Maciej Zabłocki Maciej Zabłocki 12.08.2020
Motorola Moto G 5G Plus – test smartfona. Naprawdę udany telefon z dobrym wyświetlaczem
1410V

Motorola Moto G 5G Plus – test smartfona. Naprawdę udany telefon z dobrym wyświetlaczem

Ostatnio miałem przyjemność przetestować Motorole Edge, która pod wieloma względami pozytywnie zaskakiwała. Tym razem do naszej redakcji przyjechała świeżutka Motorola G 5G Plus, reprezentująca średni segment, wyceniona na całkiem atrakcyjne 1899 zł. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy ceny telefonów dochodzą do zaporowych sześciu tysięcy złotych. Czy warto zainteresować się tym smartfonem? Zapraszam do mojego testu. 

Motorola była swego czasu jednym z największych i najbardziej popularnych producentów telefonów na świecie. Czasy niesamowitego RAZR V3 pamiętają zapewne wszyscy miłośnicy technologii na PPE – wcale się nie dziwie. Miałem ten model, korzystałem z niego z ogromną przyjemnością i doskonale wspominam do dzisiaj. Potem bywało różnie – firma zaliczała wzloty i upadki, od kilku lat dostarczając na rynek modele ze średniej półki.

O wskrzeszeniu legendy Razr pisałem niejednokrotnie, ale testowana przeze mnie Motorola Edge mimo kilku wad, nie odbiega możliwościami, wyglądem i jakością wykonania od wysokich standardów i jeszcze zachwyca swoim 90 Hz ekranem. Największym problemem tego urządzenia jest… cena, ustalona na poziomie prawie 3000 zł. Czy w przypadku Motoroli G 5G Plus będzie inaczej? Na start pokaż kotku, co masz w środku. 

Motorola Moto G 5G Plus – test smartfona. Wygląd

Specyfikacja

  • Ekran: LCD IPS 6,7”, 2520 x 1080 pikseli, 409 ppi, 90Hz, HDR10
  • Procesor: ośmiordzeniowy Qualcomm Snapdragon 765 5G
  • SO: Android 10
  • GPU: Adreno 620
  • RAM: 6 GB
  • Pamięć: 128 GB
  • Bateria: 5000 mAh
  • Wymiary: 74 x 168 x 9 mm
  • Waga: 207 g
  • Aparat tył: 48MP F/1.7, 8MP F/2.2, 5MP F/2.2, 2MP F/2.2
  • Aparat przód: 8MP F/2.2 i 16MP F/2.0 (szerokokątny)
  • Porty i funkcje: Wi-Fi 802.11 ac, 5G, Bluetooth 5.1, A-GPS, akcelerometr, żyroskop, czujnik grawitacji, czujnik geomagnetyczny, czytnik linii papilarnych, USB typu C (USB 2.0), NFC, dual sim, slot MicroSD, złącze mini-jack

Szybko można zauważyć, że telefon wyposażono w identyczne podzespoły, co Motorole Edge – ten sam procesor, układ graficzny i liczba pamięci RAM, ale… w pozostałych aspektach jest trochę różnic. Mamy wyświetlacz (niestety) LCD w nieco wyższej rozdzielczości (ze względu na minimalnie większy rozmiar) co przekłada się na wyższe zagęszczenie pikseli. Mamy też znacznie większą baterię, lecz zauważalnie gorszy, główny aparat. Coś za coś. Jeżeli to wszystko przekłada się na blisko 1000 zł niższą cenę, to nic tylko brać! No… może nie do końca jest tak różowo, ale Moto G 5G Plus to zaskakująco udane urządzenie, z którego po prostu przyjemnie się korzysta.

