Roger Żochowski Roger Żochowski 28.07.2020
Alien 3 – recenzja komiksu. Niezrealizowany scenariusz filmowy dalszych losów Ripley
1129V

Alien 3 – recenzja komiksu. Niezrealizowany scenariusz filmowy dalszych losów Ripley

Wiedzieliście o tym, że William Gibson, twórca genialnego "Neuromancera", ojciec cyberpunku, miał pierwotnie stworzyć scenariusz do trzeciej części filmu o Obcym? I stworzył, ale producentom się nie spodobał. Teraz możecie poznać alternatywną wersję wydarzeń dzięki komiksowej adaptacji nigdy niezrealizowanej historii. Czy lepszej niż z filmu "Obcy 3" w reżyserii debiutującego wówczas Davida Finchera? Zapraszam do recenzji.

Komiks kontynuuje wątki przedstawione w filmie "Obcy – decydujące starcie". Okręt Sulaco z zahibernowanymi Ripley, Newt, Bishopem i Hicksem na pokładzie leci do domu na stację Anchorpoint należącą do znanej fanom firmy Weyland Yutani. W wyniku błędu jego współrzędne zostają jednak zmienione i statek przelatuje przez tereny kontrolowane przez Unię Ludów Progresywnych. Jej członkowie wykorzystują ten fakt, by wtargnąć na pokład. To oczywiście kończy się dla nich źle, jeden z żołnierzy zostaje zaatakowany przez facehuggera, reszta ratuje się ucieczką na ich macierzystą stację Rodina zabierając przepołowione ciało androida Bishopa z przyklejonym jajem Obcego (jak się tam znalazło - nie wiadomo). Sulaco leci oczywiście dalej docierając ostatecznie na Anchorpoint, gdzie część znanych z filmu bohaterów zostaje wybudzona z hibernacji, a naukowcy ze stacji próbują zbadać próbki Obcego i poznać z czym mają do czynienia.

Alien 3 recenzja - atak Obcych

"Alien 3" miało w pewien sposób nawiązać do zimnej wojny między USA i Rosją, więc rozpoczyna się nieświadomy nadchodzących konsekwencji wyścig zbrojeń. Obie frakcje zaczynają eksperymenty, obie wiedzą, że kontrolowany "Obcy" może posłużyć jako świetna broń biologiczna. Pojawia się cała masa postaci po jednej i drugiej stronie - żołnierzy, naukowców, pilotów, wysoko postawionych dowódców baz i poszczególnych departamentów. Jedna strona domaga się oddania androida Bishopa, druga przekazania ciała żołnierza, który został zabity na Sulaco. I tak już do końca historii.

Jeśli liczyliście na to, że znana z filmu ekipa odegra w komiksie pierwsze skrzypce, to możecie się nieco zawieść, bo pełnią oni tu głównie role poboczne. Tak naprawdę jedynie Bishopa przedstawiono z ogromnym szacunkiem dla materiału źródłowego i dano mu trochę swobody. Ripley pojawia się baaaaaaardzo epizodycznie, podobnie jest z Newt. Nieco większy wpływ na rozwój fabuły ma Hicks, ale nie jest w żadnym wypadku głównym bohaterem. Tego zresztą ciężko określić, bo postaci jest po prostu bardzo dużo i przyznam się, że nie pamiętam już komiksu, w którym tak często wracałem do poprzednich stron, by zrozumieć co się stało, kto jest kim, i gdzie aktualnie toczy się akcja. Nie pomaga w tym fakt, że niektóre postacie są do siebie podobne i miałem czasami problemy z określeniem kogo widzę w danym kadrze.

Alien 3 recenzja - Ripley i Hicks

Nie da się ukryć, że klimat pierwszych dwóch filmów jest tu odczuwalny, ale chyba rozumiem, dlaczego producenci obrazu zrezygnowali z tego scenariusza. Był on do bólu bezpieczny - to tak naprawdę kopia tego, co wydarzyło się w poprzednich odsłonach, tylko w nowym miejscu i kilkoma nowymi wątkami jak dalszy rozwój ksenomorfów. Ojciec cyberpunka dostał wprawdzie wytyczne, ale brak w tym wszystkim kreatywności. Nie znajdziecie tu cyberpunku, jest za to sporo polityki, korporacyjnej paplaniny i naukowych analiz. Szkoda, że zamiast tego nie spróbowano przedstawić nam bliżej nowych bohaterów. Poza parą biologów, która ma romans i została przyzwoicie nakreślona, ciężko przejmować się losami ekipy, którą ledwo tak naprawdę znamy. Może warto było dodać jeden, dwa zeszyty więcej, by lepiej przedstawić osobowość postaci stworzonych przez Gibsona? I trochę ograniczyć ich liczbę?

Czuć za to fakt, że historia miała być zgodna z poprzednimi obrazami i na tym polu naprawdę się broni. Obcy są niebezpieczni jak zawsze, krwawe sceny znakomicie ukazano na kartach komiksu, a trup ścielę się gęsto. A że jest kogo mordować, bo postaci jest nadmiar, to bohaterowie padają jak muchy. Przecież wszyscy wiemy do czego zmierza eksperymentowanie na "Obcym" i po spokojniejszym początku mamy bardzo intensywny koniec w horrorowo-makabrycznym sosie. Oczywiście to wszystko według znanych nam doskonale klisz, ale jako umiarkowany fan uniwersum skłamałbym pisząc, że momenty, w których ksenomorfy zaczynają polować na bezradną załogę nie budowały tej specyficznej atmosfery. A na końcu albumu czekają także szkice z komentarzami twórcy oraz alternatywne wersje okładek.

Alien 3 recenzja - marines walczą z Obcym

Jeśli jesteście więc fanami Obcego uważam, że posiadanie tego komiksu w swoich zbiorach jest bardzo wskazane. Johnnie Christmas odpowiedzialny za ilustracje daje popis swoich umiejętności zwłaszcza na większych kadrach, gdzie może pokazać działania Obcych w pełnej krasie. Czasami mogłoby być mroczniej, czasami brakuje detali i rysunki są oszczędne nie pokazując wyraźnie twarzy i sylwetek, a jedynie ich zarysy, ale ma to spójny sznyt. Polecam więc album przede wszystkim alienowym freekom. 

Tagi: alien 3 komiks recenzja wiliam gibson

Alien 3 – recenzja komiksu
  • + Klimat pierwszych dwóch filmów o "Obcym"
  • + Krwawe sceny polowań
  • + Możliwość poznania alternatywnej historii uniwersum
  • + Bardzo udana rola Bishopa
  • - Natłok postaci i wątków
  • - Chaotyczne przeskoki miejsca akcji
  • - Znani z filmu bohaterowie zepchnięci na boczny tor
  • - Fabuła jest mało oryginalna
7.0
Roger Żochowski
Roger Żochowski Klimat Obcego zachowano, ale natłok informacji i postaci nie pomaga w budowaniu spójnej narracji. Fani Obcego mogą jednak śmiało zainteresować się albumem, zwłaszcza, że to kawałek historii, która nigdy nie została zrealizowana.