Paweł Musiolik Paweł Musiolik 05.01.2019
Temat tygodnia: Jak zmarnować kasę? Zrobić swoją "konsolę"
6069V

Temat tygodnia: Jak zmarnować kasę? Zrobić swoją "konsolę"

Dzisiejszy Temat tygodnia sponsoruje ekipa Slightly Mad Studios, która wyskoczyła jak Filip z konopi, zapowiadając swojego pseudokonsolowego PC-ta - Mad Box. Pomysł tak głupi, że aż zabawny.

Początek roku to jak zawsze niesamowita posucha w branży gier. Jeszcze w środę myślałem, że będę musiał napisać cokolwiek o spóźnionej aktualizacji PlayStation Plus w Europie (co mnie średnio satysfakcjonowało, bo fakt, że europejski oddział Sony żyje w swojej strefie czasowej wiadomo od premiery PS3). Na szczęście, z ratunkiem przyszła ekipa Slightly Mad Studios. Deweloperzy, którzy dla EA zrobili dwie odsłony Shifta, po czym uciekli robić swoje Project Cars (oraz kontynuację), co ponoć im nawet wyszło.

Skoro brytyjski deweloper, wyspecjalizowany w grach wyścigowych krążących wokół symulacji, radzi sobie w tym temacie dobrze, to logicznym krokiem jest rozwijanie się w tym kierunku, prawda? Rozsądek podpowiada, że tak. Świat jednak swoje. Mad Box to jedna z najzabawniejszych zapowiedzi ostatnich tygodni i mam wrażenie, że jeśli nie chodzi tutaj o jakieś zabawy w szarej strefie związane z podatkami, to ktoś w tej firmie solidnie popił w trakcie sylwestrowej imprezy i do dzisiaj z niego nie zeszło.

Więcej w temacie:

Mad Box to konkurent do PlayStation 5 i Xbox Anaconda. Twórcy Project CARS zapowiadają najpotężniejszą konsolę

Mad Box mierzy się z krytyką. Firma rozmawia z AMD i Nvidią

Mad Box zaprezentowany. Tak wygląda konkurent do PlayStation 5 i Xbox Anaconda

Na dobra, na chwilę daruję sobie te złośliwości. Czym jest w ogóle ten Mad Box? Ian Bell - szef studia - twierdzi, że wypasioną konsolą (wcale nie PC-tem!!11), która mocą pozamiata wszystko, nada się idealnie pod VR, sprawdzi się w najładniejszych grach i poradzi ze wszystkim. Podejrzewam, że przy tym zachwalaniu okazałoby się, że obiad ugotuje i śmieci wyniesie. Ale schodząc na ziemię, to poza wyjątkowo szkaradnym renderem, o Mad Boksie nie wiemy nic poza mętnymi zapowiedziami rozmów z AMD i Nvidią. Tak, dobrze widzicie - zapowiedziano pudełko, ale nawet nie wiadomo co w nim będzie. Nie łudźcie się, że pomysł SMS będzie miało cokolwiek wspólnego z konsolami. Deweloper growy nie ma takich zasobów by dogadać się z którąś z firm, by ta stworzyła im własny chip z odpowiednimi modyfikacjami, tak jak jest w PS4/X0 i poniekąd w Switchu.

Mad Box będzie po prostu kolejnym PC-tem gamingowym (cóż, design pasuje tutaj jak ulał - wieś tańczy, wieś się bawi), od biedy następnym wcieleniem kompletnie nieudanego projektu Steam Machine, którym Valve chciał uszczknąć trochę rynku sprzętu dla siebie.

Nie dziwi mnie to, że kolejne firmy chętnie próbują porywać się z motyką na słońce. Marże na sprzętach, a zwłaszcza gotowych PC-tach "dla graczy" są ogromne i tworząc udany produkt, można zarobić znacznie więcej niż na grach i DLC do nich. Ale po pierwsze - trzeba mieć pomysł, po drugie - doświadczenie, po trzecie - konkrety i odpowiednie zasoby. Slightly Mad Studios nie ma niczego, poza mglistym pomysłem i serią zabawnych tweetów Iana Bella na temat płynności w VR na oko. Oczywiście za nimi może stać jakiś inwestor (czytaj - łoś, który wyłoży kasę na głupi projekt) finansujący całość, więc sprzęt może faktycznie powstać. Ale i tak skazany jest na porażkę.

Skoro projekt Steam Machine był klapą, a swoje PC-ty składali w nim poważniejsi producenci sprzętu pokroju Alienware, Asus, Gigabyte czy Zotac, to dlaczego deweloper growy miałby zrobić to dobrze? Zresztą, Steam Machine sprzedało się mniej więcej w 500 tysiącach kopii, co zostało określone mianem trupa już na starcie i wszyscy o tym zapomnieli.

Ale może się mylę. I wtedy rynek nie był jeszcze wystarczająco dojrzały? Być może dopiero ostatnie postępy w tematyce gier na Linuksie (Steam Play) sprawią, że SteamOS, który został wydany za wcześnie, mógłby wrócić do żywych? Historia pokazuje, że trzeba z pomysłem wstrzelić się w odpowiednim momencie. Gdy w 2013 roku Microsoft zapowiadał Xboksa One jako konsolę głównie cyfrową - przegrali. Gdy w 2018 roku reklamują Game Passa, plotki mówią o Xboksie bez napędu - ludzie biją barwo i wieszczą sukces. Może wiec Ian Bell z ekipą to wizjonerzy, którzy za 3,5 roku zaśmieją się wszystkim w twarz, a Mad Box będzie skutecznie wymieniał razy z PS5 i nowym Xboksem...

No dobra, nie żartujmy sobie. Ouya też miała pozabijać konsole. A jedyne co zabiła, to nas ze śmiechu.

Tagi: mad box publicystyka Slightly Mad Studios steam machine temat tygodnia