Po świetnym, najnowszym projekcie Briana Fargo, przyszedł czas na jego rozbudowę. Dokładnie trzy dni temu, czyli tuż przed kończącym się właśnie weekendem, na rynku pojawiło się pierwsze, oficjalne rozszerzenie do Wasteland 3, które zostało zatytułowane "The Battle of Steeltown". Czy deweloperzy ze studia należącego już do Microsoftu - InXile Entertainment - podołali zadaniu i dobrze rozbudowali przygodę? Tego dowiecie się czytając poniższą recenzję.

Walka o swoje

Wasteland 3: The Battle of Steeltown - recenzja dodatku - walka w fabryce

Fabuła dodatku skupia się, jak sama nazwa wskazuje, na walce o miasto Steeltown, które zmaga się ze sporymi problemami. To właśnie w nim znajduje się ogromna fabryka produkująca gadżety, bronie, pancerze i wiele więcej tego typu przedmiotów dla naszego przełożonego, patriarchy Kolorado. Los chciał, że dostawy zostały wstrzymane, a skute lodem Kolorado przez ich niedobór jest odkryte na ataki ze strony grup przestępczych szukających lepszego wyposażenia i miejsca, w którym mogliby się ogrzać. W końcu mamy tutaj do czynienia ze skutym lodem Kolorado, które nie bierze jeńców.

W wir wydarzeń możemy rzucić się dopiero wtedy, gdy recenzowane DLC pojawi się w naszym dzienniku. Dzieje się tak wtedy, gdy uzyskamy już dostęp do kwatery głównej strażników. Jego zalecany poziom wynosi "11", więc przed przystąpieniem do bitwy o Steeltown, przedstawiającej konflikt między rządzącymi żelazną ręką dowódców a wymęczonymi robotnikami, musimy wykonać minimum kilka zadań pobocznych i ukończyć minimum jeden wątek główny. Jeśli podstawkę mamy już za sobą, wystarczy wczytać jeden z ostatnich zapisów i wsiąść do swojego pojazdu, a następnie udać się do wskazanego miejsca na mapie.

Skoro wspomniałem już o scenariuszu dodatku do Wasteland 3, muszę powiedzieć, że jest on przewidywalny, lecz jednocześnie nienużący. Mamy tutaj do czynienia z trochę oklepanym, powielanym schematem, ale mimo to - bawiłem się bardzo dobrze przemierzając zanieczyszczoną odpadami fabrykę. Spora w tym zasługa zadań pobocznych, które stoją na tak samo wysokim poziomie, jak w głównej przygodzie.

Wybory w Wasteland 3: The Battle of Steeltown odgrywają sporą rolę - oprócz typowych decyzji podejmowanych w trakcie dialogów, trzeba zwrócić także uwagę na ruchy wykonywane na arenach, bo udanie się do miejsca X może rozzłościć naszego sojusznika, który prosił nas, aby tego nie robić. System ten jest identyczny, jak z podstawki, więc jeśli ktoś ma ochotę, to rzeczone DLC może ukończyć nawet trzy razy.

Zmiany i nowości

Wasteland 3: The Battle of Steeltown - recenzja dodatku - rynek

Pod względem graficznym, odnoszę wrażenie, że rzeczony dodatek prezentuje się minimalnie gorzej od zaśnieżonych, zabagnionych, czy zakrwawionych terenów z Wasteland 3. Nie mogę jednak powiedzieć, że gra prezentuje się źle, bo ilość detali, jak na turowego RPG-a, wciska w fotel (zachęcam do zerknięcia na zrzuty ekranu pod metryczką) - po prostu fabryka nie urzekła mnie tak, jak chociażby lokacje wymienione jedno zdanie wcześniej.

W trakcie ogrywania Wasteland 3: The Battle of Steeltown możemy korzystać z dodatkowych rodzajów broni, co jest wytłumaczone fabularnie. Co jednak najciekawsze, jest to zintegrowane z podstawką, więc możemy z nich korzystać wedle uznania wykonując inne misje niewchodzące w skład rozszerzenia. To samo tyczy się nowych, niespotkanych dotąd efektów specjalnych nakładanych na przeciwników.

Na sam koniec pragnę wspomnieć, że jedno przejście dodatku z wykonaniem wszystkich zadań pobocznych zajęło mi mniej więcej 6-7 godzin, więc jest to w moim odczuciu odpowiednia długość zabawy za cenę 58 zł (patrząc na oficjalny sklep Microsoftu) - zważywszy na to, że tak jak wspomniałem wyżej, bitwę o Steeltown można przeżyć nawet trzykrotnie, dokonując przy tym innych wyborów.

Wasteland 3: The Battle of Steeltown - brać?

Czy warto zakupić Wasteland 3: The Battle of Steeltown? To bardzo ciężka decyzja, bo pierwszy narracyjny dodatek do Wasteland 3 nie jest w żadnym stopniu innowacyjny, ani nie jest wymagany do poznania w pełni głównego wątku fabularnego. Zainteresować się nim powinny przede wszystkim osoby mające grę jeszcze przed sobą, bo dodaje on nowe bronie, efekty nakładane na wrogów i sojuszników, jak i tereny, które w każdym momencie możemy odwiedzić. Osobiście cieszę się, że mogłem przeżyć kolejną historię w tytule od Briana Fargo.