Jakość wykonania, wygląd, obudowa

Telefon zapakowano w eleganckie, czarne pudełko, w którym oprócz aparatu, znajduje się też szybka ładowarka sieciowa (20W TurboPower) z kablem USB-C, komplet papierów i… założony fabrycznie, przezroczysty, silikonowy pokrowiec. Bardzo ładnie chroniący telefon przed zarysowaniami. Oczywiście w każdej chwili można go zdjąć, ale to miły gest ze strony producenta, że do zestawu dorzuca takie akcesoria i dodatkowo fabrycznie je montuje. Tylko gdzie podziały się słuchawki? Moto G 5G Plus wyposażono w złącze mini-jack i jakiegoś zestawu słuchawkowego bardzo tutaj brakuje. Zastanawiająca jest dla mnie również nazwa modelu – trudna do zapamiętania, niespecjalnie charakterystyczna i dodatkowo mylna, bo przecież 5G oznacza wsparcie dla nowych rozwiązań sieciowych, a nie klasyfikuje modelu w hierarchii producenta. To tym bardziej dziwne, bowiem Motorola w swojej historii miała już telefony z oznaczeniem G8 czy pochodnymi, wobec czego 5G może być dla niektórych - starszych - użytkowników trochę mylące.

Motorola Moto G 5G Plus – test smartfona. Obudowa

Moto G 5G Plus to wysoki, podłużny i dość ciężki smartfon. Znajdziemy tutaj 6,7” ekran OLED wspierający 90 Hz, o rozdzielczości 2520x1080 pikseli w formacie 21:9. Podbródek jest nieco większy, wyświetlacz nie ma żadnych zaokrągleń, a boczne ramki są stosunkowo niegrube, ale wyraźnie szersze od flagowych rozwiązań. Na górze po lewej stronie znajdziemy dwa oczka aparatów – zwykłego i szerokokątnego, które nie zostały ze sobą designersko „zespolone” jak ma to miejsce w urządzeniach od Huawei. W mojej ocenie to duży plus, bo takie rozwiązanie jest estetyczne i dobrze wygląda – pasuje do tego telefonu. Przyzwyczaiłem się do wszechobecnych „dziur” w ekranie, dlatego nie postrzegam tego jako wadę. Na tle takich obiektywów, iPhone’owy notch wygląda już mocno archaicznie. 

Telefon przyjechał w jedynym dostępnym na ten moment, niebieskim kolorze i może się podobać. W zależności od natężenia światła, przybiera różne odcienie. Tył jest niemal całkowicie „czysty”, oprócz wyraźnego logotypu producenta i adnotacji o aparatach. Wykonany został w całości z niezłej jakości tworzyw sztucznych, co argumentuje swoją ceną. Niestety bez pokrowca bardzo łatwo je porysować. Mam wrażenie, że ten plastik jest taki „miękki” i połączenie go z kluczami będzie przystankiem do katastrofy. Wyświetlacza nie chroni nawet popularne Corning Gorilla Glass, tylko autorskie rozwiązanie producenta. Motorola nie zdecydowała się też na montaż jakiejkolwiek folii ochronnej – szkoda, bo konkurencja stosuje takie działania. Tylna wyspa z aparatami jest symetryczna, położona w lewej części urządzenia i nieco wypukła, a całości dopełnia ogromna, podłużna lampa doświetlająca.

Motorola Moto G 5G Plus – test smartfona. Ekran

Urządzenie leży w dłoni całkiem nieźle – jest wąskie, ale dość wysokie. Dzięki zastosowanemu pokrowcowi nie wyślizguje się z rąk. Dość wysoko względem środka aparatu umieszczono czytnik linii papilarnych (ukryty w przycisku odblokowania ekranu), a jeszcze wyżej zamieszczono przyciski regulacji głośności. Przy tak długim telefonie musimy mieć niezwykle długie palce, by obsługiwać to w pełni komfortowo. Czytnik linii papilarnych jest niestety bardzo wąski, przez co zdarzało mi się, że nie wykrywał mojego palca i musiałem kombinować. Nie jest to szczególnie komfortowe, zdecydowanie wolałbym ukrycie czytnika w ekranie, albo na pleckach telefonu (jeśli już miałoby być oszczędnie). Na lewym boku urządzenia, również bardzo wysoko, znalazł się przycisk asystenta Google. Zastanawiam się tylko, po co? To samo menu możemy wywołać np. odpowiednią komendą głosową. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek z tego korzystał. Co gorsza, nie możemy do tego przycisku przypisać innych właściwości, więc pozostał dla mnie całkowicie bezużyteczny. 

