Roger Żochowski Roger Żochowski 26.02.2020
Liberated. Graliśmy w polską cyberpunkową perełkę
931V

Liberated. Graliśmy w polską cyberpunkową perełkę

Losy Liberated śledzę praktycznie od pierwszych zapowiedzi gry, bowiem koncepcja interaktywnego komiksu w cyberpunkowych szatach z miejsca mnie kupiła. Niedawno miałem okazję zagrać w nowe demo polskiej produkcji szykowane na targi PAX.

Tytuł urzeka czarno-białą stylistyką, komiksową narracją oraz dystopijną wizją świata. Zwłaszcza ostatni z elementów z miejsca przypomina komiksy i filmy tworzone w podobnym, mrocznym tonie. Władza pod przykrywką wprowadzenia procedur bezpieczeństwa zaczyna na masową skalę inwigilować społeczeństwo kontrolując nie tylko serwisy społecznościowe, ale także operacje bankowe i życie prywatne. Kamery śledzące każdy ruch, drony, technologia GPS i rozpoznawania twarzy, opresje wobec tych, którzy sprzeciwiają się autorytarnej władzy. W takich warunkach nie trzeba wiele, by narodziła się siła walcząca z reżimem - tytułowi Wyzwoleni.

Szara rzeczywistość

Liberated gameplay

Liberated gamepaly

Problem w tym, że czasami ciężko odróżnić rewolucjonistę od terrorysty i grupa walcząca o przywrócenie normalności również święta nie jest. Jaki będzie koszt rewolucji? I czy kobiety i mężczyźni, którzy staną do walki będą potrafili odróżnić dobro od zła? W Liberated racja jest bowiem kwestią perspektywy, a my będziemy mogli poznać przedstawicieli obu stron wcielając się zarówno w policjanta walczącego z terrorystami, jak i rewolucjonistę próbującego przeciwstawić się coraz bardziej opresyjnemu aparatowi władzy. Historia opowiadana jest w kolejnych zeszytach komiksowych, a każdy kolejny numer przedstawi nam sytuację z nieco innego punktu widzenia. 

Tytuł od pierwszych chwil zachwyca stylistyką ręcznie rysowanej powieści zrealizowanej w technologii 2.5D. Autorom udało się wykreować realistyczną i niezwykle ponurą wizję świata, gdzie historię opowiadają również mijane scenerie. Zastosowano też świetny zabieg, dzięki któremu termin "interaktywny komiks" nabiera większego znaczenia. Oglądając kolejne kadry zeszytów w każdej chwili komiks może zamienić się w grywalną planszę i na odwrót. W dodatku ukazywana na kolejnych stronach fabuła jest nieliniowa i często pozwala wybrać nam co w danej sytuacji zrobimy. Wprawdzie nie wpłynie to jakoś drastycznie na opowiadaną historię, ale pozwoli dotrzeć do celu różnymi drogami. 

Cyberpunkowe Limbo

Liberated gameplay

Liberated gameplay

A jak w to się gra? Zacznę o negatywów, bo ten jest w zasadzie tylko jeden. To skradanie. Zupełnie do mnie nie przemawia ten element zabawy, jest zerojedynkowy. Wciskasz przycisk, chowasz się za jedną ze ścian, czekasz aż wróg podejdzie, wciskasz drugi przycisk i wykonujesz na nim atak kończący. Nie ma w tym polotu, finezji i chcesz jak najszybciej pokonać taką sekcję. Na szczęście cała reszta wciąga jak bagno.

Gdy tylko dostajesz do ręki spluwę robi się miło (początkowo pistolet, potem karabin). W skórze policjanta musisz wejść do budynku i rozprawić się z terrorystami. Sterowanie postacią i celowanie broniami odbywa się za pomocą gałek analogowych, co pozwala wykonywać precyzyjne headshoty. Towarzyszą temu charakterystyczne dymki komiksowe. Szkoda, że autorzy nie pokusili się o wprowadzenie ograniczonej amunicji, którą trzeba by było zbierać, bo wymuszałoby to na nas ostrożność i wywoływało znacznie większą presję. Strzelać można tymczasem do woli, choć jak wspomniałem - element ten jest bardzo rajcujący.

W przerwach pomiędzy zabijaniem wrogów musimy rozwiązywać różne zagadki środowiskowe, przesuwając skrzynki, wciskając różne przyciski i dźwignie, operując odpowiednio windą czy nawet nurkując, by przedostać się w pożądane miejsce. Nie brakuje też przerywników urozmaicających zabawę - raz musiałem wziąć udział w mini-gierce łącząc odpowiednio obwody elektroniczne innym razem zaplanować rozstawienie min w kolejnym pomieszczeniu, co pozwoliło wyeliminować część wrogów czających się za rogiem. Co ważne - rozgrywka wciąga, a ciekawość, jaka lokacja i historia czeka za rogiem jest jej koniem napędowym. Ten świat po prostu chce się poznawać, chłonąc jego komiksową, monochromatyczną otoczkę.

Tytuł w pierwszej kolejności trafi na Switcha, następnie czeka nas premiery na PC. I po tym co zobaczyłem nie mogę się już doczekać dalszego ciągu historii i sprawdzenia kolejnych zeszytów przedstawiających losy pozostałych postaci. 

Tagi: Atomic Wolf Liberated Walkabout