Na wstępie pragnę wspomnieć, że nie jestem największym fanem gier snajperskich. Ustawianie się w dogodnej dla głównego bohatera pozycji, majstrowanie przy lunecie, spoglądanie na kierunek wiatru wpływającego na lot kuli... to nie była moja bajka. Sytuacja zmieniła się, gdy po bardzo nieudanym Sniper: Ghost Warrior 3, podtrzymującym moje negatywne zdanie o tego typu gier, mogłem zapoznać się z Sniper: Ghost Warrior Contracts, którego do dzisiaj bardzo dobrze wspominam. Jak CI Games poradziło sobie z Sniper Ghost Warrior Contracts 2? Tego dowiecie się w dalszej części recenzji.

Najnowsza produkcja od polskich deweloperów przenosi nas ze skutej lodem Syberii na tereny Libanu i Syrii. Większość czasu spędzamy na opustoszałych pustyniach, w których nie brakuje walących się budynków i przejętych przez wrogie oddziały osad "przemeblowane" w punkty kontrolne nieprzyjaciół. W trakcie rozgrywki natkniemy się także na zalane jaskinie lub zalesione miejscówki, ale trzeba jasno sobie powiedzieć, że jest ich zdecydowanie mniej, ponieważ cztery z sześciu dostępnych map (jedna z nich skupia się jedynie na samouczku) to te będące zasypane piaskiem po brzegi.

Raven, zgłoś się!

Sniper Ghost Warrior Contracts 2 - recenzja gry. Ciche zabójstwo

Fabuła w Sniper Ghost Warrior Contracts 2 pozwala zainteresowanym wskoczyć w buty Ravena, wykwalifikowanego snajpera, który zostaje zatrudniony przez nieznaną organizację do zaprowadzenia ładu i porządku na wyżej wspomnianych terenach. Przez ostatnie wydarzenia na Libanie i Syrii, władzę przejęła okrutna osoba, którą najpierw trzeba osłabić, poprzez eliminowanie jej popleczników i niszczenie farm produkujących surowce potrzebne wrogim żołnierzom, a dopiero potem zadać jej decydujący cios. Scenariusz jest bardzo oklepany i przewidywalny, próżno szukać tutaj jakichkolwiek barwnych postaci i odnoszę wrażenie, że został on zaimplementowany tylko po to, abyśmy ciągle mieli jakiś cel.

Cele - na szczęście - nie sprowadzają się jedynie do udania się do punktu A i zabicia swojego największego wroga uprzednio pozbywając się jego mięsa armatniego. Produkcja od rodzimych twórców zmusza nas także do wykonywania innych rzeczy, takich jak niszczenie pomp naftowych poprzez rozwalenie bezpieczników, niszczenie anten satelitarnych, czy nawet eskortowanie przechwyconego przez wrogie oddziały więźnia działającego na rzecz organizacji, z którą współpracuje Raven. 

Różnorodność występuje również w mapach, na które trafiamy, przez co nie odczuwamy, iż rozgrywka jest żmudna i powtarzająca się. Każda z nich oferuje coś innego, a zwiedzanie ich jest naprawdę przyjemne - zważywszy na to, że CI Games przygotowało w Sniper Ghost Warrior Contracts 2 wiele wyzwań testujących nasze umiejętności, z naciskiem na cierpliwość i celność, łowów skupiających się na zabiciu dodatkowych, ukrywających się na pół-otwartych terenach "grubszych" oponentów, jak i elementów kolekcjonerskich, lecz te - niestety - nie pogłębiają historii fabularnej.

Będąc już przy wyzwaniach, warto wspomnieć, że ich wykonywanie jest sowicie wynagradzane. Przykładowo, za cięższe do zrealizowania zadanie typu: zabij wszystkich wrogów w osadzie bez wszczynania alarmu, otrzymamy (pomijając pokaźne sumki pieniędzy) od 3 do aż 5 punktów umiejętności. Za coś lżejszego typu: podczas całego kontraktu zabij 10 wrogów strzałem w głowę, otrzymamy już jedynie 1 lub 2 punkty umiejętności. Opcjonalnych aktywności na mapie jest sporo, i co ważne, nie można ich wszystkich ukończyć za jednym razem, więc jeśli ktoś z Was będzie miał ochotę wymaksować recenzowany dzisiaj tytuł, każdą mapę będzie musiał ukończyć minimum dwukrotnie.

Tytuł dla każdego?

Sniper Ghost Warrior Contracts 2 - recenzja gry. Infiltracja celu

Regrywalność w Sniper Ghost Warrior Contracts 2 jest spora, ale nie warto martwić się żmudnością w trakcie powtarzania niektórych map w celu - tak jak napisałem wyżej - ukończenia pozostałych wyzwań. Przy pierwszym podejściu odblokowujemy specjalne punkty kontrolne, dzięki którym bez jakichkolwiek problemów przedostaniemy się do interesującego nas punktu bez przymusu eliminowania wrogów w poprzedzających go bazach nieprzyjaciół.

Do tej pory nie udało mi się ukończyć wszystkich wyzwań, ale za to zdobyłem każdy przedmiot kolekcjonerski - napisy końcowe ujrzałem po 13 godzinach rozgrywki, ale myślę, że licznik spokojnie przekroczy wartość "15", gdy w niedalekiej przyszłości zainteresuje się eliminacją swoich celów na inne sposoby. Samo przejście gry bez interesowania się aktywnościami nieobowiązkowymi w moim odczuciu zajmuje mniej więcej 7/8 godzin, co jest naprawdę dobrym wynikiem patrząc na cenę Sniper Ghost Warrior Contracts 2, wynoszącą jedynie 100 złotych.

Po wspomnieniu o nagrodach płynących z wyzwań, grzechem byłoby nie wspomnieć o drzewkach umiejętności. Jest ich łącznie cztery i każde z nich skupia się na czymś innym - jedno na walce w zwarciu, drugie na skradaniu, trzecie na gadżetach, a ostatnie na wieżyczce i dronie. Jeśli mamy zamiar skupiać się na otwartej walce, warto zwiększyć ilość amunicji przechowywanej w sakwie i zakupić pancerz niwelujący obrażenia. W przypadku cichego podejścia zalecane jest zmniejszenie hałasu wydawanego przez Ravena w trakcie skradania się, umożliwienie wykonywania podwójnej eliminacji i zainteresowanie się zakupem zatrutych strzałek w dronie. Jest tego naprawdę sporo i tylko od nas zależy, jaki styl rozgrywki przyjmie główny bohater recenzowanej produkcji.

Styl rozgrywki

Sniper Ghost Warrior Contracts 2 - recenzja gry. Misja w nocy

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku gadżetów. O ile zalecane jest mieć zawsze pod ręką apteczki, tak drugi i trzeci slot na dodatkowy przedmiot to kwestia gustu. Możemy wyposażyć się w chociażby wymieniony wyżej dron, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby nieść ze sobą zastrzyk zwiększający wytrzymałość, granat odłamkowy/ogłuszający potrafiący przetrzebić linię wroga, czy nigdy nie mylącą się wieżyczkę snajperską. Do wyboru, do koloru - jedyne ograniczenie to pieniądze, bo odblokowanie danej rzeczy trochę kosztuje, więc warto na początku zabawy przemyśleć, jakie itemy będą pasować do naszego stylu rozgrywki.

W recenzowanym Sniper Ghost Warrior Contracts 2 nie brakuje również kilku rodzajów broni. Te główne, czyli karabiny snajperskie, dzielą się na lekkie, średnie i ciężkie. Te pierwsze potrafią strzelać bardzo szybko, lecz ich obrażenia są małe - podobnie zresztą jak dalekosiężność lunety. Średnie to miszmasz lekkich i ciężkich, ponieważ te ostatnie są przystosowane pod bardzo dalekie dystanse i posiadają naboje tak grubego kalibru, że jednym strzałem możemy zabić trzech wrogów na raz. Oczywiście mamy tutaj do czynienia z modyfikowaniem swoich giwer, ale nie ma szans, aby z lekkiego karabinu snajperskiego zrobić nagle ten ciężki, zmieniając rodzaj naboi i lunetę, a pozostawiając na swoim miejscu chociażby magazynek, który można wymienić w zabójczo szybkim tempie.

Oprócz snajperek, do dyspozycji oddano nam pistolety, karabiny szturmowe i strzelby. Nie jest ich dużo, ale w przypadku niechcianego alarmu, mocno się przydają. To tylko kolejne potwierdzenie, że Sniper Ghost Warrior Contracts 2 jest przystępny dla każdego gracza, bo jeśli ktoś pragnie zrobić ogromną zadymę, może złapać w dłoń szybkostrzelną broń i niczym rambo, eliminować stojących na drodze do celu wrogów. Tak naprawdę, jedynie przy zajmowaniu się grubymi rybami musimy korzystać z karabinu snajperskiego, bo większość z nich znajduje się właśnie w oddalonych od nas nawet o kilometr osadach/bunkrach.

X-Ray wciska w fotel

Sniper Ghost Warrior Contracts 2 - recenzja gry. Celowanie do wroga

Na sam koniec zostawiłem wisienkę na torcie, czyli sam model strzelania. Jest on zadowalający i zmusza nas niemalże przez cały czas do manewrowania przybliżaniem lunety i ustawianiem odpowiedniego podwyższenia. Im dalej znajduje się wróg, tym więcej rzeczy musimy skalibrować, aby mieć jak największą szansę na oddanie celnego strzału. Na strzelcu i doświadczonym strzelcu (czyli odpowiednio niskim i średnim poziomie trudności) pomaga nam w tym specjalna kropka automatycznie pokazująca, po zanalizowaniu kierunku wiatru, gdzie wyląduje wystrzelony właśnie w tym momencie nabój. Na trudnym lub hardkorowym poziomie trudności już jej nie ma i to do nas należy zadanie skupiające się na obliczeniu toru lotu, który pokona nasza kula.

Satysfakcja z oddania celnego strzału jest przeogromna. W Sniper Ghost Warrior Contracts 2 znajdziemy kamerę pośmiertną, która świetnie ukazuje oderwane kończyny wroga - gdy pierwszy raz ją zauważyłem, wierzcie lub nie, ugryzłem się w pięść z wrażenia. Co natomiast najważniejsze, nie jest ona przesadzona, więc nie pokazuje się przy każdym "hedszocie", ale gwarantuję Wam, że nigdy o niej nie zapomnicie.

Jak wypada kwestia optymalizacji? Przy robiących spore wrażenie pustynnych i zalesionych terenach mój komputer osobisty, wyposażony w GTX 1080, i5 8600K oraz 16 GB RAM-u, dawał radę w rozdzielczości 1440p (75 FPS-ów) na ustawieniach średnio-wysokich. Rzadko dławił się, a jeśli już, to szczególnie wtedy, gdy analizowałem za pomocą lunety (55-60 FPS-ów) oddalone ode mnie na mniej więcej kilometr lokacje. Lekko wybijało mnie to z rytmu, ale ogólnie rzecz biorąc, rozgrywka była płynna i pozbawiona jakichkolwiek błędów krytycznych. Jedyne, bardzo dziwne w moim odczuciu, spadki z 75 do nawet 40 klatek na sekundę były widoczne przy niebieskich punktach kontrolnych, przy których zdawaliśmy raport z misji. Myślę, że zostanie to poprawione w jednym z popremierowych patchy, bo widać gołym okiem, że jest to swego rodzaju mały błąd w kodzie.

Sniper Ghost Warrior Contracts 2 - czy warto?

Podsumowując - Sniper Ghost Warrior Contracts 2 to bardzo porządna, a na dodatek przystępna dla każdego produkcja. Ma ona oczywiście parę pomniejszych bolączek, ale cieszy fakt, że CI Games udało się podnieść po porażce, jakim był "trzeci" snajper. Gdyby w ich najnowszej pozycji znalazła się lepsza historia, ocena na pewno byłaby większa, ponieważ do modelu strzelania, modyfikacji giwer, projektu map, oprawy wizualnej i dźwiękowej oraz pokochanej przeze mnie kamery pośmiertnej nie można się przyczepić. Patrząc na niską cenę rodzimej pozycji, warto dać jej szansę.