Na dole znajdziemy złącze mini-jack oraz otwory głośnika mono. O jego jakości porozmawiamy w dalszej części tekstu. Tutaj znalazły się także informacje o modelu i złącze USB-C. Tył urządzenia delikatnie zaokrąglono po bokach. Nie ma tutaj żadnej rewolucji stylistycznej, może oprócz tych czterech oczek aparatów z tyłu, które ułożone w taki sposób są charakterystyczne i wyglądają przyjemnie dla oka. Jakość wykonania oceniam przeciętnie – brakuje szczególnie ochrony ekranu, która w telefonie za prawie 2000 zł jest dla mnie obowiązkowa. 

Wydajność, użytkowanie i zastosowane podzespoły

Motorola postanowiła wykorzystać dobrze znany układ Qualcomm Snapdragon 765 5G, wyposażony w osiem rdzeni Kryo, z czego sześć rozpędza się do 1,8 GHz, jeden do 2,2 GHz i jeden do 2,3 GHz. Całość wspomaga układ graficzny Adreno 620, 6GB pamięci RAM LPDDR4X oraz 128GB pamięci flash UFS 2.1 przeznaczonej dla przechowywania danych. Są to średnie wartości, dokładnie takie same jak w znacznie droższej Motoroli Edge. Testowane dzisiaj urządzenie nie może się w związku z tym pochwalić szczególnie spektakularnymi wynikami syntetycznych benchmarków. W popularnym Geekbenchu 5.0 osiągając tylko 590 punktów w teście jednego rdzenia i 1859 w przypadku wielordzeniowości. AnTuTu również wypada przeciętnie, generując 306264 punkty.

Ze względu na rodzaj zastosowanej pamięci – UFS 2.1, szybkość dysku do przechowywania danych jest na przeciętnym poziomie. Androbench wskazuje 971 na MB/s przy odczycie i 480 MB/s przy zapisie. Podczas testów w 3D Marku posłużyłem się standardowym benchmarkiem „Sling Shot” bez dopisku „Extreme” i tutaj otrzymałem 4291 punktów. Co ciekawe, wszystkie programy diagnostyczne błędnie odczytywały wielkość ekranu (podawały 8,57”) i jakość aparatów (informując jedynie o 4 i 12 Mpix, a takich tutaj nie ma). 

Motorola Moto G 5G Plus – test smartfona. Benchmarki

No dobrze, ale wydajność teoretyczna to jedno, a jak wygląda korzystanie z tego urządzenia na co dzień? Zaskakująco przyjemnie. Dzięki zastosowaniu 90 Hz ekranu mamy wrażenie, że treści dosłownie „pływają” bez żadnej skazy. Szkoda, że producent nie zdecydował się na AMOLED (jak mamy choćby w mocno konkurencyjnym Xiaomi Mi 10 Lite 5G), co daje o sobie znać. Czerń nie jest oczywiście tak głęboka, ale odbiór jakości obrazu oceniam bardzo pozytywnie. 

Możemy go dostosować w ustawieniach, wybierając profil „nasycony” ale wtedy kolory dostają tak potężnego kopa, że barwy są aż przesycone. Wolałem korzystać z trybu naturalnego, bo wzmocniony jawił się dla mnie jako przesadzony i dawał wyraźnie niebieską biel. Wartości ekranu są w ogólnym rozrachunku znakomite – mamy kapitalny kontrast (ponad 1300:1), zero niebieskiego nalotu na białych treściach i świetne wygaszanie w środku nocy. Brakuje może nieco wyższej jasności (podczas testów zmierzyłem ~530 cd/m2), szczególnie w nasłonecznione dni, ale to panel LCD IPS – nie można mieć wszystkiego.

Motorola Moto G 5G Plus – test smartfona. Aplikacje

Motorola Moto G 5G Plus, jak nazwa wskazuje, wspiera 5G w bardzo wielu pasmach (n1, n3, n8, n8, n28, n38, n41, n77 i n78) co gwarantuje poprawne działanie w polskiej sieci u dowolnego operatora. Zabrakło niestety najnowszego WiFi 6, ale mamy Bluetooth 5.1, wsparcie dla NFC oraz kart rozszerzeń microSD. Telefon nie obsługuje ładowania bezprzewodowego, nie ma też jakiejkolwiek certyfikacji wodoszczelności, ale producent zadbał o powłokę hydrofobową chroniącą przez zachlapaniem. Wart odnotowania jest fakt, że Moto G Plus nie pozwala na pracę z dwoma kartami SIM wspierającymi 5G – dla posiadaczy dwóch numerów pozostaje starsze 4G. Nie uznaję tego za wadę, ale musicie o tym pamiętać. 

Oprogramowanie, nakładka producenta, codzienność i czas pracy na baterii

Snapdragon 765 w codziennym użytkowaniu sprawdza się bardzo dobrze. Dzięki zastosowaniu 6GB pamięci RAM, nie zdołałem tego telefonu w żaden sposób zawiesić czy spowolnić. Pracuje szybko i bezproblemowo, co jest niewątpliwe jego dużym atutem. Pod tym względem nie mogę narzekać – tak jak wspominałem na początku – użytkowanie Moto G Plus jest bardzo przyjemne, a producent nie dołożył prawie żadnych dodatków do „czystego” Androida z numerem 10 – są jedynie wstawki „Moto” jak tapeta, ikony czy motyw albo wygląd górnej belki. Bajer. 

Motorola Moto G 5G Plus – test smartfona. Android

To wszystko sprawia, że dostęp do każdej z opcji jest bardzo prosty i szybki. Producent umożliwia dostosowanie motywu do własnych potrzeb (ja zrobiłem sobie żółte ikonki) i zmianę czcionek. Wyjazd górnej belki jest niesamowicie płynny i przyjemny, możemy ją oczywiście dowolnie dostosować. Całości dopełnia animowana, atrakcyjna tapeta, reagująca na miejsce naszego dotyku. Przesuwając do lewej strony znajdziemy (standardowo) zbiór najświeższych newsów i wyników sportowych. W tym telefonie ten przegląd działa na szczęście bardzo sprawnie – zero irytujących przycinek, dostrzegalnych nawet w droższych i flagowych modelach. Do samej nakładki producenta i funkcjonowania tego sprzętu nie mam żadnych zastrzeżeń. Do rozmów telefonicznych również – jest czysto, bezproblemowo, smartfon nie gubi zasięgu i nie zrywa połączeń w niewyjaśnionych okolicznościach. Oferuje zatem wszystko to, co powinien w kwocie 2000 zł. 

Motorola Moto G 5G Plus – test smartfona. Ustawienia

O trzech rzeczach muszę jeszcze wspomnieć – Motorola G 5G Plus wspiera powiadomienia na wyłączonym ekranie, które działają dodatkowo bardzo intuicyjnie. Wystarczy na któreś z nich najechać i przytrzymać, żeby przeczytać treść, a następnie przeciągnąć palcem do góry by przejść do maila, wiadomości czy Messengera. Drugą kwestią jest domyślny, irytujący mnie dźwięk powiadomień – kojarzycie dzwonek „hello Moto”? Jego „dzwoneczki” pojawiają się przy każdym pushu, co już po kilku chwilach musiałem wyłączyć, żeby nie rzucać telefonem przez okno. Najnowsza Motorola ma też jedną z najwygodniejszych klawiatur w urządzeniach z Androidem z jakiej korzystałem. Wspierana jest bardzo delikatnymi wibracjami, które oczywiście możemy wyłączyć. Pisanie na tym telefonie sprawia wiele radości. 

Jedną z największych zalet Moto G Plus jest ogniwo litowo-polimerowe, którego pojemność wynosi ogromne 5000 mAh. Jak możecie się domyślać, przekłada się to na znakomite rezultaty. Dołączona do zestawu ładowarka 20W pozwala naładować telefon do pełna w czasie ok. 2 godzin, co w tej półce cenowej uznaje za rozsądny wynik. Szkoda, że nie zastosowano tutaj ekranu AMOLED, wyłączającego w ciemnym trybie poszczególne partie ekranu. Pozwoliłby na dodatkową oszczędność energii, ale i tak nie jest najgorzej. Nawet z wykorzystaniem 90 Hz telefon pozwalał mi na bezproblemowe dotrwanie do końca drugiego dnia pracy. Podczas testów ciągłego odtwarzania wideo z YouTube przekroczyłem 10h, a odpalona gra zjadła całą baterię w ok. 7h. To dobre wyniki, które znacznie poprawiają się, gdy włączymy standardowe 60 Hz. Wtedy YouTube pozwolił na 12,5h odtwarzania, pograć mogłem nieprzerwanie przez 8h i 20 minut, a podczas codziennego użytkowania baterii zostawało mi coś nawet na trzeci dzień. Duże ogniwo daje o sobie znać i to niewątpliwe duży atut nowej Motoroli. 

Motorola Moto G 5G Plus – test smartfona. Bateria

 

Nie mam też większych zastrzeżeń do głośnika – jest tylko jeden, bo smartfon nie wspiera stereo, ale jego brzmienie jest zaskakująco przyzwoite. Brakuje oczywiście głębokiego basu, muzycznie jest dość płytko, ale odpalenie Spotify, oglądanie filmów czy YouTube w ogóle nie męczy naszych uszu. Dociera do nich całkiem szerokie spektrum dźwięków, wysokie tony nie są piskliwe, nie ma przesterów, nieprzyjemnych szumów czy większych wpadek. Brzmienie nie jest przesadnie agresywne. Dla mnie to duże, pozytywne zaskoczenie, bo korzystam z POCO F2 Pro też tylko z głośnikiem mono, ale grającym zauważalnie gorzej. Oczywiście nie spodziewajmy się cudów, w tej kwocie jest natomiast ok.

Aparat, jakość zdjęć i nagrań

W telefonie znajdziemy zestaw sześciu obiektywów. Z tyłu największy z nich, 48 Mpix ma przesłonę F/1.7, wspierany jest przez 8 Mpix aparat szerokokątny z przesłoną F/2.2, do tego 5 Mpix moduł makro z przesłoną F/2.2 i specjalne 2 Mpix oczko do pomiaru głębi sceny. Takie parametry nie są czymś zachwycającym w tym przedziale cenowym, bo bardzo zbliżone aparaty oferują urządzenia tańsze nawet o kilkaset złotych. Wiadomo jednak, że nie samym obiektywem człowiek żyje, a swoje zadanie musi tutaj spełnić również oprogramowanie. 

Motorola Moto G 5G Plus – test smartfona. Aparat

Telefon w ciągu dnia robi przyzwoite zdjęcia z atrakcyjną dla oka temperaturą barwową, która jest bardzo dynamiczna. Zbiera sporo szczegółów, a przy tym brakuje agresywnej obróbki. O zmierzchu zdjęcia wychodzą równie przyjemnie. Widać spadek szczegółów i detali, ale oprogramowanie robi wszystko co możliwe, żeby wydobyć z kadru jak najwięcej światła. Podobnie zresztą podczas zdjęć robionych w pełnym słońcu – tam z kolei widzimy, jak telefon stara się za wszelką cenę nie prześwietlać niektórych punktów. Wychodzi to raz lepiej, raz gorzej, ale całościowo jest bardzo przyjemnie. Do zdjęć nocnych mamy dedykowany tryb, którego z całego serca polecam używać. Nie ma może spektakularnych efektów, ale w porównaniu do zdjęć bez tego trybu możemy mówić o prawdziwej przepaści. Jak sami widzicie, każde źródło światła się tutaj przydaje. 

