Roger musiał upomnieć mnie, że zalegam z recenzją tego tytułu. Muszę przyznać, że robiłem to celowo. Głównie z braku słów. Sam dopominałem się o napisanie tekstu na temat tej niecodziennej produkcji autorstwa studia thatgamecompany. Przyznam wam szczerze – jest to dla mnie nie tyle nawet gra poprzedniej generacji, co wręcz najlepszy tytuł, w jaki grałem w całym moim życiu. Nie spodziewałem się jednak, że to właśnie w związku z tym tak trudno będzie mi wykrzesać jakikolwiek tekst na jej temat. Użyłem słowa "gra"? Przepraszam. To dzieło sztuki.

Najgorsze jest to, że opisywanie tu czegokolwiek wyrządzi jedynie Podróży szkodę i zmniejszy jej oddziaływanie na odbiorcę. Oto wędrowiec i bezkresna pustynia stojąca przed nim otworem. Na horyzoncie majaczy góra, z której świetlisty słup wzbija się ponad niebiosa. To wszystko co powinniście wiedzieć przed rozpoczęciem swojej własnej, indywidualnej wędrówki. Indywidualnej, bo tak naprawdę to dzieło zinterpretować można na wiele sposobów, a odczytanie go jest bezpośrednio zadaniem odbiorcy, a nie recenzenta. Dlatego umówmy się. Jeżeli masz zamiar wybrać się we własną Podróż, to...

Nie czytaj tego dalej

Podróż trwa zaledwie około dwie godziny. Czy jest to krótko? Nie. Wyobraźcie sobie dwie godziny wypełnione pięknem i emocjami, które wspólnie wydobywają z głębi duszy odbiorcy pytania odnośnie sensu istnienia i jego codziennej tułaczki. Dla mnie osobiście, ten tytuł jest doskonałą alegorią życia. Od poczęcia, gdy odkrywamy nieznane pustkowia rzeczywistości, przez upadki, kiedy zwiedzamy najgłębsze pieczary człowieczeństwa, a skończywszy na śmierci i być może nawet zbawieniu symbolizowanym przez ostateczne dotarcie do celu. Płakałem.

Ta gra to piękno podane w interaktywnej formie

Jak sam tytuł tej produkcji wskazuje, najważniejsza tutaj jest sama podróż, droga, wędrówka. W dziele tym nie ma głębokiej mechaniki, ale są doświadczenia. Pojedyncze, małe zagadki wtopione zostały w cały spójny obraz tego, co dzieje się na ekranie, przez co autorzy nie pozwalają nam poczuć się jakbyśm "grali w grę". A to złożymy magiczny most, to znowu gdzieś wskoczymy za pomocą szala pozwalającego nam delikatnie szybować. Nigdy jednak nie zatniemy na się na długie godziny z frustrującą łamigłówką. Twórcy wiedzieli, że to zepsułoby ich dzieło sztuki.

Największym urokiem Podróży są jednak ludzie. Obok ciebie, zupełnie jak w życiu, pojawią się również inni wędrowcy. Będą szli razem z tobą przez pewien czas, może przez całą grę, a może nagle po prostu znikną na zawsze. Podobnie jak osoby spotykane przez nas na drodze zwanej życiem - rodzina, przyjaciele, koledzy i koleżanki. Co najważniejsze nie porozmawiasz z nimi przy użyciu headsetu, ale porozumiesz się w bardzo ograniczony sposób za pomocą pewnych dźwięków. To doskonały zabieg podtrzymujący tajemniczą i mistyczną atmosferę produkcji i przy okazji pewne zabezpieczenie przed osobami, które psułyby jej odbiór innym.

Nie bez znaczenia jest również ścieżka dźwiękowa. Kompozytor Austin Wintory dokonał tutaj rzeczy niezwykle rzadko spotykanej. Udało mu się wytworzyć doskonały mariaż dźwięku z obrazem. Skomponowane przez niego utwory nie są jedynie piękną, epicką i chwytającą za serce ścieżką dźwiękową. One są unisonem dla akcji. Podkreślają go i nadają mu charakteru.

Idź na nowo

Od strony technicznej jest to remaster bardzo specyficzny. Przede wszystkim studio, które dokonało portu – Tricky Pixels, pokusiło się o dyskusyjne zmiany w oprawie. Nadal mamy oczywiście do czynienia z niezwykle baśniowym i magicznym stylem graficznym. Jest on jednak mocno wygładzony w stosunku do oryginału i znacznie bardziej ascetyczny. Najpierw rzucił się mi w oczy piasek, który w oryginale błyszczał odbijając promienie słoneczne. Tutaj połyskiwanie pojawia się znacznie większej odległości od bohatera, przez co wszystko wydaje się nieco bardziej kreskówkowe. Takich szczegółów jest o wiele więcej, jednak zauważą je jedynie osoby dobrze zaznajomione z pierwowzorem. Nie są one odbierane przeze mnie negatywnie. To jakby inne spojrzenie na tę samą sztukę.

Dla kogo jest Podróż? Absolutnie dla każdego. Uważam, że spróbować swoich sił w wędrówce powinien dosłownie każdy, choć rozumiem, że nie wszyscy odbiorą ją w podobny sposób. Tak samo, jak ja niekoniecznie potrafię zachwycić się baletem, bo jest on dla mnie niezrozumiały. Myślę jednak, że nawet osoby mniej wrażliwe na sztukę, odnajdą tutaj dwie, bardzo miło spędzone godziny. Inni odkryją w Podróży piękno, a jeszcze inni odnajdą w niej odbicie swojej drogi przez życie i zapłaczą razem ze mną.

Wyruszcie razem ze mną. Mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się choćby na chwilę.