Skutki uboczne (2026) - recenzja filmu [Apple]. Osobisty debiut reżyserski Jonah Hilla

Skutki uboczne (2026) - recenzja, opinia o filmie [Apple]. Osobisty debiut reżyserski Jonah Hilla

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 20:00

Reef Hawk zdobył popularność jako dziecko i tak jak wielu młodych aktorów, nie do końca udźwignął ciężar sławy. Zaczął ćpać, pojawiać się w gazetach z samych niewłaściwych powodów. Kilka lat temu udało mu się jednak odzyskać kontrolę nad swoim życiem, lecz teraz ktoś grozi, że upubliczni nagranie, które może zniszczyć całą jego starannie zaprojektowaną reputację.

Jonah Hill jako aktor reinterpretował się już wielokrotnie. Był młodszą wersją Setha Rogena w "Supersamcu", potężnie schudł do roli policjanta w "21 Jump Street", zgodził się założyć absurdalne, sztuczne zęby i pracować za minimalną stawkę, byle tylko zagrać u Martina Scorsese. W swoim debiucie reżyserskim jest praktycznie nierozpoznawalny - gdyby nie ten jego charakterystyczny głos. Chłopak potrafi zgubić się w roli, bez dwóch zdań. Pytanie, czy tak samo skutecznie odegra rolę reżysera? Cóż, po obejrzeniu dzisiejszego filmu, nie jestem tego taki pewien. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Czysto aktorsko nie mogę się do niczego przyczepić. Zarówno Keanu Reeves w roli głównej, jak i cała reszta obsady dopasowani zostali pierwszorzędnie i praktycznie każdy ma do zagrania coś ciekawego, przynajmniej jedną, zapadającą w pamięć scenę. Problemem jest fabuła, a raczej jej brak. To po prostu półtorej godziny rozmawiania z kolejnymi osobami, przepraszania za swoje dawne błędy. Jasne, część obserwacji i wniosków do których dochodzą bohaterowie filmu jest całkiem poruszająca, ale Hill nie zrobił tu niczego, co sprawiłoby, że widz czułby chęć sprawdzenia, co będzie dalej. 

Skutki uboczne (2026) - recenzja, opinia o filmie [Apple]. Kryją się tu zalążki czegoś godnego uwagi

Większość filmu utrzymana jest w raczej komediowym nastroju, choć trzeba przyznać, że nie jest to zbyt...wybuchowy rodzaj humoru. Postacie regularnie rzucają humorystycznymi tekstami albo zachowują się w niecodzienny sposób, ale to raczej ten rodzaj gagów, które wywołać mogą lekkie chrząknięcie pod nosem, zamiast potężnej salwy śmiechu. Szczególnie skuteczni są w tym przyjaciele/przytakiwacze Reefa, Kyle (Cameron Diaz) i Xander (Matt Bomer), z totalną nonszalancją powtarzający nawet największe bzdury, zmieniający zdanie jak chorągiewka na wietrze. Najbardziej natomiast rozbawiła mnie wyposażona w pojedynczą brew asystentka (Ivy Wolk), pytająca Reefa wprost, czy wolałby aby udawała, że nie ma pojęcia na czym polega jego problem, czy może wolałby rozmawiać z nią normalnie. Suchy humor w najlepszym wydaniu. 

Najciekawiej wypadają natomiast te krótkie momenty podczas rozmów z kolejnymi osobami z przeszłości Reefa, kiedy humor ustępuje nagle zaskakująco głębokim wnioskom na temat życia, przyjaźni, miłości i czego tam jeszcze. Łatwo dojść do wniosku, że Hill korzysta z platformy, jaką jest film, aby powiedzieć, co mu leży na wątrobie - wylać z siebie część własnego żalu. Postać Reefa nie jest bezpośrednim analogiem jego samego, ale część sytuacji i detali jego kariery zdecydowanie można połączyć z tym, co oglądamy na ekranie. 

Skutki uboczne (2026) - recenzja, opinia o filmie [Apple]. Kolorowo, a mimo wszystko pusto 

Niedostatki fabularne, reżyser nadrabia obrazem. Wspólnie z operatorem, Benoit Debiem, stworzyli wściekłe jaskrawą paletę barw, dzięki której film wygląda niemal jak czyjś sen, a nie prawdziwe życie. Miło się na niego przez to patrzy, choć nie jestem pewien, czy miało to czemukolwiek służyć, czy podjęli tę decyzję na zasadzie "czemu nie?!". Nic w filmie nie sugeruje, że znajdujemy się w jakiejś podniesionej świadomości, że Reef jest na haju lub cokolwiek w tym stylu. I niby nie trzeba mieć powodu, aby zdecydować się na konkretną stylistykę, ale wydaje mi się, że w tym przypadku mogłoby to pomóc filmowi zbudować własny charakter, pogłębić opowieść. 

Mam problem żeby rozpisać się o "Skutkach ubocznych" na typową liczbę akapitów. Mógłbym polać trochę wody o tym, jak nieznośnie głośny jest grany przez Hilla prawnik, Ira i pozastanawiać się nad tym czy jego broda jest prawdziwa, czy doklejana, ale biorąc pod uwagę, że to już w sumie wszystko, co można o tej postaci napisać, byłoby to mało produktywne. Tak samo jak opisywanie gry aktorskiej Keanu, która jest po prostu dokładnie taka sama, jak zawsze, ale tutaj jakoś dziwnie to jego drewno pasuje do tematu. Choć w życiu nie uwierzę, że oto stoi przede mną aktor z dwoma Oscarami na koncie - chyba nic w tym filmie nie jest naciągane, jak ten jeden fakt. Ostatecznie, "Skutki uboczne" są dla mnie zawodem. Hill zawarł w swoim debiucie kilka ciekawych obserwacji i potrafi miejscami rozbawić widza, ale film jako całość jest zwyczajnie nieciekawy, mało satysfakcjonujący. Całość trwa ledwie 80 minut, a miałem w trakcie wrażenie, że chyba nigdy się nie skończy. Raczej nie polecam. 

Advertisement

Atuty

  • Niezły humor od początku do końca;
  • Kilka zaskakująco głębokich, poruszających momentów;
  • Mocna obsada;
  • Wyraziste, rzucające się w oczy zdjęcia.

Wady

  • To w zasadzie po prostu okrutnie powolny, nieciekawy film o niczym.

"Skutki uboczne" to film z niesamowitą obsadą i paroma natchnionymi momentami, lecz na tym jego atuty, niestety, się kończą. Jonah Hill chciał zrobić poważne, artystyczne dzieło z nutą komedii, a wyszło mu niecałe półtorej godziny nudy.

4,0
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper