Grzegorz Drabik Grzegorz Drabik 01.06.2020
Graliśmy w The Last of Us: Part II. Najambitniejszy projekt Naughty Dog
5526V

Graliśmy w The Last of Us: Part II. Najambitniejszy projekt Naughty Dog

Siedem lat po niezapomnianej podróży Joela i Ellie dostajemy kontynuację The Last of Us. Kontynuację, której początkowo nikt nie oczekiwał, ba - niektórzy nawet nie chcieli, aby w ogóle powstawała. A jednak jest - największa gra w dorobku Naughty Dog. Oto jej (bezspoilerowy) przedsmak…

The Last of Us Part II ukończyłem kilkanaście dni temu. Po finalny werdykt i moje kompletne wrażenia odsyłam Was do nadchodzącego numeru PSX Extreme #275, który ukaże się w sprzedaży 25 czerwca. Dzisiaj jednak mogę Wam przybliżyć fragment rozgrywki, który ma miejsce po kilku godzinach gry. Ellie dociera do Seattle i ze swojej bazy w starym, opuszczonym teatrze, wyrusza do pobliskiego szpitala w poszukiwaniu niejakiej Nory. Szpital pozostaje w rękach jednej z wrogich frakcji na danym terenie - Frontu Wyzwolenia Waszyngtonu (WLF) - więc muszę się mieć na baczności. To nie będzie towarzyska wizyta…

Matka jest tylko jedna?

The Last of Us Part II playtest

The Last of Us Part II playtest

Pierwsze, co rzuca się w oczy (i chłosta je nieustannie), to mistrzowska kreacja świata. Typowa dla Naughty Dog, chorobliwa wręcz dbałość o detale, pieczołowitość, a jednocześnie rozmach, kreatywność i realizm w wizualizacji tego nieprzyjaznego środowiska i wszelakich lokacji zahacza już o poziom nowej generacji gier. Opisując miejscówki TLOU, mówiło się, że “Matka Natura upomina się o swoje”. W TLOUP2 Matka Natura rządzi już niepodzielnie, wręcz połknęła starą cywilizację. Nie masz wątpliwości, że ludzkość jest na kolanach, jej nieliczni przedstawiciele kąsają się i gryzą po kątach - a Matka Natura objęła wszystko w posiadanie i pogardliwie rzuca naszej rasie kłody pod nogi. Niegdysiejsze plątaniny ulic w centrum są dzisiaj plątaniną krzaków, rowów i drzew - istną miejską dżunglą, teraz w znaczeniu dosłownym. Nie brakuje terenów zalanych, gdzie przydają się nowe skille Ellie, jak pływanie czy nurkowanie. 

W drodze do szpitala mijam stary bar, z grupką zarażonych w środku. Mogę go odpuścić i iść dalej, ale kusząca opcja pozyskania cennych surowców czy amunicji wygrywa z rozsądkiem. Sęk w tym, że muszę narobić hałasu, bo bar jest zamknięty - rozbijam szybę (teraz można manualnie, posiadaną bronią białą czy nożem albo rzucając cegłówką czy butelką). Atakuje mnie cała grupa i nawiązuje się walka, w której - zwłaszcza z szybkimi biegaczami - niezastąpiona jest nowa umiejętność uników. Uchylając się przed ciosem atakującego, możesz skontrować pięściami, nożem albo wykonać szybką egzekucję, posiadając lepszą broń białą (maczeta, siekiera, młotek).

Bez litości

The Last of Us Part II playtest

The Last of Us Part II playtest

Chociaż muszę trzymać się drogi nr 5 (wykorzystanie prawdziwych drogowskazów w świecie gry), trasie do szpitala daleko do prostej i łatwej. Wszelakie ruiny, osuwiska, naturalne blokady i daleko posunięte zmiany w architekturze miasta wymuszają kluczenie zygzakiem. Na chwilę trafiam do Seattle Conference Center (czyli do wersji postapo budynku znanego realnie jako Washington State Convention Center, w którym odbywa się corocznie PAX West!). Tu poznaję nowego wroga - czyhacze to “ninja wśród zarażonych”, czają się w ciemnościach i atakują znienacka. 

Niedługo potem, w parku, poznaję kolejne zagrożenie. Serafici - znani też jako Blizny - to sekta religijna, która bezlitośnie poluje na “niewiernych”. Działają cicho, grupami i porozumiewają się przenikliwym gwizdaniem - co momentalnie wrzuca ciary na plecy. Ich podstawowa broń to łuk - o czym szybko boleśnie się przekonuję. Przydają się kolejne nowości w mechanice rozgrywki. Z bolesnym grymasem na twarzy, wyciągam strzałę z ciała - inaczej wykrwawię się i stracę siły. Zaczynam się czołgać - tak łatwiej ukryć się w zarośniętym parku (który bardziej przypomina teraz dżunglę) - i przechodzę do ofensywy. Znalazłem wcześniej pustą butelkę, więc mogę zrobić sobie tłumik do pistoletu. Jednak bez rozwiniętych odpowiednich skilli postaci oraz ulepszonej broni, pistolet to słaby pomysł na większe odległości. Co innego łuk - cichy i precyzyjny… pod warunkiem, że trafisz w głowę. To gwarantuje trupa - każda inna opcja to alarm i rozpocznie się nagonka. Kładę kilku dalszych, a najbliższego z Serafitów biorę jako żywą tarczę - strzelam do pozostałych jego kumpli, więc ten szamocze się coraz mocniej i w końcu wyrywa. Maczeta w żebra załatwia sprawę.

Z parku trafiam do sklepu kosmetycznego - prosto w zasadzkę trzech sekciarzy (scena walki znana z trailera). Ich wielkie siekiery nie zachęcają do kontaktu, więc w ruch idą Mołotowy i bomby dymne. Jeszcze kilka cichych egzekucji (kolejny patrol Blizn) i docieram do szpitala przez jego zalaną sekcję podziemną. Nadgorliwa strażniczka (grająca w Hotline Miami na PS Vita!) dostaje nóż w krtań - wychodzę na podwórze. Chowając się w gęstej trawie - która teraz, wzorem Uncharted 4, idealnie kryje kucającą postać - szybko oceniam wzrokiem zagrożenie i potencjalne drogi do środka. Jest ich kilka, każda prowadzi do innej części szpitala i oferuje inne zagrożenie ze strony WLF - możesz trafić na zwykły personel, strażników, ale i żołnierzy z psami. Te zdolne są złapać Twój trop z dalszej odległości i tylko odciągnięcie ich uwagi rzuconym przedmiotem uchroni Cię przed wpadką. Tak, psy można zabijać (rozwiązanie proste i szybkie) - albo próbować wywieść w pole, jeśli starasz się unikać walki (rozwiązanie trudne i czasochłonne), co znacząco podnosi poziom wyzwania. Cokolwiek wybierzesz, na pewno warto zacząć od strażnika na wieży w centralnej części placu, który bacznie lustruje teren. Adrenalina rośnie…

Jesteś gotowy?

Jeśli uwielbiasz skradanki i podejście stealth w grach, będziesz wniebowzięty. Mimika twarzy, animacje postaci, walk i wszelkich fizycznych czynności to absolutny top współczesnej branży. Emocje wywoływane sekcjami akcji wciąż spychają na krawędź fotela. Sztuczna inteligencja - wbrew malkontentom oceniającym grę na podstawie paru trailerów - stanowi świetne wyzwanie już na normalnym poziomie gry. Przeciwnicy tropią Cię zaciekle, komunikują się, skrzykują, flankują, starają się podejść na wszelkie sposoby.

Jasne - Ty masz nasłuchiwanie otoczenia (znane z TLOU), ale teraz bez rozwijania tej umiejętności niewiele zdziałasz. To samo dotyczy skilli postaci oraz broni - porozrzucane po świecie gry warsztaty pozwalają ulepszyć broń, i to w rewelacyjny wizualnie sposób. Możesz obejrzeć, rozebrać i usprawnić każdą giwerę (kosztem zbieranych części) - realne zmiany widzisz na własne oczy, na stole monterskim. `Pewnie po licznych trailerach, materiałach promocyjnych (i przeciekach), wydaje Ci się, że wiesz o grze już wszystko? Masz rację - wydaje Ci się…

Moja pełna recenzja The Last of Us: Part II ukaże się w PSX Extreme #275 - w sprzedaży od 25 czerwca.

Tagi: Naughty Dog playtest Sony Interactive Entertainment The Last of Us: Part II