Roger Żochowski Roger Żochowski 26.08.2020
Graliśmy w Mafia: Edycja Ostateczna - remake pełną gębą z elementami z Mafii 3
2974V

Graliśmy w Mafia: Edycja Ostateczna - remake pełną gębą z elementami z Mafii 3

Po zagraniu w wątpliwej jakości remaster drugiej Mafii miałem spore obawy co do tego, że pierwsza część gry zostanie odpowiednio odpicowana. Wszak tutaj zadanie było o wiele trudniejsze, bo mieliśmy dostać remake z krwi i kości. Za mną kilka godzin gry. Nie wszystko zagrało idealnie, ale jakoś mi już nie tęskno do nowego GTA. 

Mój gust jeśli chodzi o gry z otwartym światem jest dość specyficzny i generalnie zawsze lepiej leżał mi klimat Mafii czy nawet Sleeping Dogs niż historia, którą śledziliśmy w GTA V. Po odpaleniu remake'u Mafii miałem małe déjà vu. Wszak intro, które nam zaserwowano niemalże idealnie odpowiada temu, które oglądaliśmy gdy pierwsza mafia wchodziła na rynek. A tak przynajmniej mi się wydawało. Szybki rzut oka na YouTube i nie trzeba okularów Stępnia z "13 posterunku" by zobaczyć jak wiele się zmieniło.  

Kocham gry, filmy i seriale osadzone w czasach prohibicji i już przy pierwszym kontakcie z odpicowaną Mafią chłoniemy go chochlami. W oczy z miejsca rzuca się filmowość produkcji. Zmienione sceny i dialogi, ze znakomitym voice actingiem, specyficznym akcentem poszczególnych bohaterów, reżyserią i mimiką twarzy - nie mamy wątpliwości, że to produkcja dostosowana do dzisiejszych standardów. Choć w dalszym ciągu w kwestii odwzorowania emocji na twarzach bohaterów nie jest to poziom niedoścignionego L.A. Noire. Przypomnijmy - gry z 2011 roku.

Od taksówkarza po gangstera 

Mafia Remake - system jazdy

Głównym bohaterem Mafii jest ponownie Tommy Angelo, który opowiada detektywowi swoją historię jak z pozycji taksówkarza w fikcyjnym Lost Heaven trafił na szczyty mafijnej drabinki. Historię, która ma dać ochronę jego rodzinie. Co takiego nabroił, że trafił na celownik swoich niedawnych pracodawców i ludzi, których nazywał "rodziną"? O tym dowiemy się z czasem, bo fabuła cofa się do roku 1930 i pokazuje jak nieopierzony Tommy wspinał się po kolejnych szczeblach przestępczego świata. 

W trakcie tej przygody poznajemy kolejne, świetnie wykreowane postacie, które w remake'u dostają nowe kwestie i po prostu lepiej je nakreślono. Choćby Sarah, wybranka Tommy'ego, która w końcu ma jakiś charakter i potrafi powiedzieć coś sensownego. Nawet sam detektyw z pierwszej sceny wzbudza znacznie większy respekt. Jego dialog z zagubionym Tommym poprowadzono lepiej niż w oryginale, dzięki czemu lepiej też wczuwamy się w sytuację głównego bohatera. Zmiany odbiły się bardzo pozytywnie na narracji i głębi fabularnej - historię śledzi się jak dobry, gangsterski film, ale dodane dialogi sprawiają, że nawet osoby znające oryginał na pamięć dowiedzą się o znanych bohaterach czegoś nowego. Dla mnie bomba.  

Pierwsza część Mafii łatwa nie była, ale teraz możemy dostosować wiele elementów gry do własnych preferencji. Cztery poziomy trudności, w tym najwyższy, klasyczny, określają choćby takie elementy jak agresywność stróżów prawa (mogą przymykać oko na niektóre nasze występki lub ścigać za najmniejsze przewinienia i wlepiać mandaty), wspomaganie celowania podczas wymian ognia, liczba znaczników interfejsu, inteligencja i skuteczność przeciwników (na klasycznym stają się śmiertelnie niebezpieczni i nie trzeba dużo, by posłali nas do piachu) czy nawet takich kwestii jak to czy amunicja w magazynku przepada lub nie po przeładowaniu. 

Policyjny ogon

Mafia remake - pojazdy

Oczywiście trzeba brać poprawkę na to, że do gry zaimplementowano rozwiązania z Mafii 3. System osłon działa poprawnie, wymiany ognia z wykorzystaniem Tommy Guna to miód w czystej postaci, wybór broni na kołowym menu jest w miarę intuicyjny, a i koktajlami Mołotowa przyjdzie nam czasem ciskać. Nie do końca podoba mi się z kolei samo sterowanie postacią. Jakby animacji bohatera brakowało kilku klatek. To samo tyczy się walki na pięści, bronią białą czy skradania się i podduszania wrogów - jest poprawnie, ale ma się wrażenie, że można było jeszcze nad tymi elementami popracować. 

W przypadku modelu jazdy twórcy też poszli na pewien kompromis. Nowy, arcade'owy model zaimplementowano przede wszystkim dla tych, którzy jazdę samochodem traktują tylko jako dodatek do fabuły i strzelanin. Ba, można nawet pominąć przejazdy samochodem i uczestniczyć tylko w tych kluczowych dla fabuły. Nowe sterowanie nie przypadło mi do gustu dlatego z miejsca zmieniłem je na symulacyjne, czyli bliższe temu z oryginału, które sprawia znacznie więcej frajdy. Oczywiście Mafia to Mafia - choć trafimy tu zarówno na auta sportowe, ciężarówki, motocykle, policyjne, vany, furgony, limuzyny czy z otwieranym dachem to jednak ich prędkość dostosowana jest do czasów, w których rozgrywa się akcja gry.

Podkręcono nieco ich dynamikę, poczucie pędu jest większe (zwłaszcza gdy ustawimy kamerę na masce), ale wciąż w ramach rozsądku i przedstawionych realiów. Ucieczki przed policją, gdy nabijemy 5 gwiazdek, są jednak wymagające, nawet jeśli ułatwieniem są zaznaczone na mapie miejsca z remontami dróg, na których możemy zgubić ogon. Fajnym patentem jest też wciskanie dodatkowego przycisku w celu taranowania ustawionych na ulicach blokad. Za to dość dziwny jest fakt, że większe obrażenia generowały wypadki i kolizje podczas pościgów, niż serie z karabinów wystrzeliwanych z aut przeciwników. 

Szlakiem Golden Bridge

Mafia remake - miejscówka

O ile na animację postaci trochę ponarzekałem, tak w Lost Heaven zakochałem się ponownie. Miasto jest całkiem spore, podzielone na dzielnice (chińska, włoska, przemysłowa itd.) zwiedzimy wyspy a nawet tereny wiejskie. Klimat ówczesnych czasów wylewa się z ekranu. Budynki, ulice, mosty (z obowiązkową imitacją Golden Bridge), reklamy barów, napojów, sklepów, bogato ozdobione hotele, ludność ubrana w płaszcze i filcowe kapelusze, sunące po ulicach tramwaje, parowozy cumujące na rzece, sterowce na niebie czy w końcu pociągi napędzane węglem zostawiające za sobą czarny dym. Doszła masa elementów takich jak stojaki na prasę, kioski, znaki drogowe czy elementy podkreślające wyjątkowość tamtych czasów. Wspaniała atmosfera napędzana stacjami radiowymi, w których leci charakterystyczna muzyka, również dorzuca do tej wizji swoje 3 grosze. A fani znajdziek będą sprawdzać każdy kąt w poszukiwaniu komiksów, kart papierosowych, kartek pocztowych czy klasycznych pulpowców. Cieszą też niezmiernie lokalne gazety, w których możemy poczytać choćby o utrzymaniu prohibicji. Takie smaczki budują charakter Lost Heaven.   

Grałem na PC, gdzie grafika wyglądała naprawdę zacnie, a przy tym nic nie zwalniało. Wrażenie robiło też nowe oświetlenie, promienie słoneczne, cienie rzucane przez elementy otoczenia czy refleksy na samochodach. I mam ogromną nadzieję, że wersja konsolowa utrzyma podobny poziom chociaż nie oszukujmy się – nie jest to jakość znana z opublikowanych wcześniej bullshotów. Można jedynie ponarzekać na to, że choć auta wyglądają przepięknie to model zniszczeń nie robi już wielkiego wrażenia. Po większych dzwonach zgaśnie reflektor, pojawi się wgniecenie, krew przejechanego gościa zostanie na karoserii, ale to nie jest Driver czy nawet GTA. Za to eksplodujące pojazdy chwilę po tym jak zajmuje je ogień – od tego micha zawsze cieszy się szeroko. 

Remake Mafii zachwyca przede wszystkich klimatem, miastem, świetnie napisanymi postaciami, i wciągającym scenariuszem. Gameplay przypomina nieco Mafię 3, ale ze znacznie mniejszym naciskiem na strzelaniny i modelem jazdy charakterystycznym dla pojazdów tego okresu. Gra posiada kinową, polską lokalizację, a wszyscy ci, którzy obawiali się poprawności i wycinania wątków mogą spać spokojnie. Na początku gry pojawia się stosowny komunikat, a z gry wzorem remastera drugiej Mafii nie usuwano żadnych drażliwych tematów. Czekam na wrześniową premierę jeszcze mocniej nakręcony.Nawet jeśli nie ma tu mowy o żadnej rewolucji czy nowej jakości w sandboksach.  

Ocena wstępna: 8/10

Tagi: 2K Games Hangar 13 Mafia: Edycja Ostateczna