SKLEP
Michał Włodarczyk 20.03.2018
Ni no Kuni II: Revenant Kingdom - recenzja gry. Powrót króla
2679V

Ni no Kuni II: Revenant Kingdom - recenzja gry. Powrót króla

Ni no Kuni: Wrath of the White Witch, będące owocem kolaboracji studia Level-5 i kultowego producenta filmów animowanych, Ghibli, uznawane jest za jednego z najlepszych jRPG-ów na poprzedniej generacji konsol. Czy za kilka lat podobnie pisać będziemy nt. Revenant Kingdom - sequela przygotowanego z myślą o PlayStation 4 oraz PC?

Ni no Kuni II: Revenant Kingdom
  • Platformy:  PS4   PC 
  • Data premiery - Polska: 23.03.2018
  • Nie
  • od lat 12 wulgarny język hazard przemoc

"Ni no Kuni jawi się w moich oczach jako duchowy spadkobierca takich tytułów, jak Chrono Trigger czy Dragon Quest VIII (...). Dziękuję Wam, Level-5. Takie gry przywracają wiarę w gatunek jRPG." - Roger, PE#185

W taki sposób Roger spuentował swoją recenzję Wrath of the White Witch ponad pięć lat temu. Od tego czasu wiele się w naszej branży zmieniło - poślednie klony Call of Duty czy Gears of War nie okupują już tak często czołowych miejsc na listach sprzedaży, z kolei japońscy deweloperzy doszli do słusznego wniosku, iż nie ma sensu dłużej kopiować rozwiązań wypracowanych przez zachodnich kolegów, zamiast tego gry należy robić po swojemu. Na efekty nie trzeba było długo czekać, gdyż specyficzne RPG-i z Kraju Kwitnącej Wiśni na współczesnych sprzętach nie tylko dobrze się sprzedają, lecz przede wszystkim zgarniają mnóstwo branżowych nagród. Persona 5 czy NieR: Automata to przykłady pierwsze z brzegu, warto więc mieć na uwadze, że okoliczności, w jakich kontynuacja Ni no Kuni debiutuje na rynku, są inne niż na początku 2013 roku. Nie zmienia to jednak faktu, iż Revenant Kingdom jest sequelem totalnym, poprawiającym niemal komplet felerów "jedynki". A że nieco innym niż pierwowzór, to już inna sprawa.

Król tułacz wraca na stolicę

Chociaż Revenant Kingdom otrzymało cyferkę w tytule, to osoby, które nie miały styczności z oryginałem, nie mają się czego obawiać. "Dwójka" funkcjonuje jako samodzielna historia, z pierwowzorem dzieląc jedynie tytuł, koncepcję świata przedstawionego oraz elementy rozgrywki - zupełnie jak w przypadku tytułów z serii Final Fantasy czy Tales. Tym razem śledzimy losy chłopca o imieniu Evan Pettiwhisker Tildrum, przedstawiciela rasy kotów, który po śmierci ojca zasiada na tronie królestwa Ding Dong Dell. Na skutek zamachu stanu przeprowadzonego przez lidera mysiej społeczności, młody król traci władzę i zmuszony jest do ucieczki. Evanowi pomagają tajemniczy przybysz z innego wymiaru, Roland, a także wierna służąca rodziny królewskiej. Chłopcu udaje się opuścić mury pałacu, niestety młoda kobieta ginie w walce. Zrozpaczony Evan obiecuje jej, że stworzy wielkie królestwo, w którym wszyscy będą żyć w szczęściu i pokoju. Aby to uczynić, młodzieniec musi najpierw odszukać tzw. kingmakera, magiczne stworzenie, z którym przyszły władca musi utworzyć więź niezbędną do sprawowania rządów. Bądący świadkiem tych wydarzeń Roland decyduje się pomóc Evanowi w realizacji jego marzenia, ruszając z nim na niebezpieczną wyprawę. Po drodze przyłączają się do nich kolejni mieszkańcy tego niezwykłego świata, jedni z wdzięczności za pomoc otrzymaną od głównego bohatera, inni zaś zafascynowani postacią młodego idealisty. Przyjaciele nie zdają sobie nawet sprawy, że polityczny przewrót w Ding Dong Dell jest zaledwie małym elementem wielkiego spisku, jaki przygotował tajemniczny antagonista. Czy w związku z tym Evanowi uda się spełnić obietnicę? I jaką rolę do odegrania ma tajemniczy Roland? Przygoda czeka!

"Dwójka" w dalszym ciągu utrzymana jest w baśniowej stylistyce, czerpiąc garściami z pełnometrażowych filmów animowanych studia Ghibli, lecz problematyka tutaj przedstawiona jest nieco bardziej złożona i poważniejsza niż w oryginale. Patologia władzy, definicja narodu, natura społeczeństwa pierwotnego czy problemy dorastania - wierzcie lub nie, lecz pod płaszczykiem klasycznej historii o walce dobra ze złem, autorzy przemycili wiele interesujących kwestii, oczywiście podanych w lekkiej, nieco infantylnej konwencji. Mocnym punktem scenariusza Ni no Kuni II są także bohaterowie. Od kilkunastoletniego Evana bije charyzma, jakiej pozazdrościć może mu popularna Danuta z serialowej wersji Gry o Tron, przez większą część gry błyszczą również postaci drugoplanowe - wyraziste, mające swoje motywacje i poglądy na różne kwestie. W pamięci zapadają nawet bohaterowie epizodyczni czy zwykli NPC, jak chociażby leciwa właścicielka biblioteki, leśny dziadek czy koci kucharz. Co tu więcej pisać, autorzy skryptu do Final Fantasy XV powinni udać się do siedziby Level-5 na korepetycje. Mimo że tym razem studio Ghibli nie uczestniczyło w pracach nad grą, to na fanów twórczości Hayao Miyazakiego i jego zespołu czeka dodatkowa porcja zabawy, polegająca na wyszukiwaniu odniesień do kultowych dzieł Japończyków. I tak jeden z opcjonalnych bossów mocno przypomina tytułowego stwora z Mój sąsiad Totoro, córka szefa podniebnych piratów imieniem Tani mogłaby być siostrą bohaterki Nausicaa z Doliny Wiatru, wspomniana wcześniej bibliotekarka wydaje się żywcem wyjęta ze Spirited Away: W krainie bogów, z kolei pewna lokacja i przeciwnicy stanowią bezpośrednie nawiązanie do filmu Laputa - podniebny zamek. Na szczęście brak wsparcia ze strony słynnego studia nie odbiło się negatywnie na warstwie artystycznej gry.

"To Arms!"

No no Kuni na PlayStation 3 być może nie było najlepszym przedstawicielem gatunku jRPG na past-genach, lecz jeśli mowa o wykonaniu technicznym i uchwyceniu atmosfery japońskich gier fabularnych ery szesnastu bitów, był to absolutny top. Mimo bardzo ciepłego przyjęcia "jedynki", autorzy otrzymali też wiele uwag, co można było zrobić lepiej. Revenant Kingdom naprawia niektóre felery oryginału, kilka systemów działa tutaj inaczej, lecz w dalszym ciągu mamy do czynienia z klasyczną formułą we współczesnej oprawie. Jest zatem Ni no Kuni II przedstawicielem starej japońskiej szkoły, gdzie wątek główny jest zupełnie liniowy, a gracz nie ma żadnego wpływu na decyzje postaci. Biorąc pod uwagę, że autorzy intencjonalnie nadali taki kształt swojej producji, nie widzę w tym nic złego. Po ukończeniu prologu uzyskujemy dostęp do trójwymiarowej mapy świata, na której przemieszczamy się postaciami w konwencji chibi (karykaturalny wygląd bohaterów). Po dotarciu do wybranego miejsca lub rozpoczęciu walki z adwersarzem (wrogowie przez cały czas są widoczni na mapie) przenosimy się do cudownie wykonanej, trójwymiarowej lokacji, a akcję śledzimy wówczas zza pleców postaci. Każda dostępna w grze miejscówka wykonana została z wielkim pietyzmem, niezależnie od tego, czy jest to stara chatka pośrodku lasu, czy stolica jednego z królestw. W obrębie co drugiej większej lokacji czeka zatrzęsienie przeciwników, NPC-ów, skrzynek ze skarbami, cennych przedmiotów, sklepikarzy itp. Z czasem zyskujemy możliwość podróżowania statkiem, a nawet latania zeppelinem! Świat gry jest duży, bardzo zróżnicowany tematycznie, pełen sekretów i dodatkowych atrakcji - eksploracja  to czysta przyjemność i zabawa sama w sobie, zwłaszcza że tytuł jest bardzo przyjazny graczowi (mnóstwo punktów szybkiej podróży, znaczniki przy misjach).

Tagi: bandai namco level-5 ni no kuni ii: revenant kingdom

Oceń recenzję
+ +30 -
Przejdź do strony