POCO X8 Pro Max - test smartfona. Kompletnie deklasuje konkurencje w tym budżecie!
W segmencie mobilnym, który od dłuższego czasu zmaga się z pewną stagnacją i odgrzewaniem tych samych pomysłów, testowany dzisiaj POCO X8 Pro Max wprowadza ogromne zamieszanie. Mamy do czynienia z produktem niemal kompletnym, skrojonym pod oczekiwania dojrzałego odbiorcy. Po niedawnym, głośnym debiucie modeli POCO F8 Pro i F8 Ultra, które ustawiły poprzeczkę opłacalności na niebotycznym poziomie, Xiaomi postanowiło uderzyć w nieco inne tony, oferując sprzęt dla długodystansowców. W mojej recenzji sprawdzę, czy za fasadą imponujących parametrów technicznych nie kryją się kompromisy, które mogłyby negatywnie rzutować na codzienną eksploatację.
Urządzenie spędziło w moich rękach kilka tygodni, pełniąc funkcję głównego, prywatnego telefonu. Sprawdziłem je na wielu płaszczyznach, od wielogodzinnej pracy nawigacji po ciągłe rejestrowanie materiałów foto-wideo przy maksymalnej jasności wyświetlacza w pełnym słońcu. Cena 2299 zł (za topowy wariant) stawia ten model w tak dobrej pozycji, że bezpośrednia konkurencja zmuszona zostanie do radykalnej rewizji swoich ofert. Na polskim rynku trudno obecnie o sprzęt, który w tak bezpośredni i bezczelny sposób przelicza każdą wydaną złotówkę na realną wartość użytkową.
Strategia producenta w tym roku jest czytelna i wyjątkowo skuteczna: postawiono na rezygnację z krzykliwego, młodzieżowego wzornictwa na rzecz surowej mocy obliczeniowej oraz rekordowej pojemności ogniwa. POCO X8 Pro Max to propozycja dla użytkownika świadomego, który od smartfona oczekuje niezawodności i kultury pracy spotykanej zazwyczaj w segmencie premium. To powrót do najlepszych tradycji marki, gdzie liczyły się przede wszystkim bebechy i realne możliwości sprzętu za dobre pieniądze.
Specyfikacja techniczna POCO X8 Pro Max
- Procesor: ośmiordzeniowy MediaTek Dimensity 9500s (3 nm) z układem graficznym Immortalis-G925 MC12 oraz jednostką NPU 890 do zadań związanych ze sztuczną inteligencją
- Pamięć: 12 GB RAM LPDDR5X (9600 Mbps) oraz 256 GB lub 512 GB szybkiej pamięci na dane użytkownika (standard UFS 4.1)
- System operacyjny: Android 16 z autorskim interfejsem HyperOS 3
- Wyświetlacz: 6,83" AMOLED LTPS, rozdzielczość 2772x1280p (~447 ppi), odświeżanie adaptacyjne 30-120 Hz, obsługa HDR10+ i Dolby Vision, jasność szczytowa do 3500 nitów (2000 nitów w trybie HBM), chroniony szkłem Gorilla Glass 7i
- Aparat tylny: 50 Mpix (f/1.5, OIS, sensor Light Fusion 600, 1/1.95") - główna jednostka z PDAF i bezstratnym 2-krotnym przybliżeniem oraz 8 Mpix (f/2.2, 115 stopni) - obiektyw ultraszerokokątny
- Aparat przedni: 20 Mpix (f/2.2, sensor OmniVision), szeroki kąt widzenia, wideo do 1080p60
- Łączność: 5G sub-6 (eSIM, Dual SIM), Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, NFC, nadajnik podczerwieni (IR Blaster), GPS/Galileo/GLONASS/QZSS, USB-C (USB 3.2 Gen 1 z OTG)
- Funkcje: głośniki stereo z Dolby Atmos, ultrasoniczy czytnik linii papilarnych pod ekranem, system powiadomień Dynamic RGB lights na wyspie aparatów, zaawansowany silnik wibracyjny
- Bateria i ładowanie: 8500 mAh (technologia krzemowo-węglowa), ładowanie przewodowe 100W HyperCharge (1-100% w ok. 55 minut), brak wsparcia dla ładowania bezprzewodowego
- Obudowa: metalowa rama z aluminium, tył i przód pokryte szkłem, certyfikat odporności IP68
- Wymiary i waga: 162,9 x 77,9 x 8,2 mm; 218 g
- Cena: 2099 zł za wariant 12/256 GB oraz 2299 zł za wariant 12/512 GB
Bezpośrednia konkurencja w segmencie do 2000 złotych, reprezentowana przez modele Samsung Galaxy A56 czy Nothing Phone (4a) Pro, oferuje rozwiązania wyraźnie skromniejsze. Podczas gdy rywale bazują na ogniwach o pojemności od 5000 do 5400 mAh oraz wolniejszych standardach pamięci, POCO oddaje do użytku akumulator 8500 mAh oraz moduł UFS 4.1. Przewaga technologiczna znajduje potwierdzenie w testach syntetycznych i codziennej eksploatacji, co oczywiście przeczytacie w kolejnych testach. Spośród wszystkich urządzeń w tej klasie, POCO X8 Pro Max nie robi każdej rzeczy najlepiej, ale telefon jest znakomitym, świetnie zbalansowanym kompromisem.
Wygląd i wykonanie POCO X8 Pro Max
Xiaomi POCO X8 Pro Max charakteryzuje się nowoczesnym, stonowanym wzornictwem, które unika zbędnej ekstrawagancji. Konstrukcja bazuje na całkowicie płaskich taflach szkła z przodu i z tyłu oraz płaskich bocznych ramkach, przy jednoczesnym zachowaniu wyraźnie zaokrąglonych narożników o dużym promieniu. Ramka środkowa jest szeroka i solidna, a panele szklane zostały w niej precyzyjnie osadzone. Obudowa wykazuje wzorową sztywność i brak efektu pustości wewnątrz, co przekłada się na poczucie obcowania z produktem premium.
POCO X8 Pro Max
Szkielet urządzenia wykonano z metalu, o czym świadczą widoczne linie antenowe. Przedni panel chroni szkło Corning Gorilla Glass 7i, natomiast tył wykończono taflą szkła. Całość posiada certyfikat IP68, co zapewnia pełną ochronę przed pyłem oraz wodą. Smartfon dostępny jest w kolorze białym, czarnym oraz niebieskim. Wariant biały wyróżnia się subtelnym wzorem pionowych pasów na pleckach, podczas gdy pozostałe wersje są jednolite. Matowa tekstura szkła skutecznie redukuje widoczność odcisków palców i zabrudzeń, chociaż na testowanej przeze mnie wersji czarnej i tak było je widać. Podobnie jak wszelkie paproszki. Na szczęście producent dorzuca czarne, silikonowe etui w zestawie, które może skutecznie ochronić smartfon przed uszkodzeniami. Warto wiedzieć, że na ekranie fabrycznie naklejona jest folia ochronna.
POCO X8 Pro Max
Moduł aparatów to zwarta, lekko uniesiona wyspa z estetycznie fazowanymi krawędziami. Wokół obiektywów zaimplementowano dwa pierścienie Dynamic RGB, składające się z czterech konfigurowalnych segmentów każdy. Diody pełnią funkcję użytkową: wizualizują powiadomienia, połączenia przychodzące, pracę samowyzwalacza oraz poziom naładowania akumulatora za pomocą kolorów (czerwony poniżej 20%, żółty do 50%, biały powyżej 50% i zielony przy 100%). System współpracuje również z popularnymi aplikacjami muzycznymi (jak Spotify) oraz wybranymi grami, reagując na dynamikę dźwięku lub zdarzenia w rozgrywce.
Rozmieszczenie elementów sterujących jest w pełni standardowe i ergonomiczne. Lewa krawędź pozostała wolna od przycisków, natomiast na prawej stronie osadzono regulację głośności oraz przycisk zasilania o twardym, precyzyjnym skoku. Na górze obudowy znajduje się dodatkowy mikrofon oraz grill symetrycznego głośnika górnego. Dolna część mieści główny głośnik, tackę na karty SIM, mikrofon oraz port USB-C. Front urządzenia cechuje się relatywnie wąskimi ramkami wokół wyświetlacza oraz dyskretnym otworem na kamerę selfie. Chociaż czarny kolor zdaje się nudny, to według mnie urządzenie sprawia wrażenie dużo droższego, niż faktycznie jest.
