Krzysiek Kalwasiński Krzysiek Kalwasiński 04.07.2020
Tomb Raider - dlaczego reboot klasycznych przygód Lary, jest tak bardzo nieudany [OPINIA]
5252V

Tomb Raider - dlaczego reboot klasycznych przygód Lary, jest tak bardzo nieudany [OPINIA]

Tomb Raider to jedna z najważniejszych serii, a Lara Croft to jedna z tych postaci, które kojarzy większość. Wszystko to za sprawą pierwszych 5 odsłon, z których pierwsza pojawiła się w latach dziewięćdziesiątych i na zawsze wpłynęła na branżę gier wideo. Tym większa szkoda, że reboot z 2013 roku jest tak bardzo nieudany.

Tomb Raider (1996) pojawiło się w październiku 1996 roku. Najpierw na konsolę Sega Saturn, by później pojawić się również na pierwszym PlayStation i systemach MS-DOS, aby w kilku kolejnych latach trafić również na Maca, N-Cage, iOS oraz Androida. To jedna z tych gier, które ukształtowały gry wideo w całości. Główną tego zasługą było przeniesienie akcji do w pełni trójwymiarowego świata i obdarzenie protagonistki wieloma animacjami ruchu, co dawało sporo możliwości w eksplorowaniu. Co by nie mówić o tym "kwadratowym" sterowaniu, jeśli ogarnęło się jego zasady, funkcjonowało bardzo dobrze - co lepsze, to my jako gracze, w pełni odpowiadaliśmy za to, co Lara zrobi.

Jednak nie tylko grafika i rozgrywka pierwszego Tomb Raidera zadecydowały o ogromnym sukcesie. Była to też postać Lary Croft, która w pierwszym zamyśle twórców była mężczyzną, ale na szczęście postawili na swoim i dzięki temu otrzymaliśmy jedną z najbardziej pamiętnych postaci z gier wideo, jakie kiedykolwiek się pojawiły. Lara Croft to nie byle jaka poszukiwaczka przygód. Nikt nie stanie jej na drodze, a jeśli spróbuje, to raczej źle skończy - o czym przekonało się wielu jej przeciwników. Wraz z zaprezentowaniem pani archeolog światu, reakcja z jaką się spotkała przerosła najśmielsze oczekiwania twórców. Protagonistka przyszłej gry spodobała się odbiorcom na tyle, że ta wylądowała na okładce magazynu Face. Pojawiły się też propozycje nawiązania współpracy od przeróżnych firm.

Tomb Raider - od zadziornej poszukiwaczki przygód, po jęczącą marudę nielubiącą grobowców

Lara Croft jaką znamy z odsłon sprzed zresetowania serii, to typ silnej, niezależnej postaci, która niestrudzenie dąży do celu i niemal zawsze w pojedynkę stawia czoła największym zagrożeniom. Przy tym wszystkim jest seksowna (na tyle ile może być postać z gry), dostojna i elegancka. Tego samego powiedzieć nie można o nowej wersji postaci i wydaje mi się, że to jest mój główny problem z Tomb Raiderem z 2013 roku. Nowa Lara to przede wszystkim maruda, która w sytuacji w jakiej zastajemy ją w grze, nie znalazła się z powołania, a raczej przez przypadek. Prawdą jest, że to jej działania doprowadziły do tego stanu, ale nigdy nie było to jej zamysłem. Pierwsza wersja protagonistki po prostu zapakowałaby sprzęt, wsiadła na statek i celowo udała się na wyspę - o ile byłoby na niej coś, co ją interesuje.

Następnie pierwsze co widzimy to to, że została pojmana i teraz wisi w kokonie. Następnie spada i przebija się wystającym prętem. Takich sytuacji jest wiele - Larze ciągle się coś dzieje i wielokrotnie ociera się o śmierć. Źle się na to patrzy nie tylko dlatego, że klasycznej Larze nic takiego by się nie przytrafiło, ale też dlatego, że zwłaszcza na początku wręcz razi natłok tych sytuacji. Przy tym wszystkim protagonistka stale pojękuje i wzdycha, co szczególnie raziło mnie przy pierwszym kontakcie. Później zdałem się tego nie zauważać. Tak jak mówi sam tytuł, protagonistka powinna zajmować się badaniem grobowców. W tej odsłonie są one jednak aktywnością dodatkową. Co więcej, nowa Lara w jednym z kluczowych momentów stwierdziła, że ich nienawidzi. Resetowanie wielkich serii po latach wiąże się z wieloma zmianami, ale czy nie można zostawić najbardziej wyraziste cechy postaci w spokoju?

Tomb Raider - "bo w nowych odsłonach za dużo się zabija"

Tomb Raider od zawsze było serią nastawioną mimo wszystko na akcję. Lara Croft nie szczypała się z nikim, a bez pardonu korzystała ze swoich dwóch krótkich pistoletów z nieograniczoną amunicją. W pierwszej odsłonie walczyliśmy głównie z drapieżnymi zwierzętami (zmienia się to pod koniec gry), ale już w kolejnych pojawiło się wielu ludzkich przeciwników. Lara od zawsze zabijała dużo. Jeśli nie było to na taką skalę jak w odsłonie z 2013 roku, to tylko dlatego, że ogólnie mówiąc rozmiary gier uległy znacznemu powiększeniu. Jednak jeśli chodzi o to, odsłony sprzed nowej ery były mimo wszystko bardziej nastawione na eksplorację. W "resecie" zwiedzania miejscówek nie brakuje, ale znów nie jest to tak pochłaniające jak w oryginale. Większość robi się automatycznie, nie ma zbyt wielu zagadek środowiskowych, więc jeśli nie szukamy wyzwań i innych tego typu "atrakcji" idziemy z punktu A do punktu B. To jednak bolączka wielu dzisiejszych gier.

Uwspółcześnianie gier nie musi wiązać się z automatyzowaniem rozgrywki, upraszczaniem wszystkiego co się da, co udowodniła seria Dark Souls, czy choćby Bloodborne. Gry, które rzucają gracza do lokacji i zostawiają go samego. "Idź gdzie chcesz i rób co chcesz" - choć wskazówek i samouczków pomagających w ogarnięciu systemu nie zabrakło. Podobnie było w oryginalnej serii - oglądamy scenkę, po której lądujemy w nieznanym sobie miejscu i idziemy przed siebie. Nikogo nie obchodziło, że nasza postać umrze na pierwszym lepszym przeciwniku, czy skoku - choć żeby nie było, te gry i tak zaczynają się łagodnie i stopniowo stają się trudniejsze. W nowych częściach nic takiego nie ma, przez co te gry (jak i pozostałe) są mało angażujące. Ilekroć trafiamy na jakąś pułapkę, czas zostaje spowolniony, a my możemy sobie swobodnie odskoczyć. "Emocje!"

Tomb Raider w nowej wersji przykładem na to, że pewnych rzeczy zmieniać się nie powinno

Dochodzimy do podsumowania. Ogólnie mówiąc nie jestem jakimś wieloletnim fanem serii Tomb Raider. Zapoznałem się z nią stosunkowo niedawno, ogrywając w przeciągu roku wszystkie główne odsłony wydane na pierwsze, drugie i trzecie PlayStation. Jednak pierwszy kontakt z serią miałem jeszcze w dzieciństwie, kiedy spróbowałem zagrać w Tomb Raider III: Adventures of Lara Croft. Wtedy jednak bardziej pochłonęło mnie Silent Hill, Metal Gear Solid, czy Spyro. Dodatkowo od gry odrzucił mnie wysoki poziom trudności. Młody byłem, nie miałem cierpliwości.

Chciałbym, aby nowa odsłona serii Tomb Raider (o ile takowa powstanie) powróciła do korzeni. Żeby twórcy postawili na otoczenie wypełnione zdradzieckimi półkami, pułapkami i toczącymi się znienacka głazami. Chciałbym, żeby nowa gra miała ciekawe i wymagające zagadki środowiskowe i sprawiała, że jako gracze będziemy odczuwać niepokój podczas przemierzania kolejnych miejscówek, bo nie będziemy pewni co czai się w następnej sekwencji. No i niech ta nieszczęsna Lara stanie się tym, kim zawsze była, czyli pewną siebie, bezkompromisową poszukiwaczką przygód, z którą strach zadzierać.

Tagi: Crystal Dynamics Square Enix tomb raider