Sea of Thieves to gra legendarnego studia Rare, które od dawna zajmowało się produkcją gierek na wymarłego już kinecta i w końcu postanowili dać graczom coś dużego. Szumnie zapowiadane Morze Złodziei zostało nam wreszcie dostarczone kilka dni temu a opinie graczy na tą chwilę są dość mocno mieszane. Sea of Thieves to gra która zassie was niczym piracki utorrent podczas ściagania pirackiej muzy na pełnym transferze lub odrzuci was niczym niespodzianka zawarta w pobranym filmie który nie okazał się tytułem którego oczekiwaliście. Panowie i Panie, zapraszam do abordażu!

 

Bo do tanga trzeba dwojga! Albo trzech, a najlepiej to czterech....

To trzeba napisać na samym początku! Sea of Thieves nie posiada trybu fabularnego! Nie uświadczymy tutaj przygotowanej przez twórców kampanii fabularnej, a historię naszego pirata kreujemy sobie sami. Brzmi intrygująco, ale czy tak jest? No nie zupełnie... Gra funduje nam na tą chwilę 3 rodzaje zadań: Szukanie skarbów, łapanie zwierząt i polowania na szkieletowych przywódców. Mimo różnic pomiędzy poszczególnymi typami zadań niestety są one dość do siebie podobne, już tłumaczę. Poszukiwanie skarbów polega na... poszukiwaniu skarbów! Otrzymujemy mapę i śmigamy na wyspę w celu odnalezienia skrzyni zaznaczonej na mapie krzyżykiem po czym zabieramy ją na wyspę i wymieniamy za gotówkę, czasem zamiast krzyżyka na mapie otrzymujemy kawałki tekstu które opisują w ciekawy sposób czynności wymagane do odnalezienia skarbu. Łapanie zwierząt polega na otrzymaniu klatki i poszukiwaniach prosiaka lub kuraka a następnie dostarczenie jej do zleceniodawcy. Ostatni typ zadań polega na wykonaniu wyroku na przywódcy jedynego typu przeciwnika w tej grze, a mianowicie szkieletora w kilku wariantach i odstawienie jego czaszki do gildii która nam to zleciła. Nie brzmi zbytnio interesująco prawda? Oczywiście, że nie ponieważ znacząco uprościłem te elementy! W przerwie między zadaniami możemy skusić się na zdobyciu forty a w nim pokonaniu kilku fal szkieletów by na końcu zdobyć klucz i dobrać się do skarbca, ale i to nie jest zbyt zajmujące.... Czynnikiem nadającym emocji w tej grze jest inny gracz. Tak, SoT to gra stricte kooperacyjna! Przygody które nas czekają zależą od nastawienia innych graczy. Wyobraźcie sobie, że płyniecie do portu z dużą ilością skarbów gdy nagle obok pojawia sie obcy statek i próbuje zagarnąć wasze kosztowności. Odpieranie natarć wrogra to zdecydowanie najbardziej emocjonująca część rozgrywki w Sea of Thieves!

Załoga do dział!

