Mount & Blade II: Bannerlord - War Sails - recenzja dodatku do gry. Bitwy morskie na wielką skalę

Mount & Blade II: Bannerlord - War Sails - recenzja i opinia o dodatku [PC]. Bitwy morskie na wielką skalę

Maciej Zabłocki | Dzisiaj, 13:45

Calradia zawsze była dynamicznym światem, wręcz przepełnionym ruchem. Światem koni, bitewnych szyków, oblężeń i tych typowych dla Bannerlorda momentów, w których dobrze przygotowany plan zderza się z chaosem codziennych wyzwań. War Sails, czyli pierwsze duże rozszerzenie do Bannerlorda, zmienia ten układ sił. Do dotychczasowej wojny lądowej dokłada pełnoprawny front morski, który ma pełnić rolę drugiego filaru rozgrywki, obok bitew polowych i oblężeń.

To DLC, w którym Taleworlds wreszcie wchodzi w obszar, o który gracze prosili od lat. Wojna na morzu jest osadzona w kampanii, korzysta z tych samych systemów i musi wytrzymać te same oczekiwania, co reszta gry. Widać, że twórcy wciąż uczą się tego obszaru - nie wszystko działa idealnie, ale ambicje są bardzo jasne. Bitwy morskie stają się integralną częścią Bannerlorda, a nie ciekawostką czy mechanikami wrzuconymi na siłę. Od samego początku dostajemy bardzo rozbudowane systemy, które aż przyjemnie zgłębić i zrozumieć. 

Dalsza część tekstu pod wideo

W praktyce to nowy typ starć, w których sterujemy jednym okrętem i wydajemy rozkazy naszej flocie. Ustawiamy łuczników na pokładzie, korzystamy z maszyn oblężniczych, decydujemy, kiedy odpalić taran, a kiedy zwolnić i przygotować abordaż. To nie jest osobny, oderwany tryb, ale ten sam Bannerlord, tylko przeniesiony na wodę i spięty z kampanią. Pojedynki flot są wyraźnie wolniejsze i cięższe niż standardowe bitwy lądowe. Statki mają bezwładność, więc każdy zwrot trzeba zaplanować z wyprzedzeniem. Dobrze ustawiony taran potrafi zakończyć starcie w kilka sekund. Źle obliczony manewr wystawi niestety całą burtę pod celny ostrzał wroga. Nadal czujemy ten charakterystyczny chaos na poziomie pojedynczych żołnierzy, ale nad nim pojawia się dodatkowa warstwa mechanik - kontrola przestrzeni, kątów ustawienia i dystansu.

War Sails od początku zachwyca intensywnością starć

War-Sails_1
resize icon

System potyczek nie jest jednak wolny od problemów. W większych bitwach brakuje czasem czytelności sytuacji. Trudniej ocenić, kto kogo właśnie taranuje, a kto tylko próbuje zmienić kurs. Widać też momenty, w których AI realizuje plan w zbyt prosty sposób - ignoruje okazję na dobicie osłabionego przeciwnika albo bez sensu wystawia się na ogień. Mimo tego bazowe zasady są jasne, a model walki na morzu da się szybko zrozumieć i opanować. Na tym tle bardzo dobrze wypada wprowadzenie Nordów jako frakcji najsilniej związanej z nową zawartością. To wojsko budowane wokół ciężkiej walki w zwarciu, które idealnie pasuje do abordażu i starć na pokładzie. Nordowie nie są już tak przerysowani jak w Viking Conquest, ale za to lepiej współgrają z systemową naturą Bannerlorda. Działają mniej widowiskowo, a bardziej funkcjonalnie i są naturalnym wyborem dla graczy, którzy chcą wycisnąć maksimum z nowej osi rozgrywki.

Z rozszerzeniem równolegle wchodzi duża aktualizacja 1.3.4, która wyraźnie poszerza to, co oferuje podstawowy Bannerlord. To ważne, bo nawet jeśli ktoś nie pobierze od razu DLC (które kosztuje jednak całkiem sporo, bo 103 zł), sama łatka daje powód, żeby wrócić do gry. Najbardziej widocznym dodatkiem jest system skradania. Dostajemy zestaw konkretnych mechanik, wśród których strażnicy reagują na hałas, światło i ruch. Możemy ich odciągać od sojuszników, eliminować po cichu, a nawet chować ciała. Ucieczka z więzienia albo wejście do wrogiego miasta w przebraniu przestaje być krótką scenką. Staje się akcją, w której łatwo popełnić błąd i ponieść realne konsekwencje. Równolegle przebudowano dyplomację. Decyzje o wojnie, pokoju i płaceniu trybutów są teraz lepiej powiązane z sytuacją na mapie i relacjami między frakcjami. Gra rzadziej sprawia wrażenie, że konflikt pojawia się znikąd. Do tego dochodzi integracja handlu morskiego z lądowym: nowe szlaki, możliwość blokowania portów, ingerencja w logistykę przeciwnika. Losowe wydarzenia na mapie oraz system dezercji i formowania band z ocalałych po bitwach sprawiają, że świat żyje także po starciu, a nie tylko w jego trakcie.

War Sails_2
resize icon

Tryb Fast Mode jest odpowiedzią na zarzut, że wątki dynastyczne rozwijają się zbyt wolno. Przyspieszenie czasu sprawia, że starzenie się postaci, dziedziczenie i zmiany pokoleń wreszcie są czymś, co realnie widzimy w jednej kampanii. Dla części graczy będzie to po prostu wygodny sposób na przyspieszenie akcji, natomiast dla innych fajna opcja, żeby skupić się bardziej na historii rodu niż na jednym bohaterze. To nie przewraca gry do góry nogami, ale sensownie domyka pomysł, który Taleworlds sygnalizowało od początku. Przez lata Bannerlord był porównywany z Warbandem z łatką produkcji, która nie dowiozła własnego potencjału. Zestaw War Sails i patch 1.3.4 nie sprawi, że wszystkie wcześniejsze zarzuty znikną, ale po raz pierwszy wyraźnie widać obrany kierunek (w dodatku bardzo sensowny). Gra nie tylko dostaje nowe funkcje, ale zaczyna je łączyć w jedną całość. Od walki, przez dyplomację, po ekonomię i wątki rodowe.

War Sails rozwija koncepcję i podnosi atrakcyjność całej produkcji 

War Sails jest najmocniejsze tam, gdzie Bannerlord zawsze radził sobie najlepiej - w nieprzewidywalnych sytuacjach, których gra nie prowadzi graczy za rękę. Morskie starcia potrafią zacząć się spokojnym ustawieniem szyku, a skończyć pełnym bałaganem, w którym kilka statków łączy się mostami abordażowymi, załogi mieszają się ze sobą, a część oddziałów wpada do wody. Z takich akcji biorą się historie, które później krążą wśród społeczności i uważam, że to jest prawdziwa esencja Mount & Blade. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że War Sails nie jest dodatkiem idealnym. Widać błędy animacji, sytuacje, w których AI źle ocenia odległość czy zagrożenie oraz momenty, kiedy przejście z perspektywy dowódcy floty do walki na pokładzie nie jest pozbawione problemów (w postaci zachowania kamery czy nawet samych wojaków). Balans frakcji i styl walki na morzu też będzie wymagał kilku poprawek, bo łatwo się pogubić w tym chaosie.

Na to nakłada się typowy dla Bannerlorda problem z modami. Każda duża aktualizacja na chwilę rozwala kompatybilność popularnych paczek, a społeczność potrzebuje czasu, żeby wszystko poskładać. War Sails i patch 1.3.4 nie są wyjątkiem. Część graczy i tak poczeka, aż autorzy kluczowych modyfikacji powiedzą wprost, że nowa wersja jest bezpieczna. Mimo tych zastrzeżeń trudno sprowadzić War Sails do roli ciekawostki. To dodatek, który faktycznie zmienia sposób grania w Bannerlorda. Nagle nie jest ważne tylko to, jaką armię prowadzimy i które zamki oblegamy. Znaczenie ma również to, jakie porty blokujemy, które szlaki handlowe przejmujemy i jak wykorzystujemy morze do nacisku gospodarczego i militarnego. Calradia przestaje być światem zamkniętym na lądzie. Staje się pełniejszą mapą konfliktu.

War Sails korzysta z silnika Bannerlorda, ale rozwija go w bardzo ambitny sposób. Bitwy morskie wyglądają wyraźnie lepiej niż większość starć lądowych - woda reaguje na ruch okrętów, fale odbijają światło, a ogień rozprzestrzenia się po pokładach w sposób, który realnie wpływa na czytelność walki. Widać, że twórcy włożyli sporo pracy, żebyśmy zobaczyli duży przeskok w efektach cząsteczkowych i oświetleniu. Modele okrętów są szczegółowe i różnią się nie tylko sylwetką, ale i stylem wykonania zależnie od kultury, co widać szczególnie w nocnych starciach przy pochodniach. Od strony technicznej rozszerzenie radzi sobie poprawnie. Duże bitwy morskie potrafią obciążyć CPU, szczególnie gdy na ekrany wchodzą pożary i kilka flot jednocześnie, ale gra pozostaje płynna częściej niż można by oczekiwać po tak chaotycznych scenach. Pathfinding piechoty na pokładach bywa kapryśny, ale nie psuje ogólnego odbioru. Najważniejsze jest to, że mimo większej złożoności Bannerlord wciąż trzyma stabilne tempo i nie gubi klatek w kluczowych momentach, a to było jednym z głównych zagrożeń, jakie mogły pogrzebać całe DLC.

Na koniec dodam, że dodatek wprowadza też nową linię fabularną, która w przystępny sposób uczy mechanik morskich i prowadzi do starcia z konfederacją piratów. Towarzyszy temu zauważalna poprawa dźwięku - od realistycznych odgłosów morza po ścieżkę łączącą motywy nordyckie i śródziemnomorskie. Różne typy statków zachowują się inaczej zależnie od wiatru i fal, więc skład floty staje się równie ważny jak skład armii. Pogoda, sztormy i nowe szlaki handlowe mają wpływ na ekonomię i politykę, a nadbrzeżne miasta muszą bronić się przed piratami i blokadami, by utrzymać połączenia zaopatrzeniowe. Budowa okrętów zależy od kultury regionu i rozwoju osad, a zdobywanie statków i figureheadów dodaje grze element kolekcjonerski i prestiżowy. Bawiłem się bardzo dobrze i polecam ten dodatek każdemu miłośnikowi Bannerlorda, ale też i morskich bitew. 

Ocena - recenzja gry Mount & Blade II: Bannerlord

Atuty

  • Bitwy morskie są pełnoprawnym, mocno taktycznym systemem, który znacząco rozszerza sposób prowadzenia kampanii i daje graczowi realną kontrolę nad flotą, pozycjonowaniem i tempem starcia
  • Nowy region, frakcja Nordów oraz szlaki handlowe spójnie rozbudowują świat, wzmacniając klimat Calradii i dodając sensowną warstwę ekonomiczną oraz strategiczną
  • Integracja pogody, kierunku wiatru, fal i blokad portów zmienia nie tylko walkę, ale też logistykę i planowanie, dzięki czemu gra zyskuje nowy wymiar
  • Bardzo ładna grafika
  • Oprawa dźwiękowa pasuje do tego, co dzieje się na ekranie

Wady

  • Sztuczna inteligencja na morzu wciąż popełnia przewidywalne błędy w manewrowaniu i potrafi marnować przewagę taktyczną, co osłabia dynamikę starć
  • Niektóre mechaniki, zwłaszcza balans statków i część rozwiązań ekonomicznych, wymagają kolejnych łatek, aby w pełni wykorzystać potencjał dodatku
  • Duże bitwy morskie mogą generować problemy wydajnościowe i sporadyczne błędy animacji, szczególnie przy intensywnych scenach ognia i wielu jednostkach na pokładach

War Sails to największy krok naprzód w historii Bannerlorda. Zmienia Calradię z gry o lądowych konfliktach w pełną, trójwymiarową strategię wojny, handlu i ekspansji. Nadal wymaga szlifów, ale ambicje twórców są niepodważalne. To DLC, które można polecić każdemu, kto czuł, że w Bannerlord brakowało jednej, dużej rzeczy. Teraz ten element właśnie dopłynął do brzegu.

Maciej Zabłocki Strona autora
Swoją przygodę z recenzowaniem gier rozpoczął w 2005 roku. Z wykształcenia dziennikarz, ale zawodowo pracujący też w marketingu. Na PPE odpowiada głównie za testy sprzętów i dział tech. Gatunkowo uwielbia RPG, strategie i wyścigi. Uzależniony od codziennego czytania newsów i oglądania konferencji.
cropper