Moje pierwsze wrażenia z XCOM 2 mogliście przeczytać w lutym. Edycja na konsole jest w zasadzie portem 1:1, więc tylko w odpowiednim, telegraficznym skrócie przedstawię najważniejsze cechy produkcji, a następnie zajmę się mięsem głównym, czyli wersją na PlayStation 4.

Tytuł to taktyczna strategia, w której naszym zadaniem jest pokonanie obcych. Twórcy tym razem jednak nie prezentują pięknej inwazji zielonych, bo ta już się dokonała. Gracze wcielają się w ruch oporu, który stara się pokonać zakamuflowanych wrogów. Agresorzy zdołali opanować całą Ziemię, dysponują najważniejszymi umysłami, a mieszkańcom oferują „spokojną rzeczywistość’. Jest to oczywiście propagandowe kłamstwo, bo rywale kontrolują każdy najmniejszy element życia społecznego upewniając się, że to ich prawda jest sprzedawana typowemu Kowalskiemu.

Walka o Ziemię rozpoczyna się ponownie

Nie są to najprzyjemniejsze realia, ale XCOM istnieje. Ponownie w grze wcielamy się w dowódcę, który za pomocą rekrutów musi odbudować bazę – ta znajduje się teraz na odgrzybionym statku kosmicznym – szkolić żołnierzy i walczyć o każdy najmniejszy skrawek planety. Sytuacja nie jest łatwa, bo akcja dzieje się 20 lat po wydarzeniach z XCOM: Enemy Within i w tym czasie przeciwnicy nauczyli się wielu nowych sztuczek, a dodatkowo wyszkolili kolejne maszkary. Szeregi Adventu – tak nazywa się wojsko rywali – są wsparte o mądrzejsze Sektoidy (wskrzeszają poległych i przejmują kontrolę nad naszą armią), Berserkerów (przerośnięte, agresywne i mocne bestie), Faceless (nowa wersja Thin Menów), Archony (silni dowódcy), Chryssalidzi (wyjątkowo mocna jednostka przy bliskim kontakcie), Mutony (mocniejsza wersja znanych rywali), czy też reklamowane na wszystkich zwiastunach Vipery (jaszczurko-ludzie).

Trudno w takich okolicznościach być optymistycznie nastawionym, ale ludzkość stara się przeciwstawić. Nasz oddział składający się zawsze z 4-6 wojaków wyrusza na kolejne misje, w trakcie których naszym zadaniem jest przykładowo wybicie wszystkich przeciwników, uratowanie ocalałych, czy po prostu zdobycie surowców. Rozgrywka to ponownie majstersztyk i zarazem najwyższa prezentowana jakość, bo starcia to taktyczna ekstaza. Każdy ruch żołnierzy należy planować, przewidywać pomysły przeciwników, a w dodatku pamiętać o wyznacznikach zadań. Przy wersji na komputery osobiste spędziłem wiele długich godzin i odnoszę wrażenie, że wersja na konsole jest odrobinę trudniejsza. Może jest to tylko i wyłącznie złudzenie, ale niech odpowiednią rekomendacją poziomu będzie fakt, że nawet facet po pięciokrotnym ukończeniu pozycji, w wersji konsolowej musiał się srogo namęczyć. Tak, ta gra jest piekielnie trudna, nie wybacza błędów i dzięki temu satysfakcja trafia do nas ze zdwojoną siłą. Oczywiście pomiędzy wyzwaniami musimy rozwijać bazę-statek-matkę, którą obserwujemy z przekroju – zdobyte surowce inwestujemy w rozwój, przygotowujemy przedmioty, szkolimy żołnierzy i szykujemy się na kolejne misje. Twórcy pozwalają na swobodne dostosowanie postaci, więc ponownie istnieje możliwość pełnej personalizacji żołnierzy (zmiana ich wyglądu, danych, czy koloru opancerzenia), a nie możemy jeszcze zapomnieć o umiejętnościach danych klas. Właśnie w tym miejscu pojawiają się niemal jedyne nowości dostępne od startu dla konsolowców – deweloperzy wrzucili do gry ponad 100 dodatkowych strojów, nowe bronie, pancerze, extra klasę postaci oraz nową misję… Pewnie byłby to spory skarb dla wszystkich fanów uniwersum, ale te wszystkie rozszerzenia były już wcześniej dostępne na komputerach osobistych. Tutaj po prostu zespół przeniósł wcześniej stworzone DLC.

XCOM 2 to jeden z nielicznych tytułów, do którego ciągle wracam z wielką radością. Jest to bez wątpienia zasługa deweloperów, bo to oni spędzili wiele długich nocy na dopracowaniu losowo generowanych misji. Jasne, że po pewnym momencie z łatwością dostrzegamy powtarzalność elementów na mapach, a liczba oponentów też nie rozszerza się przy każdym kolejnym podejściu, ale system sprawdza się na tyle, że słowa „nuda” nie wypada wypowiadać podczas dyskusji o tytule. W produkcję Firaxis Games gra się po prostu fantastycznie.

Problemy konsolowych braci

Można mieć jednak pewne zastrzeżenia do wersji konsolowej. Grając na PlayStation 4 wciąż świtały mi w głowie słowa twórców, którzy zapowiadając wersję na PC wspominali, że skupiają się wyłącznie na tej edycji, bo komputery osobiste są ich rodowodem. Na urządzeniu Sony trochę za często pojawiają się problemy z płynnością animacji – w przypadku gry taktycznej, w której spokojnie planujemy każdy ruch na polach, możemy pomyśleć i dopiero później decydować, nie jest to wielka niedogodność, bo spadki nie niszczą planów, ale psuja odbiór całości. Podobnie jest w przypadku grafiki, która została pogorszona względem „starszego” wydania, a w dodatku podczas rozgrywki natrafiłem na dziwne błędy ze znikającymi teksturami.

Te wady dzięki przyjemnej rozgrywce można przełknąć, jednak dużo większym problemem są zdecydowanie przydługie ekrany wczytywania. Mój zanotowany rekord wyniósł niespełna 3 minuty i nie tak to powinno wyglądać. Zespół miał wystarczająco dużo czasu na przystosowanie pozycji pod konsole, ale ten element po prostu zaniedbano. Wszystkie bugi powinny zostać załatane przez pierwsze aktualizacje, lecz w przypadku rocznych portów takie szczegóły trzeba dopracowywać już na starcie. Pierwsze wrażenie robi się tylko raz.

Na szczęście autorzy kolejny raz dobrze przenieśli realia swojej pozycji na kontroler. Od początku nie miałem problemów z opanowaniem żołnierzy, za każdym razem „trafiłem” kursorem w wyznaczone miejsce, czy po prostu z łatwością przeskakiwałem pomiędzy oddziałem. Mam w takim sposobie kontrolowania armii spore doświadczenie – system jest w sumie identyczny do tego znanego z wcześniejszych odsłon na poprzednią generację – więc ponownie z uśmiechem na pysku walczyłem o ludzkość.

Za każdym razem smakuje wyśmienicie

XCOM 2 na konsolach nie jest perfekcyjny, ale ponownie podczas wielogodzinnej walki o planetę pozwala zapomnieć o świecie. Nie jest łatwo, często trzeba opłakiwać śmierć swoich doświadczonych żołnierzy, jednak każda wykonana misja smakuje wybornie. To kawał świetnej gry i tylko trzeba żałować, że zespół nie zajął się odpowiednią, oczekiwaną przez fanów, optymalizacją wersji konsolowej. Czy mimo tych niedoróbek warto sięgać po tytuł? Zdecydowanie tak! Na PlayStation 4 i Xboksach One trudno znaleźć tak dobre taktyczne przyjemności, które wymęczą nawet największych weteranów serii…