Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 06.10.2020
Baldur's Gate 3 - testujemy grę Larian Studios. Mokry sen fanów klasycznych RPG-ów
3338V

Baldur's Gate 3 - testujemy grę Larian Studios. Mokry sen fanów klasycznych RPG-ów

Miałem okazję zagrać przedpremierowo w Baldur's Gate 3. Jak prezentuje się najnowsza odsłona kultowej serii, nad którą pieczę sprawuje, znane studio z serii Divinity: Original Sin, Larian? Zerknijcie do moich wrażeń w rozwinięciu.

Od dzisiaj możecie grać w najciekawszego, tuż obok Wasteland 3, tegorocznego klasycznego RPG-a, jakim jest pełnoprawna trzecia część kultowego cyklu zapoczątkowanego przez BioWare - Baldur's Gate III. Larian Studios, czyli osoby sprawujące pieczę nad jakże ważnym projektem postanowili, podobnie zresztą jak z poprzednim tytułem, umożliwić zainteresowanym przetestowanie swojej gry w ramach wczesnego dostępu, obejmującego - co przede wszystkim warto zaznaczyć - pierwszy akt fabuły, 80 starć z przeciwnikami, prawie 150 zaklęć, a także 46 tysięcy tekstów dialogowych, co jak na Early Access jest naprawdę sporo. 

Łupieżcy Umysłu atakują!

Belgijscy deweloperzy zaznaczyli, że przejście pierwszego aktu powinno zająć od 20 do 25 godzin rozgrywki, w zależności od tego, w jaki sposób gramy - czy pomijamy dialogi po przeczytaniu ich na dolnym pasku, a także czy wykonujemy zadania opcjonalne (je akurat trudno pomijać ze względu na to, że bez nich nie rozwiniemy swoich bohaterów, co koniec końców sprawia, że nie potrafimy przebrnąć przez jedną z fabularnych bitew). Przechodząc do sedna tematu, miałem okazję spędzić przedpremierowo parę godzin z Baldur's Gate 3, więc jeśli zastanawiacie się nad kupnem tytułu, zachęcam najpierw do przeczytania mojej opinii, która być może pomoże Wam w podjęciu wyboru. Pragnę zaznaczyć, że nie jest to recenzja wczesnego dostępu, a jedynie playtest obejmujący parę misji głównych, jak i opcjonalnych.

Słowem wstępu trzeba zaznaczyć, że fabuła gry obraca się przede wszystkim wokół Łupieżców Umysłu, przedstawicieli złowrogiej rasy Illithidów. Antagoniści wyróżniają się wieloma nadprzyrodzonymi mocami, a także samym wyglądem - w oczy rzucają się przede wszystkim cztery, klejące się macki, a także ogromne dłonie z długimi paznokciami. Najeźdźcy atakują tytułowego miasto - Wrota Baldura - niszcząc je doszczętnie. Ich mieszkańców, w tym naszego bohatera, którego kreujemy na początku zabawy, porywają na swój statek w celu przeprowadzenia na nich zabiegu, mającego za zadanie zmienić "pacjenta" w antagonistę. Cała operacja jest bardzo prosta i odbywa się za pomocą pasożyta przypominającego larwę. Będąc uwięzionym, zarodek Łupieżcy Umysłów wchodzi do naszego mózgu, a następnie stopniowo zaczyna go wyżerać.

Prolog pierwszego aktu to desperacka ucieczka ze statku najeźdźców. Podczas niej poznajemy pierwszych towarzyszy, podstawowe mechaniki gry, a także lepiej zapoznajemy się z ekwipunkiem, bardzo rozbudowanym. Kolejne zadania są powiązane stricte z usunięciem pasożyta - zaczynamy zwiedzać rozległy, otwarty świat, nawiązujemy nowe kontakty, wykonujemy dla nich wszelkiego rodzaju misje, aby dowiedzieć się, gdzie znaleźć uzdrowiciela. Sprawa zaczyna się komplikować, gdy zauważamy, a raczej nasz bohater, iż infekcja pozwoliła mu pozyskać wiele przydatnych mocy. Jakich? To musicie odkryć już sami.

Świat jest ogromny, a co najważniejsze, przepiękny

Oprócz wątku głównego, podczas przygody poznajemy wiele ras (m.in. ludzi, elfów, diablęta, drowy, wampirze pomioty, krasnoludy, czy także githyanki. Szczególnie ogromną nowością są ci ostatni, bowiem odgrywają ogromną rolę w historii). Ich nastawienie do naszego bohatera zależy od tego, jak zachowamy się w sytuacjach, w których przedstawiciele danego pochodzenia zaczynają skakać sobie do gardeł. Możemy zareagować zaczynając z nimi konwersację, ale trzeba pamiętać, że w Baldur's Gate 3 nie ma łatwych, a przede wszystkim dobrych wyborów, w których każda ze stron będzie uszczęśliwiona. Wybory pomiędzy poświęceniem kogoś ważnego, bliskiego, aby ocalić paru niewinnych, zdezorientowanych mieszkańców, i odwrotnie, stoją na porządku dziennym. Szczególnie serce zaczyna boleć w momentach, gdy wiemy, że robimy coś źle, ale jeśli tak nie postąpimy, to zaczniemy przemieniać się w potwora z mackami.

Eksploracja ogromnego, otwartego świata nie jest nudna nie tylko z powodu dobrze napisanego początku fabuły, ale także ze względu na świetnych bohaterów dotrzymujących nam kroku, komentując na bieżąco nasze działania, a co za tym idzie, doradzając nam jak postąpić w danej sytuacji. Mowa tutaj o Gale'u, potężnym czarodzieju, Lae'zel, wojowniczce z krwi i kości, Astarionie, wampirze z mroczną przeszłością, Posępnym Sercu, ocalałą, podstępną półelfką, a także Wyllem, który zrobi wszystko, aby pokonać wszystkich wrogów zagrażających jego bliskim. Każdy z bohaterów wyróżnia się swoim charakterem, a także podejściem do całej sprawy. Jedni nie boją się ryzykować, drudzy uwielbiają przemoc, trzeci kochają pomagać, a jeszcze inni wbiliby Ci już nóż w plecy, gdybyście nie musieli współpracować.

Warto wspomnieć w tym momencie o systemie, który zwiększa lub zmniejsza sympatię danego bohatera do protagonisty po każdym, ważnym wyborze. Gale przykładowo zacznie interesować się naszą osobą jeszcze bardziej, gdy będziemy pomagać innym, a Posępne Serce będzie nas nienawidzić, gdy zaczniemy współpracować, tudzież zgadzać się z rasą, której nie chcę zdradzać. W trakcie zabawy możemy podróżować maksymalnie z trzema przyjaciółmi, a tych pozostałych możemy znaleźć w każdym momencie za pomocą ikonki, która rozbija obóz. Po jej kliknięciu przenosimy się do lokacji, w której możemy regenerować zdrowie, rozmawiać na różne tematy z towarzyszami, a także zmieniać, tudzież modyfikować wyposażenie ekipy wypadowej. W międzyczasie zaczną odwiedzać nas także postacie niezależne, często mające coś ciekawego do powiedzenia. 

Tysiące dopracowanych animacji

Baldur's Gate 3 wyróżnia RPG-owy system dialogów. Podczas rozmowy z NPC-ami bardzo często musimy używać swoich atutów, np. inteligencji, charyzmy, perswazji, agresji, aby wpłynąć na drugą osobę. Powodzenie akcji zależy od naszych umiejętności, a także samego szczęścia. Im więcej oczek inteligencji posiadamy, tym większa szansa na np. przekonanie wroga do opuszczenia broni. Warto zaznaczyć, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby manewrować postaciami, w zależności od sytuacji. Jeśli mamy zamiar zabić oponenta, warto wybrać osobę, która ma wysoko rozwiniętą siłę (najlepiej wojownika). Jeśli natomiast myślimy o przekonaniu kogoś do swoich racji, warto wybrać maga, który może poszczycić się wysokim atrybutem inteligencji.

Wszystkie rozmowy śledzimy z kamery przedstawiających rozmówców z bliska, co pozwala nam się dogłębnie przyjrzeć im zachowaniu. Mnogość animacji jest wręcz niesamowita, co aż blokuje w mózgu odbiorcy jakiekolwiek myśli sugerujące pominięcie dialogu. Postacie zachowują się podczas konwersacji bardzo realistycznie. Gdy ktoś jest przestraszony, zaczyna chodzić w kółko, drapać się po brodzie, osoby agresywne w stosunku do naszej osoby zaczną wymachiwać przed naszym nosem palcem wskazującym, kucharka naleje do miski zupę, a następnie poda naszemu bohaterowi, aby ją wypił, zakochane diablęta zaczną trzymać się za ręce i opowiadać, co mają zamiar zrobić po dotarciu do miasta, a piosenkarka wyciągnie zza skały lutnię i zacznie na niej grać, śpiewając przy tym piosenkę. Tort o nazwie "animacje" jest ogromny, a wymienienie wszystkich składników wchodzących w jego skład zajęłoby wieki - dosłownie.

Baldur's Gate 3 wygląda pięknie na każdym kroku. Czas ładowania gry trwa długo, ale jest to wynagradzane zapierającymi dech w piersiach widokami, już od pierwszych minut zabawy. Niesamowita oprawa wizualna w porównaniu z bardzo dobrą optymalizacją, jak na wczesny dostęp, pozwoliła zrozumieć mi, dlaczego jest to tytuł ekskluzywny na komputery osobiste. Uwierzcie lub nie, ale tylu animacji, tak niesamowitej grafiki, za żadne skarby nie udźwignęłyby bazowe wersje PlayStation 4 i Xbox One. Ba, nawet mój GTX 1080 musiał czasami dostać ode mnie kilka dodatkowych sekund, aby doczytać tekstury, tudzież poziomy lokacji. Choć to zapewne zostanie poprawione wraz z kolejnymi aktualizacjami.

Technicznie jest bardzo dobrze i będzie zapewne jeszcze lepiej

Pozycja pozwoliła bawić mi się w ustawieniach ultra ze stałymi klatkami na sekundę na poziomie 80-100, co jest naprawdę niesamowitym wynikiem, biorąc pod uwagę mnogość detali i ogromną szczegółowość przygotowanych przez deweloperów lokacji. Tak jak wspomniałem wyżej, lekkie "duszenie się" karty graficznej występuje przy początku scenek przerywnikowych, a w najgorszym wypadku przez parę sekund nie doczytują się tekstury - w takim przypadku scenka się zatrzymuje i rusza dopiero po chwili. Twórcy musieli to przewidzieć, bowiem w takich przypadkach najczęściej występują crashe - zapewniam, że tutaj ich wręcz nie ma, bowiem jedyny komunikat informujący o wyproszeniu do pulpitu otrzymałem załączając grę.

Nie mam także jakichkolwiek zastrzeżeń co do walki. Na każdą turę mamy wyznaczoną ilość punktów akcji, dzięki którym możemy ruszać się po kafelkach pola bitwy, a także używać mocy, zwojów umiejętności, tudzież broni białej - czynników pozwalających zmusić oponenta do gryzienia piachu. Mamy tutaj do czynienia ze standardowymi, turowymi starciami z widokiem izometrycznym, w których musimy odkurzyć wszystkie szare komórki, aby głupio nie zginąć, a następnie nie tracić tak bardzo potrzebnych zwojów wskrzeszania. 

Minusy? Szukać z lupą, i to naprawdę. Zauważyłem jedynie, iż podczas konwersacji rozmówcy często nie otwierają buzi, ale tylko przy pierwszej linii dialogowej. Gdy przejdziemy do drugiej, wszystko wraca do normy. Drugą, można rzec, małą wadą jest to, że postacie, także podczas rozmów, czasami przeskakują pomiędzy jedną, a drugą animacją. Mnie osobiście to nie przeszkadzało, bo wiem, że jest to Early Access, i zostanie to czym prędzej wyeliminowane, ale wolę o tym wspomnieć.  Z kwestii technicznych pragnę jeszcze dodać, iż produkcja od belgijskiego, utalentowanego zespołu jest dostępna w języku polskim (napisy).

Podsumowując - Baldur's Gate 3 we wczesnym dostępie oferuje naprawdę dużo, a co najważniejsze, nie jest zabugowany na każdym kroku. Malutkie błędy zdarzają się podczas rozmów z NPC-ami, ale jest to wynagradzane piękną oprawą wizualną, świetną optymalizacją, ciekawie wykreowanymi postaciami, a przede wszystkim fabułą, o której trudno cokolwiek napisać nie spojlerując. Musicie przeżyć ją na własnej skórze, aby zrozumieć motywy Łupieżców Umysłu, a także zrozumieć dalekosiężnie plany danych ras zamieszkujących przemyślanie zaprojektowany świat, skrywający wiele tajemnic, które tylko czekają na zainteresowanie ze strony odbiorcy.

Zdaję sobie sprawę z tego, iż cena gry odstrasza, bowiem za wersję Early Access, oferującą 1/3 historii, trzeba zapłacić równiutkie 200 złotych, ale Baldur's Gate 3 jest warte każdej złotówki znajdującej się w portfelu należącym do fanów klasycznych RPG-ów. Obok tejże produkcji takie osoby przejść obojętnie po prostu nie mogą - zresztą, i tak nie dadzą rady, z naciskiem na tych, którym spodobało się Divinity: Original Sin II. Larian Studios pożyczyło z owego IP wszystkie upiększające rozgrywkę mechaniki, dodając do tego scenki przerywnikowe i tysiące dopracowanych animacji. Można więc śmiało rzec, że jest to Divinity: Original Sin III na bardzo wydajnych sterydach.

Grę recenzowano na sprzęcie wyposażonym w I5 8600K, GTX 1080, 16 GB RAM. Poniższe screeny są w rozdzielczości 2560x1440p.

Tagi: Baldur's Gate III Larian Studios playtest wczesny dostęp