Klangor (2021) – recenzja, opinia o serialu [Canal+]. Rodzic w fajnej kurtce szuka swojego dziecka
Nosząca swoje demony zawsze przy sobie Hela wraca do rodzinnego Świnoujścia po telefonie dawnej znajomej. Chce odnaleźć córkę, z którą nie rozmawiała od lat. Na miejscu przekonuje się, że Wiktoria jest w gorszej rozsypce niż ona. Próba pojednania nie idzie po jej myśli, a już następnego dnia, ślad po córce znika... Co się z nią stało i jaki związek z tym ma pobliski zakład karny? Przekonasz się na przestrzeni ośmiu kolejnych odcinków nowego sezonu „Klangora”.
Pierwszy „Klangor” to był powiew słonej, morskiej bryzy w środowisku rodzimych kryminałów. Szara, brudna i cholernie nieprzyjemna historia Rafała Wejmana, psychologa więziennego, którego córka zaginęła pewnej nocy bez śladu. W tle oglądaliśmy szemrane interesy klawiszy i osadzonych w miejscowym zakładzie karnym, które ostatecznie miały się ze sobą zazębić, by stworzyć jeden obraz ciemnej strony Świnoujścia. Rzecz w tym, że historia została zakończona. Rafał dowiedział się, co stało się z jego dzieckiem, zrobił z tym, co uważał, a życie toczyło się dalej. Jak zrobić sensowną kontynuację tak dobrze domkniętej historii?
Cóż, najlepszym (i podjętym przez twórców serialu) rozwiązaniem było zrobienie z marki antologii, serii swoich własnych historii powiązanych głównie miejscem akcji. Niby spoko opcja, ale tak naprawdę, czy koncepcja pierwszego „Klangora” była tak wyjątkowa, żeby robić z niej blueprint antologii? Powiedziałbym, że raczej nie do końca, ale jesteśmy, gdzie jesteśmy. Jak więc przedstawia się fabuła drugiego sezonu? Szara, brudna i cholernie nieprzyjemna historia Heli Zdun (Małgorzata Gorol), której córka zaginęła pewnej nocy bez śladu. W tle oglądamy szemrane interesy klawiszy i osadzonych w miejscowym zakładzie karnym, które ostatecznie zazębią się ze sobą, by stworzyć jeden obraz ciemnej strony Świnoujścia. Hmmm...
Klangor (2021) – recenzja, opinia o serialu [Canal+]. Lepiej siedzieć w pierdlu niż być kobietą?
Nie da się ukryć, że w najszerszych pociągnięciach pędzla, pierwszy i drugi „Klangor” są do siebie dosyć podobne. Może na tym właśnie ma polegać antologiczna natura serialu, chociaż ja osobiście wolałbym dostawać trochę bardziej zróżnicowane historie. Oczywiście, kiedy zagłębimy się w szczegóły, podobieństwa zaczynają blednąć, stają się coraz trudniejsze do dostrzeżenia. Hela też szuka swojego dziecka, jak wcześniej Rafał, lecz cała jej relacja z córką, a co za tym idzie, otaczający ją ludzie, to już kompletnie inna historia. Tercet Kacper Wysocki, Łukasz Kośmiński i Kirk Kjeldsen skupiają się na pierwiastku kobiecym – na tym, co to znaczy być matką, na jakie wyrzeczenia są one gotowe, jakie błędy potrafią popełniać i jakie są tego późniejsze konsekwencje, jak z kobietami obchodzi się świat. Scenariusz stara się pokazywać również i jasną stronę medalu, choć skłamałbym pisząc, że autorom zależy na jakimkolwiek balansie. To jest krzyk protestu, wytłuszczonymi, wielkimi literami zobrazowane wszystko to, co ze światem jest nie tak. Co ważne, scenariusz nie jest przy tym moralizatorski, nie bije nas po głowie przesłaniem, nie „przystawia lusterka” widzowi. Całe to przesłanie podane jest niejako przy okazji, mieszając się zgrabnie z zaproponowaną fabułą.
Choć historia Heli jest całkiem interesująca, zwłaszcza tematycznie, to jednak złapałem się na tym, że dużo bardziej intrygował mnie wątek więzienno-policyjny. Po stronie dziewczyn sytuacja szła torem wspomnianym wyżej, natomiast cała intryga tego sezony kręci się wokół pierdla. Klamrą spinającą cały ten wątek są naczelnik oraz jeden z osadzonych, trzęsący całym zakładem Grzegorz Szarek (Andrzej Szeremeta). To wokół ich gry kręci się cała reszta postaci, ich decyzji i tragedii. Z jednej strony mamy porucznika Daniela Bojko (Michał Filipiak) ze służby więziennej, którego silny kręgosłup moralny nie pozwala mu na bierne przyglądanie się temu, co dzieje się w zakładzie. Jego brat, Kuba (Piotr Trojan), jest policjantem i mężem Wiktorii (Mary Pawłowska) za dnia, oraz wykolejonym alkoholikiem i furiatem w nocy. W historię zamieszani są również ich znajomi, byli koledzy po fachu i garść innych osób, z których warto wymienić przede wszystkim Olka Trzcińskiego (Jacek Beler), najbardziej bezpośrednio łączącego ten wątek z historią Heli. To chłopak po przejściach, mający za sobą wczasy na więziennej pryczy, potrafiący rozmawiać z każdym, rozumiejący jak działa świat, w którym się obraca, wciąż posiadający kontakty w tamtym świecie i jednocześnie dawny znajomy Heli. To intrygująca postać i szkoda, że scenariusz nie znalazł dla niej więcej miejsca. To, jak potraktowana jest ta postać, to jeden z największych problemów tego sezonu.
Klangor (2021) – recenzja, opinia o serialu [Canal+]. Nigdy więcej do Świnoujścia!
Wśród mankamentów drugiego „Klangora” zdecydowanie można wymienić również elementy rozwiązania zagadki. Nie będę zagłębiał się tutaj w szczegóły, ale powiem bardzo ogólnikowo, że tak jak pewna losowość w tego typu sytuacjach jest jak najbardziej zrozumiała i pozwala mocniej zaakcentować tragizm całej sytuacji, tak istnieje granica między tragedią, a farsą i scenariusz tego sezonu bardzo niebezpiecznie zbliża się do tej drugiej. W jednym z ostatnich odcinków dostajemy podane na tacy wyjaśnienie wszystkich największych tajemnic serialu i można stwierdzić po wszystkim, że jest ono trochę... tanie. Na szczęście, nie jest to wcale koniec serialu i mimo tego problemu, fabuła daje radę dowieźć solidny, chwytający za serce finał - nieidealny, nie do końca wypracowany, ale jednak skuteczny. Podoba mi się, jak scenarzyści igrają sobie z oczekiwaniami widzów, wielokrotnie sugerując jedno, bądź drugie ekstremum, praktycznie do końca trzymając ich w niepewności.
Przechodząc na chwilę do elementów stricte technicznych, wypada zaznaczyć, że cały sezon jest ekstremalnie... ciemny. Praktycznie cały obraz pociągnięty został zimnym, niebieskim filtrem, zdającym się sugerować, że trafiliśmy do świata, w którym słowa takie jak „wiara”, czy „nadzieja” nie mają prawa istnieć. Doskonale podbudowuje to i tak już ciężki klimat całej produkcji. Co ciekawe, jedynymi jakkolwiek inaczej pokolorowanymi obrazami zdają się być – i to też raczej sporadycznie – ujęcia wnętrza więzienia. Miejscami wkrada się do nich nawet odrobina złotego światła. Nie wiem natomiast, czy było to zamierzone działanie, czy tak się po prostu złożyło, ze żółta żarówka więziennej celi stłamsiła zamierzony chłód. Trudno mi wyobrazić sobie, dlaczego reżyser zamierzenie miałby robić z więzienia przyjemniejsze miejsce, niż świat zewnętrzny. Chyba, że coś mi umyka. Muzyka Mikołaja Trzaski niby pasuje do charakteru serialu, ale klarnet (jak na moje laickie ucho) jako główny instrument jest raczej specyficznym wyborem i w pewnym momencie miałem go już trochę dosyć. Praca kamery ani dobór kadrów nie wyróżniają się niczym szczególnym, czego nie można powiedzieć o sposobie podawania dialogów. Tak jak Gorol i taki choćby Trojan za każdym razem wyciągają z tekstu dosłownie wszystko, co się da, tak część tektów w wykonaniu obsady drugoplanowej wypada nie tyle kiepsko, co wręcz amatorsko. Zabrakło czasu żeby zrobić jeszcze jednego dubla, czy jak?
Koniec końców, drugi sezon „Klangora” wypada odrobinę słabiej niż pierwszy, ale nie dlatego, że zaproponowana historia odstaje jakościowo od tej oryginalnej. Problemem jest to, że to w znacznej mierze po prostu więcej tego samego, tyle że w nowym sosie. Historia Heli i Wiki jest wciągająca jak diabli, ale świeżości pierwszego sezonu już nie posiada. Nie jest to jednak aż tak wielki problem, jak mogłoby się wydawać. To wciąż jedna z ciekawszych propozycji na polskim rynku kryminałów. Polecam.
Atuty
- Świetna, namacalnie prawdziwa Małgorzata Gorol;
- Wciągający wątek więzienny;
- Składny tematycznie, ale bez moralizowania;
- Stalowoszare Świnoujście;
- Choć to w większości swoja własna historia, zawiera sympatyczną ilość bardziej i mniej bezpośrednich odniesień do oryginału.
Wady
- Repetytywny szkielet opowieści;
- Rozwiązanie mogłoby być lepiej napisane;
- Nierówne tempo;
- Sprawiedliwość dla Olka!
Drugi „Klangor” dosyć bezpiecznie miksuje dokonania pierwszego sezonu, ale mocna obsada i zajmująco rozpisana intryga wciąż sprawiają, że jest to po prostu wciągająca, warta uwagi produkcja. Wciąż dobra, choć klasę niżej.
Przeczytaj również
Komentarze (4)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych