Wednesday - Netflix

Wednesday (2022) – recenzja i opinia o serialu [Netflix]. Córka Addamsów kradnie show

Iza Łęcka | 19.11, 20:00

Biały kołnierzyk przy czarnej sukience, charakterystyczne warkoczyki i pochmurne spojrzenie – w ofercie Netflixa niebawem znajdzie się produkcja, która może zmrozić krew w żyłach, choć w gruncie rzeczy będzie także opowieścią o przyjaźni i poszukiwaniu własnej drogi. Jaka jest „Wednesday” w wizji Tima Burtona? Zapraszam do recenzji.

Stworzona przez Charlesa Samuela Addamsa Rodzina Addamsów na trwałe wpisała się do kanonu branży rozrywkowej, choć o tak klimatycznym ujęciu jej przygód, jak w filmach Barry'ego Sonnenfelda czy animacjach Hanna-Barbera, dawno możemy sobie powspominać i na pewno nie pomogą w tym ostatnie próby podejmowane przez twórców gier czy animacji z 2019 oraz 2021 roku. Kiedy więc Netflix wziął się za bary z kolejnym już popularnym IP i zaangażował do projektu twórców „Tajemnic Smallville”, „Spider-Mana 2” czy „Jestem numerem cztery” - Alfreda Gough i Milesa Millara – stało się jasne, że dopełnieniem obsady będzie charakterny i lubujący się w gotyckich klimatach reżyser. Kto więc jak nie ekstrawagancki w swej wizji i przekazie Tim Burton miałby się nie podjąć tego wyzwania? Nie było to jednak zadanie łatwe – w wielu wywiadach showrunnerzy podkreślali, że zwrócenie uwagi artysty było nie lada wyzwaniem. Scenariusz do pierwszego odcinka serialu skupiającego się na młodej Addamsównie okazał się na tyle wystarczający, a intryga tak spójnie stworzona, że Burton dołożył swoją cegiełkę do produkcji i wyreżyserował cztery odcinki.

Wednesday (2022) – recenzja serialu [Netflix]. Rodzinko Addamsów, gdzie jesteś?

Wednesday - Netflix - cała rodzinka

Wednesday nie jest już małą i upiorną dziewczynką torturującą swojego brata Pugsleya w zakamarkach rezydencji Addamsów. Jako dorastająca nastolatka, pomimo ogromnej niechęci, musi socjalizować się z innymi – pierwsze próby licealne spaliły na panewce i poskutkowały krwawymi scenami w trakcie treningu szkolnej drużyny pływackiej, dlatego Gomez i Morticia przy akompaniamencie dyrekcji szkoły (i nakazu sądowego) podjęli decyzję o umieszczeniu dziewczyny z piekła rodem w Nevermore Academy. Niewątpliwym plusem placówki jest jej nastawienie na tak nietypowych nastolatków, do jakich należy Wednesday, sporym minusem jest jednak fakt, że to szkoła, do której jej matka uczęszczała i w której była gwiazdą. Kiedy okazuje się, że do głosu dochodzą tajemnice z przeszłości, okoliczne miasteczko boryka się z atakiem przerażającej bestii, a uwaga policji coraz mocniej skupia się na wyrzutkach z nietypowej szkoły, gotycka księżniczka rozpoczyna śledztwo. W poznaniu prawdy nie będzie jednak sama...

Od pierwszych chwil w Nevermore Academy staje się jasne, kto będzie sprzymierzeńcem głównej bohaterki, a kto będzie tylko czyhał na jej wtopę i potknięcia – jednocześnie dobitnie przekonujemy się, że recenzowany serial jest w głównej mierze stworzony z myślą o dorastających widzach, dlatego oprócz całkiem interesującej intrygi, zbrodni i mroku typowego dla rodziny Addamsów, nie zabraknie takich kwestii jak przyjaźń, międzyuczniowska rywalizacja oraz pierwsze poważniejsze uczucia. Misją znajdującej się na odludziu szkoły z internatem jest skupienie najbardziej charakterystycznych i wyróżniających się spośród ludzi gatunków – wilkołaków, syren, wampirów czy istot magicznych. Założenia o akceptacji i wyzwalaniu potencjału wśród dziwaków mają się jednak nijak do podejścia wobec przerażającej i brutalnej córki Morticii, z którą dzieje się coś niepokojącego. Aż dziw bierze, że dziewczyna w warkoczykach jest takim wyzwaniem wychowawczym dla dyrektorki Larissy Weems, absolwentki szkoły, która przez lata wypełniała obowiązki zawodowe wśród najbardziej enigmatycznych istot. Ten wątek poniekąd nie pasuje do ogólnych postulatów placówki, ale wpisuje się w założenia scenariusza, według których Wednesday Addams brutalnie odstaje od reszty – nawet wykolejeńców.

W recenzowanej „Wednesday” od pierwszych ujęć wiadomo, że reżyserii wybranych odcinków podjął się Tim Burton. Scena z kroczącą przez kolorowy, mocno oświetlony korytarz liceum wydaje się niczym wycięta z „Edwarda nożycorękiego”. Pałający szczególnym umiłowaniem do mroku i gotyckiej atmosfery twórca wykorzystuje szereg typowych dla siebie zabiegów i nadaje główny ton serialu, czerpiąc nieco ze stylistyki „Harry'ego Pottera” i „Chilling Adventures of Sabrina”. Szkoda jedynie, że z racji przedstawionej historii, serial nie zyskał jeszcze więcej scen przemocy i brutalności. Po seansie śmiało dochodzę do wniosku, że intensywne starania o angaż Amerykanina były najlepszym co showrunnerzy mogli zrobić – nawet jeżeli produkcja momentami traci tempo i staje się przede wszystkim opowieścią dla nastolatków, wypełnioną słabo napisanymi wątkami miłosnymi, które nie dotrzymują kroku intrydze, jej podstawy, praca kamery i klimat okazują się pewnego rodzaju wybawieniem.

Wednesday (2022) – recenzja serialu [Netflix]. Ortega radzi sobie znakomicie

Wednesday - recenzja - Wednesday

Jenna Ortega naprawdę sprawnie poradziła sobie z wymagającą rolą. Nadal mając z tyłu głowy niezapomnianą kreację Christiny Ricci w filmie z 1991 roku, wielokrotnie przyłapywałam się na porównywaniu aktorek, co wydaje się nieco bez sensu. Wednesday według Ortegi jest inną postacią niż jej młodsza wersja, zdecydowanie bardziej współczesną. To bardzo zdystansowana, ale piekielnie inteligentna i przenikliwa młoda osoba, która ze wszystkich sił stroni od rówieśników – co mija się z celem, kiedy przyjdzie jej dzielić pokój mieszczący się na poddaszu wspólnie z pozytywnie nastawioną do świata Enid. Nastolatka jest wiecznie nadąsana, punktuje rozmówców niewybrednymi wypowiedziami, a w walce na argumenty nie ma sobie równych – dlatego też poznanie sekretów Nevermore jest dla niej tak intrygującym wyzwaniem. Ortega udźwignęła na barkach cały serial i za to należą się jej słowa uznania.

Mniej przychylnych określeń można jednak użyć wobec pozostałych członków rodziny Addamsów. Morticia i Gomez nadal nie mogą odwrócić od siebie wzroku i raz za razem okazują sobie uczucia, czym doprowadzają do szału młodszą przedstawicielkę rodu – Catherine Zeta-Jones i Luis Guzmán nie są jednak aktorami, którzy z pełnym zaangażowaniem i charyzmą nadają sens swoim postaciom. Przede wszystkim Addamsom brakuje pasji, scenarzyści stronili od zbyt wielu scen przedłużającej się namiętności, pozbawiając tę produkcję charakterystycznej cechy. Na szczęście aż tak często nie mamy do czynienia z Morticią i Gomezem, bo cała uwaga widzów musi skupić się na Wednesday.

Tym samym nie mogę powiedzieć, żeby recenzowana „Wednesday” była produkcją szczególnie dedykowaną fanom Rodziny Addamsów. Tak, serial w gruncie rzeczy czerpie z potencjału i klimatu opowieści o przerażającej, dziwnej rodzince, ale pomimo wszelkich starań w całości nie oddaje ekscentryczności bohaterów, ich zamiłowania do przemocy i czerni. Tak jak wspominałam wcześniej, poza pewnymi wyjątkami, nie mamy zbyt często do czynienia z wieloma członkami rodu, a ci starsi są tylko dodatkiem do głównego tematu. Jeżeli z wytęsknieniem i łezką w oku oczekiwaliście premiery serialu przedstawiającego Addamsów, to trochę obejdziecie się smakiem. Produkcja spełnia swoje zadanie, ale chce zadowolić wielu odbiorców, dlatego stroni od dogłębnej analizy genezy mrocznego rodu.

Wednesday (2022) – recenzja serialu [Netflix]. Interesująco i mrocznie, ale...

Recenzowana „Wednesday” zalicza kilka potknięć, ale w gruncie rzeczy jest serialem, który wciąga i chętnie się ogląda. Można było się spodziewać, że Alfred Gough i Miles Millar oddający pierwsze skrzypce upiornej, dorastającej córeczce Morticii i Gomeza nadają produkcji nieco innego klimatu, oddzielając go od oryginału – i tutaj nie powinniśmy mieć do tego żadnych pretensji. Czasami widz musi obejść się smakiem i odczuje, że po dawnej Rodzinie Addamsów zostało już wspomnienie, ale propozycja zgrabnie reżyserowana przez Burtona nieco wypełnia tę lukę – choć w innym stylu. Fani tej marki nie będą do końca zadowoleni, ale sądzę, że „Wednesday” nie została nakręcona w pełni z myślą o nich, a chodziło o wykorzystanie popularnego IP i rozszerzenie jego zakresu o kolejną grupę. Na szczęście jest szansa na kolejne odcinki, dlatego twórcy mogą przeanalizować pewne niedoróbki i dostarczyć jeszcze solidniejsze widowisko. Wciąż jednak będzie to serial dla nastolatków.

PS „Wednesday” zadebiutuje na Netflixie 23 listopada.

Atuty

  • Występ Jenny Ortegi,
  • Całkiem zwięźle i chwytliwie ujęta intryga,
  • Mroczny klimat miesza się ze stylem produkcji dla młodzieży,
  • Praca kamery, oświetlenie i sceny w pokoju Wednesday są ucztą dla oka,
  • Klimat szkoły Nevermore.

Wady

  • Fani Rodziny Addamsów nie będą do końca usatysfakcjonowani,
  • Morticia i Gomez w kreacji Catherine Zety-Jones i Luisa Guzmána nie są aż tak charyzmatyczni,
  • Twórcy ani przez chwilę nie wyjaśniają genezy szalonej rodzinki dziwolągów.
Iza Łęcka

Iza Łęcka

„Wednesday” nie podąża krok w krok za dziedzictwem Rodziny Addamsów, ale zgrabnie wprowadza młodych widzów w ten specyficzny świat. Tim Burton wywiązał się z zadania i stworzył podstawy pod jedną z ciekawszych produkcji dostępnych na Netflixie.

7,0

Komentarze (11)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper