Sesja 1

[Pacjentka zamiast na kozetce siedzi w kącie, raz po raz drapie się po zabandażowanych ranach. Nie nawiązuje kontaktu wzrokowego, ale usiłuje odpowiedzieć na pytania.]

- Senua, czy pamiętasz jak się tu znalazłaś?

+ Nie… [Chwyta się oburącz za głowę i zaczyna nią potrząsać.]

- Już w porządku. Na tym etapie jest to wystarczająca odpowiedź. Czy wiesz może z jakiego powodu powstały rany na twoich nadgarstkach i nie tylko?

[Pytanie zdało się jej przypomnieć, co kryje się pod bandażami. Znalazła sprytnie ukrytą zapinkę i zaczęła go odwijać równocześnie mówiąc.]

+ To przez ciemność …

W dzieciństwie bałam się ojca. Był dla mnie niczym kat z tępym orężem dla ofiary. Nie mogłam … [Przerwała. Wtem, nadal siedząc w kącie, odwróciła się profilem do lewej ściany narożnika i zdawało się, jakby z kimś rozpoczęła rozmowę.]

… a właśnie, że mu powiem. Chcę, żeby moja podróż się zakończyła. Pragnę porzucić wspomnienia, przed którymi chciałabym uciec …

[Raptownie zaczęła pocierać paznokciami o nadgarstki tak mocno, że krew zaczęła płynąć kilkoma mniejszymi, rozjątrzonymi ranami, a także równocześnie uderzać głową o ścianę. Sanitariusze zareagowali bardzo sprawnie i w mig znaleźli się w pokoju terapeutycznym pod wpływem wciśniętego przeze mnie przycisku pod biurkiem. Senua została niezwłocznie odprowadzona do sali medycznej. Wychodząc pod wpływem przymusu przekrzywiła głowę i zapytała niemal krzycząc.]

+ Czy mogę mieć prośbę?! Chciałabym spać przy włączonym świetle w pokoju!! Błagam!!!

 

Sesja 2

[Senua nie zjawia się na sesji. Okazało się, że zaatakowała dwóch doprowadzających ją do lekarza pielęgniarzy. Od dziś wyprowadzana jest z pokoju w kaftanie bezpieczeństwa.]

 

Sesja 3

[Pacjentka wzbrania się od melancholijnej wściekłości. Tym razem nie siedzi już w kącie. Widać, że mimo sporej nieufności zmniejszyła dystans.]

- Czy nie jesteś czasem wzburzona Senuo? Jak myślisz, czym może to być spowodowane?

+ Głos … wewnętrzny głos kazał mi zaatakować tych ludzi.

- Pielęgniarzy?

+ Tak. Mówił mi, że są wysłannikami ciemności.

- Próbowałaś mu się oprzeć w jakiś sposób?

+ W tej kwestii nie bardzo. Akurat walka jest euforyczna. Nie pamiętam, by coś od dawna dostarczało mi tyle przyjemności, co ona. Jest bardzo udanym elementem mej krucjaty. Czuję się, jakbym niemal tańczyła: unik, unik, cios, unik, unik, bieg, wyskok z ciosem. To wspaniałe uczucie. Mam wrażanie, że przybliża mnie do celu. Pokonuję przeciwników - tak, jak mój ukochany Dillion, który mnie tego nauczył, świadomie nie ucząc mnie tego …

- Nie rozumiem.

+ Nie musisz. Mój umysł rożni się od innych. Dla mnie wszystko jest jasne. Zaatakowałam, gdyż chciałam sprawdzić, czy nadal potrafię spowalniać walkę oraz czy głosy dalej mi w niej pomagają.

- i?

+ Niestety, nie. [Krótka pauza.] Nawet nie mogę dostrzec symboli, które wcześniej zauważałam.

- Czy mogłabyś na kolejną sesję sporządzić rysunek z Twojego świata?

[Nie patrząc w moim kierunku pokręciła twierdząco głową.]

 

Sesja 4

+ To przykładowe symbole, które musiałam odnaleźć w wykreowanym przez umysł świecie. Nie jest to proste zadanie.

Jest ich wiele i choć są schematyczne to ich szukanie dostarcza sporo przyjemności. Muszę jednak być mocno skoncentrowana, bo wtedy imersja jest głębsza i łatwiej jest je odszukać.

- Do czego są ci potrzebne?

+ Mam wrażenie …. Nie! Czuję, że przybliżają mnie do końca męki w pułapce umysłu... obłędzie?! Otwierają kolejne drzwi do coraz to odleglejszych i bardziej skrytych obszarów w mym mózgu. Każdy obszar to jakby inna lokacja … [chciała coś gestykulować rękoma, ale pasy to uniemożliwiły.]

- Lokacje?

+ Yhm. Z reguły za każdymi drzwiami, czeka na mnie troszkę inny krajobraz.

[Omawia kolejne rysunki.] W tle przeważnie góry, niewielka ilość drzew, a pośród nich celtycka architektura. Nie powalają one wyglądem. Ich kolorystyka przeważnie jest przytłumiona lub nawet igra złowrogimi kolorami. Czasem nad krainy nadciąga pewnego rodzaju cień – wtedy odczuwam większy strach, a głosy odbierają mi resztki otuchy …

 - Czy to twój głos, czy innych?

+ To jakby rozmowa, czasem kłótnia głosów, które na bieżąco komentują moje poczynania. Czasem jednak wykrzykują w moją stronę dotkliwe słowa: „Zdradziłaś Bogów. Jesteś słaba!”, itd.

- Gdybyś miała przypisać głosy, względem ich charakterystycznych cech, do pewnych osób z Twojego życia …?

+ Z pewnością byłby to mój ojciec, który nie wierzył nigdy we mnie. Nie pozwalał mi wychodzić z domu. W jego oczach byłam udręką. Ograniczał mnie. Nie wierzył we mnie.

- Powtórzyłaś dwa razy, że nie wierzył w Ciebie. Czy to przez przypadek? Zastanów się nad tym do kolejnego spotkania proszę.

 

Sesja 5

- Witam moją ulubioną pacjentkę! [Subtelny, minimalistyczny uśmiech zrodził się na jej pogryzionych ustach.] Tak sobie myślałem od ostatniego spotkania o pewnych kwestiach … Senuo, może musisz się skupić na nienawiści do ciemności, by wykonać misję? [Jej do tej pory podejrzliwe spojrzenie zdawało się przerodzić w spojrzenie wyrażające koncentrację i analizę tego, co usłyszała.]

+ Zaczynam nie wierzyć w Bogów. Coś mi się w ich/mych wizjach nie zgadza. Czemu panuje tam tak wiele zła?

[Analizuje dalej.]

+ Nienawiści do ciemności pcha mnie do działania. Chcę się uwolnić, a może pożegnać … Ta krucjata musi się zakończyć!!

[Milczy przez kilka minut. W oczach wzbierają się łzy.]

+ ... a ojciec był dla mnie największym koszmarem!!!

- Większym niż obecna ciemność?

+ Tak i nie. Sama nie wiem… To tak odmienne rzeczy, że chyba ich jedynym mianownikiem jest ogromny strach przed nimi.

- Zastanów się proszę, jak można Ci pomóc, by pokonać strach przed nimi. Na dziś to koniec spotkania.

 

Sesja 6

- O! Widzę, że polubiłaś rysować. To dla mnie?

+ Tak! Czy mógłbyś mnie rozwiązać?

- Czy nie ma w Twojej głowie teraz głosów?

+ Nie. Jest bezpiecznie.

- W takim razie uwolnimy ci ręce, ale pozostawmy przywiązane nogi do krzesła – to tak na początek - dobrze? [W jej do tej pory pustawym spojrzeniu dało się wyczytać pewne zadowolenie.]

- Drzwi, 2 symbole i Ty. Czy te masywne drzwi to Twoje ostatnie zadanie, by się tam dostać?:

+ Helheim.

- Słucham?

+ Tam muszę się dostać - do Helheim. Głosy odradzają mi i straszą, bym tam nie podążała, ale ja wiem, że muszę. To mnie oczyści.

- Z moich notatek widzę, że głosy towarzyszą ci przez całą podróż. Często szepczą na jedno, raz na drugie ucho. Są niesforne. Przekomarzają się między sobą, często też z Tobą. Podkopują Twoją samoocenę, tym samym przyciągają do Twojego świata szybciej mrok. Jak można Ci pomóc?

+ Być ... Być przy mnie. Chciałabym, by ktoś realny towarzyszył mi w tej krucjacie przeciwko ciemności, memu obłędowi. Sama ... bez wsparcia nie wyprę z umysłu, tego co zakorzeniało się w nim przez większość życia. Starałam się brać wzór z Dilliona, który był bardzo silny, a także czerpałam siłę z miłości do niego. Teraz jestem sama i choć ożywiam duszę ciepłymi wspomnieniami to mrok zdaje się i tak i tak atakować z każdej strony, a ciemność go wzmaga.

...

[Przełamała się, nie bacząc na wewnętrzne głosy, ciemność, czy ojca. Łzy zaczęły spływać jej po czystych, niepomalowanych policzkach. Nie starała się ich ukrywać. Jest dumna z tego kroku na przód. W końcu chyba nawet delikatnie się uśmiechnęła.]

 

Recenzja zajęła pierwsze miejsce w głosowaniu na najlepsze recenzje użytkowników PPE.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na drugiej stronie galeria.