Igor Chrzanowski Igor Chrzanowski 24.11.2019
Temat Tygodnia - Historia PlayStation. Ewolucja padów od szaraka do PlayStation 5
2885V

Temat Tygodnia - Historia PlayStation. Ewolucja padów od szaraka do PlayStation 5

DualShock 5 jest jak na razie jedną z największych niewiadomych związanych z PlayStation 5, dlatego dziś zastanowimy się nad tym, co tam w swoich pracowniach może przygotowywać dla nas Sony.

Aby móc dobrze zastanowić się nad tym tematem, musimy przyjrzeć się historii ewolucji padów do PlayStation, albowiem na przestrzeni lat można zauważyć w tym wszystkim pewien schemat, dzięki któremu dla wielu graczy DualShocki są najlepszymi padami na rynku.

PlayStation - Pierwsze kroki ku perfekcji

Gdy w 1994 roku na rynku pojawił się legendarny dziś „szarak”, wraz z nim światło dzienne ujrzał pierwszy w historii marki gamepad o bardzo oryginalnej nazwie „Playstation Controller”. Po niezliczonych podejściach i przedpremierowych testach, Japończycy w końcu wybrali ostateczną jego formę - delikatnego i jak na tamte czasy iście rewolucyjnego padzika w kształcie litery U. Niestety szybko okazało się, że sprzęt jest wykonany dość słabo i wielu graczy dosłownie łamało go w rękach podczas intensywnych sesji w Tekkena czy inne "naparzanki".
 
Projekt kontrolera zakładał, że każda z czterech świetnie znanych nam dziś figur PlayStation ma głębsze znaczenie i ma mieć odzwierciedlenie w uniwersalnym sterowaniu w ówczesnych grach. Kółko oraz krzyżyk (pamiętajcie, nie X) oznaczały kolejno "tak" oraz "nie", przez co w wielu japońskich grach w ten sposób zatwierdzano i kasowano wszystkie akcje. Trójkąt symbolizował zaś punkt widzenia, czyli swego rodzaju wizjer do wirtualnego świata PlayStation. Jeśli zaś chodzi o kwadrat, ten jest pewną analogią do kartki papieru, przez co w oryginalnych zamysłach miał służyć do zatwierdzania komend w Menu. Oczywiście kolorowym przyciskom towarzyszyły Start i Select, a także L1, L2, R1, R2 oraz popularne wtedy „strzałki”.

Parę lat po premierze konsoli, Sony opracowało nowy model kontrolera. O wiele cięższy, solidniejszy i, co najważniejsze, wprowadzający małą rewolucję w postaci analogów - był to pierwszy w dziejach pad posiadający aż dwie "gałki" na raz, co odróżniało bo od dosyć niewygodnego pada do Nintendo 64. Oczywiście nie były to jedyne zmiany wprowadzone przez japońskich inżynierów. Dla naszej wygody powiększono triggery L2 i R2, zmodyfikowano nieco kształt urządzenia, a do tego nowoczesne "grzybki" oferowały niesamowitą, jak na tamte czasy, precyzję sterowania.

Co ciekawe pierwsze analogi w padach Sony były wklęsłe, czyli takie jak te w DualShocku 4 - niestety już po roku zrezygnowano z tego rozwiązania na rzecz wypukłych i twardych "gałek", jakie zagościły w następcy "Dual Analog Controllera", czyli kultowym DualShocku. W 1998 roku była to prawdziwa rewolucja, która pozwoliła na znacznie większą immersję w grach - fantastycznie wykorzystał to wtedy Hideo Kojima, szokując graczy Metal Gear Solid. Chyba każdy z nas pamięta jak Psycho Mantis poruszył naszym padem, nieprawdaż? Ah, no i byłbym zapomniał, Sony skróciło niewygodne rękojeści z DAC-a o 1,5 cm, aby poprawić nasze doświadczenia. 

PlayStation 2 - po co zmieniać coś, co działa?

Nowe millenium przyniosło nam nową generację PlayStation, a wraz z nią absolutnie zero zmian w projekcie kontrolera "czarnuli" - DualShock 2 był prawie tym samym co jego poprzednik. Jak wiadomo "prawie" robi wielką różnicę, więc nie można tu mówić bynajmniej o tym, że Sony poszło na łatwiznę i olało temat. Jakie zatem modyfikacje trafiły do DS2? Przede wszystkim zauważono, że na padach przydałyby się ze 2 dodatkowe przyciski, dlatego sprytnie wymyślono, że zarówno lewy jak i prawy analog będą "klikalne" - tak oto powstały przyciski L3 i R3.

Oprócz tego skupiono się na niemal niezauważalnej kosmetyce, czyli wydłużono też kabel podpinany do konsoli i skrócono jego wtyczkę, zachowując przy tym jej szerokość. Takie działanie zaowocowało obopólna kompatybilnością – dzięki temu drugim Dualem mogliśmy grać na pierwszym PlayStation, a oryginalnym DualShockiem na PS2. 

PlayStation 3 - nieudane eksperymenty i dziwne wymówki

Po gigantycznym sukcesie "dwójki" Sony stwierdziło, że jest w na tyle komfortowej pozycji, że może pozwolić sobie na szalone pomysły i wprowadzanie drogich rewolucji. Podczas pierwszego pokazu PlayStation 3 zobaczyliśmy zupełnie nowego pada jakiego opracowali japońscy projektanci - będący dziś obiektem żartów Boomerang, miał zaprezentować zupełnie nowe podejście do elektronicznej rozrywki w wykonaniu tejże korporacji i w pewien sposób był odpowiedzią na "ruchową rewolucję" Nintendo Wii.

Gracze ochrzcili nowy pad mianem "banana" i wyśmiewali go do tego stopnia, że Sony najzwyczajniej w świecie porzuciło swój pomysł na rzecz klasycznego designu, wypuszczając ostatecznie kontroler o nazwie SixAxis. Ten pozornie wyglądał tak samo jak jego poprzednicy, ale po dokładnym zbadaniu sprawy okazało się, że dokonano w nim wielu zmian. Japończycy urwali mu kabelek, wbudowali wewnętrzną baterię i zaimplementowali zaawansowane czujniki ruchowe!

Głównym celem firmy było zwiększenie immersji jaką mogą zapewnić nam gry, z czego korzystało mnóstwo produkcji wydawanych na początku życia konsoli. Call of Duty 3 zmuszało nas do wiosłowania padem, w Uncharted mogliśmy rzucać granatami odpowiednim machnięciem, a w Lair za pomocą SixAxisa lataliśmy smokiem. Oczywiście nie były to jedyne modyfikacje jakie wprowadziło Sony. Analog Button zastąpił PS Button, przyciski L2 i R2 przemieniono na spusty , zainspirowane tymi znanymi miłośnikom konsol Microsoftu. Niestety zaliczono przy tym kilka wpadek. Nowe triggery były szalenie niewygodne, przez co palce wręcz się z nich ześlizgiwały, a na domiar złego z pada usunięto wibracje!

Gracze zbuntowali się przeciw takiemu cięciu i podnieśli głos sprzeciwu. Sony tłumaczyło się tym, że czujniki ruchu nie mogą istnieć razem z silniczkami do wibracji, twardo broniąc swojej decyzji. Na szczęście jakaś magia sprawiła, że jednak dało się połączyć te dwie technologie, przez co firma wycofała się z głupich wymówek i dała nam to, czego oczekiwaliśmy.

PlayStation 4 - nowa era kontroli

Gdy podczas PlayStation Meeting 2013 Sony zdecydowało się pokazać nam wyłącznie nowego pada do konsoli, wiele osób zaczęło się dziwić temu, dlaczego firma pokazuje nam kontroler zamiast soczystego sprzętu. Powody były ku temu tak naprawdę dwa. Pierwszym z nich był rewelacyjny zbieg marketingowy, jaki rozbudził wyobraźnię graczy, drugim zaś to, że DualShock 4 jest pierwszym naprawdę nowym padem w historii marki. 

Japończycy w końcu zdecydowali się na zmianę projektu swojej zabawki, poprawiając jej kształt, przyjemność płynącą z rozgrywki, a także wprowadzając kilka nowoczesnych zmian. Pierwszym co rzucało się w oczy był oczywiście touchpad, który swego czasu wzbudził najwięcej pozytywnych emocji, zaczął fascynować oraz dał deweloperom całą gamę nowych możliwości interakcji z wirtualnymi światami.

Dzięki dotykowemu panelowi możemy teraz w nowy sposób przewijać mapy, ładować moce, malować i wyczyniać całą masę innych całkiem ciekawych czynności. Dodatkowym atutem jest wbudowany w obecnego DualShocka głośniczek, dzięki któremu projektanci mogą fajnie chwycić kawałek cyfrowego świata i rzucić nam go pod nos - i to całkiem dosłownie. Komunikaty radiowe, nagrania z taśm, policyjne syreny, czy też gadający kompani - wszystkiego tego możemy doświadczyć w sposób, jaki wcześniej nie był w ogóle możliwy. 

Sony oczywiście nie mogło nie popełnić w tym przypadku dwóch poważnych błędów - wielki święcący panel zżera baterię jak szalony, a ta swoją drogą też to największych nie należy. Drugim poważnym problemem była jakość gumek nałożonych na nowe analogi - te wycierały się tak prędko, że po kilku miesiącach gracze musieli albo je wymieniać albo kupować specjalne nakładki. Dopiero po kilku iteracjach naprawiono ten poważny błąd.

PlayStation 5 - fascynująca przyszłość

Dokumenty patentowe do DualShocka 5 jasno wskazują na to, że włodarze marki pójdą doskonale znaną sobie drogą i zaoferują nam ewolucję aktualnego kontrolera, zamiast wymyślać koło na nowo. Na razie możemy się domyślać, że DS5 posiadać będzie podobny kształt i wielkość co jego poprzednik, dostaniemy także taki sam układ przycisków, a do tego nareszcie pozbędziemy się upierdliwego podświetlenia. Ciekawie zaś zapowiada się implementacja mikrofonu do potencjalnej obsługi PlayStation Assist. 

Póki co możemy tylko snuć domysły dotyczące tego, co tak naprawdę otrzymamy pod koniec przyszłego roku, do czego oczywiście Was zachęcamy. Czego oczekujecie od DualShocka 5?

Tagi: DualShock 5 playstation 5 ps5