Jędrzej Dudkiewicz Jędrzej Dudkiewicz 23.03.2020
Obraz pożądania – recenzja filmu. Utalentowany pan Figueras
911V

Obraz pożądania – recenzja filmu. Utalentowany pan Figueras

Jaka jest rola krytyka? Czym w ogóle jest sztuka? Czy twórca ma obowiązek dzielić się swoimi dziełami ze światem? Nie są to typowe pytania, które zadaje się w trakcie oglądania, bądź co bądź, thrillera. A jednak udało się to zrobić Giuseppe Capotondiemu, który nakręcił film Obraz pożądania. Szkoda tylko, że popełnił też przy okazji kilka błędów.

James Figueras jest krytykiem sztuki, który ledwo wiąże koniec z końcem, jeżdżąc po Europie (obecnie jest we Włoszech) i dając wykłady na temat malarstwa. Jego sytuacja ma szansę się zmienić, gdy poznaje Berenice, a niedługo potem zostaje zaproszony do posiadłości Josepha Cassidy’ego, milionera, u którego pomieszkuje słynny malarz Jerome Debney. Figueras dostanie szansę przeprowadzenia z nim unikalnego wywiadu, pod warunkiem, że dostarczy Cassidy’emu nowy obraz Debneya.

Obraz pożądania - recenzja

Obraz pożądania – intrygująca (do pewnego momentu) fabuła

Film Capotondiego ma naprawdę niezły polski tytuł, równie wieloznaczny, co większość rozważań w nim obecnych. Nad różnymi kwestiami można zacząć się zastanawiać już od samego początku, gdy Figueras podczas spotkania ze słuchaczami pokazuje, w jaki sposób zdolna osoba, przemawiająca z pozycji eksperta, może manipulować ich odbiorem danego dzieła. Rodzi to chociażby pytanie o to, czy sztuka sama w sobie ma jakąkolwiek wartość, czy to my – każdy z osobna – którzy ją oglądamy nadajemy jej znaczenie. Można też się zastanowić, czy krytycy nie mają czasem ukrytych celów, bo Obraz pożądania bardzo dobrze pokazuje, że przy użyciu odpowiednich kłamstw wszystko da się przedstawić w odpowiednim świetle i później sprzedać. Na tym zresztą nie koniec. Produkcja ta da też całkiem niezły widok na świat sztuki, w którym często liczą się wyłącznie pieniądze, szemrane interesy i nieczyste zagrywki. To kraina pełna ludzi, którzy gotowi są zrobić bardzo wiele, byleby tylko poprawić swoją pozycję lub po prostu zadowolić przerośnięte ego. Jak w tym wszystkim mają odnaleźć się artyści, którzy chcą coś tworzyć, ale niekoniecznie dzielić się wszystkim z innymi, tym bardziej, że im więcej oczekiwań względem nich mają ludzie, tym bardziej są oni pozbawiani wolności i możliwości cieszenia się tym, co robią. Przyznać muszę, że nie spodziewałem się, że aż o tylu różnych rzeczach (a pewnie dałoby się znaleźć i więcej ciekawych tropów) będę miał okazję myśleć podczas seansu Obrazu pożądania. Tym bardziej szkoda, że w pewnym momencie intrygujące i inteligentnie prowadzone rozmowy zostają ucięte, a Capotondi robi zwrot i zamienia swój film w typowy thriller, w którym jest sporo nie do końca wyjaśnionych lub po prostu absurdalnych (jedna postać nagle strasznie głupieje i zaczyna się zachowywać idiotycznie) elementów. Film zaczyna się rwać gdzieś w połowie, ostatnie czterdzieści minut filmu są niestety znacznie gorsze niż wcześniejsza godzina. Szkoda, bo niszczy to trochę przyjemność z obcowania z tym dziełem.

Obraz pożądania – świetne aktorstwo

Na całe szczęście nie można tego powiedzieć o występujących w Obrazie pożądania aktorach, którzy do samego końca dają z siebie wszystko i starają się uwiarygodnić decyzje podjęte przez scenarzystę i reżysera. Znany ostatnio z netflixowego Drakuli Claes Bang jest świetny jako Figueras. Dobrze pokazuje z jednej strony, że to charyzmatyczny człowiek, który wie, co robić, by być czarującym, z drugiej wyraźnie widać, że ma on w sobie wiele tłumionej agresji i że lepiej nie mieć go za wroga. Ciekawa, uwodzicielska i odpowiednio tajemnicza jest też Elizabeth Debicki jako Berenice. W roli Jerome’a Debneya pojawia się Donald Sutherland i dzięki niemu również ten niezbyt długi występ da się zapamiętać. Debney ma w sobie coś nieuchwytnego, jakiś smutek lub tęsknotę, a jednocześnie sporo cynicznego humoru i złośliwości. Nadspodziewanie udaną rolę, chociaż niedużą, zalicza sam Mick Jagger, który doskonale bawi się jako oślizgły, trochę jowialny, a trochę odpychający Joseph Cassidy. Cała czwórka jest więc naprawdę sporym atutem filmu.

Obraz pożądania, mimo wspomnianej wcześniej wady jest jak najbardziej produkcją wartą obejrzenia. Oczywiście szkoda, że pewne rzeczy nie zostały pociągnięte i film ostatecznie wrócił na tory zwykłego thrillera, tym niemniej czas poświęcony na zastanowienie się nad różnymi kwestiami nie będzie stracony.

PS Z oczywistych względów nie wiadomo, kiedy film pojawi się w polskich kinach. Jak już się to wyjaśni, przypomnimy recenzję.

Tagi: film Mick Jagger Obraz pożądania recenzja

Werdykt
  • + Bardzo dobra, intrygująca i stawiająca mnóstwo ciekawych pytań pierwsza połowa filmu;
  • + Znakomite aktorstwo
  • - O wiele gorsza druga połowa, w której pojawiają się nielogiczności i absurdy
7.0
Jędrzej Dudkiewicz
Jędrzej Dudkiewicz Obraz pożądania to film nierówny, a w zasadzie podzielony na dwie części różniące się poziomem jakości. I tak warto go obejrzeć dla tej lepszej.