Wargroove - recenzja gry. Advance Wars nie musi wracać z emerytury

Wargroove - recenzja gry. Advance Wars nie musi wracać z emerytury

Musiol | 18.02.2019, 14:00

Wargroove chciało od samego początku być godnym duchowym spadkobiercą serii Advance Wars. Ekipie Chucklefish udało się osiągnąć nie tylko to. Ich gra unosi brzemię serii Nintendo, ale też spokojnie radzi sobie jako osobny projekt.

Advance Wars jest jedną z najlepszych serii, jakie dało nam Nintendo. Niestety, od czasów Advance Wars: Dark Conflict (notabene, takiego sobie), nie doczekaliśmy się kontynuacji. Różni deweloperzy próbowali ożywić serię na swój sposób, ale wychodziło im to albo źle, albo tak sobie (Tiny Metal). Na horyzoncie majaczyło także Wargroove za którym stoi ekipa Chucklefish. Byłem co prawda zajarany grą od zapowiedzi, ale podchodziłem do niej z dystansem. Za dużo niespełnionych obietnic w świecie gier już widziałem.

Advance Wars? Znam, polecam...

Na szczęście, Wargroove oczekiwania spełnia i nawet było w stanie je przeskoczyć. To, co było siłą produkcji Intelligent Systems, czyli długa i wciągająca kampania, oferująca spore wyzwanie i nagradzająca metodyczne podejście po wcześniejszym zaplanowaniu całej akcji, znajduje się także i tutaj. Chucklefish dobrze wiedziało, co musi mieć gra inspirowana serią Nintendo, nie bawiąc się jednak w zrzynanie. Postawiono na inspirację, wprowadzając swoje pomysły na unowocześnienie gatunku. I to, w większości, się sprawdziło. Chociaż od pewnych błędów studio nie uciekło, ale z drugiej strony — otwarcie zapowiedziano listę nadchodzących zmian i po kolejnej aktualizacji, to co krytykuję w tej recenzji, prawdopodobnie zniknie.

Wargroove recenzja pc #1Wargroove recenzja pc #2

Zacznijmy jednak od podstaw. Wargroove jest grą strategiczną, nienależącą jednak do głównego nurtu opierającego się na budowaniu bazy i wysyłaniu jednostek na rywala. Rozgrywka toczy się na mapach średniego rozmiaru, podzielonych na kafelki. Dochód zapewniają nam budynki, które musimy przejąć (tych jest zazwyczaj kilka na mapie), a za budowę jednostek odpowiadają koszary/stocznia/wieża dla jednostek latających. Rozgrywka toczy się turowo i największe znaczenie ma tutaj odpowiednio dobrana taktyka oraz znajomość mocnych i słabych stron danych jednostek. Opcja zaspamowania nimi przeciwnika z powodu ograniczonych funduszy i zasięgu ruchu po prostu odpada.

Chucklefish postanowiło także pogrzebać u podstaw. Przejmowanie budynków, gdy te znajdują się w rękach wroga, wiąże się z atakiem i kontrą, przez co rozgrywka odpowiednio zwolniła. Po przejęciu, punkty życia budynku wynoszą połową wartości zdrowia jednostki przejmującej. Co ma spore znaczenie, gdy weźmiemy pod uwagę, że leczenie jednostek nie odbywa się automatycznie. W Advance Wars wystarczyło stać na budynku i ten nas leczył w nieskończoność. Tutaj każdorazowo nie dość, że ponosimy koszt finansowy, to jeszcze odbieramy punkty życia z budynku.

Zmianie za to nie uległa podstawa. Jednostki, które produkujemy, kosztują określoną liczbę złota, charakteryzują się mocnymi i słabymi stronami, oferując dodatkowe obrażenia po spełnieniu danych warunków. Wpływ na wytrzymałość ma także teren, na którym się znajdujemy oraz ewentualne umiejętności specjalne generałów, którzy biorą czynny udział w walkach. Tak jak w Advance Wars, generałowie są nad wyraz mocnymi, ale nie nieśmiertelnymi, jednostkami, które mogą korzystać ze specjalnego ataku po tym, jak naładujemy specjalny pasek. By zachować balans, każdy generał regeneruje pasek w innym tempie. Choć tutaj nie uniknięto wpadek i niektórzy są po prostu kompletnie zbędni ze swoimi atakami, a niektórzy wręcz przesadzeni w porównaniu do innych.