Nieco zastrzeżeń mam do trybu portretowego – ten czasami przesadza z obróbką, zbyt mocno ingerując w kontury kształtów na pierwszym planie. Ma też problem z uchwyceniem ostrości przy obiektach ustawionych blisko siebie – zazwyczaj po prostu środek jest ostry, reszta dookoła nie – a chciałbym, żeby ostre były konkretne obiekty na całej szerokości kadru. Obiektyw szerokokątny rzeczywiście jest bardzo szeroki, oferuje poszerzenie na poziomie 0,5x, co nie jest często spotykane w smartfonach z Androidem i rejestruje bardzo ładne fotki – wystarczające dla codziennego użytku.

Motorola Moto G 5G Plus- test zdjęcia

Smartfonem Moto G 5G Plus możemy nagrywać obraz w rozdzielczości maksymalnie 4K przy 30 klatkach na sekundę. Nagrania są stabilizowane cyfrowo, ale wypadają przyzwoicie i mogą się podobać. Szczególnie w ciągu dnia. W nocy tracą wiele szczegółowości, są pełne szumów i niestety nie wyglądają dobrze. Mamy również dostęp do zwolnionego tempa, ale w 1080p ograniczonego do 120 klatek. Ich podwojoną liczbę zobaczymy jedynie w marnym 720p, a takie nagrania niestety nie nadają się do niczego więcej niż oglądania na ekranie telefonu. Wykorzystanie obiektywu szerokokątnego do rejestrowania wideo niestety nie jest możliwe. Zapomnijcie też o jakimkolwiek wykorzystaniu szerokiego kąta w nocy – nie wspiera trybu nocnego, a jakość generowanych przez niego zdjęć lepiej przemilczeć. 

Motorola Moto G 5G Plus - test noc zdjęcia

Aplikacja aparatu jest dość prosta i intuicyjna. Na dole mamy cztery ikony pomiędzy którymi przełączamy się pomiędzy wyborem trybów, zwykłym zdjęciem, portretem i nagraniem. Na górze mamy dostęp do włączenia latarki, trybu HDR, samowyzwalacza czy przełączenia się pomiędzy trybem automatycznym i manualnym, w którym dochodzi pakiet standardowych opcji do wyboru. Z tego poziomu wybierzemy też, czy zdjęcia mają się zgrywać do formatu .jpg czy .RAW. 

Ciekawy jest za to aparat przedni, bo tutaj mamy dostęp do dwóch obiektywów – zwykłego i szerokokątnego. Ten pierwszy robi przyzwoitej jakości zdjęcia za dnia, lecz niestety nie nadaje się do użytku w nocy. Szerokokątny z kolei to znakomite poszerzenie możliwości smartfona – kąt rejestrowanych przez niego zdjęć jest ogromny i bez problemu uchwycimy cały zespół znajomych na jednym ujęciu. Fajnym smaczkiem jest dodatkowo podświetlenie białą ramką wykorzystywanego obecnie, przedniego obiektywu. Zestaw aparatów oceniam na 4+, odejmując trochę za wpadki chaotycznego czasami oprogramowania i nikłe opcje nagrań. Plus należy się za prostą i szybką nakładkę aparatu. 

Podsumowanie – Moto G 5G Plus to smartfon wart swojej ceny?

Pierwsze wrażenie po wypakowaniu z pudełka jest całkiem niezłe, a z czasem odbieramy ten telefon co raz bardziej pozytywnie. To zaskakująco udany smartfon, z którego bardzo przyjemnie się korzysta. Jego 90 Hz wyświetlacz w połączeniu ze znakomitą nakładką i szybkim Snapdragonem 765 dają znakomite rezultaty. Nic się nie ścina, nie zawiesza, wszystko chodzi szalenie płynnie i jest po prostu wygodne. Telefon ma w zestawie cienki, przezroczysty pokrowiec i całkiem szybką ładowarkę. Do tego potrafi zrobić bardzo przyzwoite zdjęcia, pozwoli na ustabilizowane nagranie w 4K i wyposażono go w rewelacyjny, przedni obiektyw szerokokątny, który wśród znajomych daje sporo frajdy. Moto G Plus jest przy tym w ładnym niebieskim kolorze i bardzo długo trzyma na baterii. 

Motorola Moto G 5G Plus – test smartfona. Obudowa

Uważam jednak, że za pełen zestaw oferowanych tutaj możliwości kosztuje nieco za dużo. Gdyby tak został wyceniony na 1499 zł, to byłoby idealnie. Aparaty nie są przełomowe, podobną jakość zdjęć dostaniemy w urządzeniach o kilkaset złotych tańszych. Do tego brakuje wodoszczelności, nie mówiąc o ładowaniu bezprzewodowym. Nie rozumiem wykorzystania przycisku po lewej stronie do aktywowania asystenta Google – dlaczego nie możemy tam przypisać dowolnej aplikacji? No i zabrakło mi słuchawek w zestawie, skoro mamy dostęp do złącza mini-jack. 

Zawodzi nieco wykonanie, bo ten plastik można łatwo porysować i brak lepszej ochrony ekranu. Na tym jednak lista wad się w zasadzie kończy. Mam duży problem z punktową oceną. Motorola Edge dostała ode mnie 8/10, ale Moto G 5G Plus podoba mi się bardziej, szczególnie względem wydajności i możliwości do ceny – to 1200 zł tańszy smartfon, który działa równie dobrze. Myślę jednak, że gdy tylko ten sprzęt trochę stanieje, będzie niezwykle atrakcyjnym kąskiem dla każdego, komu nie w głowie flagowce po 4000 zł. Motorola, dostajesz ode mnie zasłużone 8+. Trochę wad jest, ale w tym telefonie wszystko działa – ani razu mnie nie zawiódł i korzystałem z niego z niekłamaną radością. 

Ocena  8+/10

Zalety:

  • Bardzo przyzwoity wyświetlacz LCD w rozdzielczości FHD+, do tego 90 Hz, ze wsparciem HDR10
  • Niezła jakość wykonania i ładny, niebieski kolor
  • Pokrowiec w zestawie 
  • Bardzo wydajny Qualcomm Snapdragon 765
  • Wsparcie dla wielu pasm sieci 5G
  • Obsługa kart microSD (do 1TB)
  • Złącze mini-jack
  • Znakomity czas działania na baterii, szczególnie w trybie 60 Hz
  • Zaskakująco niezły głośnik (mimo tego, że mono)
  • Przedni obiektyw szerokokątny 
  • Wystarczająco szybka, 20W ładowarka w zestawie 
  • Przyjemna i intuicyjna nakładka producenta
  • Z tego telefonu po prostu przyjemnie się korzysta
  • Przyzwoite zdjęcia w ciągu dnia

Wady:

  • Brak wodoszczelności 
  • Plastik bardzo łatwo porysować, dlatego pokrowiec jest niezbędny 
  • Brakuje jakiejś lepszej ochrony wyświetlacza – nie ma np. Gorilla Glass
  • Słaby aparat w nocy – tryb nocny trochę ratuje sytuacje, ale nieznacznie 
  • Tryb portretowy czasem jest zbyt agresywny 
  • Brak wsparcia dla ładowania bezprzewodowego 
  • Po co mi asystent Google pod przyciskiem? Nie da się go dowolnie przypisać
  • Nie ma wsparcia dla WiFi 6
  • Czytnik odcisków palców czasem zawodzi – przycisk jest za cienki
  • Bardzo wysoko względem konstrukcji telefonu umieszczone przyciski do regulacji głośności
  • Trochę zbyt wysoka cena względem konkurencyjnych aparatów
     

Tagi: Motorola Moto G 5G Plus recenzja test