu śmiech, ukrywając w sobie niewyobrażalny ból, domaga się znacznie dłuższego dokumentu, szanującego widza i bezlitośnie szczerego. Zamiast niego otrzymujemy produkt wtórny, zrobiony pośpiesznie i ubrany w krzykliwą formę.

I choć trzeba pochwalić twórców za bezkompromisowe zarysowanie medycznej znieczulicy oraz przygnębiający obraz samotności na szczycie, to powierzchowność w psychologicznej ocenie postaci czyni z tego seansu doświadczenie wysoce frustrujące. To bardzo smutny, niedoskonały przypis do wielkiej tragedii. Matthew Perry zasługiwał na lepsze, głębsze i po prostu mądrzejsze pożegnanie z widzami.

Advertisement

Atuty

  • Obraz dusznej samotności
  • Krytyka medycznej znieczulicy

Wady

  • Rażąca powierzchowność
  • Rwany montaż
  • Zdecydowanie za krótki

Szkoda, że ostateczny scenariusz życia Matthew Perry’ego nie doczekał się reżysera z tak wielkim sercem, jak on sam.

5,0
Łukasz Musialik Strona autora
Dla niego gry to nie tylko piksele na ekranie, ale przede wszystkim emocje i historie, które zostają w głowie na lata. Kolekcjoner wspomnień, który potrafi docenić zarówno wysokobudżetowe hity, jak i niszowe perełki od twórców niezależnych. Wierzy w ideę „gaming łączy, a nie dzieli”, dlatego z równym entuzjazmem podchodzi do każdej platformy, która ma do zaoferowania coś ciekawego. Gdy nie trzyma pada w dłoniach, pewnie planuje, w jaki sposób zmieścić na dysku kolejną wielką produkcję, obiecując sobie, że tym razem na pewno ją ukończy.
cropper