Symulatory urosły w ostatnich latach z miana badziewiastych gier z kosza, do roli pełnoprawnych i poważanych tytułów w naszej branży, czego świetnym przykładem jest marka Farming Simulator - autorzy zaczynali dość skromnie, zaś dziś na ich tytuł rzucają się dosłownie setki tysięcy graczy z całego świata. Po dość długiej przerwie, seria powraca w zupełnie nowej odsłonie na konsolach stacjonarny oraz pecetach, ale czy dodatkowy rok czekania był tego wszystkiego wart?

Farming Simulator 22 - rozgrywka

Odpowiedź na to pytanie jest dość zawiła, albowiem zdania mogą być tutaj naprawdę podzielone i tak naprawdę w tym przypadku obie strony barykady mają dużo racji. Na pierwszy rzut oka oprócz grafiki i paru nowych elementów, Farming Simulator 22 praktycznie niczym nie różni się od swojego poprzednika sprzed paru lat, ale z drugiej strony im dłużej posiedzicie przy tej grze, im więcej włożycie w nią serca i swojego cennego czasu, tym bardziej zaczniecie go doceniać. Giants Software stworzyło bowiem produkcję dla prawdziwych miłośników swojej marki i to właśnie oni zauważą w niej najwięcej pozytywnych zmian.

Pierwszą nowością jaką napotkamy podczas obcowania z nowym Farmingiem jest dość zaawansowany kreator postaci, pozwalający nam na dobór naszej aparycji fizycznej oraz różnych części garderoby, gdzie możemy sięgnąć po zwyczajne ciuchy lub też po te markowe - Giants współpracuje z wieloma firmami. To pierwszy raz gdy możemy w tak zaawansowany sposób dopasować awatara do swoich potrzeb, więc deweloperzy naprawdę się nieźle postarali - choć wyczuwam, że w przyszłości zostaniemy zalani setkami DLC z nowymi fatałaszkami. Dalej możemy rozpocząć zabawę na jednej z trzech udostępnionych na premierę map - typowo amerykańskiego Elmcreek, stylizowanego na francuskie wsie i winnice Haut-Beyleron, a także górskiego Erlengratu. Każda z nich ma nieco inną charakterystykę pod kątem architektury terenu, rozłożenia sklepów i tym podobnych, ale w dużej mierze na każdej z nich można prowadzić farmę swoich marzeń bez żadnych ograniczeń.

Niestety tutaj ogromnie się zawiodłem, albowiem tak jak w poprzednich odsłonach, otaczający nas świat jest po prostu dramatycznie wręcz pusty, martwy i taki nijaki. Co prawda teraz przy trasie odwiedzimy stacje benzynowe, w miasteczku zobaczymy paru przechodniów, ale to zdecydowanie zbyt mało. Jak mam wczuć się w grę w 100%, skoro z fajnej rolniczej immersji wyrywa mnie co chwilę to, że żyję w post-apokalitycznym świecie gdzie wyginęło 99% światowej populacji? Serio, nawet ruch uliczny to jest 1 napotkany samochód na całą rundkę po wielkiej mapie. Co gorsza wciąż nie można wejść do żadnego z budynków, więc ani nie wyśpimy się w ładnym domku, ani nie odwiedzimy prowadzonej przez siebie piekarni. Nie twierdzę, że od razu wszędzie trzeba włazić z buciorami, ale fajnie byłoby móc odwiedzić chociaż kilka najważniejszych punktów na mapie. Sami przechodnie wciąż są zwykłymi łażącymi manekinami, niepotrafiącymi zrobić nic innego.

Farming Simulator 22 - maszyny

Farming Simulator 22 - uprawy i zwierzęta

No dobra, nie pastwmy się nad tym już tak bardzo - wiadomo, to poboczny element gry, ale naprawdę po 13 latach mogliby się tym fajnie zająć. Wróćmy zatem do tego co najważniejsze - naszych upraw i hodowli zwierzątek, bo to pod tym właśnie względem recenzowany dziś Farming Simulator 22 błyszczy najbardziej. Ekipa Giants Software dodała bowiem kilka nowych roślin jakie możemy zasadzić oraz pielęgnować, a co za tym idzie do gry dołączyła także cała paleta świeżych sprzętów dedykowanych takim atrakcjom. Wśród nowości znajdziemy zatem winogrona, oliwki oraz roślinę znaną jako sorgo, o której zapewne w życiu nie słyszeliście. Dzięki nim będziecie mogli wyprodukować winogronowy soczek (nie, wina nie da się zrobić - wynika to pewnie z ratingu PEGI, ESRB itd.), rodzynki, dobrej jakości oliwę z oliwek oraz nieco fajniejszą mąkę.

Niestety póki co do gry nie dodano pozostałych roślin, a więc takimi marchewkami czy inną celubą będą musieli zająć się modderzy, a jak dobrze wiemy, Farming Simulator słynie z doskonałych modyfikacji robionych przez stale rozrastającą się społeczność. Na duży plus warto też zaliczyć zupełnie nowe podejście do tematu zwierząt, albowiem w końcu są one zrealizowane na bardzo przyzwoitym i wysokim poziomie - mamy tu realistyczne kurki z kogutami, krowy, konie, owce, świnki, a nawet zupełnie nowe dla serii pszczoły! Jeśli zatem będziecie chcieli otworzyć wielgachną pasiekę, macie od teraz taką możliwość. Ponadto pokuszono się nawet o dziką faunę w postaci biegających tu i ówdzie sarenek.

Tak jak wspomniałem, jeśli usiądziecie do produkcji Giants Software na parę godzin, możecie nie zauważyć sporych zmian, ale im dalej w las tym więcej ciekawych nowości. Okazuje się bowiem, że w końcu w ramach podstawowej wersji gry, a nie w modach jak to było w FS19, dostaliśmy pełen roczny cykl pór roku, a co za tym idzie nasze uprawy możemy dopasowywać do panującej pogody, konkretnego miesiąca i warunków pogodowych. Jedne roślinki możemy posadzić tylko latem, inne jesienią i tak dalej.

Farming Simulator 22 - sieci produkcyjne

Tutaj przechodzimy do kolejnej bardzo ciekawej nowości w recenzowanym dziś Farmingu, którą jest system sieci produkcyjnych. Na czym to polega? Od teraz zamiast bawić się w pośredników, sami możemy postawić samowystarczalną wytwórnię najróżniejszych materiałów i dóbr konsumpcyjnych. Weźmy na ten przykład piekarnię. Kreując swoją farmę nastawiamy ją na produkcję zboża, którego ziarna przechowujemy w silosach. Z tych silosów bierzemy swoje zbiory i zawozimy je do naszego własnego młyna produkującego mąkę - budynek z czasem dostarcza nam tysiące litrów białego proszku, a my dalej przewozimy go do piekarni, która to z kolei wytwarza dzięki niej chlebek. Z gotowym pieczywem możemy ruszyć w świat i sprzedać je po wysokiej cenie na przykład w lokalnym spożywczaku. Takie same zasady tyczą się produkcji ciast, płatków śniadaniowych, soku winogronowego, drewna na meble, oleju czy nawet biogazu. Jest to dość droga inwestycja, ale po pewnym czasie na bank się zwróci, więc nie bójcie się eksperymentować i twórzcie własne rolnicze imperia.

Jeśli chcecie zautomatyzować ten proces, możecie wynająć tak zwanych pomocników, którzy to sterowani przez prosty system sztucznej inteligencji, załatwią za nas cały transport - od młyna do piekarni i z piekarni do sklepu. Zarobimy wtedy nieco mniej, ale całość zostanie perfekcyjnie zautomatyzowana. Jazda samemu po wykreowanych mapach nie daje tu bowiem takiej frajdy jak powinna i przewożenie towarów może skończyć się naszą niemałą frustracją. Żałuję, że od ostatniego Farming Simulator 19 nadal nie poprawiono modelu jazdy maszynami innymi niż ciągniki czy kombajny. Udostępnione dla naszego użytku pickupy czy wózki widłowe zdają się być lekkie jak piórko i wystarczy byle jaki ostrzejszy manewr na drodze, a pojazd poleci niczym Hot Wheels kopnięty przez wściekłego dzieciaka. Jeśli jesteście ciekawi jak absurdalne mogą wyjść z tego sytuację, możecie zajrzeć do naszej galerii lub zerknąć na przykładowy filmik, jaki udało mi się zarejestrować.

Reasumując Farming Simulator 22 jest naprawdę bardzo dużym krokiem na przód względem ostatniego Farminga 19, aczkolwiek nadal brakuje mu wielu szlifów w obszarach niezwiązanych z czystą uprawą i hodowlą zwierzątek. Fajnie byłoby w końcu doświadczyć żyjącego, interaktywnego świata, w którym można by zanurzyć na setki, jeśli nie tysiące godzin, no bo ile w końcu można żyć samym oraniem pola, co nie?