Roger Żochowski Roger Żochowski 06.02.2020
IMBA KING - recenzja gamingowego fotela. "Król" wjechał na salony
759V

IMBA KING - recenzja gamingowego fotela. "Król" wjechał na salony

Jeszcze kilka lat temu na fotele gamingowe mogli sobie pozwolić nieliczni. Rozwój esportu i świadomości, że dobry fotel do grania wpływa nie tylko na komfort, ale i kwestie zdrowotne sprawił, że coraz więcej firm stara się powalczyć o klienta. Jedną z nich jest IMBA. 

To nowy gracz na rynku, bo swoją działalność rozpoczął w grudniu 2019 roku. Mam jednak wrażenie, że jego właściciele odrobili lekcję domową na starcie oferując fotele, który niczym w grach mają swoje klasy różniąc się nie tylko wyglądem, ale też wagą czy samą konstrukcją. Wprawdzie z dość enigmatycznych opisów na stronie ciężko zrozumieć jakie są kluczowe różnice w funkcjonalności, tak marketingowo jest to strzał w dziesiątkę. Klient może wybierać między takimi siedziskami jak Hunter, Paladin, Rogue, Tank, Warrior czy King. I właśnie "Króla" miałem okazję przetestować.

Złóż to sam

IMBA KING fotel

Fotel przyjechał w dość nieporęcznym kartonie, którego waga oscylowała w granicach 27 kilogramów. Całe szczęście sama instrukcja i wszelkie elementy były tak zapakowane, by nawet laik się w tym nie pogubił. Sam montaż nie należy do zbyt skomplikowanych - śruby i klucze są zapakowane w osobne opakowanie, a kolejne elementy składa się łatwo, przyjemnie i po około 15 minutach można cieszyć się złożoną konstrukcją. Kółka wpina się w 5-cio ramienną podstawę błyskawicznie, a ich gumowo-plastikowa powłoka sprawdza się dobrze zarówno na twardych powierzchniach nie rysując podłogi, jak i na dywanie. I kółka są do tego naprawdę ciche. Czego mi osobiście zabrakło? To już moje osobiste zboczenie, ale jednym z ulubionych gatunków gier są dla mnie wszelkiego rodzaju symulatory samochodowe, zwłaszcza gry o tematyce rajdowej. Przydałaby się więc jakaś blokada kół, aby konstrukcja nie latała np. podczas korzystania z pedałów.  

Podłokietniki 4D QUADRAKILL trzeba samemu zamontować w siedzisku. Podobnie jak w konkrecyjnych modelach dostajemy regulację góra-dół, przód-tył, prawo-lewo i ustawienie pod odpowiednim kątem. Zaletą KINGa jest to, że podłokietniki stawiają odpowiedni opór uniemożliwiając przypadkowe przeskakiwanie na inne poziomy. Niestety nie są na tyle sztywne, by nie latać lekko na boki podczas przesuwania po nich łokciami, co czasami trochę drażni. Nie odczuwamy jednak bólu nawet przy dłuższym posiedzeniu - podłokietniki są zrobione z wystarczająco miękkiego tworzywa zmniejszając przy okazji zmęczenie przedramion. 

150 kilogramów żywej wagi

IMBA SEAT fotel

Po połączeniu pleców z siedziskiem a następnie z podstawą wystarczy już tylko dokręcić odpowiednie śruby i zamontować na specjalnych gumkach mechanizm na poduchę na lędźwie. Poduchę możemy przesuwać w dół i do góry dając odpocząć plecom podczas intensywnych sesji przy komputerze czy pracy. Muszę przyznać, że w KINGu spełnia ona swoją funkcję doskonale. Drugą poduchę możemy zamontować na klips w okolicach szyi, choć tutaj przy dłuższych sesjach trochę zaczynała mi przeszkadzać i nie była tak wygodna, jakby się tego chciało. 

Zarówno na siedzeniu jak i oparciu zastosowano specjalną piankę EXECUTE, która jest teoretycznie odporna na ugniatanie. Podczas ponad 2 tygodniowych testów nie zauważyłem żadnych zmian. Nie mogę tego samego powiedzieć o samej poduszce na lędźwie, która jest już trochę pomarszczona, ale też należy pamiętać, że jest ona narażona na ciągły nacisk naszych pleców. Niemniej jednak cała kubełkowa konstrukcja stabilizuje naszą sylwetkę i jest wygodna w czym z pewnością pomaga metalowa podstawa OMEGA. Maksymalny udźwig fotela to 150 kilogramów, więc myślę, że większość z Was spokojnie złapie się w tym limicie. Oparcie wraz z siedziskiem możemy oczywiście odchylać do tyłu (funkcja bujania), zablokować, a także rozłożyć fotel niemalże poziomo (zakres od 90 do 135 stopni), gdy chcemy odpocząć. Dostajemy też regulację wysokości w zakresie 10 centymetrów, gdzie maksymalna wysokość siedziska to 61 centymetrów. Siłownik fotela PREIST spisuje się nieźle, chociaż lepszą amortyzację podczas siadania i pracy zapewnia testowany również u nas Pro Gamer Xano. Za to wszystkie manetki odpowiedzialne za regulowanie fotela działają doskonale i zawsze są łatwo dostępne. 

Kompaktowy wariat

IMBA SEAT KING

Przez ponad 2 lata użytkowałem masywny fotel marki Pro Gamer, więc już na wstępie zaskoczyła mnie znacznie lepsza mobilność i mniejsza waga KINGa. IMBA King jest ponad 5 kilogramów lżejszy od wspomnianego Xano Pro Gamera. A należy pamiętać, że KING (24 kilogramy) to i tak jeden z cięższych modeli w ofercie. Dla mnie to duża zaleta. Siedzisko jest wystarczająco głębokie (58 cm), a samo obicie przyjemne w dotyku. Szwy i ściegi również zostały bardzo dobrze wykonane, a całość została wykończona ekoskórą, która jednak nie stara się imitować tej prawdziwej zarówno wyglądem jak i strukturą. Niektórzy mogą uznać to za wadę, bo faktura fotela jest matowa i nie sprawia wrażenia przepychu, elegancji, ale to akurat kwestia preferencji. Fotel dobrze za to odprowadza ciepło chociaż trochę szkoda, że na siedzisku nie pokuszono się o mikroperforacje, co poprawiłoby jeszcze wentylację zwłaszcza latem. Trzeba też pamiętać, że ekoskórę można łatwo porysować - mój poprzedni fotel uszkodziłem lekko klamrą przy spodniach i z czasem zrobiła się brzydka dziura. KING póki co wydaje się bardziej odporny na zarysowania, ale będzie można to ocenić lepiej po kilku miesiącach użytkowania. Bardzo łatwo się go za to czyści nawet, gdy dzieci urządzą sobie na nim podwieczorek. KING podoba mi się również z tego względu, że wygląda nowocześnie i na żywo prezentuje się nawet lepiej niż na zdjęciach. 

Producent oferuje 24 miesiące gwarancji oraz możliwość zwrotu zakupionego towaru w ciągu 30 dni. Na oficjalnej stronie fotel można zamówić za 775 polskich złotych, ciut więcej zapłacimy kupując na allegro. Konstrukcja warta jest swojej ceny nawet pomimo niewielkich niedociągnięć, a z pewnością warto też mieć na uwadze inne "klasy" foteli przy ewentualnym zakupie.

Tagi: imba. fotel gamingowy test