Nowi bohaterowie z PS5 i XSX - te postacie zapamiętamy

Nowi bohaterowie z PS5 i XSX - te postacie zapamiętamy

Mateusz Wróbel | Dzisiaj, 13:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Gdy patrzy się na obecną generację konsol, trudno oprzeć się wrażeniu, że cała ta branża wpadła w sidła bezpiecznej nostalgii. Półki sklepowe i cyfrowe biblioteki na PlayStation 5 oraz Xboksie Series X uginają się pod ciężarem powrotów do dobrze znanych twarzy. Zamiast rzucać nas na głęboką wodę i budować nowe mity od podstaw, wielcy wydawcy wolą po raz kolejny wyciągać z szafy stare, sprawdzone asy. Płacimy grube setki złotych za nowoczesny sprzęt, by w kółko oglądać tych samych ludzi, z którymi zżyliśmy się jeszcze za czasów poprzednich platform.

Wystarczy rzucić okiem na największe hity ostatnich lat, by zobaczyć ten schemat jak na dłoni. Znowu przeżywamy traumy Joela i Ellie w kolejnych wydaniach The Last of Us, towarzyszymy siwiejącemu Kratosowi w God of War, a Microsoft, zamiast pchnąć swoje uniwersum do przodu, zapowiada Gears of War: E-Day, cofając nas z powrotem do czasów młodego Marcusa Fenixa. Do tego dochodzą powroty Alana Wake'a, Petera Parkera w nowym Spider-Manie czy Sephirotha i Clouda w sadze remake'ów Final Fantasy VII. Choć to produkcje wybitne, w tym nieustannym korowodzie weteranów zaczyna po prostu brakować świeżej krwi.

Dalsza część tekstu pod wideo

A jednak, gdy przekopiemy się przez tę stertę bezpiecznych sequeli i odgrzewanych kotletów, znajdziemy postacie, które zadebiutowały w pełnej krasie dopiero w tej generacji i od razu zaznaczyły swoją obecność grubą kreską. Twórcy udowodnili, że potrafią jeszcze napisać bohaterów z krwi i kości, którzy potrafią zaintrygować, rozbawić, a czasem wywołać w sieci prawdziwy pożar. Oto dziesięć najbardziej wyrazistych postaci, które powstały z myślą o konsolach obecnej ery. Łatwo wybrać nie było, ale cóż... łapcie zestawienie:

Songbird (Cyberpunk 2077: Phantom Liberty)

Dodatek do Cyberpunka zadebiutował z myślą o nowej generacji i przyniósł postać, która całkowicie skradła show. Song So-mi to chodząca tajemnica i uosobienie paranoi Dogtown. Do samego końca trudno wyczuć, ile w jej słowach jest prawdy, a ile desperackiej manipulacji dziewczyny, która próbuje po prostu ocalić resztki swojego gasnącego życia.

Karlach (Baldur's Gate 3)

Podczas gdy większość erpegowych towarzyszy tonie w ponurym patosie, Karlach wniosła do gry niesamowite, dziecięce wręcz ciepło połączone z piekielnym silnikiem w klatce piersiowej. Jej wątek poboczny - poszukiwanie sposobu na ugaszenie dosłownego ognia trawiącego jej wnętrze i świadomość uciekającego czasu - to absolutny majsterszczyk emocjonalny, który wyciska łzy przy każdej rozmowie.

Sophia (A Plague Tale)

W tym brutalnym, szczurzym uniwersum pełnym śmierci i zgnilizny, Sophia okazała się prawdziwym powiewem świeżości. Jej własna droga, naznaczona niebezpieczeństwem i pirackim fachem, idealnie wpisała się w ponury los rodzeństwa De Rune. Przemytniczka z zasadami pokazała, że nawet w świecie stojącym na krawędzi zagłady można zachować hart ducha i lojalność wobec tych, którzy nie mają już nikogo.

Dani Nakamura (The Callisto Protocol)

W kosmicznym horrorze ze zrujnowanego więzienia Black Iron Dani wyróżniała się nie tylko twardym charakterem i osobistą vendetą, ale też znajomą aparycją. Wcielająca się w nią Karen Fukuhara - doskonale znana widzom z roli bezwzględnej Kimiko w serialu The Boys - wniosła na ekran tę samą surową, fizyczną charyzmę i nieustępliwość, która świetnie kontrastowała z przerażającym terrorem stacji kosmicznej.

Rivet (Ratchet & Clank: Rift Apart)

Rivet miała być zaledwie alternatywną wersją znanego nam futrzaka, a stała się pełnoprawną gwiazdą nowej generacji. W bajkowej, kolorowej scenerii rozbitych wymiarów twórcy zarysowali uroczy wątek jej relacji i rodzącego się uczucia z Ratchetem. Jej mechaniczna ręka, determinacja w walce z tyranią Nefariousa i bezpretensjonalny urok sprawiły, że natychmiast zaskarbiła sobie serca fanów platformówek.

Jill Warrick (Final Fantasy XVI)

W świecie brutalnej, politycznej intrygi rodem z Gry o Tron, Jill była dla Clive'a opoką i najjaśniejszym punktem w mroku. Ta piękna, a zarazem śmiertelnie niebezpieczna Dominantka Shivy nie była tylko tłem dla męskiego heroizmu - od dzieciństwa trwała u boku protagonisty, wspierając go w najtrudniejszych momentach i dźwigając własną, bolesną traumę z przeszłości.

Merrin (Star Wars Jedi: Ocalały)

Choć mignęła pod koniec poprzedniej części, to dopiero w Ocalałym rozwinęła skrzydła jako absolutnie rewelacyjna postać. Siostra Nocy kradła każdą scenę, pojawiając się na ekranie w najbardziej nieoczekiwanych momentach, by za pomocą magii i teleportacji wyciągnąć Cala z tarapatów. Jej specyficzne, chłodne poczucie humoru i chemia z młodym Jedi dały tej galaktyce mnóstwo autentycznego uroku.

Saga Anderson (Alan Wake 2)

Formuła powolnego, metodycznego kryminału sprawiła, że z Sagą zżyliśmy się błyskawicznie. Jej „Miejsce Umysłu”, czyli wirtualny pokój do łączenia poszlak i profilowania podejrzanych, pozwolił graczom dosłownie wejść w jej głowę. Dzięki spokojowi, niezwykłej inteligencji i matczynej trosce o córkę, śledztwa prowadzone przez agentkę Anderson w mrocznych lasach Watery i Bright Falls śledziło się z zapartym tchem.

EVE (Stellar Blade)

Trudno pisać o EVE i udawać, że nie widzi się tego, co wywołało w sieci gigantyczną burzę jeszcze przed premierą gry. Trzeba to przyznać wprost - jej perfekcyjne, niesamowicie podkreślone kształty i okrągłości stały się jednym z głównych motorów napędowych marketingu. Twórcy ze studia Shift Up nie bali się postawić na czysty, bezwstydny seksapil, który w połączeniu ze zręczną szermierką uczynił z EVE jedną z najgłośniej komentowanych heroin obecnej generacji.

Yasuke (Assassin's Creed Shadows)

Na koniec dodatek nieco przekorny i podszyty sarkazmem, bo obecność Yasuke w grze zapisała się w historii na długo przed tym, jak ktokolwiek chwycił za pada. Postać czarnoskórego samuraja w feudalnej Japonii wywołała tak gigantyczny pożar wizerunkowy, internetową burzę i falę krytyki pod adresem Ubisoftu, że w pewnym momencie dyskusje o poprawności politycznej całkowicie przykryły samą grę. Rzadko kiedy jeden bohater jest w stanie wyrządzić korporacji tyle marketingowych szkód, stając się symbolem branżowych podziałów obecnej ery.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Źródło: Opracowanie własne
Mateusz Wróbel Strona autora
Na pokładzie PPE od połowy 2019 roku. Wielki miłośnik gier wideo oraz Formuły 1, czasami zdarzy mu się sięgnąć również po jakiś serial. Uwielbia gry stawiające największy nacisk na emocjonalną, pełną zwrotów akcji fabułę i jest zdania, że Mass Effect to najlepsza trylogia, jaka kiedykolwiek powstała.
cropper