Igor Chrzanowski Igor Chrzanowski 03.05.2020
Czy Wsteczna kompatybilność w PlayStation 5 naprawdę jest nam potrzebna?
4388V

Czy Wsteczna kompatybilność w PlayStation 5 naprawdę jest nam potrzebna?

Tematyka usługi Wstecznej kompatybilności na konsolach nowej generacji wraca niczym bumerang i nie pozwala o sobie zapomnieć nawet na chwilę. Podczas gdy Xbox zaoferuje swoim fanom gry ze wszystkich swoich platform, Sony boryka się nawet z PS4.

Na starcie obecnej generacji konsol mało kto miał już pretensje do Sony czy Microsoftu, że nie udostępnią nam swoich starszych gier ani na PlayStation 4 ani na Xbox One, chociaż podobna dyskusja jak teraz również toczyła się w 2013 roku. Dziś wiemy już, że Microsoft pokazał nam, że to jest jak najbardziej możliwe, a Sony poległo w swoim pomyśle udostępnienia tytułów z PSX'a i PS2 w ramach chmury PlayStation Now. Dziś znów wracamy do punktu wyjścia i debatujemy nad jednym, bardzo ważnym pytaniem.

Czy naprawdę tego potrzebujemy?

Nie. Tak naprawdę to usługa Wstecznej kompatybilności nie jest nam do szczęścia w ogóle potrzebna. Dlaczego? Biorąc pod uwagę ogół społeczności graczy, z takich funkcji regularnie korzysta zaledwie garstka osób, a jako ciekawostkę sprawdza ją około 50% graczy. Sam jestem zapalonym miłośnikiem retro grania i w związku z tym posiadam w swojej bibliotece aż 12 różnych konsol do grania, dzięki czemu mam stały dostęp do tytułów z absolutnie każdego sprzętu Sony oraz kilku najważniejszych konsolek Nintendo.

Czy zatem bywam zainteresowany klasykami PSX na PS3? No jasne! Czy kupuję gry z PSP na Vitę? Oczywiście, że tak! A czy po raz 17 kupiłem trylogię GTA na PS4? No ba - nawet je splatynuję! Z drugiej zaś strony regularnie odwiedzam sklepy z używanymi grami i poszerzam swoje zbiory na nośnikach fizycznych, dzięki czemu ograłem sobie oryginalne Ratchety na PlayStation 2, ale gdyby te trafiły na "czwórkę", zapewne kupiłbym je ponownie. Bo jestem takim chorym fanatykiem. Podobna rzecz tyczy się na przykład Crash Team Racing. Mam je na PSX, a także w cyfrowej wersji na PS3, Vitę i PSP - wszędzie ukończona co najmniej po 2-3 razy.

"No dobra ziomek, cieszymy się twoim szczęściem, ale do czego zmierzasz?". A no zmierzam do tego, że znaczna większość osób korzystających z takich usług Wstecznej kompatybilności i tak posiada po kilka retro sprzętów i traktuje to jako entą już kopię zapasową ukochanego tytułu. Dlatego takim jak my nie jest to raczej potrzebne, bo skoro chcemy sobie zagrać w oryginalne Final Fantasy VII i tak wyciągniemy z szafy "szaraka" i to na nim przeżyjemy tę przygodę jeszcze raz. 

Czy chcemy Wstecznej kompatybilności?

No jasne, że tak! Jak wspomniałem wyżej dla retro maniaków usługi tego typu są bezpieczną alternatywą i swoistym gwarantem tego, że jak na świecie zabraknie już działających egzemplarzy PSX-a, zawsze będziemy mogli odpalić nasze gry na PS2, a jak tych również zabraknie, przesiądziemy się na PS3. No i ktoś mógłby tu wtrącić dość słuszną uwagę pod tytułem "A na jakiego grzyba po 50 razy grać w starocie, skoro wychodzą nowe gierki". Musimy pamiętać o tym, że każdy z nas jest inny i podczas gdy osoba A ma totalnie gdzieś przestarzałe i archaiczne klasyki, tak osoba B (np taki Ściera) zdecydowanie będzie preferował powrót do staroci, bo nowe gry nie sprawiają mu już takiej frajdy.

Wsteczna kompatybilność danego sprzętu może być także dobrą opcją dla tych, którzy na przykład jak ja, zaczynają cierpieć na brak miejsca na nowe sprzęty w swoim pokoju do gier. Swoje wszystkie 12 konsol upchnąłem w wielgachną szafkę pod telewizorem i o ile naprawdę chciałbym kupić sobie na przykład Nintendo 64, GameCube'a, Wii, NES-a, Xboksa i Xboksa 360, tak naprawdę nie mam gdzie tego postawić!

Dlatego błogim rozwiązaniem jest dla mnie nadchodząca obsługa Wstecznej kompatybilności w Xbox Series X, dzięki której będę mógł ograć wiele tytułów z każdej z konsol Microsoftu. Z podobnego też powodu posiadam jedynie 4 konsole od Nintendo. Dlaczego?

  • Na Game Boy'u Advance mogę ograć hiciory wszystkie hiciory ze wszystkich wersji Game Boy'a.
  • Na Nintendo 2DS XL mam dostęp nie tylko do gier z pierwszego DS-a, ale również Virtual Console
  • Na Wii U mam okazję ograć klasyki z Wii oraz fantastycznej biblioteki Virtual Console
  • Na Switchu mamy dostęp do retro abonamentu z grami z NES-a i SNES-a.

W takim wypadku brakuje mi wyłącznie jakiejkolwiek opcji pogrania w gry z Gacka, więc szczerze liczę na to, że jego obsługa trafi kiedyś do abonamentu na Switcha. Swoją drogą Nintendo bardzo mocno oberwało się za kastrację "pstryczka" z Wirtualnej Konsoli, której zbiory liczone są w setkach absolutnie genialnych tytułów.

Czy PlayStation 5 powinno mieć Wsteczną kompatybilność?

Powiedzieliśmy sobie otwarcie, że tak naprawdę Wstecznej kompatybilności praktycznie nie potrzebujemy, ale jej implementacja to zawsze fajny plus dla danego sprzętu. Czy zatem PlayStation 5 powinno mieć taką usługę? Koniecznie! Będzie to drobny ukłon w stronę starych wyjadaczy, a zapewne od czasu do czasu również i młodsi gracze sięgną po jakiegoś starocia. Nawet jeśli z tej opcji skorzysta z 5% wszystkich osób, które zakupią PS5, Sony będzie mogło liczyć zyski w grubych milionach.

Jeśli udałoby się ogarnąć obsługę gier z każdego ich poprzedniego sprzętu, naprawdę wiele świetnych produkcji zostanie uratowanych od wiecznego zapomnienia - w końcu cyfrowy sklep PSP już zamknięto, a PSN na Vicie też pewnie wiecznie żyć nie będzie. Wtedy też wszyscy stracimy dostęp do tysięcy rewelacyjnych opowieści. A szkoda byłoby to zaprzepaścić. Dodatkowo uważam, że każdy powinien mieć wybór dotyczący tego, czy na przykład kupić sobie oryginalną trylogię Crasha, czy jej remake, a może i obie na raz, skoro kogoś na to stać. Tak samo ktoś mógłby chcieć kupić oryginał Final Fantasy VII za powiedzmy 25 zł, zamiast inwestować w remaster za 60 zł.

A co Wy uważacie o Wstecznej kompatybilności? Korzystacie, omijacie? Dajcie znać w ankiecie i komentarzach!

Tagi: hardkor ps5 ps5 wsteczna kompatybilność retro Sony