SKLEP
111V

Orwell, czyli największy koszmar Orwella

Jak daleko byś się posunął by zapobiec śmierci niewinnych? Czy zdecydowałbyś się na inwigilację życia prywatnego obywateli i manipulację dowodami celem odnalezienia sprawcy?

Orwell
  • Platformy:  PC 
  • Data premiery - Polska: Nie wydano
  • Nie
  • od lat 16 wulgarny język

Takie pytania stawia nam ta niezależna produkcja, wydana w 2016. Nie daje jednak na nie odpowiedzi, zależą one tylko i wyłącznie od sumienia gracza. W czasach, gdy krajami Europy Zachodniej raz za razem wstrząsają eksplozje, dylematy te pozstają szczególnie aktualne.

Orwell to system. Jego zadaniem jest umożliwienie wyszukiwania ludzi, którzy mogą stanowić zagrożenie dla totalitarnego systemu The Nation. Jednak, by uniknąć subiektywnego prowadzenia spraw, śledczy pochodzą spoza kraju, a ich lokalnym kontaktem jest doradca o kryptonimie Symes. To on przekazuje informacje policji i władzy. Te same, które znajdziesz.

A informacji do prześwietlenia jest pełno, gdyż już pierwszego dnia służby gracz dostaje niezwykle wymagające zadanie. Stolicą wstrząsa eksplozja bomby na Freedom Plaza, zabijając trzy osoby. Na miejscu zidentyfikowana zostaje kobieta oskarżona wcześniej o napaść na policjanta. Pozostaje zakasać rękawy i zabrać się do prześwietlania jej życia. Wraz z postępami sieć powiązań staje się coraz bardziej skomplikowana, podejrzanych przybywa, danych o nich również.

Celem uniknięcia totalnego pogubienia się w sieci powiązań, każdej ważniejszej osobie zostaje założony profil (za radosnego socjalizmu nazwalibyśmy to teczkami), w którym zawarte są znalezione informacje (zwane tu datachunks). Nie wszystkie są ważne dla śledztwa, a do tego niektóre wykluczają się nawzajem. Należy wybrać jedną z dwóch lub trzech opcji, które pokierują śledztwem dalej. Nie można jednak swojej decyzji cofnąć.

Szczęście w nieszczęściu, że gra nie wymusza zazwyczaj działania pod presją czasu, pozwalając na spokojnie zastanowić się, czy wybór jest dobry lub czy dana informacja jest niezbędna. Dodatkowo, w przeciwieństwie do gier Telltale, wybory w końcu mają znaczenie, a każda podjęta decyzja sprawiała, że gryzłem paznokcie, zastanawiając się, jakie konsekwencje przyniesie.

Skąd jednak zdobywa się datachunks? Możliwości śledcze są niezwykle rozbudowane. Akta policyjne, prywatne blogi, lokalny odpowiednik tablicy na Facebooku (zwany tu Timeline), strony internetowe. Poza pierwszym, wszystko jest niby dostępne dla mas. Jednak nie tylko. Gracz będzie też przeglądał wyciągi bankowe, podsłuchiwał rozmowy na chatach oraz telefoniczne, przechwytywał maile, a nawet przyjdzie czas na włamania na prywatne komputery i przeglądanie znajdujących się tam plików.

Oczywiście, wszystkie te czynności są uproszczone i nie musimy znać się na hackowaniu, by uzyskać dostęp. Wszystko to umożliwia system. Śledczy służy tu tylko do przepuszczania informacji przez sito wiarygodności. Wiem, że często powtarza się w moim tekście słowo „informacja”, jednak na niej ta gra się opiera.

Dane przekazane do systemu sprawią jednak, że nie raz zwątpimy, czy mamy prawo tego typu prywatne informacje udostępnić rządowi. Czy możemy ingerować w cudzą orientację seksualną? Czy wolno nam dodawać prywatne zdjęcia, przechowywane na dysku twardym? Wreszcie, czy nie posuwam się za daleko, usiłując uratować niewinnych?

Graficznie gra jest prosta, mamy interfejs naszego Orwella i wektorowe grafiki przedstawiające obrazy. Jednak, skromna oprawa idealnie pasuje do tego, czym ma być system (może za wyjątkiem portretów, które jednak zaburzają iluzję grzebania w prawdziwych życiach). Dodatkowo immersję ułatwia fakt, że wszystko ją buduje. Począwszy od interfejsu gry, poprzez wyświetlane komunikaty, aż po niezwykle autentycznie napisane dialogi.

Wszystkie rozmowy, które uda się przechwycić są naturalne. Pomimo mojej natury narzekacza nie znalazłem niczego, do czego mógłbym się przyczepić. No, może brak aktorów głosowych w rozmowach telefonicznych, ale to jednak indyk z dość ograniczonym budżetem. Zdecydowanie lepiej, że ich nie ma, aniżeli mieliby być to pierwsi lepsi z łapanki, którzy zepsuliby wrażenie autentyczności.

Za to nie mam na co narzekać w kwestii udźwiękowienia. Muzyka jest świetna, a zarazem nieinwazyjna. Wyjątkiem co do tej drugiej cechy są jednak dwie melodie. Pierwsza jest opcjonalna. Na stronie zespołu punkowego można odsłuchać utwór i nawet moim metalowym łbem poruszył. Druga uaktywnia się, gdy pojawią się jakieś kluczowe informacje. To fajny sposób zaakcentowania, że właśnie, mimo iż postać, w którą wciela się gracz, nie ruszyła się sprzed monitora, dokonała znacznych postępów.

Jednak nawet tak dopracowana produkcja ma swoje problemy. Do jej wad mogę zaliczyć czas jej trwania. Jeśli ktoś nie rozkminia za bardzo swoich decyzji, będzie w stanie ukończyć grę w jakieś trzy i pół do czterech godzin. Mi Steam zaliczył około pięć godzin na pierwsze przejście. Jednak przy ważniejszych dylematach spacerowałem po mieszkaniu, robiłem herbatę i zastanawiałem się na spokojnie.

Aczkolwiek było to pięć godzin zanurzenia w roli śledczego. W pewnym momencie (po jakichś piętnastu minutach gry) to było już moje śledztwo. Moim zadaniem stało się odkrycie sprawców zamachu nim znów stanie się coś złego. Czytałem artykuły totalnie nie związane z prowadzoną sprawą by poszerzyć swoją wiedzę o świecie. Cieszyłem się ze zwycięstw. Zastanawiałem, co by było gdybym daną informację ukrył przed władzami.

Gra podważyła też moją opinię na temat tego, co jest dozwolone w walce z terroryzmem. Nie obaliła go całkowicie, chociaż pod koniec sprawiła, iż miałem ogromny dylemat, co zrobić i czy czasami nie przesadziłem w tej wojnie. Niestety, zakończenie, które uzyskałem, pozostawiło mnie z uczuciem lekkiego niedosytu. Na szczęście można spokojnie podejść do rozgrywki ponownie i z rozmysłem podawać inne informacje, uzyskując jedną z czterech konkluzji.

To, czy gra Ci się, drogi czytelniku, spodoba, zależy od podejścia. Jeśli potrafisz się zanurzyć w świecie, jeśli uwielbiasz odgrywać rolę, stawiać przed sobą pytania o zasadność Twych czynów, jak najbardziej polecam. Jednak można również przez grę przemknąć bezmyślnie lub też po prostu nie znosić ścian tekstu, z jakimi ma się wciąż do czynienia, wtedy lepiej sobie odpuścić, nawet, jeśli zagadki logiczne się lubi.

Najłatwiej sprawdzić to samemu. Pierwszy z pięciu epizodów jest dostępny całkowicie za darmo. I ten jest, w mojej opinii, najsłabszy. Jeśli się spodoba, nie ma co żałować, kupować i grać, intryga tylko się zagęści. Jeśli nie, lepiej wydać te pieniądze na coś innego.

Tagi:

Werdykt
Graliśmy na: PC
  • + wciągająca, świetnie poprowadzona historia
  • + autentyczne dialogi
  • + świetna muzyka
  • + ciekawy styl graficzny
  • - styl graficzny portretów,
  • - okazjonalne przestoje w śledztwie wywołane przez pozornie nieistotne informacje
Anghell
Anghell Ze względu na konieczność bycia określonym typem odbiorcy, nie mogę postawić wyższej oceny. Jeśli od zawsze pociągała Cię praca detektywa, dodaj punkt, jeśli jednak nie, spokojnie możesz z jeden albo i ze dwa odjąć. Osobiście nie żałuję.
Oceń recenzję
+ +6 -

Miesięcznik PSX Extreme