Oooo tak! Bitwy morskie to wielkie działo zabawy dużego kalibru w Sea of Thieves. Ochrona transportowanego skarbu lub chęć złupienia innych z ich kosztowności prowadzi naprawdę do długich i zaciętych bojów, a przy tym szalenie ekscytujących! Na pochwałę zasługuje prostota jak i zaawansowanie sterowania naszym statkiem i kierowanie ostrzału w kierunku wroga. Musicie wiedzieć, że zgranie całej ekipy i przydzielenie im odpowiednich obowiązków to klucz do sukcesu, ktoś musi przecież wylewać wodę z pod pokładu by statek nie utonął, inny musi łatać dziury po wrogich kulach a ktoś jeszcze musi odpierać natarcie, sterować statkiem oraz żaglami i pilnować by wróg nie wdarł się na pokład. Podczas walk nie sposób się nudzić ze względu na ilość obowiązków, jednak zbyt długo śniony nawet piękny sen może stać się koszmarem. Karą za zginięcie jest krótka chwila oczekiwania na statku widmo po czym odradzamy się na pokładzie statku, lub jeśli polegnie cała ekipa na pobliskiej wyspie z nowym statkiem u brzegu. Podczas pewnej bitwy morskiej z ekipą o pobliski fort natrafiliśmy na równie upartą wrogą ekipę co my, więc toczyliśmy boje tak długie, że z biegiem czasu stało się to bezsensowne i irytujące, a nagroda ze zdobycia fortu zwróciła by się gdybyśmy zamiast walczyć postanowili wykonywać zwyczajne misje. Zdecydowanie brakuje motywacji do zdobywania czegokolwiek w tej grze, brakuje również rozwinięcia arsenału służącego do prześladowania naszych oponentów. Pamiętacie może AC Black Flag? Statek w Assasinie był dużo lepiej wyposażony, posiadał więcej mechanik dotyczących ofensywy na inne jednostki oraz w końcowej fazie walki można było przyciągnąć wrogą łajbę w celu abordażu. Niestety w SoT nie ma tego typu mechanik, możemy jedynie ostrzelać wroga kulami lub sami się wystrzelić w kierunku wroga, a największym policzkiem wymierzonym w twarz wroga to spuszczenie mu kotwicy, bo w tym czasie zdążymy się oddalić. Jest jeszcze możliwość podrzucenia beczki z prochem której detonacja z reguły kończy się zatonięciem statku, lecz trzeba pierw z nią tam dojść, a to nie lada wyzwanie. Opisując poszczególne mechaniki tego tytułu mam duży mętlik w głowie... z jednej strony gra potrafi naprawdę fajnie bawić, z drugiej zaś jest to chwilowe, bo bitwy po 10 minutach robią się zwyczajnie nudne jak i wszystkie inne czynności dostępne w tym tytule. Skoro jesteśmy przy temacie walki to czas zejść na brzeg. O ile bitwy morskie potrafią wstrzyknąć nam trochę adrenaliny tak walka "wręcz" czyli szablą oraz pistoletem/strzelbą i snajperką są wręcz żenujące. Beznamiętne machanie szabelką w prawo i lewo lub wystrzały z broni palnej są emocjonujące niczym stanie w kolejce przed świętami w biedronce, jedyna myśl która nas ratuje to ta, że kiedyś z niej wyjdziemy. Ten element jest zdecydowanie do poprawy.

Piękniejsza strona pirackiego życia.

Oprawa graficzna i stylistyczna stoi na naprawdę wysokim poziomie. Co jak co, ale kolorystyka oraz wykonanie poszczególnych postaci, roślinności statku czy wody potrafią zachwycić. Ciekawy styl graficzny nadaje produkcji osobliwego klimatu oraz cieszy oko i nakłania do częstego przystawania i zachwycania się widokami! A co ja będę wam pisał... podobno jeden obraz to tysiąc słów :)

Pożyjemy zobaczymy...

Na chwilę obecną Sea of Thieves jest jedynie piękną wydmuszką, nie otrzymałem tutaj żadnych aktywności ani systemu progresu który przyciągnął by mnie do ekranu na dłużej. Wykonywanie w kółko tego samego jak i toczenie bitew w podobnych sceneriach szybko się nudzi i po pewnym czasie zwyczajnie mamy dość, jedynie co jeszcze ratuje sytuację to midoną kooperacja, ale nie zapominajmy, że ze znajomymi to nawet nuda może okazać się ciekawym zajęciem a nie o to tu chodzi. Na koniec należy pochwalić jeszcze MS za wrzucenie tej gry do Game Passa oferując możliwość sprawdzenia tego tytułu jak i 150 innych za zaledwie 30 zł oraz wypuszczeniu pada i dysku w stylistyce SoT. gdybym kupił tą grę za pełną cenę był bym baaaardzo rozczarowany. Myślę, że powinniśmy dać grze jeszcze trochę czasu i poczekać aż twórcy zdecydują się na rozwinięcie już mających potencjał mechanik. Rare, nie zepsujcie tego!