Planet of Lana II: Children of the Leaf - recenzja gry. Piękny świat, ale czy coś więcej?

Planet of Lana 2 - recenzja i opinia o grze [PS5, Xbox, Switch2, PS4, Switch, PC]. Piękny świat

Wojciech Gruszczyk | Dzisiaj, 15:01

Są takie gry, które nie walczą o uwagę szerokiej publiki, ale potrafią trafić w serca i umysły niektórych osób. Dla mnie jedną z takich cichych perełek ostatnich lat jest bez wątpienia Planet of Lana - niewielka, dwuwymiarowa przygoda, która bardziej przypomina interaktywny film animowany niż klasyczną grę akcji. Teraz jednak nadszedł czas na kontynuację. Czy Planet of Lana 2 jest czymś więcej niż tylko rozwinięciem znanej formuły? Przeczytajcie naszą recenzję.

Planet of Lana zachwyciło przede wszystkim atmosferą. Podróż młodej Lany po planecie Novo, relacja z uroczym Mui, ręcznie malowane tła i muzyka rodem z najlepszych animacji robiły ogromne wrażenie. To jedna z tych nielicznych gier, które nie atakowały gracza przesadną dynamiką, a potrafiły opowiedzieć spokojną, dobrze poprowadzoną przygodę. Przystępny poziom trudności, brak klasycznych dialogów i historia budowana głównie obrazem sprawiły, że wiele osób traktowało Planet of Lana jak idealną opowieść na jeden dłuższy wieczór.

Dalsza część tekstu pod wideo

Nie da się jednak ukryć, że pierwsza część miała też swoje problemy. Zagadki bywały zbyt proste i z czasem mocno się powtarzały - często wracaliśmy do tych samych motywów z przepychaniem skrzyń czy chowaniem się w krzakach. Świat był piękny, ale trochę zbyt „płaski”: mało interaktywny, a fabuła momentami aż za bardzo enigmatyczna, przez co emocjonalny rdzeń historii nie zawsze przebijał się przez urokliwe obrazki. Po napisach końcowych zostawało we mnie poczucie: super doświadczenie, ale aż się prosi o coś większego i odważniejszego.

I właśnie w tym miejscu wchodzi Planet of Lana II: Children of the Leaf. Dwójka ma odpowiedzieć dokładnie na te zarzuty: rozbudowuje świat i konflikty, mocniej stawia na kontekst fabularny, rozwija współpracę Lany i Mui o nowe możliwości oraz obiecuje większą różnorodność zagadek i lokacji. Nadal mamy dostać melancholijną, malowaną przygodę o dziewczynce i jej niezwykłym towarzyszu, ale tym razem w wyraźnie większej skali. Czy to się udało?

Stary-nowy problem

Scenarzyści Wishfully zdecydowali się na dość niespodziewany ruch w przypadku fabuły. Byłem pewien, że ponownie dostaniemy opowieść skupioną na relacji Lany i Mui, a tymczasem znów ruszamy w drogę, by pomóc siostrze. Tym razem główna bohaterka musi odnaleźć trzy artefakty rozrzucone po różnych częściach planety. Akcja Planet of Lana II: Children of the Leaf rozgrywa się dwa lata po wydarzeniach z pierwszej części i w tym czasie ludzie zaczęli korzystać z dobrodziejstw technologii - co ma swoje plusy, ale też bardzo wyraźne minusy.

Podstawy historii ponownie są proste, a jednocześnie celowo enigmatyczne. Twórcy wciąż stawiają na niezrozumiały język mieszkańców planety Novo, więc większość informacji dociera do nas obrazem, kontekstem i tym, co sami potrafimy dopowiedzieć. Widać jednak, że scenarzyści wsłuchali się w opinie po jedynce, bo tym razem dostajemy znacznie więcej konkretów o świecie: lepiej rozumiemy tło wydarzeń, poznajemy fragmenty przeszłości sprzed setek lat i wreszcie dostajemy odpowiedź na to, dlaczego Novo wygląda tak, a nie inaczej. Dzięki temu fabuła ma mocniejsze „podstawy”, nawet jeśli nadal opowiada się przede wszystkim nastrojem.

Sama konstrukcja wątku głównego nie jest szczególnie ambitna - trzy cele, kilka nowych miejsc i klasyczna wyprawa po artefakty. Cała siła tej historii leży jednak w otoczce: w tym, jak gra buduje atmosferę, pokazuje planetę i prowadzi relację Lany z Mui, bo to właśnie ten duet jest prawdziwym sercem przygody. W praktyce scenariusz nie tyle zaskakuje twistami, co utrzymuje uwagę tym, jak umiejętnie potrafi wycisnąć emocje z prostych założeń.

Planet of Lana II: Children of the Leaf wyróżnia się na tle poprzednika jeszcze jednym aspektem: długością. Pierwszą grę dało się zamknąć w 3-4 godziny, a tutaj na ukończenie historii trzeba przeznaczyć raczej 6-7 godzin, przy czym osoby, które będą chciały „rozkoszować się” lokacjami i spokojniej chłonąć klimat, dobiją pewnie do okolic 8 godzin. To nadal nie jest produkcja na 25 godzin z rozgałęzieniami i alternatywnymi ścieżkami: twórcy wciąż prowadzą gracza za rączkę od początku do końca.

Bardziej doświadczeni bohaterowie

Jak wiele może zmienić się w relacji postaci przez dwa lata? Lana i Mui wciąż kontynuują swoją podróż, ale teraz potrafią znacznie lepiej się komunikować. Gracz nie korzysta już wyłącznie z komend „pozostań”, „chodź” czy prostych „zrób”, bo otrzymuje możliwość dosłownego wskazywania miejsc, do których może udać się mały, czarny towarzysz. Za sprawą analoga precyzyjnie pokazujemy, gdzie Mui ma pobiec, a potem pozwalamy mu wykonać odpowiednią akcję. To z pozoru drobna zmiana, ale w praktyce znacząco rozbudowuje rozgrywkę, bo interakcja między bohaterami jest po prostu bardziej naturalna, szybsza i dużo mniej „sztywna”.

W efekcie częściej czujemy, że naprawdę pracujemy jako duet. Mui wspina się na wyższe półki (towarzysz potrafi skakać na znacznie większe odległości!), otwiera przejścia dla Lany, zrzuca linę, przegryza kable albo wykorzystuje swoje moce w kluczowych momentach, by odblokować kolejne ścieżki. Te elementy wracają, ale są podane w bardziej płynny sposób i lepiej „spinają” tempo eksploracji oraz zagadek. Rozgrywka oparta na relacji dwóch postaci nie tylko została rozszerzona, ale przede wszystkim stała się wygodniejsza w prowadzeniu.

Lana również nie próżnowała. Bohaterka biega szybciej, sprawniej wspina się na większe wysokości, wykonuje przyjemny... i w kilku sekwencjach wręcz niezbędny - ślizg, a do tego może zanurzać się w głębinach. Z jednej strony trudno mówić o rewolucji czy zupełnie nowym doświadczeniu, ale gracze znający pierwszą część bez problemu wyłapią różnicę w płynności poruszania się i w tym, jak projektanci budują przeszkody. Lana i Mui naprawdę nie zmarnowali tych dwóch lat - i czuć to w niemal każdej minucie, gdy gra oddaje kontrolę w ręce gracza.

Istotnym szczegółem jest też mocniejsze wykorzystanie technologii. Mui bez większego problemu potrafi teraz hakować maszyny, a Lana korzystać z części „nowinek” znalezionych po drodze. Bez wchodzenia w spoilery: dziewczyna ma okazję sterować chociażby latającą maszyną, dzięki której przenosi elementy potrzebne do rozwiązania zagadki. Takie pomysły przewijały się już w pierwszej części, ale w kontynuacji widać, że twórcy poszli krok dalej i częściej budują łamigłówki wokół sprzętu, a nie wyłącznie wokół klasycznego „przestaw, pchnij, przeskocz”.

Mui częściej korzysta z energii. Wykorzystuje wyładowania, by na chwilę wyłączyć kamerę, aktywować drzwi czy uruchomić mechanizmy, które wcześniej były poza naszym zasięgiem. Bohater potrafi także kontrolować małe stworzenia, co realnie zmienia rytm rozgrywki i wymusza inne podejście do niektórych sekwencji. Nagle nie chodzi tylko o to, żeby znaleźć dźwignię - czasem trzeba użyć konkretnego „pośrednika” w środowisku, by w ogóle otworzyć sobie drogę dalej.

Przykłady? Mała rybka potrafi wypuścić czarną substancję, dzięki czemu Lana może przepłynąć niezauważona obok wielkiego rekina. W innym fragmencie Mui przejmuje kontrolę nad stworzeniem, które podpala przeszkodę i tworzy okno na ucieczkę, gdy bohaterka jest już pod ścianą. To nadal jest ta sama, spokojna przygoda oparta na współpracy dwóch postaci, ale dzięki tym dodatkom zagadki są bardziej różnorodne, a gra częściej zaskakuje tym, jak każe nam myśleć o otoczeniu i dostępnych narzędziach.

Bardziej rozbudowany świat

Akcja recenzowanej Planet of Lana II: Children of the Leaf rozgrywa się tym razem w kilku wyraźnie odmiennych środowiskach, bo Lana musi odwiedzić różne różne lokacje, by zebrać w nich konkretne przedmioty. W efekcie świat gry jest po prostu bardziej rozbudowany: trafiamy do gęstego lasu, biegamy po kopalni, mamy okazję odwiedzić miasteczko, a nawet lądujemy w śnieżnej krainie. Dzięki temu podróż ma lepsze tempo i nie sprawia wrażenia, że przez cały czas kręcimy się w tych samych dekoracjach.

Dużym zaskoczeniem w kontekście pierwszej części jest także bardzo rozbudowana sekwencja pod wodą. Lana nauczyła się zanurzać w głębinach, więc podczas przygody faktycznie schodzimy pod powierzchnię i odwiedzamy podwodny świat... a to wszystko wygląda jak kolejna piękna przygoda w duchu animacji ze Studia Ghibli. Artyści z Wishfully ponownie przygotowali wyjątkowo malownicze okolice, po których biega się z ogromną przyjemnością. To artystyczna perełka wyróżniająca się niezwykłą atmosferą - oprawa nie tylko cieszy oko, ale też buduje klimat i zachęca, żeby zaglądać dalej, nawet wtedy, gdy gra wcale nie pogania.

W trakcie rozgrywki bardzo spodobało mi się, jak twórcy mądrze prowadzą relację dwóch postaci i wykorzystują ją w level designie. Już w pierwszej części Lana mogła pływać po powierzchni, więc czasami musiała chwycić kłodę, na którą wchodził Mui, a następnie przetransportować towarzysza w odpowiednie miejsce. Teraz ten pomysł idzie o krok dalej: Lana znajduje kwiat, do którego dosłownie „wchodzi” mały przyjaciel i dzięki temu bohaterowie mogą wspólnie pływać pod wodą. I właśnie takie sprytne wykorzystanie świata oraz umiejętności postaci pojawia się tutaj na każdym kroku - naturalnie, bez kombinowania na siłę, przez co zagadki i przeszkody mają więcej sensu i po prostu przyjemniej się je rozwiązuje.

Więcej... tego samego

W zasadzie pod każdym względem recenzowany Planet of Lana II: Children of the Leaf rozwija formułę poprzednika. Świat jest ciekawszy dzięki wyraźniejszemu tłu fabularnemu, bohaterowie lepiej ze sobą współpracują, dostają nowe zdolności, a my trafiamy do bardziej zróżnicowanych lokacji. Wishfully zrobiło to na swój sposób - bez rewolucji, ale z konsekwencją i wyczuciem, tworząc kontynuację, która dokładnie rozumie, co w jedynce działało najlepiej i jak to sensownie podbić.

Problem w tym, że ta poprawa nie idzie w parze z efektem „wow”. To nadal bardzo typowa kontynuacja, która czerpie garściami z podstawki i na każdym kroku ją rozwija: częściej korzystamy z technologii, lepiej kontrolujemy Mui, szybciej się wspinamy, znów przemierzamy pięknie malowane okolice. Tyle że momentami aż za mocno czuć znajome schematy - niektóre sekwencje czy kreatury są wprost wyciągnięte z pierwszej części, jakby twórcy celowo nie chcieli przesunąć granicy komfortu gracza ani o centymetr.

Planet of Lana II: Children of the Leaf jest zbudowane na fundamencie pierwszej gry i to jest niezwykle namacalne. W żadnym momencie nie zostałem zaskoczony... ale jednocześnie nie mogę powiedzieć, że ta przygoda mnie rozczarowała. To po prostu kontynuacja w najczystszym znaczeniu tego słowa: bez ryzykownych skrętów, bez szaleństw, za to z dopracowaniem, które sprawia, że przez większość czasu płynie się przez tę historię bardzo przyjemnie.

Jeśli miałbym głośniej narzekać na jedną decyzję deweloperów, to zabrakło mi trudniejszych zagadek. Przeszedłem całość bez najmniejszych problemów - nigdy nie musiałem się zatrzymać, niczego „przemielić” w głowie, a kolejne sekwencje wykonuje się niemal automatycznie, jak po sznurku. Przygoda praktycznie nie stawia wyzwań, bo nawet elementy platformowe są bardzo łagodne i wybaczające. Wishfully ewidentnie postawiło na doświadczenie, atmosferę i płynność, tylko szkoda, że kosztem momentów, w których gracz miałby poczuć satysfakcję z samodzielnego „kliknięcia” rozwiązania.

Czy warto zagrać w Planet of Lana II: Children of the Leaf?

Planet of Lana II: Children of the Leaf to bardzo bezpieczna, ale jednocześnie bardzo solidna kontynuacja. Wishfully nie próbuje wywracać formuły do góry nogami - zamiast tego rozwija wszystko to, co działało w pierwszej części: relację Lany i Mui, klimat, oprawę artystyczną i spokojne tempo przygody. To nadal melancholijna, malowana podróż, która bardziej chce Was oczarować atmosferą niż zmęczyć wymagającymi sekwencjami.

Jeśli liczyliście na większą skalę, mocniejsze tło fabularne i bardziej zróżnicowane lokacje, to dwójka dowozi. Świat Novo jest ciekawszy, podwodne fragmenty robią wrażenie, a współpraca bohaterów została sensownie rozbudowana. Problem w tym, że gra ani przez moment nie próbuje Was zaskoczyć - zagadki są proste, platformowe wyzwania bardzo przystępne, a całość prowadzi za rękę od początku do końca.

Czy warto zagrać? Tak, szczególnie jeśli pokochaliście pierwszą część i chcecie spędzić kolejne kilka godzin w tym świecie. To piękna, spokojna przygoda, która nie wywoła efektu „wow”, ale dostarczy dokładnie tego, czego można było się spodziewać po kontynuacji. Jeśli jednak oczekujecie większego ryzyka, trudniejszych łamigłówek i wyraźnego kroku naprzód, możecie poczuć lekki niedosyt.

Advertisement

Ocena - recenzja gry Planet of Lana II: Children of the Leaf

Atuty

  • Piękna, ręcznie malowana oprawa i wyjątkowa atmosfera,
  • Lepsze tło fabularne i ciekawsze rozwinięcie świata Novo,
  • Rozbudowana współpraca Lany i Mui (precyzyjne sterowanie, nowe zdolności),
  • Bardziej zróżnicowane lokacje, w tym udane sekwencje podwodne,
  • Dłuższa i bardziej „mięsista” przygoda niż w pierwszej części,
  • Spójna, konsekwentna kontynuacja rozwijająca mocne strony oryginału.

Wady

  • Brak efektu „wow” i większych niespodzianek,
  • Bardzo niski poziom trudności, praktycznie brak wyzwań,
  • Momentami zbyt wyraźne kopiowanie schematów z pierwszej części,
  • Gra prowadzi gracza za rękę od początku do końca.

Planet of Lana II: Children of the Leaf to bezpieczna, ale bardzo solidna kontynuacja, która rozwija wszystkie elementy pierwszej części, nie próbując jednak wywracać formuły do góry nogami. To piękna, melancholijna przygoda z lepiej rozbudowanym światem i sprawniejszą współpracą bohaterów, choć bez większych zaskoczeń i z bardzo przystępnym poziomem trudności. Jeśli pokochaliście jedynkę – będziecie zadowoleni; jeśli liczyliście na rewolucję, możecie poczuć lekki niedosyt.
Graliśmy na: PS5

Wojciech Gruszczyk Strona autora
Miał przyjść do redakcji zrobić kilka turniejów, ale cytując klasyka „został na dłużej”. Szybko wykazał się pracowitością, dzięki której wyrobił sobie pozycję w redakcji i zajmuje się różnymi tematami. Najchętniej przedstawia wiadomości ze świat gier, rozrywki i technologii oraz przygotowuje recenzje gier i sprzętu. Jeśli jest zadanie – Wojtek na pewno się z nim zmierzy. 
cropper