Nie tylko BioWare. Oto najlepsze zespoły deweloperskie, które zamknięto w ostatnich 5 latach
Branżowy kryzys trwa w najlepsze i mimo pewnego rodzaju odbicia od wyników z poprzednich paru lat, wielu wydawców i deweloperów wciąż ma ten sam problem, a mianowicie braki w finansach, kadrach czy pomysłach, czego efektem są likwidacje czy zamknięcia, takie jak ostatnio BioWare.
Wieści o tym, że Electronic Arts zamknęło BioWare z powodu kolejnego Battlefronta były nawet jak dla mnie, dość zaskakujące, albowiem takiego giganta powinno być stać na przygotowanie 3 dużych gier AAA jednocześnie, a Battlefield 7 i Battlefront 3 bardziej się skanibalizują niż BF i Mass Effect. Niestety prawda jest jednak taka, że wielkie korporacje nie myślą o tych tematach tak jak gracze czy media, a jedyne co im siedzi w głowach to zyski oraz inwestorzy, którzy z kolei często nie mają żadnego pojęcia o branży.
Tylko w tym roku ogłoszono zamknięcie 35 zespołów deweloperskich, a pracę straciło aż 12,242 osób z ponad 165 różnych firm. A to tylko udokumentowane straty, które spisał serwis Gaming Layoffs. Samo to stanowi już wzrost względem poprzedniego roku aż o 154%, a dodajcie do tego pojedyncze lub małe grupowe zwolnienia w studiach, które nikogo nie interesują, jak jakieś lokalne firmy robiące mini-gry na Steam czy mobilki.
Dziś przyjrzymy się zatem najlepszym studiom, które w ostatnich 5 latach zamknęli ci najwięksi z największych, bo powiem wam szczerze, że straciliśmy naprawdę masę genialnych zespołów i ich potencjalnie genialnych serii.
Sony Japan Studio
Japan Studio było moim ulubionym deweloperem w czasach PlayStation 3 i jednym z ulubionych w czasach PlayStation 4. Puppeteer, Tokyo Jungle, Toy Home, Rain i masa innych małych, genialnych produkcji jakim patronował o pomagał japoński zespół sprawiały, że cała nasza branża była ciut piękniejsza. Dziś niestety mało kto decyduje się na takie fajne, artystyczne promyczki słońca w tym smutnym świecie, a szkoda, bo im więcej takich unikatowych perełek, tym lepiej dla wszystkich, którzy cenią sobie kreatywność oraz magię naszego medium.
PixelOpus
PixelOpus zaczynało od małego Entwined, które to zadebiutowało chyba podczas jednego z PlayStation Experience albo E3, dzięki czemu firma zyskała rozgłos i wiarę jaką pokładali w niej włodarze Sony. Dalej dostaliśmy szalone, piękne i poruszające Concrete Genie, które pozwalało nam przeżyć niesamowite emocje. Do dziś zastanawiam się co by było, gdyby studio wypuściło swój kolejny projekt, który robili z Sony Animation Pictures, bo naprawdę uważam, że mogłaby to być jedna z najpiękniejszych premier w historii naszej branży.
Volition
Volition tak naprawdę nigdy nie zrobiło gry, która przyćmiłaby GTA czy podbiły rankingi ocenami, ale nie można im odmówić tego, że zarówno Red Faction jak i Saints Row były genialnymi markami, które w swoich czasach odważnie rzucały wyzwanie konkurencji. Red Faction zachwycało systemem destrukcji otoczenia, którym można się śmiało zachwycać nawet i dziś. Święci zaś byli jedyną ekipą, która z walki z Grand Theft Auto zrobiła sobie sposób na życie, trzęsąc w posadach całym Rockstar Games podczas siódmej generacji konsol. No bo co jak co, ale trylogia Saints Row mogła chwilami walczyć jak równy z równym z GTA IV.
Arkane Austin
Główny oddział Arkane jest zagrożony, ale ekipa z Austin poza średniawym Redfall, dała nam także absolutnie przegenialny reboot marki Prey, bez którego być może i całe Arkane byłoby w zupełnie innym miejscu. Na szczęście firma udowodniła, że Dishonored nie było wypadkiem przy pracy, a w żyłach pracowników AA płynie czysta miłość do narracji, detali, łamania zasad i szokowania graczy. Każdy, naprawdę każdy, powinien zagrać w ich wielki hicior.
Ready at Dawn
Ready at Dawn zawsze będę kochał za Daxtera, przenośne przygody Kratosa oraz The Order: 1886. Niestety od kiedy firma została kupiona przez Metę jej cały potencjał został zmarnowany na markę Lone Echo, która być może zdobyła sprzętom VR trochę graczy, ale za następne 10 lat nikt nie będzie już o niej pamiętał, tak jak o nieudanej inwestycji w Metaversum pana Zuckerberga.
Monolith Productions
Autorzy genialnego F.E.A.R. Condemned: Criminal Origins oraz dwóch odsłon Śródziemia, byli z nami przez blisko 30 lat i zostali zamknięci przez zwykłe, głupie i źle przeliczone decyzje krawaciarzy, którzy nie zrozumieli potencjału jaki drzemie zarówno w markach autorstwa Monolith jak i dalszych przygodach osadzonych w świecie Tolkiena. Najbardziej szkoda mi jednak tego, że nigdy nie dostaniemy porządnego F.E.A.R 4 ani Condemned 3...
Ninja Theory
Ninja Theory co prawda lata swojej świetności miało już dawno za sobą, a obie odsłony Hellblade są, delikatnie mówiąc, dyskusyjnymi produkcjami, jednakże mając na koncie Heavenly Sword, DmC: Devil May Cry i Enslaved, firma zasługiwała na coś zdecydowanie lepszego, niż los jaki ich spotkał. Bezczelna zapowiedź projektu Senua ze świadomością, że nigdy nie powstanie i nigdy nie będziemy mieli szansy zobaczyć dalszych losów bohaterki, jest po prostu chamstwem - dla twórców, graczy i nawet inwestorów.
Night School Studio
Netflix miał i nadal ma ogromne ambicje związane z rynkiem gier, czego dowodem jest ostatni eksperyment związany z graniem w ich gry na telewizorach. Niestety jedno z flagowych studiów, które kupił Netflix przestało ostatnio istnieć i jest to naprawdę bardzo przykra sprawa. Autorzy naprawdę pięknego Oxenfree oraz paru innych genialnych indyków, przetrwało pod streamingowym gigantem tylko 5 lat, a ich ostatni tytuł Unhinged powinien wylądować na konsolach, a nie kisić się na mobilkach.
Sanzaru Games
Studio z sympatyczną małpką w logo najbardziej zapisało mi się w sercu robiąc świetnego Sly'a 4, ale to nie jest ich jedyny świetny dorobek, bowiem specjaliści pomagali przy odświeżonej trylogii Spyro, wielu projektach Sony oraz stworzyli najlepsze VR-owe gry jakie kiedykolwiek wydała Meta, czyli dwie odsłony Asgard's Wrath. Niestety sprzedaż firmy Zuckerbergowi okazała się dramatyczną pomyłką, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Założyciel Sanzaru otworzył kolejne studio o nazwie Sneaky Devil Studios i zatrudnił wszystkich z zamkniętego biznesu.
Bluepoint Games
Najpierw robili świetne porty i remastery, następnie zabłysnęli genialnymi "rimejkami" Shadow of the Colossus (2018) oraz Demon's Souls (PS5), by następnie zostać wepchniętym na minę pod tytułem live-service w uniwersum God of War. Osobiście liczyłem na to, że studio zrobi remaster (nie remake) Bloodborne'a, a następnie przejdzie do produkcji Bloodborne II, będąc rywalem dla From Software i ich recyclingowanych systemów. Szkoda, bo straciliśmy ogromne talenty.
Przeczytaj również
Komentarze (5)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych