Zostajemy przyzwani z ciemności do świata żywych poprzez pradawny rytuał i jesteśmy duchem zemsty, który się zwie Aragami. Mamy tylko jeden cel, musimy wyrżnąć w pień klan Kaiho, który wcześniej wyrżnął w pień klan Yamiko. Na nieszczęście agresorów rytuał przyzywania się udał więc bedziemy mieli spore pole do popisu. Już tutaj mamy pełny i całkowity zarys historii o co chodzi w przygodzie, dla mnie jest idealnie bo cóż lepszego można by wymyślić, mamy przyczynę, a oni mają skutek.

Zostajemy przyzwani do kraju kwitnącej wiśni więc jest już dobry i nastrojowy klimat. Nasza summonerka oprowadzi nas przez krótki tutorial, a ten jest nowatorski i bardzo interesujący. Warto wiedzieć,że nie mamy tu kolegów, jedynym naszym przyjacielem jest nasz cień, może to brzmi smutnie, ale wierzcie mi nie zamienilibyście go na nic innego, poza tym nie zdradza, nie krzywdzi i nie ubliża, kiedy nie mamy na to ochoty, nasz cień jest stały w uczuciach i daje nam sporo przywilejów i możliwości.

Podstawowy skill to Shadow Leap pozwala nam przejść przez zamknięte bramy i kraty bez konieczności szukania klucza, oraz daje nam możliwość wejścia na wyższe tereny i zabudowania coś jak linka z hakiem z Tenchu. Kolejny skill to Shadow Creation pozwala nam chwilowo tworzyć cień tam gdzie go nie ma a by się nam akurat przydał. Każda umiejętność zużywa nam mane, ale wystarczy wejść w objęcia cienia, aby nastąpił proces regeneracji.

Jeśli chodzi o system walki naszego ninja to jest bardzo uproszczony w stosunku do Tenchu, prawde mówiąc wogóle go nie ma bo jak zostaniemy zauważeni to nie mamy możliwości nawet pomachania kataną, a wojownicy światła wyciągają swoje słoneczne miecze i zabijają nas z jednego uderzenia, warto też wiedzieć, że miecze te mają atak dystansowy i nawet jak uciekamy to możemy oberwać w plecy ze świetlistego błysku, więc proponuje się dobrze ukrywać.

Na szczęscie w skradance brak dobrego systemu walki to żaden minus, choc w Tenchu obie te rzeczy są perfekcyjne i przydają się np. do walki z bossem lub jak ktoś nie lubi się skradać to może iść "na samuraia" i każdego zabić w otwartym pojedynku.

Sterowanie to  niestety nieporozumienie, nie mam pojęcia jak w skradance gdzie potrzebujemy długich wyczekiwań i szybkich reakcji mogło zabraknąć zwykłego skoku, nie mówię już o standardach ninja czyli podwójny skok, który pozwala dobrze wymierzyć miejsce lądowania tak aby znaleźć się na ramionach przeciwnika i wbić mu czysto katane w szyje. W praktyce to wygląda tak, że chowamy się za skrzynią, a gdy przeciwnik nas mija naturalnie chcemy ją przeskoczyć i go dopaść i tu zaczynają się schody, niestety nie mamy takiej opcji, trzeba grzecznie zawrócić i ominąć jeszcze dwie inne skrzynie, trzy beczki i kamyk grrrr. Opcja z zamianą w cień i pojawieniem się za skrzynią też sie nie sprawdza bo po pierwsze nie można wycelować celownikiem "za" jak stoimy "przed", a po drugie rzadko też tam znajduje się cień. Jest niby opcja dla zaawansowanych bo można zrobić cień na skrzyni "Shadow Creation" i wtedy sie na nią przenieść "Shadow Leap", ale dlaczego trzeba wykonać cały proces do którego musimy użyć połowy swoich umiejętności cienia i zmarnować całą mane, aby przeskoczyć głupią skrzynie? Po nierównościach terenu też praktycznie  nie da się poruszać, więc gdy szybko trzeba się schować to okazuje się że nasz ninja jest trochę upośledzony, nie da się ani skoczyć na dach, ani się tam teleportować bo mamy pecha i z tej strony dachu nie ma akurat cienia.

Całe szczęście, że przemierzając klimatyczne lokacje szybko przyzwyczajamy się do tych niedogodności i obmyślamy w głowie plan ataku uwzględniając już tą niemożność naszego ninja, amnezja pogłębia się też dzięki kolejnym rewelacyjnym umiejętnoscią takim jak zaznaczanie krukiem wszystkich przeciwników na widoku, mega przydatne pożeranie martwych ciał przez cień co sprawia że nikt nie znajdzie trupa, więc nie będzie alarmu, przyzywanie sobowtóra, niewidzialność czy śmiercionośne kunai. 

Ostatnia i bardzo ważna rzecz, czyli Stealth Kills, system jest prosty i nie trzeba godzinami trenować zabójstwa z dachu aby za każdym razem dobrze wymierzyć skok i w odpowiednim momencie wcisnąć atak by wyszedł piękny stealth kill, już na dachu  wciskamy atak i Aragami sam leci na oponenta sprawiając, że ma 100% skuteczności w zabójstwach z powietrza, w Tenchu to nigdy do końca nie było wiadomo czy się uda i zawsze była adranalina, zresztą From Software o adrenalinie to może pisac książki. Na szczęście samo zabijanie z ukrycia jest fajne i są różne sekwencje z każdej strony.

Podsumowując tytuł to powiem, że jest bardzo ciekawie, powoli poznajemy przeszłość bohaterów, a przy skradaniu to czasem trzeba się nieźle zastanowić jak przejść teren nie dając się zauważyć, a to jest plus, jesli chodzi o grafikę to jest podobna do rysowanego Prince of Persia czyli przyjemna dla oka, ale bez szału. Muza jest spokojna i nie drażni podczas podróży.

 

Recenzję przygotował: Sephiroth