Igor Chrzanowski Igor Chrzanowski 30.09.2020
Graliśmy w Age of Empires III: Definitive Edition. Zabawa historią wciąga jak przed laty
1161V

Graliśmy w Age of Empires III: Definitive Edition. Zabawa historią wciąga jak przed laty

Microsoft w końcu po latach postanowił wrócić do kultowego Age of Empires, przygotowując dla wiernych fanów serii solidne remastery, dostosowujące całą sagę do współczesnych standardów, dorzucając do nich przy okazji parę nowości. W tym tygodniu mieliśmy okazję sprawdzić dla Was Age of Empires III: Definitive Edition.

Przez wiele lat gracze z utęsknieniem oczekiwali powrotu marki Age of Empires to "świata żywych", powoli tracąc już nadzieję na to, że Microsoft przygotuje czwartą odsłonę kultowej strategii. Na szczęście "czwórka" już się robi i ma się bardzo dobrze, ale zanim w nią zagramy, mamy okazję powrócić do bardzo dobrego Age of Empires III w "edycji ostatecznej". Nie dość, że ekipa Tantalusa podrasowała grafikę w swoim remasterze to dodała dwie nowe frakcje, tryby rozgrywki i mnóstwo mniejszy, aczkolwiek znaczących zmian.

Takich gier się już nie robi

Oryginalne AoE III wyszło na rynek niemalże 15 lat temu, dlatego siadając do tego tytułu można poczuć się trochę tak jakby wsiadło się w wehikuł czasu i powróciło to tego pięknego dla RTS-ów okresu. W prasowej wersji gry jaką otrzymałem na potrzeby testów, miałem do dyspozycji praktycznie całą zawartość jaka trafi na rynek już podczas pełnoprawnej premiery, a co za tym idzie wszystkie 16 frakcji, każdy tryb rozgrywki oraz starą dobrą kampanię fabularną. Jako rasowy miłośnik historii na sam początek swojej przygody z Age of Empires III: Definitive Edition rzuciłem się do rozgrywania bitw historycznych, które są jedną z najważniejszych nowości jakie oferuje dzieło Microsoftu.

Tutaj deweloperom należą się naprawdę spore brawa, albowiem odpowiednio przyłożyli się do pracy, odrobili lekcje i zaserwowali nam kilka rewelacyjnych starć bazowanych nawet na mniej znanych wydarzeniach z kart historii świata. Na początku będziemy musieli obronić na przykład Algierię przed Hiszpanami, czy też pójdziemy w ślady syna Vasco Da Gammy i zawalczymy o dobro Etiopii. Same misje są skonstruowane całkiem ciekawie i choć nie są tak pomysłowe jak te z kampanii, wciąż mają kilka etapów, smaczków oraz unikalnych cech do zaproponowania graczom.

Jeśli zaś chodzi o znany z AoE II tryb Art of War, ten został przygotowany z dużą dbałością o różnorodność wyzwań, dzięki czemu każde z nich oferuje diametralnie inne doznania, pozwala pobawić się inną frakcją oraz stawia na pobijanie własnych rekordów czasowych, dzięki czemu najwytrwalsi gracze będą mogli przekraczać swoje własne granice w nieskończoność.

Balans perfekcyjny?

Pomimo obecności aż 16 różnych frakcji, rozgrywka w Age of Empires III: Definitive Edition zdaje się być bardzo dobrze zbalansowana i przez cały czas jaki testowałem rzeczoną produkcję, nie miałem wrażenia tego, że komputer działa niesprawiedliwie, albo że jednostki jednej frakcji są znacząco silniejsze od rywali. Bardzo dobre jest w tym również i to, że przy takiej mnogości opcji, jednostek, różnych kultur i drzewek technologicznych, rdzeń działania każdej z nacji jest praktycznie taki sam, a jak to się zwykło mawiać "diabeł tkwi w szczegółach". Niektóre frakcje mają lepszą jazdę, inne w ogóle z niej nie korzystają, a jeszcze inne stawiają główny nacisk na wielkie okręty, dzięki którym można rekrutować wojsko niczym w mobilnych barkach. 

Może zabrzmieć to bardzo banalnie, ale naprawdę takich gier się dziś już nie robi! Starcraft II w swojej złożoności sprawia, że casualowy gracz odbije się od niego w mgnieniu oka, po prostu rezygnując z udziału w społeczności wyszkolonych do perfekcji profesjonalistów. W AoE III zaś dobrze bawić się będzie każdy - zarówno osoba mająca swój pierwszy kontakt z tą serią, jak i weterani, którzy te 15 lat temu kupowali oryginał na premierę cisnąc w niego całymi dniami. Sam złapałem się podczas gry na tym, że nie byłem w ogóle w stanie zauważyć upływającego czasu. 

To zawsze jest piękne uczucie, gdy siadasz do zabawy wieczorem, a po 5 minutach orientujesz się, że jest już czwarta w nocy i wypadałoby iść spać. Ale nie chcesz iść spać, bo zabawa jest iście przednia. Niestety nie ma róży bez kolców i nawet w tak rewelacyjnej produkcji jak ta, zdarzają się drobne błędy - możecie jednak spać spokojnie, są to dosłownie malutkie pierdoły, nie mające żadnego wpływu na ogólny odbiór produkcji.

Czasem zdarzyło mi się tak, że pojedynczy żołnierz jakimś cudem wszedł w teksturę kamienistego podejścia na wyżynę i tam utknął, a od czasu do czasu kursor myszki nie do końca ogarniał to, że najeżdżam na wrogi budynek i fajnie byłoby włączyć opcję zaatakowania tejże konstrukcji. Jeśli zaś chodzi o optymalizację remastera, ta może sprawić problemy tylko posiadaczom słabszych komputerów. W swoim laptopie posiadam procesor i7 ósmej generacji, dysk SSD na PCIe 3.0, 16 GB RAM-u oraz Nvidię 1050 MaxQ - przy takiej konfiguracji na absolutnie maksymalnych ustawieniach i dużej liczbie jednostek na ekranie miałem około 22-25 klatek na sekundę. Oczywiście zejście z detali do minimum powoduje gigantyczny boost do wydajności i w takim przypadku miałem nawet i 110 fpsów.

Czy zatem warto jest czekać na odświeżone Age of Empires III? No oczywiście, że tak! Gwarantuję Wam, że poza innymi odsłonami AoE, drugiej takiej produkcji szybko nie znajdziecie, a przy dziele Tantalusa spędzicie setki, jeśli nie tysiące godzin.

Tagi: Age of Empires III: Definitive Edition Tantalus Xbox Game Studios