Miasto jak w GTA to nie ściema. Darmowe NTE zaskoczyło mnie jakością grafiki i gameplayu

Miasto jak w GTA to nie ściema. Darmowe NTE zaskoczyło mnie jakością grafiki i gameplayu

Bartosz Dawidowski | Dzisiaj, 09:00

Stylistyka anime, miasto jak w serii GTA, piękna grafika i przystępny system monetyzacji - to brzmiało zbyt dobrze, by było prawdziwe. Podchodziłem więc do NTE (Neverness to Everness) ze sporą dozą sceptycyzmu. Na szczęście niepotrzebnie.

Po 30 godzinach już mogę wstępnie powiedzieć, że Neverness to Everness (NTE) to kawał udanej gry - kompletnie za darmo. Tytuł faktycznie mocno odróżnia się od Wuthering Waves i Genshin Impact i przyciąga do siebie masą innych aktywności, niż tylko walki. Wady projektu nie są zbyt poważne (o czym poniżej), a system monetyzacji gacha jest na tym etapie rozsądny. Oczywiście, w takie gry bawimy się nie 30 godzin, ale dziesięć razy dłużej, więc z finalnymi wnioskami się jeszcze wstrzymam. Już teraz widać jednak, że NTE zaliczyło mocny start, a jeśli tylko studio Hotta dobrze pokieruje dalej projektem, to będzie naprawdę dobrze.

Dalsza część tekstu pod wideo

Doskonała optymalizacja UE5 i piękna grafika

To, jak dobrze NTE działa i wygląda na PC i PS5/PS5 Pro powinno być przykładem dla innych deweloperów działających na silniku Unreal Engine 5. Na detalach Ultra i z włączonym maksymalnym narażeniem ruchu ulicznego ta gra na PC wygląda jak tytuł AAA, oferując przy tym niespotykanie wysoką wydajność. Klatkaż nurkuje w NTE tylko po włączeniu ray tracingu i szczerze mówiąc po prostu odradzam to robić. Osobiście gram bez RT po dokładnym porównaniu oprawy w obu opcjach. Chiński zespół dobrze wykonał standardowe oświetlenie i ta gra wygląda wspaniale nawet bez śledzenia promieni.

Świetna muzyka i głosy postaci

Muzyka w NTE to może nie kompozytorskie arcydzieła, rodem z Genshin Impact, ale to w niczym nie przeszkadza. Studio Hotta zadbało o odpowiednie zróżnicowanie tych relaksujących, często nacechowanych bluesowo-jazzowym klimatem kawałków i dzięki temu miło spędza się czas w mieście Hetherau. Do tego dochodzą porządne, angielskie głosy bohaterów (no może oprócz nieco irytującego Taygedo!). Dubbingową gwiazdą gry jest Brianna Knickerbocker, aktorka odpowiedzialna za udźwiękowienie Mint i Sakiri, znana dobrze fanom Hu Tao z Genshin Impact.

Komediowa, zwariowana fabuła

W NTE walczymy z demonicznymi anomaliami, co nie przeszkadza autorom w opowiadaniu historii, która jest kompletnie zwariowana, lekka i komiczna. I bardzo dobrze, bo za dużo już jest gier na rynku ze scenariuszami nadętymi jak balonik. Jeśli nie przeszkadza Wam humor zainspirowany japońskimi komediami anime i szereg niepoważnych postaci, których ostatnie szare komórki bohatersko walczą o przetrwanie, to znaleźliście się pod właściwym adresem.

Rozbudowane interakcje z postaciami

Tego pewnie nie będzie miało nawet GTA 6. A szkoda! W NTE można nie tylko pogadać z postaciami w komunikatorze, ale spotkać bohaterów z drużyny na mieście (przy różnych aktywnościach), co fajnie buduje klimat. Wybrane postacie da się też zaprosić na randkę lub do swojej nieruchomości. Na tym etapie ta funkcja dotyczy tylko kilku bohaterek, ale motyw będzie rozwijany i już niedługo ma objąć również panów z NTE.

Żywe miasto warte eksploracji

Czy Hetherau oferuje miasto na miarę GTA 5? Nie, to nie ten kaliber, ale to nie znaczy, że ta metropolia jest nieciekawa czy słabo wykonana. Wręcz przeciwnie, sporo gier AAA może tylko pomarzyć o tak ślicznie zrealizowanych, otwartych lokacjach. W mieście z NTE po prostu miło spędza się czas, nie tylko goniąc za kolejnymi "znajdźkami", ale po prostu absorbując wizualny klimat. Jedną z bardziej imponujących cech Hetherau jest gęsty ruch uliczny (przed światłami potrafią się robić korki) na PC, gdy wybierzemy najwyższe ustawienia dla opcji Traffic. Imponujące jest też wykonanie wnętrz licznych sklepów i wnętrz budynków. Studio Hotta naprawdę się napracowało nad tym środowiskiem.

Relaksujący klimat

Jest w tym świecie i komediowym klimacie anime coś, co sprawia, że do NTE chce się wracać. Tytuł włączam, by się zrelaksować przy komicznych postaciach i bezpretensjonalnym, komediowym scenariuszu, którego autorzy, całe szczęście, nie próbuje brnąć w melodramatyczne wątki. Walki też są na tyle proste, że nie trzeba obawiać się grindu.

Przyjazny system free to play

Na dobrą sprawę w NTE można kompletnie zignorować system monetyzacji gacha - jest tu po prostu tyle aktywności, że człowiek nie myśli o zgarnianiu kolejnych postaci. A jeśli już wkręcicie się w losowania bohaterów, to też wygląda to znacznie lepiej, niż w WuWa czy Genshin, bo w NTE nie ma 50% ryzyka skuchy podczas losowań na limitowanych banerach 5-gwiazdkowych bohaterów. Ja po 30 godzinach wciąż nie wydałem na NTE ani złotówki, a nowe postacie wpadają do drużyny tak szybko, że nie nadążam z ich sprawdzaniem i rozwijaniem.

Wady, które można łatwo poprawić

NTE nie jest idealne i oprócz drobnych bugów (twórcy błyskawicznie wydają patche), autorzy muszą poprawić sterowanie samochodami na kontrolerze konsolowym. Doraźnie zmniejszyłem czułość sterowania na gamepadzie do minimum, zwiększając jednocześnie deadzone i auta zaczęły się dzięki temu w miarę dobrze prowadzić. Deweloperzy powinni nad tym jednak jeszcze popracować. Poprawek wymaga też interfejs konsolowy - obsługa menu jest często nieintuicyjna. Na szczęście są to wszystko potknięcia, które łatwo będzie naprawić.

Masa innych aktywności niż tylko walki

NTE przypomina markę Yakuza pod względem fakultatywnych aktywności, którymi możemy poświęcać czas. Zamiast ciągłych walk w stylu podobnym do Genshin Impact, gra oferuje chociażby minigierkę wędkarską, nielegalne samochodowe wyścigi, pracę kierowcy Taxi, dostawy towarów, kupowanie i prowadzenie kawiarni/baru (co staje się źródłem pasywnego dochodu) czy kupowanie nieruchomości, do których można się wprowadzić i meblować te lokale. Naprawdę nie można tutaj narzekać na monotonię gameplayu.

Bartosz Dawidowski Strona autora
cropper