Od premiery Xboksów Series X|S minęło już kilka miesięcy, w trakcie których nie mogliśmy narzekać na brak ciekawych gier, jednak entuzjaści ekskluzywnych tytułów nie byli zbyt rozpieszczani przez zespoły Phila Spencera. Jak wiadomo wszystko zmieni się w następnych miesiącach, a recenzowany Microsoft Flight Simulator ma zapoczątkować dobre czasy dla wielu fanów Amerykanów. Po spędzeniu z tytułem kilku dni jestem pewien, że Asobo Studio nie oferuje pozycji dla każdego, jednak aktualnie jest to zdecydowanie najlepsza wizytówka nowych Xboksów. Czekaliśmy długo, ale było warto.

Microsoft Flight Simulator zapewnia... Znane wrażenia

Microsoft Flight Simulator – recenzja gry - Nowy Jork Central Park

Produkcja Asobo Studio już w zeszłym roku zebrała masę pochwał za edycję na komputery osobiste, lecz ja miałem spore wątpliwości, jak mogłaby działać i prezentować się produkcja na konsolach. Miałem okazję odbyć kilka rejsów na mocnym PC i nie wierzyłem, że tytuł zaoferowałby podobne doświadczenie na innych sprzętach. Wszystko jednak zmieniło się w momencie, gdy pobrałem pliki, siadłem przed telewizorem i chwyciłem w ręce kontroler. Microsoft Flight Simulator to zdumiewające doświadczenie, które jest napędzane przez najnowocześniejszą technologię giganta z Redmond.

Asobo Studio nie stworzyło zwykłej produkcji, bo choć Microsoft Flight Simulator oferuje klasyczny tryb offline, to jednak jest to wyłącznie dodatek, który można sprawdzić, lecz zdecydowanie warto uruchomić tytuł, będąc podłączonym do sieci oraz mając do dyspozycji stabilny i mocny internet. Tylko w takiej sytuacji możecie skorzystać z pełnego potencjału chmury – infrastruktura zapewnia dwa petabajty danych w czasie rzeczywistym. Niesamowitą ciekawostką jest fakt, że to pierwsza produkcja, która pokazuje tak wielki potencjał chmury Microsoftu – warto sprawdzić, jak symulator wygląda w trybie offline oraz online, ponieważ dzięki temu można zrozumieć siłę oferowanej przez korporację technologii.

Nie bez powodu wspomniałem wcześniej o rozgrywce na blaszaku, ponieważ konsolowa wersja Microsoft Flight Simulator zapewniła mi identyczne wrażenia w porównaniu z tym, co mógł mi dostarczyć znacznie droższy PC. Wszystko jest możliwe dzięki mądrej optymalizacji oraz czerpaniu z potencjału wspomnianej chmury. Ten tytuł jest zdecydowanie najpiękniejszą propozycją, w którą aktualnie możecie zagrać na Xboksach czy też PC – tutaj każda sesja potrafi zachwycić, ponieważ stale mamy okazję obserwować nowe, zapadające w pamięć widoki, które dla wielu będą niezwykłym doświadczeniem. Nie jest to jednak gra dla każdego i trzeba to mieć na uwadzę, ściągając ponad 100GB.

W Microsoft Flight Simulator każdy musi odwiedzić rodzinne strony

Microsoft Flight Simulator – recenzja gry - spokojny przelot

Nie będzie dużą przesadą, gdy napiszę, że pomimo wielu zalet Microsoft Flight Simulator jest na tyle specyficznym tytułem, że wielu odrzuci już na stracie. To symulator z krwi i kości, który nie oferuje wielogodzinnej historii, a pozwala na własną rękę odkrywać wszystkie uroki świata przedstawionego. Tutaj od początku możemy wybrać samolot, następnie ustawić kurs, korzystając z ponad 37 tysięcy dostępnych lotnisk, i rozpocząć zabawę – start nie należy do trudnych (gorzej z lądowaniem), ale bez problemu każdy zainteresowany wyruszy i rozpocznie pierwszy rejs. Gameplay jest bardzo relaksujący, jednak nie da się ukryć, że w tej propozycji wszystko zależy od nastawienia odbiorcy. Recenzowany Microsoft Flight Simulator zachwyca, ale równocześnie może wynudzić – wszystko zależy od oczekiwań.

Obowiązkowy lot? To w moim przypadku wystartowanie z Pyrzowic, by sprawdzić, jak odwzorowano chorzowskie kamienice. Nie będę ukrywał – Paryż to nie jest, jednak miło jest zobaczyć, że w pozycji Asobo Studio możemy sprawdzić dosłownie każde miejsce na świecie. Następnie odwiedziłem stolicę Francji, do której mam ogromny sentyment i zawsze chętnie wracam w to miejsce. W ostatnim roku nie miałem okazji zobaczyć okolicy kortów Rolanda Garrosa, lecz nieco wynagrodziła mi to pozycja Microsoftu. Później? Klasyk – zerknąłem na tereny Bawarii, przeleciałem nad Włochami, by podziwiać miasteczka i.. Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność, choć tutaj trudno mówić o wartkiej akcji, wielkich zwrotach akcji... Microsoft Flight Simulator oferuje wiele, ale sporo w tym wypadku zależy od inicjatywy gracza. Zdumiewające jest jednak to, z jaką dokładnością deweloperzy odwzorowali nasz świat – wszystko za sprawą fotogrametrii, uczenia maszynowego i pobierania danych z map. Szczerze mówiąc, aż dziwnie czułem się, oglądając pobliskie uliczki czy też sprawdzając tereny, które odwiedziłem na wakacjach. Rodzi to w pewien sposób surrealistyczne doświadczenie, lecz te drobne szczegóły są dobitnym potwierdzeniem, jak wielką pracę wykonali twórcy, oferując nowoczesny symulator.

Microsoft Flight Simulator – recenzja gry - kokpit

Zespół oczywiście nie proponuje wyłącznie zwykłych lotów. W menu możemy jeszcze zdecydować się na rozbudowane szkolenie lotnicze, dzięki któremu nauczymy się podstaw związanych z rozgrywką, a dodatkowo możemy wziąć udział w zawodach w lądowaniu oraz sprawdzić wyprawy w dzicz – mowa o lotach w odległe miejsca.

Mimo to mam wrażenie, że największym dodatkiem konsolowej wersji Microsoft Flight Simulator są zdecydowanie Loty Zapoznawcze, ponieważ nie musimy się martwić startem czy lądowaniem, a jesteśmy rzuceni na głęboką wodę i od razu rozkoszujemy się malowniczymi widokami. Deweloperzy umożliwiają podróż między innymi na Mount Everest, do Gizy, na Bora Bora, do Neapolu, Rio de Janeiro czy też Nowego Jorku... To tylko początek wyjątkowych podróży, ale mam wrażenie, że to właśnie od nich warto rozpocząć swoją przygodę z symulatorem, gdyż doświadczycie esencji pozycji – możecie podziwiać piękne i dopracowane miejsca.

Microsoft Flight Simulator to „żywa” produkcja

Microsoft Flight Simulator – recenzja gry - piękny widok

Nie bez powodu wspominam o „dopracowanych miejscach”, ponieważ w recenzowanym Microsoft Flight Simulator nie każdy teren jest równie urodziwy. Wersja na Xboksach Series X|S otrzymała wszystkie wcześniej przygotowane łatki, aktualizacje oraz płatne i bezpłatne dodatki. Warto od razu wskoczyć do menu i wybrać aktualizację świata – to kolejne ponad 30GB pobierania, ale będziecie mogli podziwiać znacznie bardziej dopracowaną Wielką Brytanię, Japonię czy też Stany Zjednoczone. Korporacja z Redmond chce rozwijać kolejne fragmenty świata, więc w przyszłości rozmiar gry będzie stale rozbudowywany, ale gracze mogą oczekiwać kolejnych dopracowanych widoków.

Jeśli miałbym na coś ponarzekać, mówiąc o konsolowym wydaniu, to muszę przyznać, że Microsoft Flight Simulator mógłby oferować przyjaźniejsze menu. Obecnie możemy korzystać z d-pada lub analoga, ale jestem pewien, że rozwiązanie mogło okazać się znacznie lepsze – tak by dostęp do wszystkich zakładek był płynniejszy. Gra, podobnie jak na PC, wczytuje się długo (około 2 minuty), ale zbawieniem jest Quick Resume, który pozwala błyskawicznie powrócić do produkcji – właśnie w takich tytułach rozwiązanie pokazuje swój najlepszy charakter. W zasadzie też nie można narzekać na długie loadingi, bowiem musimy pamiętać, że od razu wczytuje się cały świat, by następnie można było się cieszyć wszystkimi lokacjami bez jakichkolwiek ekranów wczytywania.

W przypadku wersji na Xboksa Series X doświadczyłem dość nietypowy błąd – choć trudno narzekać na obraz (4K) czy też płynność animacji (30 fps), od czasu do czasu przy dolatywaniu do większych miast pojawiało się chwilowe przycięcie obrazu. Wspomnianej niedogodności nie doświadczyłem na Xboksie Series S. Podejrzewam, że problemem jest właśnie zawartość w wyższej rozdzielczości (XSS oferuje rozgrywkę w 1080p), więc Asobo Studio musi popracować nad tym elementem w przypadku mocniejszej platformy. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że deweloperzy wyciągają z konsol oraz chmury cały potencjał. Tytuł zachwyca oprawą – niektórzy mogą narzekać na mniejszą płynność animacji, ale dobrą robotę wykonuje VRR, który pozwala znacząco przyspieszyć dynamikę na ekranie. Według ostatnich testów gra może działać nawet w 50-120 fps... I to jest znacząca różnica, którą poczują wyłącznie gracze posiadający odpowiednie telewizory.

Microsoft Flight Simulator na kontrolerze?

Microsoft Flight Simulator – recenzja gry - piramidy

Wielu moich znajomych widząc, że od zeszłego tygodnia sprawdzałem recenzowany Microsoft Flight Simulator zadawali mi jedno pytanie – czy ten tytuł może zainteresować osoby niezaznajomione z gatunkiem? Trudno w tym wypadku o jednoznaczną odpowiedź, bo pragnąc czerpać ze wszystkich uroków pozycji należy przejść szkolenie i później doświadczać gry na najbardziej realistycznych warunkach, ale szczerze? Zabawy nie brakuje nawet, gdy wskoczymy w samolot i skorzystamy z pomocy SI. Jeśli jednak zdecydujecie się zasięgnąć odrobinę wiedzy, to warto wspomnieć, że teraz samouczki zostały dopracowane – są krótsze i lepiej wyjaśniają ważne elementy produkcji.

Autorzy niezwykle mądrze dostosowują poziom trudności do naszych zdolności – jeżeli nie macie zielonego pojęcia o symulatorach, warto wypróbować chociażby Lotów Zapoznawczych, które przyzwoicie prezentują potencjał gry, ale oferują bardzo podstawowe atrakcje. Sterowanie zostało również odpowiednio przeniesione na kontroler – w trakcie rozgrywki nie miałem najmniejszego problemu z okiełznaniem gry na padzie. Znakomicie sprawdza się możliwość uczenia się o wszystkich maszynach – w grze znajdziecie wiele zróżnicowanych samolotów, które zapewniają odmienne doświadczenia podczas kontroli. W rezultacie mamy okazję nie tylko zwiedzać nowe miejsca, ale przede wszystkim sporą frajdę daje sprawdzanie następnych samolotów.

Bardzo mądrym posunięciem jest również zaznaczenie ważnych punktów w poszczególnych regionach – podczas swobodnego lotu zachęca to do modyfikacji kursu i odkrywania istotnych części na poszczególnych terenach. W recenzowanym Microsoft Flight Simulator możemy odkrywać świat, który na każdym kroku zdumiewa wyjątkowymi widokami – dobrze sprawdza się także zbieranie danych dotyczących pogody oraz pory dnia, przez co nawet odwiedzanie dobrze znanych lokacji może okazać się sporą atrakcją diametralnie zmieniającą odczucia.

Microsoft Flight Simulator to prawdziwy system seller... Choć nie dla wszystkich

Microsoft Flight Simulator – recenzja gry - Neapol

Nie odkryję Ameryki twierdząc, że Microsoft zawiódł, nie dostarczając na premierę nowych Xboksów odpowiednich gier, o czym nie omieszkałem wspomnieć w recenzji Xboksa Series X. Wierzę, że debiut Microsoft Flight Simulator rozpocznie „nowy początek” dla tej generacji, a Asobo Studio dostarczyło prawdziwe next-genowe doświadczenie. To nie jest produkcja dla każdego, a śmiem nawet twierdzić, że tytuł zainteresuje garstkę posiadaczy nowego sprzętu Amerykanów– nie ulega jednak wątpliwości, że tę pozycję trzeba sprawdzić. To niezaprzeczalnie niezwykłe doświadczenie, które powinno zapoczątkować dobre czasy dla wszystkich fanów marki Xbox.