Monster Hunter Rise

Monster Hunter Rise - recenzja gry. Wielka przygoda na PlayStation i Xboksach

Igor Chrzanowski | 17.01, 16:00

Monster Hunter Rise doskonale sprawdziło się na Nintendo Switch, ale czy mobilna formuła gry daje radę na dużych sprzętach pokroju PlayStation 5 czy Xbox Series X|S? O tym w naszej dzisiejszej recenzji!

Seria Monster Hunter długo była zamknięta tylko na konsolach Nintendo, gdzie co prawda święciła triumfy, ale nie tak wielkie jak po wkroczeniu na PS4, Xbox One i PC. Switchowcy dostali jednak swojego własnego Monster Huntera, który to na fali MH: World wzbił się wyżej niż jakakolwiek inna odsłona serii na sprzętach Big N. Teraz Rise powraca na dużych konsolach, ale czy "przenośny" charakter gry dobrze sprawdza się na PlayStation i Xboksach?

Monster Hunter Rise jest mniejsze od Monster Hunter World - i dobrze!

Monster Hunter Rise

Po fenomenalnej produkcji jaką bez wątpienia było Monster Hunter World, tutaj mamy do czynienia z dziełem nieco mniejszego formatu z nieco mniejszym budżetem i technologicznymi ograniczeniami powodowanymi oczywiście docelowym sprzętem, na jaki tworzona była gra. Ale czy to oznacza, że Rise jest gorszy od swojego poprzednia? Bynajmniej! To nadal naprawdę ogromna produkcja, która wciągnie was bez reszty na dobre 100 albo i 200 godzin, o ile pogodzicie się z graficznymi kompromisami. Bo nie ma się co oszukiwać, produkcja dedykowana Nintendo Switch nigdy nie będzie błyszczeć i powodować opadu szczęki na PlayStation 4, PS5, Xbox Series X|S, czy nawet Xbox One. 

Ale zakładam, że skoro już tu jesteście, macie to totalnie w nosie, bo pokochaliście samą markę za rozgrywkę i świat, a nie za to ile setek tysięcy trójkątów ma dany potwór. Capcom wycisnął konsoli swoich rodaków naprawdę wiele, ale usprawnienia graficzne na "dużych" konsolach nie sprawiają, że całość wygląda jakoś oszałamiająco lepiej. To po prostu przyzwoicie wyglądająca gra z ostrymi jak brzytwa teksturami w 4K i z tego co zauważyłem, bardzo stabilnych 60 klatkach na sekundę - przynajmniej na PS5. Naprawdę starałem się wymęczyć grę jak tylko mogłem i jakoś zmusić ją do ścięć, ale nie było żadnych zauważalnych dla oka spadków płynności. Jeśli chodzi o PS4 czy Xbox One tutaj trzeba się liczyć z mniejszymi wartościami, ale gra nie powinna sprawiać problemu past-genom. 

Monster Hunter Rise to idealna przekąska przed kolejną odsłoną marki

Monster Hunter Rise

Jeśli wcześniej graliście w Monster Hunter World, zapewne domyślacie się czego możecie spodziewać się po najnowszej produkcji Capcomu. W Monster Hunter Rise macie do dyspozycji aż 14 różnych rodzajów broni, 5 wielkich lokacji do odwiedzenia i dziesiątki gatunków potworów do ubicia. Należy mieć jednak na uwadze, że mapy w omawianej dziś produkcji bardziej pod kątem swojej skali przypominają poprzednie odsłony serii Monster Hunter, a więc są znacznie mniejsze i bardziej zorientowane na dostarczeniu nam jak najszybszej opcji dotarcia do konkretnego przeciwnik. To może być zatem duży plus dla tych, którzy czuli się przytłoczeni skalą MH World i dodatku Iceborn. 

Na szczęście skromniejsza skala przygody nie oznacza tego, że jest ona mniej epicka, bo nadal gdy pogoni was jakiś duży stwór, albo dwie bestie wdadzą się w pojedynek, jest to wręcz ucztą dla zmysłów każdego gracza. Nie ma tu zatem na co narzekać - oczywiście pod kątem rozgrywki, bo fabularnie tak jak to było od pierwszego Monster Huntera, recenzowana dziś produkcja leży i kwiczy. Ot jesteśmy łowcą i idziemy polować, bo coś tam ważnego dla mieszkańców się dzieje. Nic wielkiego, zwyczajny pretekst do zabawy, ale po tylu latach można by pokusić się o coś głębszego. To co mnie jednak delikatnie zawiodło w edycji na PlayStation 5 to dość mizerne wsparcie dla kontrolera DualSense - chciałbym móc bardziej poczuć pod palcem to, że macham ciężkim orężem, poczuć upadek z wysokości, czy jak wbijam się na plecy szalejącej bestyjki.

Monster Hunter Rise pochłonie cię na setki godzin

Niestety sporym błędem Capcomu jest to, że wrzuca nam na dzień dobry gołą "podstawkę" Monster Hunter Rise, obiecując premierę dodatku Sunbreak dopiero wiosną tego roku - zważywszy na to, że posiadacze Switcha i PC mogą cieszyć się nim już od dawna, to dość słaby ruch. Ale miejmy nadzieję, że DLC dostaniemy chociaż w jakiejś rozsądnej cenie. No dobra, ale czy zatem warto zakupić Monster Hunter Rise w wersji na konsole PlayStation i Xboksy? Zdecydowanie tak! To kawał fantastycznej produkcji, która być może nie jest tak "powalająca" wizualnie jak World, ale nadal dostarczy wam setek godzin doskonałej zabawy - zwłaszcza w 4K i 60 fps-ach

No chyba że chcecie zagrać w "pełne" doświadczenie jakie otrzymali gracze na innych sprzętach, wtedy poczekajcie na premierę rozszerzenia Sunbreak, bo nie ma co przepłacać za kupowanie gry i DLC osobno. 

Ocena - recenzja gry Monster Hunter Rise

Atuty

  • Świetna rozgrywka sprawdza się na wielkoformatowych konsolach
  • Mnóstwo zawartości do ogrania
  • 4K i 60 klatek robi robotę
  • Graficznie naprawdę daje rade, choć czuć tu Switchową genezę

Wady

  • Brak dodatku Sunbreak na start
  • Średnie wykorzystanie DualSense
Igor Chrzanowski

Igor Chrzanowski

Monster Hunter Rise wylądowało na dużych sprzętach i sprawdza się fantastycznie. Dla fanów serii pozycja obowiązkowa i dobra przegryzka przed kontynuacją Monster Hunter World.
Graliśmy na: PS5

Galeria

Komentarze (71)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper