Oni nie lękają się listopadowej nawałnicy - wierzą w swój sukces

Oni nie lękają się listopadowej nawałnicy - wierzą w swój sukces

Krzysztof Grabarczyk | Dzisiaj, 11:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Po Wiedźminie 3 trudno byłoby wskazać grę RPG, która zdobyłaby równie silnie uznanie w skali globalnej. Studio CD Projekt RED spędziło kilka lat, aby spiąć ten projekt i dostarczyć graczom najlepszą grę 2015 roku. Jej popularność przetrwała znacznie dłużej. W samym studiu nie przetrwał jednak zespół tworzący jeden z największych polskich hitów w dziejach. Firmę CD Projekt opuścił reżyser gry, Konrad Tomaszkiewicz. Zebrał watahę zapalonych twórców i ruszył z produkcją zupełnie nowej marki pod banderą świeżo utworzonego studia. Debiut pierwszej gry Rebel Wolves przypada na wrzesień, niedługo przed najintensywniejszym sezonem od dekad.

Premiera Grand Theft Auto VI odstraszyła wielu wydawców. Trudno mierzyć się z zainteresowaniem wokół nadchodzącego hitu Rockstar Games. Nawałnicy zysków na poczet wydawcy, firmy Take-Two nie powstrzyma nawet fakt braku gry na fizycznym nośniku. The Blood of Dawnwalker zadebiutuje już 3 września, więc to najlepszy czas, aby przyjrzeć się przygodzie szykowanej przez Rebel Wolves. Konrad Tomaszkiewicz wykorzystał środki zgromadzone przez lata pracy w studiu CD Projekt RED i postanowił założyć własną firmę. Jak sam często przyznawał, nie chce pracować w miejscu, gdzie kreatywność staje się rozproszona. W swoich wypowiedziach twórca nie atakował poprzedniego pracodawcy. Właściwie w momencie zamknięcia za sobą drzwi z logotypem CD Projekt ani razu nie mówił o poprzednim pracodawcy w negatywnym świetle. Odnosił się jedynie do pracy z bardzo dużym zespołem. Na głównym etapie produkcji Wiedźmina 3 firma zatrudniała blisko tysiąc pracowników – zespół podstawowy liczył 245 osób, całą resztę uzupełnili ludzie z działów marketingu, promocji oraz outsourcingu.

Dalsza część tekstu pod wideo

Mniejszy zespół jest prostszy w zarządzaniu, osoba odpowiedzialna za skuteczną produkcję, tj. nie łamiącą harmonogramów ma czas na wgląd w każdy aspekt powstającej gry. The Blood of Dawnwalker na aktualnych materiałach z rozgrywki kusi światem, postaciami, sposobem ich prezentacji i ciekawymi mechanikami. To pierwsza gra od czasu oryginalnego Dying Light, w której cykl dobowy oddziałuje na właściwości postaci sterowanej przez graczy. Główny bohater, Coen, stał się półwampirem wskutek spotkanie z naczelnym upiorem historii, Brencisem. Poświęciliśmy mu więcej uwagi w jednym z naszych poprzednich materiałów o grze The Blood of Dawnwalker. Kolejną ciekawą cechą tej opowieści jest motyw wampiryzmu. Interesował twórców od samego początku. Wielu członków Rebel Wolves pracowało nad ostatnim DLC do Wiedźmina 3, Krew i Wino, gdzie fabuła koncentrowała na krwiopijcach terroryzujących malownicze księstwo Touusaint.  Najcenniejszą walutą w grze nie są zdobywane skarby, elementy rynsztunku, metody eliminacji czy wybór najtrafniejszej odpowiedzi. Jest nią czas.

Stwórz własną historię

undefined

The Blood of Dawnwalker liczy czas w trakcie wykonywania zadań. Jak zauważa Piotr Kucharski z zespołu pisarzy w Rebel Wolves, większość gier z otwartym światem zupełnie ignoruje ten aspekt. W licznych produkcjach gracze mogą w dowolnym momencie pozostawić aktualne zadanie i dowolnie eksplorować świat (np. w Wiedźminie 3). Coen ma nieograniczony czas, gdy nie podejmuje się żadnych zadań. Najstarszy z czwórki rodzeństwa od najmłodszych lat pracował w kopalni srebra, by pomóc ojcu związać koniec z końcem, spadło na niego brzemię najstarszego brata i syna, który musi dawać od siebie więcej, czuć się współodpowiedzialnym za rodzinny dobrostan. Stał się pół-wampirem, pół-człowkiekiem, może poruszać się w świetle dnia i nocy, w zależności od pory zmianie ulegają jego zdolności bojowe. 

Blood of Dawnwalker obwarowano limitem czasu, ten nie płynie w trakcie samej rozgrywki, cenne minuty liczą się w trakcie wykonywanych zadań. Nie przepadam za nakładaniem czasowych ograniczeń (np. w serii Dead Rising). W The Blood of Dawnwalker czas płynie jedynie w trakcie wypełniania zadań. W grze nie istnieje też wyraźny podział na zadania główne i poboczne. Sami kujemy historię. Na Coenie ciąży klątwa bycia wampirem oraz zatrucie srebrem. Za dnia kroczy jako całkowicie śmiertelna postać, by w nocy grasować jako krwiopijca i wykorzystywać nadnaturalne zdolności. Te założenia są ciekawe, i pomimo oczywistych różnic, przypominają Dying Light, jeśli za punkt odniesienia weźmiemy bezpieczne poruszanie się za dnia i trudniejsze starcia nocami. Coen nie użyje swych mocy w świetle dnia i prawdopodobnie, walczyć będziemy z ludzkimi przeciwnikami, by po zmroku pojedynkować się ze znacznie potężniejszymi wampirami. System walki na materiałach promocyjnych wygląda na intuicyjny i nie jest kopią Wiedźmina 3. Wybór dotkniętego wampiryzmem protagonisty pozwala twórcom na kreację całej sagi. The Blood of Dawnwalker stanowi jej początek. 

Folklorystyczne piękno

undefined

Akcja gry The Blood of Dawnwalker dzieje się w fikcyjnym rejonie położonym głęboko w Karpatach. Zespół wykonał potężny research, aby stworzyć piękny, autentyczny świat. Tytuł powstał dzięki wykorzystaniu technologii Unreal Engine 5 i o ile nie należę do zwolenników tego silnika, tak w przygodzie od Rebel Wolves trudno wyjść z podziwu. Gęste lasy, piękne widoki i szczegółowe modele postaci prezentują wysoki poziom. Debiutancka produkcja Rebel Wolves kusi również atrakcyjną ceną. The Blood of Dawnwalker kupimy taniej od większości powstających gier. I choć to RPG z kategorii AA, jakość wizualna i obrana koncepcja robią ogromne wrażenie. Konrad Tomaszkiewicz w jednym z wywiadów tłumaczył, że ani on ani jego zespół nie zamierzają konkurować z powstającym za o wiele większe pieniądze Wiedźminem IV. The Blood of Dawnwalker już odniosło wielki sukces. Gra znalazła się na liście życzeń 1,5 miliona graczy. Znaleźliście się w tym tłumie? 

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Krzysztof Grabarczyk Strona autora
Weteran ze starej szkoły grania, zapalony samouk, entuzjasta retro. Pasjonat sportów siłowych, grozy lat 80., kultury gier wideo. Pisać zaczął od małego, gdy tylko udało mu się dotrwać do napisów końcowych Resident Evil 2. Na PPE dostarcza weekendowej lektury, czasem strzeli recenzję, a ostatnio zasmakował w poradnikach. Lubi zaskakiwać.
cropper