Codzienność i użytkowanie, bateria, głośniki, system operacyjny i nakładka
Wyświetlacz to element, na którym producent od dawna nie szuka oszczędności i w tym modelu widać to wyjątkowo wyraźnie. Otrzymujemy panel AMOLED o przekątnej 6,83 cala i rozdzielczości 1.5K (2772x1280 pikseli), co przy 12-bitowej głębi kolorów daje obraz nieskazitelnie ostry i nasycony. Częstotliwość odświeżania wynosi 120 Hz, a dzięki zastosowaniu matrycy LTPS system potrafi ją obniżyć do 30 Hz przy statycznych obrazach, co sprzyja oszczędzaniu energii (szkoda, że nie LTPO, ale nie w tej półce cenowej). W praktyce ekran reaguje błyskawicznie, a wysoka czułość na dotyk sprawia, że nawigacja po interfejsie jest niezwykle płynna.
Jasność tego panelu to osobna kategoria wagowa. Producent deklaruje 2000 nitów na całej powierzchni i aż 3500 nitów w szczycie przy treściach HDR. W moich testach, przy ręcznym ustawieniu suwaka i włączonym dodatkowym trybie jasności, uzyskałem około 840 nitów, co jest wynikiem bardzo solidnym. W trybie automatycznym, w ostrym słońcu, wyświetlacz bez problemu przebija barierę 1100 nitów, gwarantując pełną czytelność w każdych warunkach. Dodatkowo oczy chroni ściemnianie PWM o wysokiej częstotliwości (3840 Hz), co docenią osoby wrażliwe na migotanie ekranu przy niskiej jasności.
Wygląd nakładki systemowej HyperOS 3.0
To, co dzieje się w kwestii zasilania w tym telefonie, można określić tylko jednym słowem: deklasacja. Ogniwo o pojemności 8500 mAh, wykorzystujące nowoczesną konstrukcję krzemowo-węglową, to absolutny fenomen na europejskim rynku. W testach aktywnego użytkowania smartfon osiąga wyniki przekraczające 25 godzin, co w praktyce oznacza, że przy moim bardzo intensywnym scenariuszu obejmującym ciągłą nawigację, setki zrobionych zdjęć i streaming muzyki, telefon kończył dzień z zapasem nawet 50% energii. Przy normalnym, dojrzałym użytkowaniu, ładowanie co trzy dni staje się realnym scenariuszem. Choćbym nie wiem jak się starał, nie mogłem rozładować tego smartfona przez cały jeden dzień. Absolutny killer długości czasu pracy i smartfon, który pod tym względem wyrasta na absolutnego lidera rankingów.
Mogłoby się wydawać, że tak gigantyczna bateria będzie wymagała długiego czasu ładowania, ale tutaj z pomocą przychodzi technologia HyperCharge 100W. Mimo ogromnej pojemności, napełnienie ogniwa od zera do pełna zajmuje około 55 minut. Już kwadrans z ładowarką wystarcza, by uzyskać niemal 40% energii, co w przypadku tego konkretnego modelu pozwala na kolejny dzień spokojnej pracy. To poziom swobody, którego nie oferuje obecnie żaden flagowiec rynkowej czołówki, często kosztujący dwa lub trzy razy więcej. To również, w mojej ocenie, największa zaleta testowanego dziś smartfona. A tych zalet jest przecież jeszcze cały worek.
Więcej zdjęć przedstawiających nakładkę HyperOS 3.0 i system operacyjny
Smartfon pracuje pod kontrolą HyperOS 3, opartego na systemie Android 16. Nakładka jest dobrze zoptymalizowana, a systemowe animacje działają bardzo płynnie. Nowością jest funkcja Super Island, która w interaktywny sposób wykorzystuje przestrzeń wokół otworu na przednią kamerę, wyświetlając tam powiadomienia o aktywnych procesach, takich jak odtwarzacz muzyki, minutnik albo poziom naładowania (co możecie zobaczyć w powyższej galerii). Mimo obecności sporej ilości zbędnego oprogramowania na starcie (do czego Xiaomi zdążyło nas już niestety przyzwyczaić), system po krótkiej konfiguracji staje się przejrzysty i funkcjonalny. Producent obiecuje 4 lata dużych aktualizacji systemu, co staje się branżowym standardem.
Warstwa dźwiękowa opiera się na w pełni symetrycznych głośnikach stereo - oznacza to, że mamy dedykowane głośniki na górnej i dolnej krawędzi, a nie rozwiązanie hybrydowe z wykorzystaniem głośnika do rozmów. Dźwięk jest czysty, z dobrze zarysowaną średnicą i zadowalającą, jak na smartfon, dawką niskich tonów. Maksymalna głośność jest imponująca, a wsparcie dla Dolby Atmos pozwala na szeroką personalizację brzmienia w equalizerze. To kolejny POCO, który bardzo dobrze gra!
Technicznie POCO X8 Pro Max dopieszczono w każdym detalu. Port USB-C pracuje w standardzie USB 3.2 Gen 1 (5 Gbps), co pozwala na szybki transfer plików do komputera. Nie zapomniano o nadajniku podczerwieni do sterowania sprzętem RTV oraz nowoczesnym standardzie Bluetooth 6.0 i Wi-Fi 7. Wisienką na torcie jest ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych pod ekranem. Działa on znacznie szybciej i precyzyjniej niż czytniki optyczne stosowane u konkurencji, radząc sobie bezbłędnie nawet wtedy, gdy mamy wilgotne lub zabrudzone dłonie. To drobne z pozoru elementy, które składają się na obraz urządzenia niemal idealnego w swojej klasie. Próbowałem się tutaj do czegoś przyczepić, znaleźć cokolwiek, ale w tym budżecie jest to po prostu niemożliwe.
Wydajność i gaming na POCO X8 Pro Max
Sercem POCO X8 Pro Max jest MediaTek Dimensity 9500s, czyli układ, który w teorii miał być „tylko” bardzo mocnym średniakiem, a w praktyce okazuje się bestią rzucającą wyzwanie wszystkim zawodnikom w tej klasie. W moich testach syntetycznych smartfon wykręcił bardzo przyzwoite 2751880 punktów w AnTuTu. Szczególne wrażenie robi wynik GPU przekraczający 915 tysięcy punktów oraz sprawność pamięci RAM, która w teście MEM uzyskała ponad 410 tysięcy punktów. W codziennym użytkowaniu przekłada się to na absolutny brak jakichkolwiek opóźnień - system HyperOS 3 reaguje na polecenia natychmiastowo, a przełączanie się między kilkunastoma otwartymi aplikacjami odbywa się bez przeładowywania ich zawartości. Co ważne, urządzenie ma aż 12 GB pamięci RAM, więc nie będziemy w żadnym przypadku odczuwać "zmęczenia" smartfona przy dziesiątkach kart w przeglądarce i kilku otwartych aplikacjach jednocześnie.
Wyniki testów syntetycznych i szybkości wbudowanej pamięci na dane użytkownika
Wyniki w Geekbench 6 tylko potwierdzają tę dominację. Rezultat 2659 punktów dla jednego rdzenia oraz 8524 punkty w teście wielordzeniowym to parametry, których nie powstydziłyby się żaden telefon w tym segmencie. Sprawdziłem również wydajność graficzną w OpenCL, gdzie smartfon uzyskał 21076 punktów, co w połączeniu z szybką pamięcią masową (odczyt i zapis sekwencyjny na poziomie ponad 2200 MB/s) czyni z tego urządzenia potężną stację roboczą zamkniętą w obudowie smartfona. Co ciekawe, mimo że testowany model widnieje w systemie pod oznaczeniem kodowym Xiaomi 2602BPC18G, jego optymalizacja pod Androida 16 wydaje się być na bardzo wysokim poziomie już na starcie.
Jeśli zaś chodzi o gry, to wyniki z rodziny 3DMark rozwiewają wszelkie wątpliwości. W teście Wild Life Extreme smartfon uzyskał 6135 punktów, co jest rezultatem bardzo dobrym. Jeszcze bardziej imponująco wypada Steel Nomad Light z wynikiem 2349 punktów oraz wymagający Solar Bay Extreme (788 punktów), gdzie POCO wyprzedza 92% wyników Samsunga Galaxy S24 Ultra. W praktyce oznacza to, że każda gra dostępna obecnie w sklepie Google Play, wliczając w to najbardziej wymagające produkcje pokroju Genshin Impact czy Honkai: Star Rail, działa na maksymalnych ustawieniach graficznych przy zachowaniu pełnej płynności i wysokiego klatkażu. Granie w PUBG albo Call of Duty Mobile było czystą przyjemnością.
Kwestia kultury pracy i temperatur również wypada pozytywnie, choć tutaj można teoretycznie przyczepić się do gorących ramek. Podczas najbardziej obciążającego testu AnTuTu temperatura procesora wzrosła o 3,8°C, osiągając w szczycie 42,6°C. Biorąc pod uwagę metalową ramkę, która działa jak duży radiator, ciepło jest wyraźnie wyczuwalne na bokach obudowy, ale urządzenie nie wykazuje drastycznych spadków wydajności spowodowanych przegrzaniem (tzw. throttlingiem). Spadek baterii o 4% podczas tak morderczego testu przy tak potężnym ogniwie to wynik, który pokazuje, że MediaTek Dimensity 9500s potrafi być nie tylko piekielnie szybki, ale i zaskakująco łaskawy dla akumulatora, gdy nie wyciskamy z niego siódmych potów. To po prostu wzorcowo zbalansowana maszyna do grania i ciężkiej pracy.
Aparat w POCO X8 Pro Max jest zaskakująco dobry
Zestaw aparatów w POCO X8 Pro Max to w dużej mierze ewolucja rozwiązań znanych z poprzednich generacji, co w tym przypadku należy uznać za zaletę. Główny moduł oparto na matrycy Light Fusion 600 o rozdzielczości 50 MP (f/1.5, OIS), która technicznie odpowiada popularnemu sensorowi Sony LYT-600. Uzupełnia go obiektyw ultraszerokokątny 8 MP (SmartSens SC821CS) oraz nowa kamera do selfie 20 MP, która otrzymała szerszy obiektyw o ogniskowej odpowiadającej 21 mm. Choć na papierze specyfikacja może wydawać się standardowa dla średniej półki, optymalizacja oprogramowania pozwala wycisnąć z tych komponentów zaskakująco dużo.
Wygląd aplikacji aparatu oraz dostępnych ustawień
Zdjęcia wykonane jednostką główną w świetle dziennym prezentują się bardzo dobrze. Charakteryzują się wysoką rozpiętością tonalną, nasyconymi barwami oraz wyraźnym kontrastem. Szczegółowość obrazu stoi na wysokim poziomie, choć przy bliższej analizie możemy zaobserwować dość agresywne wyostrzanie programowe. Bardzo pozytywnie wypada dwukrotne przybliżenie cyfrowe, które dzięki wysokiej rozdzielczości matrycy oferuje ogrom detali niemal na poziomie optycznym. Dzięki minimalnej odległości ostrzenia poniżej 9 cm, POCO X8 Pro Max świetnie radzi sobie także w bliskich planach, deklasując w tym aspekcie wiele droższych konstrukcji. Możecie to dobrze zobaczyć na zdjęciach makro w poniższej galerii.
Obiektyw ultraszerokokątny 8 MP to już kompletnie inna, gorsza bajka. To niestety taki standard w tej klasie. W dobrych warunkach oświetleniowych rejestruje on obrazy o poprawnej kolorystyce i dynamice, jednak brak autofocusa ogranicza jego zastosowanie w fotografii zbliżeniowej. Przednia kamera 20 MP, dzięki szerszemu kątowi widzenia, znacznie lepiej sprawdza się w zdjęciach grupowych niż ubiegłoroczne modele. Mimo braku systemu automatycznego ustawiania ostrości, ostrość twarzy jest satysfakcjonująca, a odcienie skóry są reprodukowane w sposób naturalny.
Zdjęcia wykonane smartfonem POCO X8 Pro Max
W warunkach nocnych aparat główny nadal dowozi solidne rezultaty. Zdjęcia są kontrastowe i dobrze odszumione, zachowując przy tym akceptowalną szczegółowość w ciemniejszych partiach kadru. Balans bieli zazwyczaj trafia w punkt, choć wyostrzanie programowe staje się tu jeszcze bardziej zauważalne. Gorzej wypada obiektyw ultraszerokokątny, który po zmroku generuje obrazy miękkie i pozbawione drobnych detali, co jest typowe dla sensorów o tak małej fizycznej wielkości. Nic z tym nie zrobimy, musicie po prostu wiedzieć, żeby po zmroku korzystać wyłącznie z głównej matrycy.
Wideo to mocna strona POCO X8 Pro Max. Urządzenie pozwala na rejestrację obrazu w 4K przy 60 klatkach na sekundę z aparatu głównego, co w tej klasie cenowej jest standardem. Obraz jest czysty, stabilny i bogaty w detale. Producent udostępnił również tryb Pro z możliwością zapisu w formacie Log, co pozwala na zaawansowaną obróbkę kolorystyczną materiału. Stabilizacja działa bardzo sprawnie przy ujęciach statycznych i panoramowaniu, choć podczas chodzenia widać niestety delikatne drgania kadru. Mimo to, pod względem możliwości wideo, POCO pozostaje jednym z najbardziej kompetentnych wyborów dla twórców treści w segmencie do 2000 złotych. Ponownie jednak nie warto korzystać z ultraszerokiego obiektywu, bo nim zarejestrujemy materiał tylko w 1080p przy 30 klatkach na sekundę.
Czy warto kupić POCO X8 Pro Max?
POCO X8 Pro Max to rzadki w obecnych czasach dowód na to, że da się stworzyć urządzenie bezkompromisowe w kluczowych aspektach, nie drenując przy tym portfela użytkownika. Po kilku tygodniach intensywnej eksploatacji muszę stwierdzić, że Xiaomi stworzyło sprzęt, który redefiniuje pojęcie opłacalności, stawiając na surową moc obliczeniową i bezkonkurencyjne ogniwo. To smartfon dla osób, które są w pełni świadome jego zalet i wad, a przy tym nie chcą przepłacać za flagowca.
Odpowiedź na pytanie, czy warto go kupić, jest w tym przypadku wyjątkowo prosta: tak, i to bez najmniejszego wahania. W kwocie około dwóch tysięcy złotych otrzymujemy bowiem urządzenie, które czasem pracy na jednym ładowaniu ośmiesza flagowce kosztujące trzykrotnie więcej. Implementacja akumulatora 8500 mAh, świetnego i jasnego ekranu, 12 GB pamięci RAM i wydajnego procesora to parametry, których próżno szukać u bezpośredniej konkurencji w tej kwocie. Jeśli Twoim priorytetem jest wydajne narzędzie do codziennej pracy i rozrywki, POCO X8 Pro Max jest obecnie wyborem bezkonkurencyjnym w swojej klasie.
Atuty
- Rekordowy akumulator 8500 mAh zapewniający niespotykany dotąd czas pracy na baterii i komfort użytkowania
- Znakomita wydajność układu Dimensity 9500s i błyskawiczne działanie pamięci na dane w standardzie UFS 4.1
- Bardzo jasny i nasycony kolorami wyświetlacz AMOLED 1.5K o wysokiej jasności, a przy tym 120 Hz
- Solidna, aluminiowa ramka i wysoka odporność potwierdzona certyfikatem IP68
- Szybkie, 100W ładowanie, które pozwala napełnić to gigantyczne ogniwo od 1 do 100% w niecałą godzinę
- Nowoczesny, ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych działający błyskawicznie nawet przy mokrej dłoni
- Elegancki design, fabrycznie naklejona folia na ekran i silikonowe etui w zestawie
- Znakomita cena 2299 zł za wariant 12/512 GB
- Bardzo dobre zdjęcia z aparatu głównego o szerokiej rozpiętości tonalnej i zaskakująco znakomite ujęcia makro (przy minimalnej odległości ostrzenia 9 cm)
Wady
- Brak dedykowanego teleobiektywu i wyraźnie słabsza jakość aparatu szerokokątnego względem głównego sensora
- Wyraźne nagrzewanie się metalowej ramki podczas ekstremalnego, długotrwałego obciążenia w grach
- Brak wsparcia dla ładowania indukcyjnego, co dla niektórych może być odczuwalnym brakiem
POCO X8 Pro Max to smartfon, który dowozi w każdym kluczowym aspekcie, kompletnie ignorując rynkowe trendy oszczędzania na materiałach i podzespołach. To potężna, metalowa maszyna zamknięta w surowej, profesjonalnej obudowie, która deklasuje konkurencję czasem pracy na jednym ładowaniu i kulturą działania systemu. W tej cenie to po prostu rynkowy nokaut i powrót Xiaomi do formy, na którą fani marki czekali od lat.
Przeczytaj również
Komentarze (1)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych