Iza Łęcka Iza Łęcka 14.09.2020
Ratched (2020) – recenzja serialu [Netflix]. Demoniczna pielęgniarka
2841V

Ratched (2020) – recenzja serialu [Netflix]. Demoniczna pielęgniarka

Wykolejeni, odsunięci od reszty społeczeństwa w Szpitalu Stanowym w Lucii odnajdą ukojenie i spokój. Mildred Ratched pragnie pomagać i w swoim postanowieniu nie cofnie się przed niczym... dosłownie. Poznajmy historię jednej z niezwykle intrygujących postaci, o której przeczytać mogliśmy w „Locie nad kukułczym gniazdem”, a której genezę przedstawił Ryan Murphy. Zapraszam do recenzji nowego serialu Netflixa „Ratched”.

Po raz pierwszy Mildred Ratched spotykamy na oddziale Salem State Hospital, gdzie twardą ręką sprawuje niemal dyktatorską władzę nad pacjentami mierzącymi się z psychicznymi schorzeniami. Jej idealny porządek skutecznie przerywa pojawienie się nowego pacjenta... Co jednak ukształtowało Mildred Ratched na tyle mocno, że w „Locie nad kukułczym gniazdem” nie znosiła najmniejszej niesubordynacji, pozbawiając swoich podopiecznych wszelkich przejawów indywidualności i wolności? Postać apodyktycznej i bezwzględnej pielęgniarki wzięli na warsztat Ryan Murphy oraz Ian Brennan, którzy przedstawili własną wizję jej historii pochodzenia, wypełnionej cierpieniem i bólem. Musicie bowiem wiedzieć, że potworem nikt się nie rodzi, a staje się nim...

Ratched (2020) – recenzja serialu [Netflix]. Władza sprawowana żelazną ręką

Ratched Netflix (2020) Edmund Tollestone

W 1947 roku do miasteczka Lucia w Kalifornii przybywa Mildred Ratched, która pragnie zasilić personel pielęgniarski w miejscowym, nowoczesnym Szpitalu Stanowym kierowanym przez doktora Richarda Hanovera. Lekarz posiada nowatorskie pomysły na rehabilitację oraz resocjalizację swoich pacjentów, nie tylko skupiając się na budowie nowego miejsca w kompleksie, ale i pragnąc wprowadzać nowe metody leczenia wszelkich schorzeń trapiących kolejnych przybywających do szpitala. Przed jego personelem nie lada wyzwanie, bo oto umieszczony w Lucii zostaje Edmund Tolleson, który dopuścił się brutalnego zabójstwa czterech księży i badany jest pod kątem niepoczytalności. Mildred zależy tak mocno na posadzie, że po kilku perturbacjach w końcu zakłada charakterystyczny kitel.

Od pierwszej zapowiedzi serialu byłam pełna nadziei na wrażenia podobne do tych, które oferuje seria „American Horror Story” - w końcu w obydwóch projektach ręce maczał nikt inny jak Ryan Murphy. Pierwsze sceny recenzowanej „Ratched” napawały dobrymi przeczuciami, bo działo się niezwykle sporo: było brutalnie, nie stroniono od przemocy oraz nieoczekiwanych zwrotów akcji, a w produkcji od początku do końca nie brakuje mocnych postaci. Dodajmy do tego, że historia apodyktycznej siostry przełożonej w moim odczuciu była idealnym tłem do stworzenia klimatycznej, niepokojącej opowieści, w której widzowie z impetem są wrzucani w wir nieoczekiwanych wydarzeń. Tak, miałam nadzieję, że Netflix otrzyma „swoją wersję” „American Horror Story”. Czy się pomyliłam? Poniekąd.

Ratched (2020) – recenzja serialu [Netflix]. Anioł miłosierdzia

Ratched Netflic (2020) recenzja - główna bohaterka

Recenzowanej „Ratched” nie można odmówić klimatu, a stylistyka serialu mnie oczarowała. Mildred Ratched to elegancka i do bólu opanowana młoda kobieta, która zawsze odnajdzie wyjście z kryzysowej sytuacji. W tytułowej roli Sarah Paulson spisuje się bardzo dobrze – zmieniające się rysy twarzy, niepokojący, powoli pojawiający się na licu uśmiech i świdrujący wzrok wywierają tak mocne wrażenie, że widz czuje podświadomie, iż jej historia nie jest pełna szczęśliwych doznań, a Mildred skrywa wiele mrocznych tajemnic, o których z czasem się dowiadujemy. Pielęgniarce nie brakuje charakterystycznych gestów, które mogliśmy dostrzec już w ekranizacji z 1975 roku, począwszy od fryzury, nienagannie czystego stroju pracowniczego, a skończywszy na specyficznym trzymaniu pęku kluczy. Wykorzystując intelekt, przebiegłość i niesamowitą siłę perswazji, bohaterka zasila szeregi personelu szpitala i z nieskrywaną ekscytacją poznaje jego tajemnice. A tych jest całkiem sporo, bo muszę Wam zdradzić, że placówka zajmująca się pacjentami z problemami psychicznymi stanowi schronienie dla wielu sekretów, które nigdy miały nie ujrzeć światła dziennego...

Z całkowitą pewnością muszę przyznać, że to właśnie tło wydarzeń (szpital psychiatryczny) i bohaterowie są najmocniejszym punktem recenzowanej „Ratched”. Tutaj niemal każdy niesie na swoich barkach ciężar i jest zwichrowany przez życie – pozbawiona miłosierdzia sanitariuszka, psychopatyczny morderca (w tej roli Finn Wittrock, „La La Land”), bogaczka pragnąca zemsty (Sharon Stone, „Nagi instynkt”), cierpiąca na rozdwojenie osobowości w wyniku doznania ogromnej traumy Charlotte (Sophie Okonedo, „Sekretne życie pszczół”), czy tytułowa Ratched to tylko kilka z całej gamy godnych uwagi bohaterów. W serialu będącym niejako genezą narodzin przerażającej, bezwzględnej pielęgniarki mamy do czynienia z całą feerią postaci, których historie obrazują klimat lat 40. XX wieku – problem postrzegania homoseksualności (i co gorsza szukanie panaceum na zmianę orientacji), nerwic, wszechobecny rasizm oraz realia życia weteranów wojennych ujęte są w sposób, który można już uznać za wizytówkę twórców Netflixa. Szczególnie sporo uwagi poświęcono homoseksualności, ale Murphy nigdy nie bał się owej tematyki w swoich produkcjach, więc i tym razem wydawało się to nieuniknione.

Pomimo niezwykle obiecującego początku, recenzowany serial ma nierówne tempo, z czasem coraz mniej niepokoi czy przeraża, skupiając się na osobistych wątkach głównej bohaterki. Mildred ma za sobą trudną przeszłość, próbuje na siłę wyprzeć się uczuć i przejmujących nad nią władzę instynktów, gubi się. Efekty jej poczynań coraz mocniej odciskają swój wpływ na pełnionych obowiązkach, a pomimo dobrych intencji coraz więcej skupia się wokół niej osób czyhających tylko na drobne potknięcia, z których trzeba wyjść obronną ręką. Pętla coraz mocniej się zaciska, a sama Ratched przeżywa niespotykane wcześniej doznania i próbuje zrozumieć samą siebie. Szczerze powiedziawszy, poczułam się nieco zawiedziona pomysłem na Mildred Ratched w serialu Netflixa, spodziewając się kobiety jeszcze bardziej bezwzględnej.

Ratched (2020) – recenzja serialu [Netflix]. Nadzieja umiera ostatnia

Ratched Netflix (2020) recenzja - Lenore Osgood z synem

„Ratched” to najnowsza produkcja Netflixa, która niestety nie powaliła mnie na kolana i trochę zawiodła moją rozbudzoną nadzieję. Serialowi nie można odmówić znakomicie stworzonych postaci, których historie są niezwykle wciągające, jednak z biegiem kolejnych odcinków, atmosfera niepokoju i grozy ustępuje miejsca miałkości, banalnym wątkom miłosnym i przewidywalności. Elementy zaskoczenia i wartka akcja, tak dobrze znane z pierwszych sezonów „American Horror Story”, do których nie umiem się nie odnieść, nieco zostały przyćmione przez wątek miłosny i wewnętrzne rozterki bohaterki. Jeden z elementów fabuły wydaje mi się całkowicie zbędny, choć prezentuje osobliwe, dobre oblicze pielęgniarki. Zakończenie pierwszego sezonu i rozwiązanie sytuacji jednej z głównych postaci można zaliczyć do atutów serialu, bowiem wbija w kanapę. Chciałabym jeszcze mocniej zagłębić się w zaserwowaną opowieść, poznać Mildred z jeszcze bardziej brutalnej strony, bo po 8 odcinkach czuję spory niedosyt, co nie jest zbyt przyjemne.

PS Premiera serialu "Ratched" na serwisie Netflix odbędzie się 18 września.

Tagi: netflix Ratchet recenzja recenzja serialu Ryan Murphy Sarah Paulson

Ratched (2020) – recenzja i opinia o serialu [Netflix]
  • + Bardzo dobrze napisane postacie (z wyszczególnieniem Tollesona, Ratched, pacjentki Charlotte Wells , Henry'ego Osgooda)
  • + Wiele wątków
  • + Klimat produkcji
  • + Zabawa kolorami
  • + Gra aktorska stoi na niezwykle wysokim poziomie
  • - Pomimo dobrego początku, serial traci tempo
  • - Fabuła posiada kilka banalnych, niepasujących i nieoczekiwanych wątków
  • - Spodziewałam się całkowicie innego zakończenia (i sytuacji, w której znalazła się Mildred)
6.5
Iza Łęcka
Iza Łęcka Murphy oraz Brennan biorą na warsztat historię ikonicznej pielęgniarki. Jest krwawo i klimatycznie, choć nie brakuje elementów typowych dla ostatnich produkcji Netflixa. Jeżeli lubicie „Lot nad kukułczym gniazdem” sprawdźcie, czy taka wizja Mildred Ratched Wam odpowiada. Ja czekam na więcej.