Miecz i magia zamiast czołgów i karabinów

Wargroove stawia na świat fantasy, oferujący różnorodność gatunkową, co ma przełożenie na walczące jednostki. I chociaż wszystkie te jednostki są humanoidalne, to jednak na tyle wyróżniające się, że wykreowany świat jest wiarygodny. Fabuła kręci się wokół świeżo upieczonej królowej Mercii, która po ataku Legionu Felheim na swoje tereny wyrusza w podróż mającą na celu zebranie sojuszników i odzyskanie tego, co zostało jej odebrane. Po drodze okazuje się, że za kulisami czai się starożytne zło, które ostatecznie musimy pokonać. Konstrukcja kampanii została dobrze wyważona i stopniowo rosnący poziom trudności dba o to, by gracz był przygotowany do późniejszych wyzwań.

Wargroove recenzja pc #3

W kampanii poza głównymi misjami, mamy także misje poboczne, w których poznajemy dodatkową historię na temat pobocznych dowódców, mogąc ich przy okazji odblokować w pozostałych trybach gry. A w tym aspekcie deweloperzy nam nie poskąpili. Dostajemy opcję rozgrywania zwykłych potyczek na ustalonych zasadach, mamy tryb Arcade, a także Puzzle, w których musimy rozwiązać postawiony przed nami problem. Każda z misji oceniana jest w trzygwiazdkowej skali, które mają później przełożenie na odblokowanie dodatkowej zawartości.

Poza tym gra oferuje nam rozbudowany edytor własnych map i scenariuszy, a także opcje pobierania ich z Sieci od innych graczy. Tutaj trochę nie rozumiem, dlaczego taką opcję ukryto w menu trybu dla wielu graczy, skoro gramy sami. Sam edytor jest prosty w obsłudze i nie wymaga wielkich kwalifikacji, by tworzyć własne mapy. Społeczność w trakcie niecałego miesiąca od premiery stworzyła już sporo interesujących kreacji, więc na brak zawartości nie powinniśmy narzekać. Deweloper także obiecuje wypuszczanie darmowych map w każdej większej aktualizacji. A jeśli znudzi nam się gra samemu, możemy wskoczyć w Sieć i pograć z innymi (a wkrótce po aktualizacji, będziemy mogli grać z innymi ludźmi przeciwko SI).

Gra (prawie) bez wad

Ekipie Chucklefish udało się stworzyć grę inspirowaną serią Advance Wars, która w wielu aspektach przewyższa oryginał. Pixelart, na który postawiono, jest miły dla oka i czytelny, animacje wypadają nad wyraz dobrze, a oprawa dźwiękowa spełnia swoją funkcję, pieszcząc uszy przyjemnymi brzmieniami. Poziom trudności wyważono w odpowiedni sposób, ale jeśli dla kogoś jest za trudno, to w opcjach może sobie przesunąć odpowiednie suwaki i cieszyć się znacznie łatwiejszą grą).

Wargroove recenzja pc #4Wargroove recenzja pc #5

Kampania to niecałe 20 godzin gry, do tego pozostałe tryby, zabawa edytorem... Wargroovewie jak przyciągnąć do siebie na dłużej i sprawić, że grający chce z tytułem spędzić więcej czasu, niż pierwotnie planował. I nawet nie przeszkadzają w tym drobne niedociągnięcia, które i tak mają zostać wkrótce połatane (szybszy ruch jednostek, lepsze pomijanie animacji). Jedyne co mocniej dokucza w dalszych segmentach gry to odrobinę oszukujące SI, które... widzi przez mgłę wojny, przez co ciągle ma nad nami przewagę. Cóż — nie można mieć wszystkiego.

Ocena - recenzja gry Wargroove

Atuty

  • Wciągająca i rozbudowana rozgrywka
  • Przyjemny dla oka i czytelny pixelart
  • Mnóstwo zawartości
  • Prosta w opanowaniu

Wady

  • SI czasami ma drobne problemy
  • Kilka niedociągnięć w balansie
Musiol

Musiol

Advance Wars doczekało się godnego spadkobiercy. Wargroove robi dobrze wszystko to, co powinno. Jeśli brakowało wam tego typu gry, to biegiem do sklepu.
Graliśmy na: PC

Komentarze (8)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper