Xbox przegrał? I tak może wyjść na tym najlepiej
Jest takie powiedzenie, że można wygrać bitwę, ale przegrać wojnę. W przypadku Microsoftu i Xboxa działa to dokładnie na odwrót. Firma przegrywa bitwę o sprzedaż konsol w każdym możliwym wymiarze, a mimo to z każdym kwartałem coraz trudniej powiedzieć, żeby ktokolwiek był z tego powodu naprawdę niezadowolony - przynajmniej w Redmond.
Liczby są bezlitosne, strategia jest kontrowersyjna, a gracze są podzieleni. Ale jeśli spojrzeć na całość obrazu, można odnieść wrażenie, że Microsoft gra zupełnie w inną grę niż wszyscy myślą.
Konsola, której prawie nikt nie kupuje
Zacznijmy od faktów, bo te nie kłamią - nawet jeśli są dla Xboxa wyjątkowo nieprzyjemne. PlayStation 5 sprzedało się w ponad 89 milionach egzemplarzy do końca 2025 roku. Xbox Series X/S w tym samym czasie osiągnął wynik około 34-35 milionów sztuk. To oznacza, że PlayStation kontroluje większość rynku konsol dziewiątej generacji, podczas gdy Xbox zadowala się niespełna kilkoma procentami. Luka między obydwoma markami, która wynosiła 59 milionów egzemplarzy pod koniec poprzedniej generacji, w tej tylko rośnie - analitycy szacują, że zamknie się na poziomie ponad 70 milionów sztuk.
Sprzedaż sprzętu Xboxa w samym 2024 roku spadła o ponad 50% względem roku poprzedniego - z 9,8 miliona do niespełna 4,8 miliona egzemplarzy. W 2025 roku liczba ta skurczyła się jeszcze bardziej. Przychody z hardware'u leciały w dół kolejne kwartały z rzędu -29%, -33%, -42% (zależnie od kwartału). W Japonii Xbox Series X/S sprzedał się w całym 2025 roku w liczbie zaledwie 30 tysięcy egzemplarzy. Trzydziestu tysięcy. To wynik, który większość niszowych premier osiąga w weekend. Aktywna baza użytkowników konsolowych Xboxa kształtuje się na poziomie około 42 milionów graczy - mniej więcej jednej trzeciej bazy PlayStation.
Gdyby ktoś chciał napisać nekrolog konsoli Xbox Series, miałby materiał na solidny artykuł. Tyle że Microsoft wcale nie chce grać w grę, w której liczba sprzedanych pudełek decyduje o wygranej.
Pieniądze są gdzie indziej
I tu zaczyna się część, której wielu graczy wciąż nie chce przyjąć do wiadomości. Microsoft wcale nie traci. Traci udziały w rynku konsolowym - owszem. Ale jako firma gamingowa radzi sobie zaskakująco dobrze, a jako firma technologiczna - wyjątkowo.
Przychody działu gamingowego Microsoftu w całym roku fiskalnym 2025 sięgnęły 21,5 miliarda dolarów. Treści i usługi - czyli Game Pass, sprzedaż gier cyfrowych, Activision Blizzard, Candy Crush, Call of Duty Mobile - generują 65 procent wszystkich przychodów gamingowych. Sam Game Pass osiągnął 40 milionów subskrybentów w pierwszym kwartale 2026 roku. Usługa strumieniowania Xbox Cloud Gaming wygenerowała 1,7 miliarda godzin rozgrywki w samym 2025 roku, a Microsoft kontroluje 62 procent rynku cloud gamingu. Łączny ekosystem Xboxa - liczony razem z PC, mobile i konsolą - zgromadził 500 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie.
Przejęcie Activision Blizzard za 75 miliardów dolarów, które sfinalizowano w październiku 2023 roku, okazało się mieć kluczowe znaczenie dla tej strategii. To właśnie katalog Activision - z Call of Duty, Warcraft, Diablo, Overwatch i mobilnym Candy Crush - napędza wzrost przychodów z treści i usług. W niektórych kwartałach bez wkładu Activision wzrost byłby bliski zera lub wręcz ujemny. Ale Activision jest teraz częścią Microsoftu, a prawa do Call of Duty - najbardziej dochodowej serii w historii gier wideo - na dekadę będą pozostawać pod dachem Redmond, niezależnie od tego, na jakiej platformie gracze wolą grać.
Bo właśnie tu tkwi sedno rewolucji. Xbox od lat konsekwentnie wypuszcza swoje gry na konkurencyjne platformy - np. Sea of Thieves, Hi-Fi Rush, Pentiment, Grounded, Indiana Jones, Hellblade 2. Forza Horizon 5 sprzedała się szacunkowo w ponad pięciu milionach egzemplarzy na PS5, bijąc niejedną lokalną ekskluzywność Sony. Microsoft przestał walczyć o to, żebyś kupił konsolę Xbox. Zaczął walczyć o to, żebyś płacił za gry i usługi Microsoftu - bez względu na to, na jakim sprzęcie grasz.
Paradoks, który zmienia branżę
Najbardziej ironiczny wymiar tej historii jest taki, że strategia, za którą Microsoft był przez lata krytykowany, zaczyna być kopiowana przez jego największego rywala. Sony też wydaje gry na inne platformy, choć najnowsze gry ekskluzywne dalej będą tylko dostępne na konsolach PlayStation. Helldivers 2 trafił na Xbox Series X/S w sierpniu 2025 roku. Sony szuka dyrektora do zarządzania multiplatformową strategią komercyjną. Zamknięty ogród PlayStation zaczyna mieć coraz więcej drzwi.
Tymczasem Microsoft szykuje się do kolejnego rozdziału. W 2027 roku ma pojawić się Project Helix - nowa konsola Xbox, która ma uruchamiać zarówno gry z ekosystemu Xbox, jak i pełną bibliotekę PC. Równolegle trwają prace nad tanim, finansowanym reklamami poziomem Xbox Cloud Gaming, który ma pozwolić na granie bez potrzeby posiadania konsoli. Xbox zaczyna wyglądać mniej jak konkurent PlayStation, a bardziej jak Netflix albo Spotify - platforma dostępna wszędzie, na każdym ekranie.
To nie jest strategia bez ryzyka. Game Pass nie rośnie już tak szybko jak kiedyś, a ciągłe podwyżki sprawiają, że usługa zaczyna wyglądać jak biznes zoptymalizowany pod marżę, nie pod wzrost. Nowe kierownictwo działu - Asha Sharma zastąpiła Phila Spencera - sygnalizuje powrót do rozmów o ekskluzywności, bo gracze głosują portfelem. Najwyżej ocenionym postulatem w inicjatywie Xbox Player Voice jest żądanie przywrócenia tytułów dostępnych tylko na Xboxie. Konsola czy budowana platforma / ekosystem Xboxa bez wyraźnej tożsamości nie przyciągnie nikogo.
Podsumowanie
Xbox przegrał obecną generację konsol w jedyny sposób, który przez trzydzieści lat mierzono jako wygraną - sprzedażą pudełek z logo na froncie. Ale Microsoft zbudował coś innego - ekosystem usług gamingowych, który ma 500 milionów aktywnych użytkowników, generuje ponad 21 miliardów dolarów rocznie i istnieje niezależnie od tego, czy ktokolwiek kupi Xbox Series X. Prawdziwe pytanie nie brzmi już kto wygrał tę generację konsol, lecz czy w następnej generacji w ogóle będziemy liczyć sprzedaż konsol jako miarę sukcesu? A na to pytanie nawet Sony nie ma jeszcze pewnej odpowiedzi. Microsoft - paradoksalnie - może mieć.
Przeczytaj również
Komentarze (13)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych